Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kallos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kallos. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 sierpnia 2012

Kosmyki i ich kosmetyki... czyli moja kolekcja kosmetyków do pielęgnacji i stylizacji włosów + torebkowa wyprzedaż :)

Jak nazwa postu wskazuje dzisiaj w ramach porządków, remanentu i inwentaryzacji w kosmetykach, zaprezentuję Wam moje zasoby kosmetyków do włosów - zarówno do pielęgnacji jak i do stylizacji. Nie jest tego mało, ale też wiem, że są osoby, które mają więcej, więc może jeszcze ze mną nie jest tak źle :D - tak sobie to tłumaczę ;). Postaram się o każdym z kosmetyków kilka słów napisać lub odesłać Was do wcześniejszej recenzji danego produktu.
 Podzieliłam kosmetyki na 4 kategorie:
- mycie i odżywianie - czyli najbardziej podstawowe kosmetyki - szampony i odżywki/maski do włosów
- oleje i olejki
- wcierki, spraye i płukanki
- stylizacja włosów
Mycie i odżywianie
W tej kategorii u mnie aktualnie bardzo licho, bo tylko 5 produktów - jest to zasługa faktu, że postanowiłam "zdenkować" moje zasoby i nawet mi się to udało. Zostałam tylko z:
1. Green Pharmacy - Balsam do włosów zniszczonych, łamliwych i osłabionych - recenzja tutaj
2. Kemon - Actyva - Linfa Solare - Shampoo Hair&Body - Szampon do stosowania po kąpielach słonecznych - recenzja tutaj
3. Ziaja - Szampon Intensywny Kolor - Do włosów farbowanych - przyzwoity, dość delikatny szampon, bardzo tani, nie mam do niego zastrzeżeń, ale szału nie robi ;)
4. Ziaja - Odżywka Intensywny Kolor - Do włosów farbowanych - spostrzeżenia podobne jak przy szamponie, całkiem nieźle wygładza włosy, nie odpowiada mi jedynie bardzo mała pojemność opakowania - dla mnie taka trochę podróżna...
5. Kemon - Actyva - Linfa Solare Mask - maska do włosów do stosowania po kąpielach słonecznych - recenzja tutaj
Oleje i olejki
1. Dabur - Amla Gold - miałam w pewnym momencie - kiedy byłam blondynką, mega-fazę na olejowanie włosów - teraz nadal to robię, ale nie tak często... z etapu włosów blond pozostał mi olej amla w wersji gold - czyli właśnie dla blondynek. Z tego co pamiętam rzeczywiście włosów mi nie przyciemnił, generalnie jakieś tam nawilżenie zauważyłam, chociaż końcówki nadal wołają o pomstę do nieba (muszę wrócić do regularnego olejowania...), jedyne co nie do końca mi pasuje to zapach - miałam kiedyś Amlę Jasmine (również dla blondynek) i chyba do niej wrócę, bo jaśminowy zapach był boski!
2. Nuxe - Huile Prodigieuse - Multi-usage dry oil - suchy olejek wielofunkcyjny - recenzja tutaj
3. Kemon - Hair Manya - Bye Bye Split End - fluid na rozdwojone końcówki - recenzja tutaj
4. Green Pharmacy - Olejek łopianowy z olejkiem z drzewa herbacianego i rozmarynu - przeciwłopieżowy - recenzja tutaj
Wcierki, spraye i płukanki
1. Green Pharmacy - Eliksir ziołowy do włosów - wzmacniający, przeciw wypadaniu - recenzja tutaj
2. Sun-Ozon - Haarschutz-spray - spray z filtrem do włosów - recenzja tutaj
3. Chantal - ProSalon - Intensis - Moisture - Tonik nawilżający - bardzo sympatyczny produkt, który pewnie jeszcze kupię ponownie - jest to spray, który stosuję po umyciu włosów, jego zadaniem jest utrzymanie nawilżenia i mam wrażenie, że sprawdza się w swojej roli. Do tego ma bardzo przyjemny zapach, który - nie wiem czemu - kojarzy mi się z lasem deszczowym i puszczą Amazonii <3 :D. Sama forma sprayu jest bardzo wygodna, co też sprawia, że z chęcią go używam. Jego cena to około 12zł na allegro - uważam, że jest korzystna, bo produkt jest wydajny.
4. Isana Hair - Birken Haarwasser - woda brzozowa - ma dla mnie niesamowicie irytujący zapach... na początku przelałam ją do atomizerka, ale w ten sposób zapach był dla mnie mocniej wyczuwalny, dlatego, żeby ją zużyć, wlałam ją ponownie do oryginalnej butelki i będę po prostu zlewać nią włosy po myciu, żeby tylko jak najszybciej wykończyć to opakowanie... Moim zdaniem albo nie robi nic z moimi włosami, albo ja jakoś źle ją stosuję... Wiem, że nie będę próbowała jej mieszać z octem, jak proponowały niektóre dziewczyny, bo jej zapach jest już teraz dla mnie wystarczająco nieznośny ;).
5. Kemon - Hair Manya - Diamond - spray nabłyszczający do włosów - jeden z moich ulubionych kosmetyków i teraz bardzo oszczędnie go używam - recenzja tutaj
6. Chantal - ProSalon Med - Tonik do włosów ze skłonnością do wypadania - moim zdaniem nie zahamował spektakularnie mojego wypadania włosów kiedy go stosowałam... Myślę, że spróbuję dać mu jeszcze raz szansę, bo być może wtedy warunki były ogólnie niesprzyjające... Ma przyjemny zapach i łatwo się aplikuje - z pewnością będę go jeszcze obserwować do końca opakowania, a jeśli nie zauważę działania w końcu zaopatrzę się w słynny Jantar ;)
Stylizacja włosów
Najbogatsza kategoria w moim zbiorze :)
1. Kemon - Hair Manya - Macro - fluid zwiększający objętość włosów - dawno go nie używałam, a chyba wrócę, bo lubiłam - recenzja tutaj
2. Kemon - Hair Manya - Adrenaline - lakier do włosów - jeden z najmocniejszych lakierów jakie znam, utrzymał na moich prostych jak druty kudłach loczki-afro przez 2 dni - niesamowity wyczynowiec - recenza tutaj
3. Chantal - ProSalon - Intensis - Volume - mgiełka podnosząca włosy u nasady - bardzo przyjemny zapach i przede wszystkim działanie zgodnie z obietnicą - rzeczywiście daje efekt uniesienia włosów u nasady, ale lepiej z nią nie przesadzić, bo może zadziałać wręcz przeciwnie - generalnie lubię ten kosmetyk
4. Kallos - Prestige - Volume Foam - pianka do włosów - ot po prostu pianka do włosów, dość przyzwoicie utrzymuje nadaną modelowaniem fryzurę nie sklejając włosów, zapach taki sobie - da się przeżyć ;)
5. Kallos - Prestige - Hair Spray - lubię go przede wszystkim za "fryzjerską" objętość opakowania, ale także za przyzwoite utrwalenie włosów, zapach ma typowo lakierowy
6. Bielenda - Graffiti - Fluid Wichrzyciel - dla mnie to typowy loton do włosów, ale to jak najbardziej zaleta tego kosmetyku. Ponadto ma bardzo wygodny aplikator w formie aerozolu z pompką jak w sprayach do mycia okien :D. Bardzo przydatny jeżeli chcemy na noc zawinąć kłaczki w koczki/papiloty/wałki i rano obudzić się z pofalowanymi włosami, a także przy kręceniu włosów na lokówkę/prostownicę oraz modelowaniu - kosmetyk wielofunkcyjny, a przy tym niedrogi
7. Kemon - AND Vamp Spray 44 - lakier mocno utrwalający - bardzo przyzwoity lakier, dobrze utrwala fryzurę bez efektu usztywnienia, jestem z niego bardzo zadowolona, gdyby nie typowa dla kosmetyków tej firmy wysoka cena, z pewnością byłby jednym z ulubieńców
8. Syoss - Dry Shampoo - Volume Lift - suchy szampon - produkt średniej jakości, miałam lepsze suche szampony, ale miałam także gorsze... Teraz rzadko używam suchych szamponów, ponieważ mam wrażenie, że przy ciemnych włosach wyglądam jakbym posypała się mąką. Efekt odświeżenia jest mało trwały, jeżeli macie inną alternatywę to wybierzcie coś innego, bo szału nie ma ;)
9. Chantal - ProSalon - Hair lotion - płyn do układania włosów - bardzo fajny kosmetyk i z tego co zauważyłam, używany przez wielu fryzjerów. Mnie także przypadł do gustu - działaniem, zapachem, dużą objętością/wydajnością oraz ceną - polecam zwłaszcza do modelowania włosów :)
10. Toni&Guy - Casual - Sea Salt Texturising Spray - sól morska do układania włosów - moje niedawne odkrycie, które bardzo polubiłam - daje efekt "tousled hair" czyli takiego nieładu surferskich włosów - u mnie podkreśla falowanie, jestem bardzo zadowolona z jego działania, a nie zauważyłam, żeby wysuszał włosy
11. Schwarzkopf - Got2Be - POWDERful - puder nadający objętość - używałam go gdy byłam blondynką, odkąd jestem brunetką jeszcze mi się nie zdarzyło, bo, tak jak w przypadku suchego szamponu, obawiam się efektu mąki na głowie ;), pamiętam jednak, że byłam bardzo zadowolona z efektu, gdyż włosy były rzeczywiście uniesione - myślę, że świetnie by się sprawdził w duecie z solą morską Toni&Guy - razem nadałyby fajnego, pozornego nieładu na głowie :)

Zaprezentowałam Wam całe moje zasoby kosmetyków do włosów, ciekawa jestem czy macie podobne doświadczenia z poszczególnymi kosmetykami? Które kosmetyki lubicie najbardziej, a które się u Was nie sprawdziły? Może macie jakieś włosowe "hity i kity", które możecie polecić lub odradzić? Chętnie o tym poczytam :).


TOREBKOWA WYPRZEDAŻ
Na koniec jeszcze małe ogłoszenie parafialne - otóż - mała torebkowa wyprzedaż - może któraś z Was ma ochotę na jedną z nich?

Wszystkie torebki są w stanie idealnym/bardzo dobrym, wyszły z domku zaledwie kilka razy i okazały się nie być mi aż tak niezbędne jak się wydawały w momencie zakupu :D. W razie czego piszcie na maila:
katarzyna.rygal@wp.pl
oczywiście mogę przesłać zainteresowanym dokładniejsze zdjęcia i opisać szczegóły, podać wymiary itp. :). 
Na allegro wystawione do licytacji od 39zł, więc myślę, że to niezła okazja :).

MIZENSA - Vivien - kawowa - 50zł + wysyłka




ZARA - jednokomorowa szara torebka z grubej ekoskóry "skóra słonia" - 50zł + wysyłka
http://allegro.pl/zara-torebka-szara-marszczenia-oryginalna-i2598782476.html



wtorek, 17 maja 2011

Kallos Serical - Crema al Latte, Crema Midollo&Placenta - odżywki/maski do włosów

PLUSY:
- cena - litrowa odżywka wraz z wysyłką z allegro to koszt około 20zł
- dostępne praktycznie bezproblemowo przez allegro
- duże opakowanie
- wydajne - litr wystarcza na moje długie do talii włosy na około 3-4 miesiące przy używaniu co 2-3 dni
- niesamowicie wygładzają włosy
- zdecydowanie lepsze niż wszystkie drogeryjne odżywki jakie miałam, no i tańsze :D
- przyjemna konsystencja, dobrze się rozprowadza po włosach
CREMA AL LATTE
- przepiękny zapach mleczno-kokosowo-słodki
- bardzo dobrze wygładza włosy i wyraźnie je nawilża
CREMA MIDOLLO&PLACENTA
- miły zapach, ale trzeba się do niego przekonać w dużym stężeniu - za to na włosach prześliczny
- fantastycznie nawilża włosy 
- zdecydowanie poprawia rozczesywanie
- niesamowicie wygładza - bardziej niż Crema al Latte
- włosy są miłe w dotyku, gładkie i sprężyste
MINUSY:
- gdy za długo przetrzymamy odżywkę na włosach, stają się one ciężkie i oklapnięte
CREMA AL LATTE
- pomimo nałożenia odżywki włosy nie rozczesują się tak łatwo jak po Crema Midollo&Placenta
- moje włosy chyba się do niej przyzwyczaiły :(
CREMA MIDOLLO&PLACENTA
- zapach bezpośrednio z opakowania bardzo intensywny, może nie wszystkim pasować, mnie paradoksalnie kojarzy się z zapachem sklepu zielarskiego połączonego jeszcze z czymś...

OCENA OGÓLNA:
CREMA AL LATTE: 4+
CREMA MIDOLLO&PLACENTA: 5+
U mnie na tą chwilę wygrywa Crema Midollo&Placenta :). Osławionego Crema al Latte miałam już trzy litrowe opakowania i być może moje włosy się do niej przyzwyczaiły, dlatego ostatnimi czasy jakoś straciłam do niej serce... Postanowiłam spróbować wersji z placentą i to był strzał w dziesiątkę. Moje włosy są supergładkie i przyjemne w dotyku. Uwielbiam obydwie odżywki i jak placenta mi się znudzi pewnie wrócę jeszcze do Crema al Latte (albo wypróbuję wersję Carota albo jeszcze inną). Jedyne z czym Crema al Latte wygrywa na 100% to zapach - po prostu uwielbiam takie kokoskowo-mleczne klimaty, nawet pomimo tego, że też już mi trochę obrzydł po takim czasie stosowania :D. Placenta ma niezły zapach, całkiem przyjemny na włosach, ale to nie to co Latte <3.

SKŁAD:
KALLOS SERICAL CREMA AL LATTE
aqua - woda
cetearyl alcohol - alkohol cetearylowy - mieszanina alkoholu cetylowego i stearylowego, substancja powierzchniowo czynna, emolient tzw. tłusty, w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy, substancja konsystencjotwórcza, wpływa na lepkość gotowego produktu i poprawia właściwości użytkowe (aplikacyjne).
cetrimonium chloride - chlorek cetylotrójmetyloamoniowy - substancja powierzchniowo czynna, kationowa - dzięki temu, że substancja posiada ładunek dodatni może łączyć się z ujemnie naładowaną powierzchnią włosa. Substancja kondycjonująca włosy: poprawia rozczesywalność, zapobiega splątywaniu, nadaje połysk i wygładza włosy, wykazuje działanie antystatyczne, dzięki czemu zapobiega elektryzowaniu się włosów. Ułatwia spłukiwanie preparatu, jest emulgatorem oraz konserwantem - składnik dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu. Znajduje się na liście substancji konserwujących dozwolonych do stosowania z ograniczeniami w produktach kosmetycznych.
dipalmitoylethyl hydroxyethylmonium methosulfate - metylosiarczan dipalmitoiloetylowy hydroksyetylmonium - składnik antystatyczny, odżywiający włosy, zapobiegający plątaniu i ułatwiający rozczesywanie
parfum (fragrance) - kompozycja zapachowa
benzyl alcohol - alkohol benzylowy - środek obniżający napięcie powierzchniowe, konserwant, rozpuszczalnik, środek zapachowy
citric acid - kwas cytrynowy - substancja należy do alfahydroksykwasów (AHA) wykazuje działanie keratolityczne, czyli złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę. W tym przypadku pełni rolę sekwestranta, czyli substancji, która kompeksuje jony metali, dzięki czemu zwiększa trwałość kosmetyku oraz jego stabilność. Regulator pH.
PEG-5 cocomonium methosulfate - metylosiarczan cocomonium glikolu polietylenowego-5 - działa antystatycznie
methylchloroisothiazolinone - metylochloroizotiazolinon - substancja konserwująca, składnik dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu. Znajduje się na liście substancji konserwujących dozwolonych do stosowania z ograniczeniami w produktach kosmetycznych.
sodium glutamate - glutaminian sodu - składnik kompozycji zapachowych, odżywiający włosy oraz skórę, maskujący - zapobiega przyłączaniu się niepożądanych składników, które mogłyby zaburzać właściwości kosmetyku
hydrolized milk protein - hydrolizat protein mleka - substancja higroskopijna, wchłaniająca wilgoć i wiążąca wodę, substancja filmotwórcza, hydrofilowa, rozpuszczalna w wodzie, odpowiedzialna za utrzymywanie wody w naskórku, substancja antystatyczna, zmniejsza elektryzowanie się włosów, wpływa na trwałość piany, gasząc ją, zapobiega wysychaniu preparatu kosmetycznego oraz krystalizacji przy ujściu butelki, zwiększa lepkość kosmetyku - regulator konsystencji.
hydroxypropyltrimonium hydrolyzed casein - kazeina hydrolizowana hydroksypropyltrimonium  - substancja antystatyczna, odżywiająca włosy oraz skórę 
methylisothiazolinone - metyloizotiazolinon - konserwant
sodium cocoyl glutamate - glutaminian kokoilowy sodu - delikatny surfaktant - środek powierzchniowo czynny - myjący
hydroxypropyl guar hydroxypropyltrimonium chloride - hydroksypropylowana pochodna chlorku hydroksypropyltrimoniowego gumy guar - składnik antystatyczny, kondycjonujący włosy

Skład: aqua, cetearyl alcohol, cetrimonium chloride, dipalmitoylethyl hydroxyethylmonium methosulfate, parfum (fragrance), benzyl alcohol, citric acid, PEG-5 cocomonium methosulfate, methylochloroisothiazolinone, sodium glutamate, hydrolized milk protein, hydroxypropyltrimonium hydrolyzed casein, methylisothiazolinone, sodium cocoyl glutamate, hydroxypropyl guar hydroxypropyltrimonium chloride

KALLOS SERICAL CREMA MIDOLLO & PLACENTA
aqua - woda
cetearyl alcohol - alkohol cetearylowy
cetrimonium chloride - chlorek cetylotrójmetyloamoniowy 
dipalmytoylethyl hydroxyethylmonium methosulfate - metylosiarczan dipalmitoiloetylowy hydroksyetylmonium
parfum - kompozycja zapachowa
cyclomethicone (cyclopentasiloxane) - cyklometikon, cyklopentasiloksan - silikon, środek kondycjonujący, a właściwie - poprawiający wygląd, włosów i skóry, emolient - tworzy na skórze powłoczkę - film, ochronno-kondycjonujący, rozpuszczalnik
limonene - limonen - składnik kompozycji zapachowych, może uczulać osoby nadwrażliwe
dimethiconol - dimetikonol - środek antyspieniający, kondycjonujący - emolient, składnik nawilżający
benzyl alcohol - alkohol benzylowy 
amyl cinnamal - aldehyd amylocynamonowy - składnik kompozycji zapachowych - imituje zapach jaśminu, ma potencjał alergenny
propylene glycol - glikol propylenowy - substancja obniżająca napięcie powierzchniowe, rozpuszczalnik
citric acid - kwas cytrynowy
Triticum vulgare sprout extract (Triticum vulgare sprout (Wheat) extract) - ekstrakt z kiełków pszenicy - odżywcze proteiny pszenicy, składnik odżywiający skórę i włosy 
Bambusa vulgaris sap extract - ekstrakt z soku bambusa - nawilża i odżywia włosy
methylochloroisothiazolinone - metylochloroizotiazolinon
methylisothiazolinone - metyloizotiazolinon

LEGENDA:
zielony - substancja nieszkodliwa
niebieski - substancja o pozytywnym działaniu dla skóry
pomarańczowy - substancja wzbudzająca pewne niewielkie zastrzeżenia
czerwony - substancja mająca negatywny wpływ, szkodliwa lub drażniąca


Skład: aqua, cetearyl alcohol, cetrimonium chloride, dipalmytoylethyl hydroxyethylmonium methosulfate, parfum, cyclomethicone (cyclopentasiloxane), limonene, dimethiconol, benzyl alcohol, amyl cinnamal, propylene glycol, citric acid, Triticum vulgare sprout extract (Triticum vulgare sprout (Wheat) extract), Bambusa vulgaris sap extract, methylochloroisothiazolinone, methylisothiazolinone


piątek, 7 stycznia 2011

Kallos KJMN lakier do włosów

Rozpoczęłam temat pielęgnacji włosów i firmy Kallos i dzisiaj zamierzam go kontynuować. Częściowo powodem tego była prośba kochanej, cudownej, niezastąpionej Speare, o to, żebym czasem pisała o czymś innym a nie tylko o Lushu ;). Zatem voila!

Tym razem chciałabym Was zapoznać z lakierem do włosów z którym się już od jakiegoś czasu nie rozstaję, czyli lakierem firmy Kallos z serii KJMN. Polecam ten lakier przede wszystkim posiadaczkom dłuższych kłaczków :), ponieważ pozwala on uniknąć zlepienia włosów, są one sprężyste i miękkie, ale dobrze utrwalone, bez efektu hełmu i usztywnienia. Lakier ten jest przeznaczony zwłaszcza do ochrony naszej fryzury przed wilgocią oraz promieniami UV. Idealnie się sprawdza jeśli chcemy unieść włosy u nasady, nadać im objętości, a nie czuć się jak w natapirowanej peruce rodem z baroku. W stosunku do swojej pojemności kosztuje wręcz grosze - na allegro ok. 15zł za - UWAGA - 750ml - czyli duże opakowanie "fryzjerskie". Wystarcza na dobrych kilka miesięcy. Łatwo da się go wyczesać, przy czym nie pozostawia naszych włosów "poszarzałych", jak to się często zdarza po lakierze. Ja na dodatek lubię bardzo też jego charakterystyczny zapach - miło się go używa, bo nie "daje" alkoholem po nozdrzach tak jak potrafią niektóre inne lakiery (co często dzień po imprezowaniu jest niewskazane, bo wywołuje u mnie pewien niezbyt przyjemny odruch :D).

Jeśli chodzi o skład - muszę się przyznać, ekspertką od składów lakierów to ja nie jestem, ale postaram się, głównie na bazie specjalistycznych stron zajmujących się składnikami tego typu kosmetyków, troszkę przybliżyć, co takiego ma w środku. Sama się czegoś nauczę :D.

Zatem na pierwszym miejscu - alkohol, czyli rozpuszczalnik w którym zawieszone są inne substancje obecne w kosmetyku. Można by zapytać - dlaczego nie woda? Już wyjaśniam! Alkohol po prostu bardzo szybko odparowuje - nie pozostaje na włosach, zostawia tam tylko rozpuszczone w nim składniki. Gdyby zamiast alkoholu była woda, trzebaby sporo odczekać zanim odparowałaby z włosów. No i przy okazji nie wszystkie substancje - np. niektóre związki organiczne, są rozpuszczalne w wodzie.

Drugie i trzecie miejsce zajmują propan i butan - gazowe węglowodory, czyli tzw. gazy pędne - dzięki ich obecności w formie sprężonej, lakier wydostaje się z butli lakieru do włosów w formie aerozolu. Nieco dalej w składzie znajduje się też trzeci składnik mieszanki pędnej - izobutan.

Nazwy czwartego składnika na liście nie będę próbowała przetłumaczyć, bo nie mam pewności czy zrobię to poprawnie, no i nie sądzę, żeby komuś było to bardzo do szczęścia potrzebne ;). Po prostu - Acrylates/t-Butylacrylamide Copolymer - czyli rodzaj kopolimerów związków organicznych, które to są głównymi składnikami odpowiedzialnymi za utrzymywanie naszej fryzury w ryzach i utrwalanie jej.

Kolejne składniki o obcych nazwach - Aminomethyl Propanol - substancja buforująca, stabilizator pH, uznany za substancję bezpieczną w kosmetykach. PEG-PPG-18/18 Dimethicone - silikon, substancja emulsyfikująca, czyli umożliwiająca tworzenie emulsji i zapewniająca, że kosmetyk pozostanie w niezmienionej formie, nie objęta restrykcjami jeśli chodzi o zastosowanie w kosmetykach w UE, czyli uznana za nieszkodliwą, ale nie powinna być stosowana na uszkodzoną skórę. PPG- 3 Mirystyl Ether - emolient, składnik natłuszczający, utrzymuje właściwe nawilżenie włosa, substancja zaklasyfikowana jako nieszkodliwa.

Nareszcie pojawia się trochę bardziej znajomo brzmiący składnik - pantenol - pochodna witaminy B5, składnik antystatyczny i nawilżający, kondycjonujący włosy, nieweluje zgubne działanie promieni UV.

Kolejne dwa składniki - może brzmią obco, ale tak naprawdę znamy je dobrze - octan tokoferylu, bo o nim mowa, to pochodna witaminy E - antyoksydanta i substancji kondycjonującej skórę i włosy oraz neutralizującej działanie UV na naszą skórę, natomiast palmitynian retinylu - to stabilna pochodna witaminy A, która również ma działanie odżywcze, ale - uwaga, substancja ta podczas rozpadu (pod wpływem UV) powoduje wydzielanie się wolnych rodników, jednak jako że występuje tu razem z bardzo dobrym antyoksydantem - nie mamy się o co martwić. No i naszym włosom wolne rodniki raczej nie zaszkodzą, bo włosy są zbudowane ze skeratynizowanych - czyli zarazem martwych, komórek ;).

Przedostatni na liście jest olej ze słonecznika, który to właśnie dostarcza wyżej wymienionych witamin, natomiast na ostatniej pozycji znajduje się benzofenon-3 - substancja chroniąca przed promieniami UVB i częściowo przed UVA. Jego skuteczność oraz nieszkodliwość jest aktualnie poddawana w wątpliwość, jeśli chodzi o działanie na skórę, ale myślę, że na włosach krzywdy nam nie zrobi ;).

Skład: Alcohol, Butane, Propane, Acrylates/t-Butylacrylamide Copolymer, Aminomethyl Propanol, Parfum, PEG-PPG-18/18 Dimethicone, PPG- 3 Myristyl Ether, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Helianthus Annus (Sunflower Seed Oil), Benzophenone-3


Lakier ze względu na działanie mogę szczerze polecić zwłaszcza długowłosym. Składowo nie różni się zbytnio od innych tego typu kosmetyków na rynku, a naprawdę fajnie działa i ja na pewno wybiorę go chętniej niż zwykłe lakiery drogeryjne, również ze względu na cenę i pojemność.


czwartek, 6 stycznia 2011

Kallos Blossy i Glossy - olejki do włosów

Od razu na wstępie piszę, że jest to post "nie o Lushu" dedykowany kochanej, prześlicznej Hypnotic Poison :*. I przy okazji kolejna recenzja cudeńka do włosów, które bardzo lubię. Chodzi mianowicie o olejki do włosów węgierskiej firmy Kallos - konkretniej o olejek Blossy - do włosów blond, oraz regenerujący i nabłyszczający olejek Glossy. W sprzedaży dostępne są też olejek Flossy - nabłyszczający i chroniący przed UV (wg producenta) oraz Silky - regenerujący suche i zniszczone końcówki.


Olejki te nabyłam pierwszy raz dawno, dawno temu u mojej fryzjerki, później już ich niestety nie miała i sama nad tym ubolewała, a ja razem z nią. Ostatnio wpadły mi w łapki zupełnie przypadkiem - przy zamawianiu przez allegro słynnej maski Kallos Crema al Latte - przejrzałam ofertę sprzedającego i moim oczom ukazały się te olejki. Byłam zachwycona i wzięłam od razu obydwa (kosztowały 11,90zł) - mają długą datę ważności, więc na pewno zdążę zużyć (pojemność to 80ml, wystarcza mi spokojnie na kilka miesięcy przy myciu co dwa-trzy dni).

Blossy jest olejkiem do włosów blond, ma kolor jasnofioletowy (ten kolor w produktach do włosów ma za zadanie eliminować żółte tony), transparentny, natomiast Blossy jest bezbarwny. Olejki są lekkie, oczywiście śliskie - oleiste, ale nie obciążają włosów. Dzięki nim włosy dają się łatwiej rozczesać. Ja stosuję je po umyciu włosów, kiedy są one jeszcze wilgotne - jedynie odsączone ręcznikiem, wiem, że są jednak osoby, które stosują je na suche włosy, ale nie wiem czy to dobry pomysł, bo nie próbowałam... Wydaje mi się, że wtedy włosy zrobiłyby się zatłuszczone... Nie polecam też stosować ich u nasady włosów - to jednak olejki i włosy mogłyby zrobić się szybko tłuste. Są to z resztą z założenia olejki przede wszystkim do końcówek oraz suchych i puszących się włosów. Na moje długie (tak do połowy pleców) włosy używam jakieś 5 naciśnięć pompeczki - taką porcję olejku rozprowadzam troszkę na dłoniach i ugniatam włosy. Większa porcja mogłaby obciążać i tłuścić włosy, a tego przecież nie chcemy - trzeba zachować umiar i nie wylewać sobie na głowę od razu pół butelki - to podziała nam tylko na szkodę :). Dzięki olejkom włosy mniej się mierzwią, nie elektryzują, są takie śliskie, miłe w dotyku, ładnie się błyszczą i wyglądają superzdrowo. Ponadto olejki mają bardzo przyjemny zapach, co też umila ich używanie oraz chronią włosy przed nadmiernymi zniszczeniami powodowanymi przez stosowanie wysokiej temperatury do układania i modelowania włosów - prostowanie, suszenie itp.

Przejdę teraz do składu, jednak muszę zaznaczyć, że znalazłam go tylko przy opisie Glossy gdzieś w internecie, ale podejrzewam, że jest to skład ogólny dla wszystkich olejków Kallosa, ponieważ wymienione są w nim barwniki, które występują we wszystkich olejkach oprócz Glossy, który jest przezroczysty.

Na pierwszym miejscu w składzie znajdziemy wodę, na drugim - cyklopentasiloksan - silikon, rodzaj emolientu, który tworzy na powierzchni włosów warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje włosy - zmiękcza je i wygładza.

Przy okazji słówko o silikonach, bo wiem, że wiele osób jest ich przeciwnikami, ponieważ silikony oblepiają włosy i sprawiają, że wyglądają one zdrowo, są błyszczące i łatwiej się rozczesują, ale jednocześnie nie wykazują, żadnego pozytywnego działania na włos, a jedynie tworzą na nim warstwę, a usunięte mogą zostać jedynie silnymi detergentami. Ja osobiście nie będę walczyć z nimi, bo są w praktycznie każdym produkcie drogeryjnym do włosów. Uważam, że nie można dać się zwariować. Moje włosy wyglądają od wielu lat ładnie i zdrowo (wiadomo - raz lepiej raz gorzej), a przez całe życie używałam zwykłych szamponów i nie zamierzam teraz zacząć wydziwiać. Podobno ich obecność zmniejsza przepuszczalność dla składników odżywiających, jednak niech ktoś mi w takim razie powie, jak to da się odżywić MARTWE komórki włosów? Prawda jest taka, że nasze "odżywianie włosów" to właśnie nadawanie im ładnego wyglądu przez działanie zewnętrzne na włos i jego łuski. A silikony tworząc taką osłonkę wspierają niejako przytrzymywanie łusek włosowych w pozycji zamkniętej - włos się błyszczy i ładnie wygląda. Aby odżywić włosy od wewnątrz proponuję zdrowe odżywianie, suplementacje kwasów tłuszczowych, do tego skrzyp i ewentualnie odżywki stosowane na skórę głowy. Jeżeli ktoś nadal chce unikać silikonów - mnie to oczywiście nie przeszkadza, bo każdy robi to co lubi ;), ale sama nie zamierzam rezygnować z lubianych przeze mnie produktów tylko dlatego, że zawierają silikony :).

Kolejna na liście jest izoparafina C 11-12, czyli mieszanina olejów mineralnych, stosowana jako rozpuszczalnik - baza naszego kosmetyku. Nie lubię obecności tego rodzaju składników w kosmetykach, które nakładam na skórę, ale na włosy mi nie przeszkadza - jakby nie było - włosy są martwe i nic przez nie nie "przejdzie" do naszego organizmu.

Kolejnym składnikiem jest parafina płynna - kolejny emolient tzw. tłusty. Ogólnie rzecz biorąc jest to substancja komedogenna, czyli sprzyjająca powstawaniu zaskórników - ale to nam nie grozi w kosmetyku do włosów. Działa podobnie jak cyklopentasiloksan - tworzy warstwę okluzyjną (film), chroni przed szkodliwymi czynnikami środowiskowymi. Ponadto nadaje połysk i zapobiega elektryzowaniu się włosów.

Następny składnik to polyquaternium-6 - brzmi bardzo obco i chemicznie - jest to substancja o wysokim potencjale antystatycznym, czyli zapobiegająca elektryzowaniu się włosów, ułatwiająca suszenie oraz nawilżająca. Ponadto jest uznana za całkowicie bezpieczną.

Olejki Kallos zawierają całe bogactwo naturalnych składników. Kolejne w składzie pojawiają się bowiem liczne wyciągi roślinne - wyciąg z morszczynu pęcherzykowatego zawierający liczne mikroelementy, oraz zawierający substancje śluzowe o działaniu wygładzającym, wyciąg z brzozy białej zawierający betulinę i kwas betulinowy, które mają działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze, wyciąg z nagietka lekarskiego - zawiera wygładzające śluzy oraz kwasy organiczne wspomagające zamykanie łusek włosowych, wyciąg z rumianku pospolitego - rozjaśniający włosy, wyciąg z prawoślazu lekarskiego - substancje śluzowe - tak jak w nagietku i morszczynie, wyciąg z oczaru wirginijskiego - zawiera garbniki - zamykające łuski włosa, wyciąg z bluszczu pospolitego - zawiera saponiny, które zmniejszają napięcie powierzchniowe i zmiękczają włosy,  wyciąg z pokrzywy zwyczajnej - zapobiega przetłuszczaniu włosów, ponadto zawiera kwas mrówkowy, wspomagający zamykanie łusek włosowych, wyciąg z szałwii lekarskiej - działa wygładzająco na włosy z tendencją do puszenia.

Następnym składnikiem na liście jest kwas cytrynowy, który wspomaga zamykanie łusek włosowych, aby włosy były gładkie.

Kolejny składnik, który niestety musiał się znaleźć w kosmetyku, jako że ma on długi termin ważności, to imidazolidynylomocznik, konserwant o działaniu przeciwbakteryjnym i przeciwgrzybiczym. Ma on potencjał drażniący dla skóry (u osób nadwrażliwych), jednak kosmetyk jest przeznaczony do włosów więc raczej nam nie grozi :).

Następne na liście znalazły się wspomnianie przeze mnie  barwniki - żółty, zielony, fioletowy.


Przedostatnim składnikiem jest mieszanka zapachowa pod nazwą Perfume - wspominałam już, że olejki ładnie pachną? Chyba tak :D. No i na koniec nieszczęście moje - metylparaben - konserwant, nad którym już lałam łzy nie raz, ale niemal nie sposób się ustrzec. No i pocieszam się, że to w końcu tylko produkt do włosów ;).

Sklad: aqua, cyclopentasiloxane, C11-12 isoparaffin, paraffinum liquidum, polyquaternium-6, fucus vesiculosus, betula alba, calendula officinalis, matricaria recutita, althaea officinalis, hamamelis virginiana, hedera helix, urtica dioica, salvia officinalis, citric acid, imidazolidinyl urea, CI 19140, CI 61565, CI 60725, parfum, methylparaben.


Ogólnie rzecz biorąc, olejkom z Kallosa mówię tak i serdecznie wszystkich POLECAM! Nie jest to duży wydatek a naprawdę warto spróbować :).