Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 lipca 2012

Siulka tworzy czyli... bawimy się w decoupage i DIY

Jeżeli zastanawiacie się dlaczego przez ostatnie dwa dni byłam blogowo nieobecna, to spieszę z wyjaśnieniami i relacją zdjęciową! Otóż - zmieniam mieszkanie studenckie - właściwie już zmieniłam, ale mój pokój w pierwotnej wersji pozostawiał wiele do życzenia, a jako, że mam wakacje, to postanowiłam nadać mu chociaż trochę przyjemniejszego charakteru.
Na pierwszy ogień poszło przemalowanie ścian z zielono-żółtych (jak ja nie znoszę tego połączenia kolorów to jest po prostu niewyobrażalne...) na białe i jedną błękitną - uznałam, że w takich barwach chcę utrzymać pokój, ponieważ miałam do dyspozycji swoje stare (starsze ode mnie...) białe meble, które przeniosły się do nowego mieszkania razem ze mną. Niestety na drzwiach szafy, blacie biurka i ramie łóżka znajdowała się turkusowa okleina, która nijak nie pasowała mi do koncepcji, więc zdecydowałam się ją zerwać i odsłonić pierwotnie całe białe meble - tak też zrobiłam. Okazało się jednak, że narobiłam sobie trochę roboty, bo trzeba było później męczyć się ze zmyciem kleju pozostałego po zerwaniu okleiny... Ale jakoś sobie poradziłam i tym sposobem zaoferowałam moim meblom trzecie życie. Dodałam też kilka detali - kupiłam gałki w Ikei (3,99zł za 6 sztuk) oraz błękitną wstążkę satynową - efekt prezentuje się następująco!

Dołożyłam również naklejane lusterka z Ikei, ponieważ nie mam sensownego lustra do powieszenia, a takie rozwiązanie sprawdziło się już nie raz. Jestem z szafy niesamowicie dumna :D. W porównaniu z tym jak wyglądała wcześniej - jest śliczna :D. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia "przed"... Mam nadzieję, że Wam też się spodoba :).
Tak jak pisałam wyżej - okleinę zdjęłam także z łóżka, dołożyłam biało-niebieską pościel, biały pled i błękitno-białe podusie :).
Z biurkiem również nie było lekko. Z szafeczki po lewej okleina zeszła w miarę łatwo, ale już z blatu - oj nie... Przypomniałam sobie też dlaczego w ogóle oklejaliśmy te meble... Biurko, które przeżyło ze mną 24 lata życia posiadało ślady Siulkowych wyczynów artystycznych w postaci zadrapań, bazgrołów i twórczości alternatywnej w formach wszelkich. W związku z tym postanowiłam po prostu... pomalować blat :). Wykorzystałam do tego błękitną farbę akrylową, którą pokryłam werniksem pękającym, a następnie białym akrylem na którym ukazały się śliczne spękania. Polakierowałam to jeszcze lakierem powierzchniowym - i voila! Biurko jak nowe :D. Nad biurkiem wisi mój mały motywator ;).
Aktualnie na biurku postawiłam trochę przeróżnych pierdółek, między innymi moją decoupage'ową twórczość, z której jestem bardzo dumna, bo to moje pierwsze i mam nadzieję nie ostatnie dzieła :).
Lusterka - pierwotnie brązowe - z Ikei, oraz pudełeczko z przedmiotów do ozdabiania technikami rękodzieła. Po wielu próbach (i błędach ;)), prezentują się tak:
Mam nadzieję, że Wam si podoba :). Jeśli zajmujecie się decoupagem i macie dla mnie jakieś rady to bardzo chętnie czegoś nowego się nauczę :D.
Pokój nie wygląda jeszcze 100-procentowo tak jakbym chciała - przede wszystkim nie mam jeszcze karnisza i firanek, a to też wiele wniesie. Ponadto stanie w nim jeszcze decoupagowe krzesło i szafka, które aktualnie są w fazie tworzenia - jak skończę to się pochwalę :D. Mimo wszystko i tak nie będzie do końca tak jak chcę, ponieważ nie mam wpływu na wygląd wykładziny :(. Musiałabym sporo zainwestować, a uważam, że mija się to z celem, ponieważ jest to mieszkanie wynajmowane i będę w nim mieszkać tylko rok. Pomimo tego chciałam czuć się przyjemnie w swoim pokoju i nie żałuję włożonej w to pracy :).