Nie jestem typową włosomaniaczką, ale produktów do włosów używam i testuję całkiem sporo. Pomyślałabym, że w kwestii ich mycia właściwie wszystko zostało już powiedziane, ale firma Joico zaskoczyła mnie ostatnio przesyłając w paczce produkt, do którego początkowo nawet nie bardzo wiedziałam jak podejść. Tym produktem była myjąca odżywka do włosów w piance Joico - CO+WASH Color. Jak ten cudak sprawdził się u mnie?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 7 lutego 2017
sobota, 10 grudnia 2016
Termiczna regeneracja włosów - Farmona - Jantar - Kuracja na gorąco z wyciągiem z bursztynu do włosów suchych i łamliwych
Kuracja na gorąco z serii Jantar od Farmony to produkt stosunkowo niedawno wprowadzony na rynek, który na fali wszelkich zabiegów regeneracyjnych, a szczególnie tych z końcówką -plex ma dużą konkurencję. Czy jest w stanie sprostać wymaganiom moich nadwyrężonych rozjaśnianiem włosów?
sobota, 12 listopada 2016
Skrzypowa terapia na gładkie włosy - Farmona - Herbal Care - Skrzyp Polny - odżywka i ampułki
O zbawiennym działaniu skrzypu na włosy wiadomo nie od dziś, więc nie dziwi fakt, że na rynku kosmetycznym można znaleźć sporo produktów zawierających właśnie ten składnik. Do mojej codziennej doustnej suplementacji skrzypu postanowiłam dołączyć działanie od zewnątrz i dać szansę produktom marki Farmona właśnie z serii Herbal Care - Skrzyp Polny. Jak spisały się na moich włosach?
niedziela, 24 lipca 2016
Odżywka ochronna w piance - musthave czy zbędny gadżet? Joico - K-Pak - Leave-In Protectant
Odżywki w formie pianki to swego rodzaju nowość na polskim rynku kosmetycznym. Kosmetyk tego typu znalazł się także w asortymencie firmy Joico, z którym od kilku miesięcy mam przyjemność się zapoznawać. Czy tego typu produkt to musthave czy tylko ciekawy gadżet? Przekonałam się na własnych włosach!
niedziela, 8 maja 2016
Regeneracja na wysoki połysk - Joico - K-Pak - szampon i odżywka
Blogi włosomaniaczek nie bez przyczyny są jednymi z najbardziej popularnych w blogosferze - w końcu włosy to jeden z najbardziej widocznych atrybutów urody kobiety. Pielęgnujemy je, farbujemy, czeszemy, układamy, stylizujemy - słowem - poświęcamy im sporo uwagi. Regeneracja to istotny punkt pielęgnacji włosów rozjaśnianych i właśnie produkty do tego celu stworzone opiszę dla Was dzisiaj.
poniedziałek, 28 września 2015
Farmona - Hair Genic - Bamboo and Oils - Szampon Wzmacniający i Odżywka Ochronna do włosów
Letnie przyjemności w postaci słońca, chlorowanej wody w basenie czy słonej w morzu, a także farbowanie, suszenie i na zmianę kręcenie i prostowanie pozostawiły moje włosy w niezbyt dobrej kondycji - pomimo stosowania produktów termoochronnych. Linia Farmona - Hair Genic - Bamboo&Oils stworzona została z myślą o włosach nadwyrężonych stylizacją, suchych i zniszczonych czyli takich jak moje, zatem z chęcią podjęłam się jej wypróbowania.
czwartek, 24 września 2015
Syoss - Keratin Hair Perfection - szampon i odżywka - największa włosowa porażka
Dobrą chwilę zajęło mi wymyślenie tytułu dla tego posta, bo na klawiaturę cisnęły się nawet określenia niecenzuralne. Tak, tak - to właśnie produkty, o których wspominałam Wam przedwczoraj i które wyprowadziły mnie z równowagi do tego stopnia, że przeklinałam własną głupotę i zaćmienie umysłowe, które napadło mnie w drogerii. Niechlubni bohaterowie dzisiejszego posta to szampon i odżywka Syoss z serii Keratin Hair Perfection. Perfekcyjni chyba tylko w swej beznadziejności.
środa, 23 września 2015
Farmona - Hair Genic - Acai and Volume - szampon nadający objętość i odżywka pogrubiająca strukturę włosa
Moje ostatnie przygody z kosmetykami włosowymi - z własnej głupoty, nie były zbyt udane, o czym jeszcze Wam wkrótce napiszę, bo na razie jestem tak wkurzona, że mogliby mnie zaskarżyć ;). Dzisiaj będzie o wybawieniu i oddechu ulgi, który zafundowała mi firma Farmona swoimi produktami z serii Hair Genic - Acai&Volume.
czwartek, 14 sierpnia 2014
Balea - Glossy Brown - szampon i odżywka do brązowych włosów - niemieckie zakupy z drogerii DM
Podczas mojego tegorocznego wakacyjnego Eurotripa zupełnie przypadkiem wpadliśmy w Niemczech na drogerię DM. Jako rasowa kosmetykoholiczka nie mogłam sobie odmówić chociaż maciupkich zakupów dostępnych tam produktów Balea i tym sposobem zaopatrzyłam się między innymi w zestaw szampon + odżywka z linii do włosów brązowych - bo takowe aktualnie posiadam ;). Żałuję, że przed wyjazdem nie obadałam w internetach co z Balei warto kupić, ale na pewno nie żałuję, że wybrałam akurat te produkty, choć było to typowe "chybił-trafił".
TAG:
Balea,
odżywka,
pielęgnacja włosów,
szampon,
włosy
piątek, 31 stycznia 2014
Lee Stafford - MiNi POKeR STRAiGHT - zestaw produktów-miniaturek do stylizacji włosów prostych
Jestem ale zupełnie jakby mnie nie było. Sesja depcze po piętach i nie pozwala ani na chwilę oderwać się od nauki. Jednak udało mi się! Mam nadzieję, że nie zdradzicie jej miejsca mojego chwilowego pobytu :D.
Dzisiaj chciałabym pokazać Wam kilka produktów firmy Lee Stafford, z których jeden okazał się tak dobry i innowacyjny, że znalazło się dla niego miejsce wśród ulubieńców roku 2013 - chodzi konkretnie o spray przeciwko wilgoci Lee Stafford - Poker Straight - Dehumidifier Spray.
W zestawie Lee Stafford MiNi POKeR STRAiGHT, który za pierwszym razem sprezentowała mi Hexxana (którą serdecznie z tego miejsca pozdrawiam!), a kolejny był z kolei częścią prezentu na Dzień Dziecka, znalazły się następujące kosmetyki, które pokrótce Wam opiszę:
- Lee Stafford - Poker Straight Shampoo - 75ml
- Lee Stafford - Poker Straight Conditioner - 75ml
- Lee Stafford - Poker Straight Dehumidifier - 50ml
- Lee Stafford - Original Dry Shampoo - 50ml
czwartek, 5 września 2013
O'right - Green Tea Conditioner - Odżywka do włosów normalnych i lekko zniszczonych - Czy aby na pewno naturalna pielęgnacja?
I znowu nie będzie miło i przyjemnie ehh... Zrobiłam się jakąś zołzą chyba, ale nic na to nie poradzę, bo "czasami człowiek musi, inaczej się udusi" ;).
Przy okazji odżywki do włosów O'right Green Tea Conditioner, którą otrzymałam na Spotkaniu Blogerek we Wrocławiu, wzięło mnie na refleksje. Pamiętam jak jeszcze analizowałam składy to pisałam - "to złe, tamto złe" a i tak na paszczę/włosy/paznokcie kładłam, bo krzywdy nie robiło, więc o co tyle hałasu. Generalnie nie jestem czepialska pod tym względem - nie mam żadnych alergii, mało co mnie podrażnia, czasami kompletnie tragiczny i syfiasty skład działa u mnie cuda i płakać z tego powodu nie będę. Właściwie to właśnie z tej przyczyny w tej chwili nie robię analiz - po co się denerwować - jak działa dobrze, krzywdy nie robi - używam. Nie lubię jednak uczucia, że ktoś mnie robi w jajo, a już jak widzę, że ktoś mi pseudonaturalny kit wciska to mnie kurza twarz naprawdę roznosi ;). A tutaj mam wrażenie, że się z taką właśnie sytuacją spotykamy...
Do rzeczy - na stronie Organics Beauty, które było jednym ze sponsorów na naszym Spotkaniu (odwiedzili nas osobiście ich "eksperci" i opowiadali jak to cudownie, naturalnie, ekologicznie itp. itd.), wchodzę na stronę produktu O'right Green Tea Conditioner i czytam co następuje: "92,2% Naturalnych składników", patrzę na etykietę, patrzę jeszcze raz na stronę... i znowu na etykietę... i tak dla pewności na stronę zerkam ponownie... i myślę sobie - "Że co?". Jakbym była w kreskówce to nad moją głową pojawiłby się znak zapytania. No to popatrzcie same na skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Stearalkonium Chloride, Behenyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Quaternium-91, Cetrimonium Methosulfate, Fragrance, Green Tea Extract, Sorbitan Monoleate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Stearic Acid, PEG-150 Pentaerythrityl Tetrastearate, Citric Acid, DMDM Hydantoin, IPBC.
sama natura czyż nie ;) (oczywiście część składników pochodzenia naturalnego ma skomplikowane nazwy chemiczne, ale bez przesady ;))?
Nie wiem gdzie jest ukryte te 92,2% naturalnych składników, ale obstawiam, że chodzi o udział objętościowy - no bo pierwsza w składzie woda wszak naturalnym składnikiem jest, a na pewno stanowi spory procent receptury i tak dalej i tak dalej... Ekstrakt z zielonej herbaty dopiero gdzieś pośrodku składu, kilka składników "pomarańczowych" - czyli o potencjale drażniącym/alergizującym i wisienka na torcie - DMDM Hydantoin. Parsknęłam śmiechem jak zobaczyłam. Cóż to jest DMDM Hydantoin? Pozwólcie, że zacytuję fragment własnego posta z czasów, kiedy jeszcze analizowałam składy:
DMDM Hydantoin - konserwant, donor formaldehydu (40% roztwór formaldehydu to formalina - tak, tak - właśnie ta używana do konserwacji ciał w prosektoriach) - pochodna formaldehydu, może uwalniać w produkcie lub na skórze formaldehyd, który powoduje szybsze starzenie się skóry i jest silnym alergenem! Jest także potencjalnie kancerogenny! W Unii Europejskiej konserwant ten dopuszczony jest do wszystkich wyrobów, przy czym jego maksymalna zawartość w produkcie końcowym nie może przekroczyć 0,6 % aktywnego składnika.
Nawet jeżeli ten udział procentowy nie jest przekroczony, to w produkcie, który reklamuje się jako tak naturalny czy organiczny moim zdaniem nie powinien się ten składnik w ogóle znaleźć. Ja rozumiem - to jest tani konserwant, ale skoro już mówimy o cenie... 100ml odżywki (czyli taka buteleczka jaką dostałam i wystarczyła mi na około 5 czy 6 użyć) kosztuje... 39zł. Opakowanie 400ml kosztuje 89zł i ma fajny bajer - butelka zrobiona jest bodajże z odpadów sojowych i w denku znajdują się ziarenka akacji - można zakopać butelkę w ziemi, ona się rozłoży i wyrośnie nam drzewo. No ale nie takimi bajerami mydlono już konsumentom oczy... Skoro cena jest tak wysoka, to chyba nie będzie niczym zdrożnym wymagać od producenta, żeby użył nieco droższego, ale bezpieczniejszego konserwantu prawda? Takie jest moje zdanie...
No ale niech będzie - odczepię się już od składu - jak jest z działaniem? A no tak jak już napisałam - wydajnością nie powala - 100ml na moich włosach rozeszło się w 5-6 użyciach. Dziwna rzecz się działa - właściwie traktowałam to jako plus - moje włosy jakby "zjadały" tą odżywkę - musiałam nakładać ją dwukrotnie, ponieważ przy pojedynczym nałożeniu naprawdę sporej porcji produkt wsiąkał włosy - kompletnie znikał! Niestety właściwie na tym się kończyło działanie tego produktu, bo jedyne co zauważyłam to koszmarne splątanie włosów - masakra przy rozczesywaniu. Zero jakiegokolwiek wygładzenia, w ogóle zero czegokolwiek. Włosy matowe, rozcapierzone na wszystkie strony - co ciekawe - taki sam efekt u mojej Mamy.
Przykro mi ale O'right nie spisał się "all right" ;).
PLUSY:
- bardzo ładny zapach - jak perfumy Elizabeth Arden "Green Tea" (ten plusik przy ocenie jest właściwie głównie za zapach...)
- przyjemna konsystencja
- bardzo intensywnie wchłania się we włosy
MINUSY:
- bardzo kiepska wydajność
- wysoka cena - 39zł za 100ml, 89zł za 400ml
- bardzo plącze włosy
- utrudnia rozczesywanie
- nie wygładza włosów, w żaden sposób nie poprawia ich wyglądu, wręcz go pogarsza
- w "naturalnym" składzie mamy DMDM Hydantoin, ogólnie skład nie taki jakiego bym się spodziewała
OCENA OGÓLNA:
1+/6
Widzę, że mi wyszedł niezły elaboracik - tak to już bywa jak mnie jakiś produkt zawiedzie ;)... Jest mi naprawdę szczerze przykro, bo sama idea organicznych kosmetyków bardzo mi się podoba, ale wrażenie, że ktoś mi wciska kit mnie po ludzku irytuje. Może nie mam racji, może rzeczywiście objętościowo natury w tej odżywce jest 92,2%, ale tak czy siak - te pozostałe 7,8% to w takim razie śmieci z DMDM Hydantoin na czele i ja takiej "naturze" podziękuję.
poniedziałek, 2 września 2013
Pantene Pro-V - Nabłyszczająca odżywka w sprayu chroniąca przed wysoką temperaturą
Jeżeli śledzicie mojego bloga, to wiecie, że niedawno mój zbiór sprzętów kosmetycznych zasiliła nowiutka, śliczniutka prostownico-lokówka od Remingtona :). Staram się moich włosków zbyt często wysoką temperaturą nie katować, ale mając takie cudo pod ręką, aż żal od czasu do czasu nie pokombinować ;). W związku z tym szukałam jakiegoś specyfiku przeznaczonego typowo do ochrony kudłów przed gorącem i postawiłam na łatwo dostępny kosmetyk drogeryjny bardzo znanej firmy Pantene.
Prawdę mówiąc ciężko organoleptycznie stwierdzić czy moje włosy po spryskaniu tym specyfikiem są bardziej chronione przed temperaturą, ale pozwalam sobie dać sprayowi Pantene kredyt zaufania w tej kwestii. Ciekawa jestem czy w ogóle da się to jakoś sprawdzić? Jedyne co mogę stwierdzić na pewno, to fakt, że moje włosy, które ostatnio kontakt z prostownicą/lokówką miały dobre kilka lat temu, nie ucierpiały widocznie na tym, że teraz częściej się z wysoką temperaturą stykają. I podkreślam - widocznie - bo nie mam szans tego żadnym super-hiper-testującym-sprzętem sprawdzić. Nie próbowałam też włosów prostować/kręcić bez żadnego zabezpieczenia, bo po prostu mi ich szkoda i nawet na potrzeby blogowego testowania i porównania chyba się temu nie poddam ;).
Poza samym - niemożliwym do sprawdzenia, ale miejmy nadzieję istniejącym, działaniem ochronnym, spray ten jest całkiem fajnym kosmetykiem. Ma bardzo wygodną pompkę, którą można zablokować jeżeli zabieramy go w podróż. Przyczepię się jednak do samego spryskiwacza, który wypsikuje zbyt duży i skupiony strumień produktu - uważam, że powinna to być raczej mocno rozproszona mgiełka, która rozprzestrzeni się na włosach, a nie takie "chlapnięcie" spadające w jedno miejsce - przez to trudniej produkt rozprowadzić równomiernie. Zapach sprayu jest bardzo przyjemny - naprawdę bardzo go lubię :). Ponadto produkt zapewnia nam ułatwione rozczesywanie. Nie uważam, żeby jakoś fenomenalnie nabłyszczał - włosy wyprostowane prostownicą same z siebie są bardziej błyszczące i nie przypisuję tego jako zasługi temu sprayowi. Cieszy mnie fakt, że nie zauważyłam obciążenia włosów.
Uważam, że jest to produkt dość przeciętny i gdy się skończy będę szukać czegoś lepszego - być może zainwestuję w moją ukochaną firmę Toni&Guy :).
PLUSY:
- zakładam, że jakąś tam ochronę przed temperaturą daje ;)
- bardzo przyjemny zapach
- wygodna pompka (choć kiepsko pryska ;))
- nie obciąża włosów
- ułatwia rozczesywanie
- cena - kupiłam za 14zł w promocji w Rossmannie
MINUSY:
- pompka "emituje" zbyt skupiony strumień produktu - aplikacja jest niewygodna
- wydajność - związana z punktem powyżej ;)
OCENA OGÓLNA:
3+/6
Od dzisiaj przebywam już w nowym mieszkaniu w Zabrzu, gdzie niestety nie mam internetu - jeszcze. Mam nadzieję, że to się szybko zmieni i że mi wybaczycie chwilowy przestój w odpowiadaniu na komentarze :). Posty powinny pojawiać się regularnie (hahaha - żart z pogrzebu przy tym co ostatnio blogspot wyczynia...), bo ustawiłam automatyczne publikacje kilku notek do przodu :).
Trzymajcie kciuki, żeby mi szybko założyli internet, bo inaczej uschnę z tęsknoty ;).
Prawdę mówiąc ciężko organoleptycznie stwierdzić czy moje włosy po spryskaniu tym specyfikiem są bardziej chronione przed temperaturą, ale pozwalam sobie dać sprayowi Pantene kredyt zaufania w tej kwestii. Ciekawa jestem czy w ogóle da się to jakoś sprawdzić? Jedyne co mogę stwierdzić na pewno, to fakt, że moje włosy, które ostatnio kontakt z prostownicą/lokówką miały dobre kilka lat temu, nie ucierpiały widocznie na tym, że teraz częściej się z wysoką temperaturą stykają. I podkreślam - widocznie - bo nie mam szans tego żadnym super-hiper-testującym-sprzętem sprawdzić. Nie próbowałam też włosów prostować/kręcić bez żadnego zabezpieczenia, bo po prostu mi ich szkoda i nawet na potrzeby blogowego testowania i porównania chyba się temu nie poddam ;).
Poza samym - niemożliwym do sprawdzenia, ale miejmy nadzieję istniejącym, działaniem ochronnym, spray ten jest całkiem fajnym kosmetykiem. Ma bardzo wygodną pompkę, którą można zablokować jeżeli zabieramy go w podróż. Przyczepię się jednak do samego spryskiwacza, który wypsikuje zbyt duży i skupiony strumień produktu - uważam, że powinna to być raczej mocno rozproszona mgiełka, która rozprzestrzeni się na włosach, a nie takie "chlapnięcie" spadające w jedno miejsce - przez to trudniej produkt rozprowadzić równomiernie. Zapach sprayu jest bardzo przyjemny - naprawdę bardzo go lubię :). Ponadto produkt zapewnia nam ułatwione rozczesywanie. Nie uważam, żeby jakoś fenomenalnie nabłyszczał - włosy wyprostowane prostownicą same z siebie są bardziej błyszczące i nie przypisuję tego jako zasługi temu sprayowi. Cieszy mnie fakt, że nie zauważyłam obciążenia włosów.
Uważam, że jest to produkt dość przeciętny i gdy się skończy będę szukać czegoś lepszego - być może zainwestuję w moją ukochaną firmę Toni&Guy :).
PLUSY:
- zakładam, że jakąś tam ochronę przed temperaturą daje ;)
- bardzo przyjemny zapach
- wygodna pompka (choć kiepsko pryska ;))
- nie obciąża włosów
- ułatwia rozczesywanie
- cena - kupiłam za 14zł w promocji w Rossmannie
MINUSY:
- pompka "emituje" zbyt skupiony strumień produktu - aplikacja jest niewygodna
- wydajność - związana z punktem powyżej ;)
OCENA OGÓLNA:
3+/6
Od dzisiaj przebywam już w nowym mieszkaniu w Zabrzu, gdzie niestety nie mam internetu - jeszcze. Mam nadzieję, że to się szybko zmieni i że mi wybaczycie chwilowy przestój w odpowiadaniu na komentarze :). Posty powinny pojawiać się regularnie (hahaha - żart z pogrzebu przy tym co ostatnio blogspot wyczynia...), bo ustawiłam automatyczne publikacje kilku notek do przodu :).
Trzymajcie kciuki, żeby mi szybko założyli internet, bo inaczej uschnę z tęsknoty ;).
TAG:
ochrona,
odżywka,
Pantene,
prostowanie,
prostownica,
spray,
włosy
piątek, 2 sierpnia 2013
Farmona - Jantar - Odżywka do włosów i skóry głowy
Wracam do Was z kosmetycznym postem po wakacjach!!!
Tak, tak... w końcu i ja się dorobiłam słynnego Jantara ;). Po wypróbowaniu naprawdę sporej ilości różnych specyfików zapobiegających wypadaniu włosów, które działały mniej lub bardziej, ewentualnie wcale, zdecydowałam się zaufać znanemu na blogach produktowi. Jak myślicie - podziałało? ;)
PLUSY:- widocznie przyspiesza porost włosów - przyrost moich od marca, kiedy ścięłam włosy do obojczyków wynosi około 13-15cm
- ogranicza wypadanie włosów, ale nie niweluje go całkiem
- zauważyłam nowe baby hair <3
- przyjemny, "męski" zapach
- ogromna ilość ekstraktów w składzie i to już praktycznie od jego początku
- nie wzmaga przetłuszczania włosów
- nie podrażnia skóry głowy
- cena - około 10-12zł
MINUSY:
- niezbyt wygodne opakowanie - ciężko się aplikuje (polecam przelać do atomizera ;))
- po jego nałożeniu czuję, że włosy nie są już tak czyste jak powinny
- po aplikacji pozostawia lepką warstwę na dłoniach (dla mnie to żaden problem ;))
- średnio wydajny produkt - mam wrażenie, że trzeba go sporo zużyć na 1 aplikację, żeby dokładnie pokryć skalp - buteleczka wystarcza na około 1 miesiąc stosowania (ja kończę aktualnie trzecią, ale moje stosowanie nie było super regularne...)
- dostępność- miałam problem z jego znalezieniem, ale teraz już wiem, że mogę zamawiać w aptekach Dbam o Zdrowie :)
OCENA OGÓLNA:5+/6
Jestem z tego produktu naprawdę zadowolona - chyba nawet na tyle, żeby w końcu spiąć tyłek i zacząć stosować go bardziej regularnie ;). Bo tego co robiłam dotychczas to regularnością bym nie nazwała ;). Przede wszystkim zawdzięczam Jantarowi dużo szybszy wzrost włosów - tak jak pisałam w plusach - od marca - czyli przez 5 miesięcy, włosy urosły mi o jakieś 15cm, co dawałoby około 3cm na miesiąc - uważam, że to bardzo dużo! Jeśli chodzi o ograniczenie wypadania - tu jest nieco gorzej, bo owszem - trochę mniej włosów wypada, ale chciałabym jeszcze bardziej zredukować tę ilość. Trudności w aplikacji związane ze szklaną butlą i kroplomierzem, z którego czasami nie chce kapać, rozwiązałam przelewając preparat do atomizera - teraz stosowanie Jantara jest bezproblemowe i polecam Wam taki sposób! Ja nakładam Jantar zazwyczaj na noc, bo jeśli zrobię to w ciągu dnia, a gdzieś wychodzę, to mam wrażenie brudnych włosów, choć nie mogę powiedzieć, że Jantar zwiększył przetłuszczanie - nic się w tej kwestii nie zmieniło. Dzięki swojemu zapachowi, który ja określiłabym jako nieco męski, nadaje się do stosowanie przez płeć piękną i tą brzydszą ;). W składzie widzimy sporo ekstraktów roślinnych, witaminy, składniki odżywcze. Na KWC w składzie podana jest stara receptura kosmetyku, w której znajdowało się kilka nieciekawych konserwantów, ale skład został zmieniony i teraz jest lepiej :). Z pewnością kupię Jantara ponownie, tylko tym razem postaram się stosować go bardziej regularnie ;).
czwartek, 30 sierpnia 2012
Kosmyki i ich kosmetyki... czyli moja kolekcja kosmetyków do pielęgnacji i stylizacji włosów + torebkowa wyprzedaż :)
Jak nazwa postu wskazuje dzisiaj w ramach porządków, remanentu i inwentaryzacji w kosmetykach, zaprezentuję Wam moje zasoby kosmetyków do włosów - zarówno do pielęgnacji jak i do stylizacji. Nie jest tego mało, ale też wiem, że są osoby, które mają więcej, więc może jeszcze ze mną nie jest tak źle :D - tak sobie to tłumaczę ;). Postaram się o każdym z kosmetyków kilka słów napisać lub odesłać Was do wcześniejszej recenzji danego produktu.
Podzieliłam kosmetyki na 4 kategorie:
- mycie i odżywianie - czyli najbardziej podstawowe kosmetyki - szampony i odżywki/maski do włosów
- oleje i olejki
- wcierki, spraye i płukanki
- stylizacja włosów
Mycie i odżywianie
W tej kategorii u mnie aktualnie bardzo licho, bo tylko 5 produktów - jest to zasługa faktu, że postanowiłam "zdenkować" moje zasoby i nawet mi się to udało. Zostałam tylko z:
1. Green Pharmacy - Balsam do włosów zniszczonych, łamliwych i osłabionych - recenzja tutaj
2. Kemon - Actyva - Linfa Solare - Shampoo Hair&Body - Szampon do stosowania po kąpielach słonecznych - recenzja tutaj
3. Ziaja - Szampon Intensywny Kolor - Do włosów farbowanych - przyzwoity, dość delikatny szampon, bardzo tani, nie mam do niego zastrzeżeń, ale szału nie robi ;)
4. Ziaja - Odżywka Intensywny Kolor - Do włosów farbowanych - spostrzeżenia podobne jak przy szamponie, całkiem nieźle wygładza włosy, nie odpowiada mi jedynie bardzo mała pojemność opakowania - dla mnie taka trochę podróżna...
5. Kemon - Actyva - Linfa Solare Mask - maska do włosów do stosowania po kąpielach słonecznych - recenzja tutaj
Oleje i olejki
1. Dabur - Amla Gold - miałam w pewnym momencie - kiedy byłam blondynką, mega-fazę na olejowanie włosów - teraz nadal to robię, ale nie tak często... z etapu włosów blond pozostał mi olej amla w wersji gold - czyli właśnie dla blondynek. Z tego co pamiętam rzeczywiście włosów mi nie przyciemnił, generalnie jakieś tam nawilżenie zauważyłam, chociaż końcówki nadal wołają o pomstę do nieba (muszę wrócić do regularnego olejowania...), jedyne co nie do końca mi pasuje to zapach - miałam kiedyś Amlę Jasmine (również dla blondynek) i chyba do niej wrócę, bo jaśminowy zapach był boski!
2. Nuxe - Huile Prodigieuse - Multi-usage dry oil - suchy olejek wielofunkcyjny - recenzja tutaj
3. Kemon - Hair Manya - Bye Bye Split End - fluid na rozdwojone końcówki - recenzja tutaj
4. Green Pharmacy - Olejek łopianowy z olejkiem z drzewa herbacianego i rozmarynu - przeciwłopieżowy - recenzja tutaj
Podzieliłam kosmetyki na 4 kategorie:
- mycie i odżywianie - czyli najbardziej podstawowe kosmetyki - szampony i odżywki/maski do włosów
- oleje i olejki
- wcierki, spraye i płukanki
- stylizacja włosów
Mycie i odżywianie
W tej kategorii u mnie aktualnie bardzo licho, bo tylko 5 produktów - jest to zasługa faktu, że postanowiłam "zdenkować" moje zasoby i nawet mi się to udało. Zostałam tylko z:
1. Green Pharmacy - Balsam do włosów zniszczonych, łamliwych i osłabionych - recenzja tutaj
2. Kemon - Actyva - Linfa Solare - Shampoo Hair&Body - Szampon do stosowania po kąpielach słonecznych - recenzja tutaj
3. Ziaja - Szampon Intensywny Kolor - Do włosów farbowanych - przyzwoity, dość delikatny szampon, bardzo tani, nie mam do niego zastrzeżeń, ale szału nie robi ;)
4. Ziaja - Odżywka Intensywny Kolor - Do włosów farbowanych - spostrzeżenia podobne jak przy szamponie, całkiem nieźle wygładza włosy, nie odpowiada mi jedynie bardzo mała pojemność opakowania - dla mnie taka trochę podróżna...
5. Kemon - Actyva - Linfa Solare Mask - maska do włosów do stosowania po kąpielach słonecznych - recenzja tutaj
Oleje i olejki
1. Dabur - Amla Gold - miałam w pewnym momencie - kiedy byłam blondynką, mega-fazę na olejowanie włosów - teraz nadal to robię, ale nie tak często... z etapu włosów blond pozostał mi olej amla w wersji gold - czyli właśnie dla blondynek. Z tego co pamiętam rzeczywiście włosów mi nie przyciemnił, generalnie jakieś tam nawilżenie zauważyłam, chociaż końcówki nadal wołają o pomstę do nieba (muszę wrócić do regularnego olejowania...), jedyne co nie do końca mi pasuje to zapach - miałam kiedyś Amlę Jasmine (również dla blondynek) i chyba do niej wrócę, bo jaśminowy zapach był boski!
2. Nuxe - Huile Prodigieuse - Multi-usage dry oil - suchy olejek wielofunkcyjny - recenzja tutaj
3. Kemon - Hair Manya - Bye Bye Split End - fluid na rozdwojone końcówki - recenzja tutaj
4. Green Pharmacy - Olejek łopianowy z olejkiem z drzewa herbacianego i rozmarynu - przeciwłopieżowy - recenzja tutaj
Wcierki, spraye i płukanki
1. Green Pharmacy - Eliksir ziołowy do włosów - wzmacniający, przeciw wypadaniu - recenzja tutaj
2. Sun-Ozon - Haarschutz-spray - spray z filtrem do włosów - recenzja tutaj
3. Chantal - ProSalon - Intensis - Moisture - Tonik nawilżający - bardzo sympatyczny produkt, który pewnie jeszcze kupię ponownie - jest to spray, który stosuję po umyciu włosów, jego zadaniem jest utrzymanie nawilżenia i mam wrażenie, że sprawdza się w swojej roli. Do tego ma bardzo przyjemny zapach, który - nie wiem czemu - kojarzy mi się z lasem deszczowym i puszczą Amazonii <3 :D. Sama forma sprayu jest bardzo wygodna, co też sprawia, że z chęcią go używam. Jego cena to około 12zł na allegro - uważam, że jest korzystna, bo produkt jest wydajny.
4. Isana Hair - Birken Haarwasser - woda brzozowa - ma dla mnie niesamowicie irytujący zapach... na początku przelałam ją do atomizerka, ale w ten sposób zapach był dla mnie mocniej wyczuwalny, dlatego, żeby ją zużyć, wlałam ją ponownie do oryginalnej butelki i będę po prostu zlewać nią włosy po myciu, żeby tylko jak najszybciej wykończyć to opakowanie... Moim zdaniem albo nie robi nic z moimi włosami, albo ja jakoś źle ją stosuję... Wiem, że nie będę próbowała jej mieszać z octem, jak proponowały niektóre dziewczyny, bo jej zapach jest już teraz dla mnie wystarczająco nieznośny ;).
5. Kemon - Hair Manya - Diamond - spray nabłyszczający do włosów - jeden z moich ulubionych kosmetyków i teraz bardzo oszczędnie go używam - recenzja tutaj
6. Chantal - ProSalon Med - Tonik do włosów ze skłonnością do wypadania - moim zdaniem nie zahamował spektakularnie mojego wypadania włosów kiedy go stosowałam... Myślę, że spróbuję dać mu jeszcze raz szansę, bo być może wtedy warunki były ogólnie niesprzyjające... Ma przyjemny zapach i łatwo się aplikuje - z pewnością będę go jeszcze obserwować do końca opakowania, a jeśli nie zauważę działania w końcu zaopatrzę się w słynny Jantar ;)
Stylizacja włosów
Najbogatsza kategoria w moim zbiorze :)
1. Kemon - Hair Manya - Macro - fluid zwiększający objętość włosów - dawno go nie używałam, a chyba wrócę, bo lubiłam - recenzja tutaj
2. Kemon - Hair Manya - Adrenaline - lakier do włosów - jeden z najmocniejszych lakierów jakie znam, utrzymał na moich prostych jak druty kudłach loczki-afro przez 2 dni - niesamowity wyczynowiec - recenza tutaj
3. Chantal - ProSalon - Intensis - Volume - mgiełka podnosząca włosy u nasady - bardzo przyjemny zapach i przede wszystkim działanie zgodnie z obietnicą - rzeczywiście daje efekt uniesienia włosów u nasady, ale lepiej z nią nie przesadzić, bo może zadziałać wręcz przeciwnie - generalnie lubię ten kosmetyk
4. Kallos - Prestige - Volume Foam - pianka do włosów - ot po prostu pianka do włosów, dość przyzwoicie utrzymuje nadaną modelowaniem fryzurę nie sklejając włosów, zapach taki sobie - da się przeżyć ;)
5. Kallos - Prestige - Hair Spray - lubię go przede wszystkim za "fryzjerską" objętość opakowania, ale także za przyzwoite utrwalenie włosów, zapach ma typowo lakierowy
6. Bielenda - Graffiti - Fluid Wichrzyciel - dla mnie to typowy loton do włosów, ale to jak najbardziej zaleta tego kosmetyku. Ponadto ma bardzo wygodny aplikator w formie aerozolu z pompką jak w sprayach do mycia okien :D. Bardzo przydatny jeżeli chcemy na noc zawinąć kłaczki w koczki/papiloty/wałki i rano obudzić się z pofalowanymi włosami, a także przy kręceniu włosów na lokówkę/prostownicę oraz modelowaniu - kosmetyk wielofunkcyjny, a przy tym niedrogi
7. Kemon - AND Vamp Spray 44 - lakier mocno utrwalający - bardzo przyzwoity lakier, dobrze utrwala fryzurę bez efektu usztywnienia, jestem z niego bardzo zadowolona, gdyby nie typowa dla kosmetyków tej firmy wysoka cena, z pewnością byłby jednym z ulubieńców
8. Syoss - Dry Shampoo - Volume Lift - suchy szampon - produkt średniej jakości, miałam lepsze suche szampony, ale miałam także gorsze... Teraz rzadko używam suchych szamponów, ponieważ mam wrażenie, że przy ciemnych włosach wyglądam jakbym posypała się mąką. Efekt odświeżenia jest mało trwały, jeżeli macie inną alternatywę to wybierzcie coś innego, bo szału nie ma ;)
9. Chantal - ProSalon - Hair lotion - płyn do układania włosów - bardzo fajny kosmetyk i z tego co zauważyłam, używany przez wielu fryzjerów. Mnie także przypadł do gustu - działaniem, zapachem, dużą objętością/wydajnością oraz ceną - polecam zwłaszcza do modelowania włosów :)
10. Toni&Guy - Casual - Sea Salt Texturising Spray - sól morska do układania włosów - moje niedawne odkrycie, które bardzo polubiłam - daje efekt "tousled hair" czyli takiego nieładu surferskich włosów - u mnie podkreśla falowanie, jestem bardzo zadowolona z jego działania, a nie zauważyłam, żeby wysuszał włosy
11. Schwarzkopf - Got2Be - POWDERful - puder nadający objętość - używałam go gdy byłam blondynką, odkąd jestem brunetką jeszcze mi się nie zdarzyło, bo, tak jak w przypadku suchego szamponu, obawiam się efektu mąki na głowie ;), pamiętam jednak, że byłam bardzo zadowolona z efektu, gdyż włosy były rzeczywiście uniesione - myślę, że świetnie by się sprawdził w duecie z solą morską Toni&Guy - razem nadałyby fajnego, pozornego nieładu na głowie :)
Zaprezentowałam Wam całe moje zasoby kosmetyków do włosów, ciekawa jestem czy macie podobne doświadczenia z poszczególnymi kosmetykami? Które kosmetyki lubicie najbardziej, a które się u Was nie sprawdziły? Może macie jakieś włosowe "hity i kity", które możecie polecić lub odradzić? Chętnie o tym poczytam :).
TOREBKOWA WYPRZEDAŻ
Na koniec jeszcze małe ogłoszenie parafialne - otóż - mała torebkowa wyprzedaż - może któraś z Was ma ochotę na jedną z nich?
Wszystkie torebki są w stanie idealnym/bardzo dobrym, wyszły z domku zaledwie kilka razy i okazały się nie być mi aż tak niezbędne jak się wydawały w momencie zakupu :D. W razie czego piszcie na maila:
katarzyna.rygal@wp.pl
oczywiście mogę przesłać zainteresowanym dokładniejsze zdjęcia i opisać szczegóły, podać wymiary itp. :).
Na allegro wystawione do licytacji od 39zł, więc myślę, że to niezła okazja :).
MIZENSA - Vivien - kawowa - 50zł + wysyłka
MIZENA - Brooklyn - czarna - 50zł + wysyłka
http://allegro.pl/mizensa-brooklyn-czarna-torebka-lancuchy-i2598782182.html
http://allegro.pl/mizensa-brooklyn-czarna-torebka-lancuchy-i2598782182.html
ZARA - jednokomorowa szara torebka z grubej ekoskóry "skóra słonia" - 50zł + wysyłka
http://allegro.pl/zara-torebka-szara-marszczenia-oryginalna-i2598782476.html
http://allegro.pl/zara-torebka-szara-marszczenia-oryginalna-i2598782476.html
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Green Pharmacy - Balsam, olejek, eliksir - ziołowe cuda z apteki natury
Często w pielęgnacji włosów sięgam po przepisy na kosmetyki "z apteczki babuni" - ziołowe płukanki, wcierki, papki jajeczne itp. Firma Green Pharmacy wyszła na przeciw takim właśnie potrzebom konsumentek, tworząc kosmetyki oparte na ziołach i naturalnych składnikach. Oczywiście nie w 100% naturalnych - wystarczy spojrzeć na składy, ale wystarczająco naturalnych, aby zachęcić mnie do wypróbowania ich produktów.
Zapraszam Was dzisiaj do zbiorczej recenzji trzech produktów firmy Green Pharmacy do pielęgnacji włosów, które otrzymałam do przetestowania w ramach współpracy. Muszę przyznać, że początkowo byłam jedynie lekko zaciekawiona ich propozycjami, ale postanowiłam się skusić - jak na prawdziwą kosmetykoholiczkę przystało! Teraz już wiem, że gdybym nie podjęła tej współpracy, bardzo bym tego pożałowała :D.
Nie będę wystawiać osobnych ocen każdemu z tych produktów, bo po przetestowaniu kilku różnych konfiguracji doszłam do wniosku, że najlepiej sprawują się razem :), zaznaczę jednak cechy każdego z produktów, żebyście wiedziały czego się spodziewać :).
PLUSY:
- ziołowy zapach
- dobry skład
- łatwe zastosowanie
- cena - 6zł z 100ml
- bardzo wydajny
- dobrze się zmywa
- nie obciąża włosów
- spowalnia przetłuszczanie
- wygładza włosy
MINUSY:
- ziołowy zapach - pojawił się w plusach, bo wiem, że wiele osób lubi ziołowy aromat, mnie nie przypadł do gustu, ale nie jest też zabójczy - można się przyzwyczaić :)
PLUSY:
- przyjemny zapach
- świetnie wygładza włosy
- nadaje połysk
- łatwo się spłukuje
- nie obciąża włosów
- miękka butelka, dzięki czemu łatwo wydobyć z niej produkt
- cena - ok. 8zł za 300ml
MINUSY:
- parabeny w składzie
PLUSY:
- bardzo przyjemny zapach - ulubiony z całej trójki
- bardzo wygodna aplikacja za pomocą atomizera
- nie obciąża włosów
- ułatwia rozczesywanie
- cena - ok. 10zł za 250ml
MINUSY:
- parabeny w składzie
OCENA OGÓLNA:
6/6
Niestraszne mi parabeny w składzie, ani ziołowy zapach olejku! Zakochałam się w tych kosmetykach i z pewnością jeszcze po nie sięgnę, bo dawno nie miałam tak gładkich, błyszczących i zdrowo wyglądających włosów. Jeżeli miałyście kiedykolwiek robione trwałe prostowanie włosów keratyną, to pewnie pamiętacie to wspaniałe uczucie gładkich włosów - dokładnie takie włosy mam po użyciu tych trzech kosmetyków razem. Nie zdarzyło mi się to jeszcze przy żadnych innych kosmetykach do tego stopnia, dlatego ocena mogła być tylko jedna. Jeżeli chodzi o jakieś uwagi dotyczące poszczególnych produktów - wszystko umieściłam w ich plusach i minusach. Podobają mi się ziołowe wyciągi w składach, odpowiada mi łatwość aplikacji produktów, ale przede wszystkim cieszy mnie ich cena! Za około 25zł mam zestaw produktów, który daje mi efekt, który trudno byłoby uzyskać w salonie fryzjerskim. Pieję nad nimi z zachwytu i naprawdę gorąco Wam polecam rozejrzenie się za tymi produktami, bo po prostu warto. Dawno nie byłam tak zachwycona produktami do pielęgnacji włosów. Dodam jeszcze, że kosmetyki dobrze współpracują chyba z każdym szamponem, chociaż ja planuję tak czy siak wypróbować jeszcze szampon z Green Pharmacy. Jeśli chodzi o przeciwłupieżowe działanie olejku - nie jestem w stanie tego sprawdzić, ponieważ nie mam takiego problemu. Mam natomiast problem z wypadaniem włosów, z którym usilnie walczę od jakiegoś czasu, nie jestem więc w stanie stwierdzić czy aktualna poprawa jest wynikiem działania Eliksiru, czy wszystkich moich zabiegów razem ;). Cóż więcej mówić? Polecam!
P.S. Bardzo się ucieszyłam, gdy po wkroczeniu na stronę internetową Green Pharmacy okazało się, że produkują oni nie tylko produkty do włosów, ale też do pielęgnacji ciała i twarzy - oj będę musiała się mocno rozejrzeć po drogeriach, bo bardzo bym chciała przetestować ich możliwości w tej dziedzinie :D.
Zapraszam Was dzisiaj do zbiorczej recenzji trzech produktów firmy Green Pharmacy do pielęgnacji włosów, które otrzymałam do przetestowania w ramach współpracy. Muszę przyznać, że początkowo byłam jedynie lekko zaciekawiona ich propozycjami, ale postanowiłam się skusić - jak na prawdziwą kosmetykoholiczkę przystało! Teraz już wiem, że gdybym nie podjęła tej współpracy, bardzo bym tego pożałowała :D.
Nie będę wystawiać osobnych ocen każdemu z tych produktów, bo po przetestowaniu kilku różnych konfiguracji doszłam do wniosku, że najlepiej sprawują się razem :), zaznaczę jednak cechy każdego z produktów, żebyście wiedziały czego się spodziewać :).
PLUSY:
- ziołowy zapach
- dobry skład
- łatwe zastosowanie
- cena - 6zł z 100ml
- bardzo wydajny
- dobrze się zmywa
- nie obciąża włosów
- spowalnia przetłuszczanie
- wygładza włosy
MINUSY:
- ziołowy zapach - pojawił się w plusach, bo wiem, że wiele osób lubi ziołowy aromat, mnie nie przypadł do gustu, ale nie jest też zabójczy - można się przyzwyczaić :)
- przyjemny zapach
- świetnie wygładza włosy
- nadaje połysk
- łatwo się spłukuje
- nie obciąża włosów
- miękka butelka, dzięki czemu łatwo wydobyć z niej produkt
- cena - ok. 8zł za 300ml
MINUSY:
- parabeny w składzie
- bardzo przyjemny zapach - ulubiony z całej trójki
- bardzo wygodna aplikacja za pomocą atomizera
- nie obciąża włosów
- ułatwia rozczesywanie
- cena - ok. 10zł za 250ml
MINUSY:
- parabeny w składzie
OCENA OGÓLNA:
6/6
Niestraszne mi parabeny w składzie, ani ziołowy zapach olejku! Zakochałam się w tych kosmetykach i z pewnością jeszcze po nie sięgnę, bo dawno nie miałam tak gładkich, błyszczących i zdrowo wyglądających włosów. Jeżeli miałyście kiedykolwiek robione trwałe prostowanie włosów keratyną, to pewnie pamiętacie to wspaniałe uczucie gładkich włosów - dokładnie takie włosy mam po użyciu tych trzech kosmetyków razem. Nie zdarzyło mi się to jeszcze przy żadnych innych kosmetykach do tego stopnia, dlatego ocena mogła być tylko jedna. Jeżeli chodzi o jakieś uwagi dotyczące poszczególnych produktów - wszystko umieściłam w ich plusach i minusach. Podobają mi się ziołowe wyciągi w składach, odpowiada mi łatwość aplikacji produktów, ale przede wszystkim cieszy mnie ich cena! Za około 25zł mam zestaw produktów, który daje mi efekt, który trudno byłoby uzyskać w salonie fryzjerskim. Pieję nad nimi z zachwytu i naprawdę gorąco Wam polecam rozejrzenie się za tymi produktami, bo po prostu warto. Dawno nie byłam tak zachwycona produktami do pielęgnacji włosów. Dodam jeszcze, że kosmetyki dobrze współpracują chyba z każdym szamponem, chociaż ja planuję tak czy siak wypróbować jeszcze szampon z Green Pharmacy. Jeśli chodzi o przeciwłupieżowe działanie olejku - nie jestem w stanie tego sprawdzić, ponieważ nie mam takiego problemu. Mam natomiast problem z wypadaniem włosów, z którym usilnie walczę od jakiegoś czasu, nie jestem więc w stanie stwierdzić czy aktualna poprawa jest wynikiem działania Eliksiru, czy wszystkich moich zabiegów razem ;). Cóż więcej mówić? Polecam!
P.S. Bardzo się ucieszyłam, gdy po wkroczeniu na stronę internetową Green Pharmacy okazało się, że produkują oni nie tylko produkty do włosów, ale też do pielęgnacji ciała i twarzy - oj będę musiała się mocno rozejrzeć po drogeriach, bo bardzo bym chciała przetestować ich możliwości w tej dziedzinie :D.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




