Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swatche. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swatche. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 listopada 2015

Kosmetyczne marzenie spełnione - Gerard Cosmetics - Necessities in Nude - pomadki i błyszczyki - Buttercup, Buttercream, Kimchi Doll, Nude

O istnieniu firmy Gerard Cosmetics dowiedziałam się oglądając youtube'owy kanał mojej ulubionej kosmetycznej "guru", czyli oczywiście - Jaclyn Hill. Kiedy okazało się, że podjęła się ona współpracy z tą firmą przy tworzeniu pomadek i błyszczyków od razu zapragnęłam wejść w ich posiadanie. Niestety ceny produktów skutecznie odstraszały mnie od zakupu i postanowiłam sprawić je sobie dopiero na prezent urodzinowy. Dziś - po 3 miesiącach testowania przedstawiam Wam moje - Necessities in Nude!


sobota, 4 lipca 2015

Makeup Revolution - Vivid - Baked Highlighter - Golden Lights i Peach Lights - wypieczone rozświetlenie

Ostatnio na blogu sporo było o pielęgnacji, dzisiaj wracamy do produktów makijażowych. Lato to czas, gdy rozświetlacz na policzkach to idealny wybór na uzyskanie efektu świeżej cery i podkreślenie opalenizny, dlatego o rozświetlaczach dzisiaj będzie. Do mojej kolekcji dołączyły ostatnio za sprawą Cocolita.pl dwa gagatki od Makeup Revolution czyli Vivid - Baked Highlighter w kolorach Golden Lights i Peach Lights. Przyjrzyjmy im się z bliska!


niedziela, 30 marca 2014

Moje ulubione podkłady, czyli czym najczęściej maziam się po twarzy, żeby wyglądać jak człowiek ;)

Szukanie idealnego podkładu to odwieczna pogoń za doskonałością, która chyba dla większości z nas - kobiet (i niektórych facetów ;)), nigdy się nie skończy. Trudno znaleźć podkład, który będzie nam pasował pod każdym względem. Często zdarza się, że to co fajnie spisuje się w ciągu dnia, niespecjalnie nadaje się na wieczór, a "wieczorowy" podkład jest za ciężki, aby stosować go latem. Ponadto wiele przeszkód może stanąć nam na drodze do ideału - nasz wybrany ulubieniec może zostać - jak na złość - wycofany z produkcji, albo producent zmieni formulację, która już tak dobrze z naszą skórą się nie dogada, ewentualnie zostaniemy powalone ceną produktu pełnowymiarowego, albo będzie on trudno dostępny w Polsce. Tak wiele przeciwności! Ech! 

poniedziałek, 17 września 2012

Sleek i-Divine Snapshots - paleta cieni do powiek

PLUSY:
- zróżnicowane kolory, wśród których wyróżnić można 4 "linie" kolorystyczne - chłodne zielenie, nasycone róże i fiolety, ciepłe kolory jesieni, neutralne cielaczki :)
- bardzo dobrze napigmentowane i miękkie kolory - zwłaszcza metaliczne
- wybór cieni matowych jak i metalicznych
- duże lusterko oraz aplikatorek - powójna gąbeczka na długim trzonku, w zestawie
- bardzo estetyczne opakowanie, dobrze się zamyka i łatwo otwiera
- bardzo dobrze się aplikują, w zależności od roztarcia, użycia na mokro czy sucho, możemy uzyskać zarówno nasycone barwy (może z wyjątkiem cielistego cienia, którego praktycznie nie widać) jak i delikatniejsze wykończenie
- świetna trwałość zarówno z bazą jak i bez
- każdy cień ma swoją nazwę - bardzo mi się to w paletach Sleeka podoba
- nareszcie paleta bez czarnego cienia! posiadaczki Sleeków wiedzą o co mi chodzi ;)
- brak osypywania się cieni
MINUSY:
- słabo napigmentowany cień Sand Walker - cielisty oraz średnia pigmentacja miętowego Summer Breeze
- brak nazwy paletki na górnej "klapce" opakowania
- bezładne rozrzucenie kolorystyczne cieni w palecie
OCENA OGÓLNA:
6/6
Jestem może przewidywalna do bólu, ale palety Sleeka są dla mnie po prostu ideałami, co z resztą łatwo stwierdzić po ilości plusów. Generalnie rzecz biorąc na tą właśnie paletkę czaiłam się już od kiedy tylko pojawiła się wiadomość o jej istnieniu ;). Z konsultacji z innymi blogerkami, a także z własnych obserwacji wywnioskowałam, że jest ona poniekąd mieszanką palety Monacco i Caribbean, ale - choć tą drugą posiadam, to i tak ta wydawała mi się warta zainteresowania. Być może zdziwi Was to co napiszę, ale uważam, że ta paleta jest świetna na jesień! Po pierwsze ze względu na 3 cienie w barwach jesieni: metaliczna Tequila Sunrise, półmatowy Washed Ashore oraz, ponownie, metalik - Sunset (wszystkie o świetnej pigmentacji) - powiedzmy, że to było do przewidzenia. Równie dobrze jesienią spiszą się odcienie neutralne, które zasadniczo przydać się mogą przy każdym makijażu, a mianowicie - metaliczny Martini oraz matowy i - ku mojemu ubolewaniu - słabo napigmentowany Sand Walker. A w jaki sposób pozostałe odcienie mogą przydać się jesienią? Otóż - jak zapewne zauważyłyście, mój blog zmienił co nieco wygląd właśnie na jesień, a wybrałam fiolety, ponieważ kojarzą mi się one z pięknymi wrzosowiskami, które jesienią mienią się feerią odcieni od jasno-liliowych po nasycone, głębokie burgundy. Dlatego tez uważam, że dwa odcienie fioletu - matowy Purple Haze oraz metaliczny, delikatny Lotus Flower, podparte jeszcze matowym różem Magenta Madness pozwolą nam wyczarować na oczach piękną, idealnie jesienną, wrzosową łąkę :). Co w takim razie z chłodnymi zieleniami? Myślę, że nikogo przekonywać nie trzeba, że jesień jest wspomnieniem po lecie jednak z chłodnym akcentem zimy, dlatego sądzę, że dla tych pięknych i dobrze napigmentowanych metalików - Green Iguana, Humming Bird i Kiwi Flower oraz delikatnej matowej mięty Summer Breeze również znajdzie się miejsce w jesiennym makijażu. Pozostałe zalety tej paletki wymieniłam w plusach i chyba wyczerpałam ich temat dostatecznie, aby przekonać Was, że ta paletka warta jest uwagi :).
Cieszę się także bardzo, że nie tylko ja, ale także 3 wczorajsze laureatki rozdania będą miały szansę przekonać się o jakości Sleekowych paletek :).
Nie wiem czy wszystkie z Was to zauważyły, ale Sleek zmienił nieco design swoich opakowań, choć nadal pozostały one czarne i matowe, to napis jest teraz mniejszy, nadal jednak nie ma nazwy paletki na górnej "klapce" opakowania... Zdarzało się to czasem w przypadku limitowanek, jednak Sleek niestety nie podtrzymał tej dobrej tradycji, która pozwalałaby łatwiej rozeznawać się w swoich zbiorach posiadaczkom więcej niż jednej palety...
Być może zaciekawił Was minus, o którym napisałam, a mianowicie bezładne rozrzucenie cieni w palecie (dotyczy to nie tylko tej palety) - otóż ja jestem fanką systematyki, ułożenia podobnych kolorów obok siebie (czy Wy też w podstawówce układałyście kredki w pudełku zgodnie z paletą kolorystyczną?), niestety nie uświadczy się tego w tej palecie, ale ponieważ ja lubię trochę postawić na swoim, to swatche dla Was są ułożone "po mojemu", o! :)
Na poniższych zdjęciach - górna linijka to zbliżenie cienia, dolna - swatch :).



Dziękuję firmie alledrogeria.pl za udostępnienie palety do testów oraz za ufundowanie palet dla czytelniczek bloga, rozlosowanych we wczorajszym rozdaniu :).