Tak jak chyba można było przypuszczać, nie odpuściłam sobie stworzenia z paletą Sleek - Enchanted Forest makijażu w ciepłych odcieniach. Zawiera ona bowiem kolory tak cudownie wpisujące się w jesienny klimat, że aż żal byłoby ich nie wykorzystać! Postanowiłam tym razem - po raz pierwszy w historii bloga, stworzyć makijaż z instrukcją krok po kroku - mam nadzieję, że Wam się spodoba!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybelline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybelline. Pokaż wszystkie posty
sobota, 10 października 2015
piątek, 12 września 2014
Maybelline - Eye Studio - Lasting Drama - Gel Eyeliner - 01 Intense Black - najlepszy eyeliner żelowy + mój ulubiony makijaż codzienny
Zaledwie parę dni temu pisałam Wam o eyelinerze ze Sleeka, który okazał się dla mnie rozczarowaniem. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym od razu nie zaczęła szukać jakiejś zadowalającej alternatywy. Za poleceniem koleżanki skusiłam się na eyeliner żelowy Maybelline, który nie tylko spełnił oczekiwania, ale stał się moim ulubionym produktem do malowania kresek!
czwartek, 10 marca 2011
Maybelline Affinitone - 14 Creamy Beige - podkład
PLUSY:
- cena - 20-25zł
- nie podkreśla suchych skórek, nawet jakby nawilża
- równomiernie się rozprowadza, daje jedwabiste wykończenie
- nie robi efektu maski, daje naturalny mat - bez pudrowego wykończenia
- udało mi się dobrać kolor (!!!) - 14 Creamy Beige leży na mnie dobrze, nie wybijają różowe tony, raczej beżowo-żółtawe
- całkiem długo się trzyma (tak 6-8 godzin bez poprawek oczywiście przy braku majstrowania przy twarzy, co wiele osób ma w zwyczaju - podpieranie się rękami itp.)
- twarz długo pozostaje naturalnie matowa - nawet kilka godzin, co w moim przypadku jest nie lada sukcesem - większość podkładów nie wytrzymuje nawet godziny bez błyszczenia - moja skóra najwyraźniej go lubi
- przyjemny zapach
- świetna konsystencja - taka lejąca - bardzo takie lubię, chociaż trzeba uważać, żeby się nie zalać
- nie czuć go na twarzy, jest leciutki
- średnio kryje - dla mnie w zupełności to wystarcza
MINUSY:
- właściwie nie mam mu nic do zarzucenia :) no może tylko tyle, że w składzie mogłoby nie być tych pomarańczowych składników, ale to już chyba za dużo szczęścia na raz!
OCENA OGÓLNA:
5+
Muszę powiedzieć, że jest to dla mnie wielkie zaskoczenie. Moja skóra polubiła się z nim bardzo bardzo i on odwzajemnia to uczucie. Zdecydowanie jest to jeden z najprzyjaźniejszych dla mojej skóry podkładów jakie miałam, a miałam baaaardzo wiele - od Diora i Clinique (to chyba najwyższa półka jaką dane mi było osiągnąć) poprzez L'Oreale, Max Factory - i inne średniopółkowce, po Lirene i Miss Sporty ;), nawet minerałów próbowałam (Lucy - bardzo lubię, ale trochę mnie suszy, schodzi mi z nosa (WTF?) i za krótko trzyma mat) -jeszcze tylko BB kremy mnie kuszą do wypróbowania :D. W każdym razie - w stanie mojej skóry w jakim jest teraz, ten podkład spisuje się najlepiej. Moje pianie z zachwytu oczywiście nie musi znaczyć, że wszystkim on pasuje - z tego co widziałam w KWC, plasuje się w strefach wyższych stanów średnich - dla mnie jest aktualnym hitem!
SKŁAD:
woda
izododekan - składnik kompozycji zapachowych, rozpuszczalnik, emolient
cyklopentasiloksan - silikon, środek kondycjonujący, a właściwie - poprawiający wygląd, włosów i skóry, emolient - tworzy na skórze powłoczkę - film, ochronno-kondycjonujący, rozpuszczalnik
gliceryna - składnik kompozycji zapachowych, środek kondycjonujący, odżywiający włosy, humektant - środek zatrzymujący wodę, higroskopijny, obniża lepkość, rozpuszczalnik, składnik kondycjonujący skórę
cykloheksasiloksan - silikon, środek kondycjonujący, a właściwie - poprawiający wygląd, włosów i skóry, emolient - tworzy na skórze powłoczkę - film, ochronno-kondycjonujący, rozpuszczalnik
peg-10 dimetikon - silikon, środek kondycjonujący, a właściwie - poprawiający wygląd, włosów i skóry, emolient - tworzy na skórze powłoczkę - film, ochronno-kondycjonujący
polimer krzyżowy metakrylanu metylu - substancja filmotwórcza, zwiększa lepkość kosmetyku
glikol butylenowy - składnik kompozycji zapachowych, środek kondycjonujący skórę, rozpuszczalnik, związek obniżający lepkość, humektant (substancja higroskopijna - pochłaniająca wodę)
dimetikon - silikon, środek zapobiegający pienieniu, emolient okluzyjny - tworzy na skórzę film kondycjonujący, poprawiający wygląd
izoeikozan - emolient, środek kondycjonujący skórę, rozpuszczalnik
hektoryt disteardimoniowy - środek ułatwiający tworzenie zawiesiny
cetyl peg/ppg-10/1dimetikon - silikon, środek kondycjonujący, surfaktant (obniża napięcie powierzchniowe), emulgator
chlorek sodu - sól kuchenna, składnik zwiększający lepkość
fenoksyetanol - konserwant, środek zapachowy
fosforan c9-15 fluoroalkoholu - składnik kondycjonujący skórę
izostearynian poliglicerylu-4 - środek kondycjonujący skórę, emolient (tworzy ochronną powłoczkę na skórze), emulgator
laurynian heksylu - środek kondycjonujący skórę, emolient, rozpuszczalnik, modyfikator lepkości
butylparaben - składnik kompozycji zapachowych, konserwant
tokoferol - witamina E, antyoksydant, składnik kompozycji zapachowych, składnik odżywiający skórę, środek okluzyjny
pantenol - pochodna witaminy D, odżywia, działa antystatycznie
glikol propylenowy - substancja obniżająca napięcie powierzchniowe, rozpuszczalnik
mleczko pszczele - substancja odżywcza
ekstrakt z kwiatów rumianka pospolitego - składnik kompozycji zapachowych, środek kondycjonujący skórę, rozjaśnia włosy, działa łagodząco
dwutlenek tytanu - biały pigment, a jednocześnie fizyczny filtr UV, odpowiada za właściwości kryjące
CI 77499 - czerń żelazowa - tlenek żelaza, pigment
CI 77492 - ochra żółta - tlenek żelaza, pigment
mika - pigmenty perłowe, mogą być lśniące lub skrzące się, błyszczące, opalizujące, metaliczne, połyskujące i mieniące lub całkowicie matowe i przygaszone. Są dostępne w różnych kolorach, od jasnych barw srebra i złota po ciemne i nasycone. Często dodaje się do nich pigmentów matowych by uzyskać lub podkreślić określoną barwę.Dodanie mik do kosmetyków mineralnych np. podkładów, pudrów, cieni czy róży powoduje odbijanie się światła, co pozwala na stworzenie iluzji miękkiej i idealnej skóry. Pomaga to w optycznym maskowaniu drobnych zmarszczek i porów.
LEGENDA:
zielony - substancja nieszkodliwa
niebieski - substancja o pozytywnym działaniu dla skóry
pomarańczowy - substancja wzbudzająca pewne niewielkie zastrzeżenia
czerwony - substancja mająca negatywny wpływ, szkodliwa lub drażniąca
Skład: aqua, isododecane, cyclopentasiloxane, glycerin, cyclohexasiloxane, peg-10 dimethicone, methyl methacrylate crosspolymer, butylene glycol, dimethicone, isoeicosane, disteardimonium hectorite, cetyl peg/ppg-10/1dimethicone, sodium chloride, phenoxyethanol, c9-15 fluoroalcohol phosphate, polyglyceryl -4 isostearate, hexyl laurate, butylparaben, tocopherol, panthenol, propylene glycol, royal jelly, chamomilla recutita/matricaria flower extract [+/- may contain ci 77891/titanium dioxide, ci 77499, ci 77491, ci 77492, iron oxides, mica]LEGENDA:
zielony - substancja nieszkodliwa
niebieski - substancja o pozytywnym działaniu dla skóry
pomarańczowy - substancja wzbudzająca pewne niewielkie zastrzeżenia
czerwony - substancja mająca negatywny wpływ, szkodliwa lub drażniąca
Ogólnie rzecz biorąc - warto wypróbować! Może z Waszą skórą polubi się tak jak z moją, która aktualnie przechodzi fazę odwodnienia+przetłuszczania - jeżeli też tak macie, może warto dać mu szansę. Bardzo mnie zaskoczył - oczywiście pozytywnie. Nigdy wcześniej nie powiedziałabym, że podkład z firmy Maybelline tak podbije moją skórę :D. Jeszcze tak gwoli ścisłości - pamiętacie podkład z Sephory, nad którym tak piałam z zachwytu jakiś czas temu? Niestety teraz, kiedy pojawiły mi się suche skórki, on bardzo je podkreśla i musiałam mu podziękować, ponadto - tak jak Lucy, zaczął schodzić z mojego tłuszczącego się nosa... I tyle go widzieli. Teraz króluje Affinitone - i niech nam (mnie) panuje litościwie jak najdłużej :D
TAG:
makijaż,
Maybelline,
podkład
środa, 12 stycznia 2011
Maybelline Watershine Lipstick - 80 Cherry Candy
Obiecany wczoraj drugi post o czerwonych ustach :). Tym razem w wykonaniu szminkowym, ale również przez Maybelline czyli Maybelline Watershine Lipstick w kolorze 80 Cherry Candy. Mam ją i regularnie używam już od bardzo długiego czasu, troszkę się zdefasonowała w związku z tym - tez Wam się wszystkie pomadki jakoś tak na płasko zużywają? Bo moje tak...
Wszystko co o czerwieni na ustach pisałam w poprzednim poście oczywiście ma zastosowanie też w przypadku czerwonej szminki więc powtarzać się chyba nie muszę. Pomadka Watershine ma śliczny nasycony odcień czerwieni i dość dobrze kryje - można to regulować ilością warstw. Trzyma się na ustach dłużej niż błyszczyk, a kiedy zaczyna z nich schodzić mimo wszystko pozostawia po sobie takie bardziej czerwone zabarwienie ust, co ja akurat lubię, bo usta nadal są wyraziste nawet jeśli nie mam okazji i możliwości poprawienia makijażu. W tym akurat kolorze nie znajdziemy żadnych drobinek, ale szminka nie jest matowa - w końcu to Watershine - bardzo ładnie się błyszczy - jakby była pokryta błyszczykiem, nie wysusza ust (ale specjalnie ich nie nawilża - po prostu nie wyrządza żadnych szkód, jak niektóre pomadki...). Ten odcień - tak jak wczorajszy, również bardzo mi odpowiada i z pewnością kupię następną w podobnym kolorze (pewnie nie taką samą, bo jako rasowa kosmetykoholiczka po prostu muszę wypróbowywać nowe rzeczy :D). Koszt pomadki to około 20zł, więc nie fortuna :).
Skład pomadki znalazłam, ale jest tak długi, że po prostu wymiękam :D... Wybaczycie mi? Poza tym napisany mikrusieńkim druczkiem na opakowaniu, a niestety nie posiadam w domu lupki... Tak samo zresztą w przypadku wczorajszego błyszczyka - składy są pod białymi naklejkami z kodem kreskowym i napisane drukiem liliputkiem. Wyjdę więc z założenia, że co mnie nie zabije to mnie wzmocni i nie będę nawet próbowała się wczytywać :). Za to dzisiaj znowu więcej zdjęć :D.
Wszystko co o czerwieni na ustach pisałam w poprzednim poście oczywiście ma zastosowanie też w przypadku czerwonej szminki więc powtarzać się chyba nie muszę. Pomadka Watershine ma śliczny nasycony odcień czerwieni i dość dobrze kryje - można to regulować ilością warstw. Trzyma się na ustach dłużej niż błyszczyk, a kiedy zaczyna z nich schodzić mimo wszystko pozostawia po sobie takie bardziej czerwone zabarwienie ust, co ja akurat lubię, bo usta nadal są wyraziste nawet jeśli nie mam okazji i możliwości poprawienia makijażu. W tym akurat kolorze nie znajdziemy żadnych drobinek, ale szminka nie jest matowa - w końcu to Watershine - bardzo ładnie się błyszczy - jakby była pokryta błyszczykiem, nie wysusza ust (ale specjalnie ich nie nawilża - po prostu nie wyrządza żadnych szkód, jak niektóre pomadki...). Ten odcień - tak jak wczorajszy, również bardzo mi odpowiada i z pewnością kupię następną w podobnym kolorze (pewnie nie taką samą, bo jako rasowa kosmetykoholiczka po prostu muszę wypróbowywać nowe rzeczy :D). Koszt pomadki to około 20zł, więc nie fortuna :).
TAG:
makijaż,
Maybelline,
szminka,
usta
wtorek, 11 stycznia 2011
Maybelline COLORsensational GLOSS - 560 Red Love
Dzisiaj pierwszy z dwóch postów na temat mojego ulubionego koloru mazideł do ust - czerwonego :). Bardzo lubię malować usta na czerwono - pasowało mi to szczególnie kiedy jeszcze byłam brunetką - teraz może troszkę mniej bo włosy mam hmm... rudo-blond? Taki koniakowy odcień :), ale i tak lubię siebie w takim makijażu, szczególnie, że jest szybki i wygodny. Przy mocno podkreślonych ustach, oczy maluję tylko czarną kredką lub eyelinerem i nie skupiam się na nich aż tak, żeby nie przedobrzyć i nie wyglądać jak pani spod latarni :D.
Mam swoich dwóch niezmiennych od długiego czasu faworytów, których chciałabym Wam przedstawić. Dzisiaj pierwszy z nich, czyli Maybelline Color Sensational Gloss w kolorze 560 - Red Love (w Niemczech firma Maybelline to Jade, a we Francji - Gemey). Niby błyszczyk, ale kryje jak szminka! Ma przyjemne dla oka opakowanie o pojemności 6,8ml, które możemy używać przez 24 miesiące od otwarcia. Aplikator - standardowa gąbeczka błyszczykowa, całkiem przyjemna w użyciu. Konsystencja gładka, przyjemna, zawiera maleńkie błyszczące drobinki, ale niewyczuwalne na ustach. Co do trwałości - jak to z błyszczykami, tak czy inaczej co jakiś czas trzeba się poprawić, ale nie jest źle - wytrzyma około 2 godzin na ustach (jak na mnie to bardzo długo, bo szybko "zjadam" błyszczyki - planuję zaopatrzyć się kiedyś w tzw. lip stain, ale o tym kiedy indziej :)). Błyszczyk kupiłam w promocji w Rossmanie za ok. 14zł, w cenie regularnej chyba około 20zł.
Jest to odcień, który chyba najlepiej mi pasuje z wszystkich czerwieni, które miałam okazję testować. To taki mały haczyk z czerwieniami - nie każdy odcień pasuje do danej karnacji, oprawy oczu, koloru włosów - trzeba ich trochę wypróbować, żeby znaleźć swój.
Niestety nie mam możliwości poznania składu błyszczyka, przeszukałam - jak to zwykle ja - pół internetu i nic... Jeśli gdzieś go znajdziecie - podeślijcie mi w komentarzach, chętnie go przeanalizuję :). W związku z tym, że dzisiaj analizy składu nie będzie, mam nadzieję zadośćuczynić Wam to większą liczbą zdjęć :D. Cieszycie się? Dalej bawię się Photoshopem i coraz bardziej mi się podoba!
Mam swoich dwóch niezmiennych od długiego czasu faworytów, których chciałabym Wam przedstawić. Dzisiaj pierwszy z nich, czyli Maybelline Color Sensational Gloss w kolorze 560 - Red Love (w Niemczech firma Maybelline to Jade, a we Francji - Gemey). Niby błyszczyk, ale kryje jak szminka! Ma przyjemne dla oka opakowanie o pojemności 6,8ml, które możemy używać przez 24 miesiące od otwarcia. Aplikator - standardowa gąbeczka błyszczykowa, całkiem przyjemna w użyciu. Konsystencja gładka, przyjemna, zawiera maleńkie błyszczące drobinki, ale niewyczuwalne na ustach. Co do trwałości - jak to z błyszczykami, tak czy inaczej co jakiś czas trzeba się poprawić, ale nie jest źle - wytrzyma około 2 godzin na ustach (jak na mnie to bardzo długo, bo szybko "zjadam" błyszczyki - planuję zaopatrzyć się kiedyś w tzw. lip stain, ale o tym kiedy indziej :)). Błyszczyk kupiłam w promocji w Rossmanie za ok. 14zł, w cenie regularnej chyba około 20zł.
Jest to odcień, który chyba najlepiej mi pasuje z wszystkich czerwieni, które miałam okazję testować. To taki mały haczyk z czerwieniami - nie każdy odcień pasuje do danej karnacji, oprawy oczu, koloru włosów - trzeba ich trochę wypróbować, żeby znaleźć swój.
Niestety nie mam możliwości poznania składu błyszczyka, przeszukałam - jak to zwykle ja - pół internetu i nic... Jeśli gdzieś go znajdziecie - podeślijcie mi w komentarzach, chętnie go przeanalizuję :). W związku z tym, że dzisiaj analizy składu nie będzie, mam nadzieję zadośćuczynić Wam to większą liczbą zdjęć :D. Cieszycie się? Dalej bawię się Photoshopem i coraz bardziej mi się podoba!
Przy okazji widać efekty jakie uzyskałam po 4-dniowym maltretowaniu moich zębów paskami Blend-a-med Whitestrips Luxe ;).
TAG:
błyszczyk,
makijaż,
Maybelline,
usta
Subskrybuj:
Posty (Atom)

