Smarowidła do ciała to coś czego używam naprawdę rzadko, chyba że przypadnie mi do gustu tak jak Pro-odżywczy balsam Dr Ireny Eris. Jestem po prostu w tej kwestii strasznym leniuchem i tylko naprawdę przepiękny zapach lub znakomite działanie są w stanie to zmienić - zazwyczaj tylko na jakiś czas (czytaj - do końca opakowania). Tym razem, za sprawą Ani Pilip z Lirene, wpadły w moje łapki dwa produkty z linii Emolient, do skóry bardzo suchej. Dałam im szansę i... szczegóły zdradzę w dalszej części posta :D.
