Pomimo że makijażem zajmuję się już od ponad 10-ciu lat, to z firmą M.A.C. jakoś nigdy nie było mi po drodze - głównie ze względu na wysokie ceny ich kosmetyków. Przy okazji wizyty w Warszawie i buszowania w Złotych Tarasach moje nogi powiodły mnie do salonu M.A.C., a jako że miałam akurat trochę "wolnej" gotówki, postanowiłam zmienić stan rzeczy i stać się posiadaczką dwóch produktów, które polecało wiele znanych mi Youtuberek. Padło na mgiełkę do twarzy M.A.C. - Prep+Prime - Fix+ oraz korektor M.A.C. - Pro Longwear - Concealer w kolorze NC20. Jak się spisały i czy nie żałuję wydanej kasy? Zapraszam do czytania!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą korektor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą korektor. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 listopada 2017
piątek, 17 marca 2017
Bestsellery Catrice - podkład - HD Liquid Coverage Foundation oraz korektor - Liquid Camouflage - High Coverage Concealer
Druga połowa zeszłego roku w branży kosmetycznej należała do firmy Catrice. Do uwielbianego już wcześniej korektora Catrice - Liquid Camouflage - High Coverage Concealer dołączył kolejny produkt chwalący się mocnym kryciem, czyli podkład Catrice - HD Liquid Coverage Foundation. Ten drugi do dziś gdy tylko pojawia się w drogeriach, znika z półek w mgnieniu oka, a przecież jest na rynku już od pół roku! Mnie udało się jakiś czas temu upolować zarówno obydwa odcienie korektora jak i najjaśniejszą (vide - najbardziej poszukiwaną) wersję kolorystyczną podkładu i dzisiaj napiszę Wam jak te produkty sprawdziły się u mnie.
czwartek, 10 listopada 2016
Strobing i konturowanie z Lirene - modelowanie twarzy światłem
Strobing to trend w makijażu, który pojawił się latem tego roku i postanowił zawalczyć o palmę pierwszeństwa z dotychczas królującym nam miłościwie konturowaniem. Ponieważ ja nie potrafię się jednak z nim pożegnać, postanowiłam te dwie makijażowe techniki połączyć! Z pomocą tym razem przyszła mi marka Lirene, która wypuściła kilka bardzo ciekawych nowości, które przedstawię Wam w dzisiejszym poście wraz z moimi pomysłami na ich zastosowanie. Zapraszam do czytania i oglądania, bo zdjęć jest duuuużo!
środa, 11 listopada 2015
Magia rozświetlenia - L'Oreal - Lumi Magique - 1 Light - korektor rozświetlający
Problem cieni pod oczami dokucza wielu kobietom - niektórym wręcz od najmłodszych lat. Jest to głównie zasługa cieniutkiej skóry pod oczami, przez którą przeświecają naczynia. Ja sama nigdy nie borykałam się z nimi nadmiernie, więc przez wiele lat nie sięgałam po korektory. Do pierwszej "poważnej" próby zainspirowała mnie oczywiście niezawodna Jaclyn Hill. Odkąd zaczęłam ją oglądać wypróbowałam już kilka kosmetyków z tej kategorii, ale dotychczas najbardziej przypadł mi do gustu produkt, który dzisiaj Wam przedstawię, czyli L'Oreal - Lumi Magique w kolorze 1 Light.
piątek, 13 lutego 2015
Bell - BB cream - Lightening Cream - 7 in 1 Eye Concealer - 010 light - korektor... do korekty?
Od czasu gdy zaczęła się moja fascynacja makijażami Jaclyn Hill poluję na rozświetlający korektor pod oczy. Jako że nie mam pod ręką nigdzie sklepu MACa, to moje chciejstwo z wishlisty, czyli MAC Pro Longwear Concealer musi chwilowo poczekać. Mimo wszystko jakiś korektor znaleźć musiałam i zdecydowałam się na Bell - BB cream - Lightening Cream - 7 in 1 Eye Concealer - z tej linii miałam BB krem i byłam z niego zadowolona (dopóki nie odkryłam Revlon Colorstay oczywiście :D). Czy korektor spisał się równie dobrze? Zapraszam do czytania.
piątek, 28 grudnia 2012
Brwiowe pogotowie! - regulacja i korekcja brwi - Siulkowy niezbędniko-poradnik
Na temat regulacji brwi mogłabym prawdopodobnie napisać książkę, ale na dobry początek będzie post - właściwie - powtórka posta, który był jednym z pierwszych na moim blogu :). Wiem, że wiele z Was szuka informacji na ten temat, dlatego postanowiłam odświeżyć nieco kwestię i poczynić mały "apdejt", bo w ciągu 2 lat od napisania poprzedniej notki na ten temat, trochę się u mnie zmieniło.
Na początek - co się nie zmieniło? Nadal nie przepadam za czynnością regulacji brwi i nadal chętnie bym ją szerokim łukiem omijała, ale co pan zrobisz jak pan nic nie zrobisz, z krzakami chodzić nie będę... Ani z monobrwią ;). Tak jak 2 lata temu - nadal marzę o pięknych i regularnych brwiach jak u hindusek, jednak taka już moja natura, że mam swoje wypierdki i muszę z tym żyć. Nie znaczy to jednak, że nad nimi nie pracuję - a i owszem! Nawet Wam to pokażę :D.
Wypróbowałam chyba wszystkie możliwe metody regulacji brwi. Moim wcześniejszym faworytem była depilacja woskiem na gorąco, jednak samo przygotowanie "zabiegu" dawało mi się we znaki (pomijając fakt, że zdarzyło mi się boleśnie oparzyć i nabawić strupka...) i wróciłam do starej dobrej pęsety, jest to metoda pracochłonna i czasochłonna, ale najdokładniejsza. Zaopatrzyłam się jednak w nieco lepszy "sprzęt" - a mianowicie dobre, ostre pęsety, które dokładnie wyrywają nawet najmniejsze włoski, ale o tym później.
Próbowałam również tradycyjnej arabskiej metody nitkowania czyli zamerykanizowanego threadingu. Owszem - efekty całkiem niezłe, wyrywa też te malutkie włoski, ale za to z tymi większymi często miałam problem... Skóra wkręcała mi się między nitki, przyszczypywałam się - niespecjalnie mi się to podobało. Może rzeczywiście szybciej szło niż z pęsetą, ale nadal była to dla mnie metoda zbyt czasochłonna. Ciężko wykonać ją na samym sobie, ponadto wymaga dużej wprawy, aby zrobić to dobrze. Jeżeli kogoś interesuje dokładnie na czym polega ta metoda i jak ją wykonywać - łatwo się tego nauczyć na podstawie wielu filmików na youtubie pod hasłem threading.
Nie próbowałam - i nie zamierzam, choć słyszałam o amatorkach tego sportu ekstremalnego - golenia, uważam, że wszystko odbywa się zbyt blisko oka, w miejscu silnie unerwionym, ponadto efekt często jest niepożądany, zdarza się, że włoski nie chcą odrastać tak jak wcześniej. Ogólnie - nie polecam tej metody.
Przejdźmy jednak do metody regulacji, którą aktualnie stosuję najczęściej, a w dalszej części posta także do metod korekty kształtu brwi.
Przede wszystkim sprzęt - czyli czego potrzebuję, aby uzyskać wybrany kształt brwi - jedziemy zgodnie z kolejnością wykonywania zabiegu - krok po kroku, czyli najpierw henna, później regulacja i ewentualnie cienie i woski do brwi.
HENNA
Wielkiej filozofii w farbowaniu brwi henną nie ma, warto jednak zaopatrzyć się w dobrą i sprawdzoną hennę. W moim przypadku jest to henna w żelu RefectoCil, która występuje w bardzo wielu odcieniach (ja używam czerni nr 1, oraz brązu nr 3), jest dostępna w hurtowniach kosmetycznych, niektórych drogeriach (częściej w tych małych drogeryjkach osiedlowych itp.), a także na allegro. Jej cena waha się w granicach 10-15zł. Opakowanie wystarcza na bardzo, bardzo długo, a efekt utrzymuje się do 2 tygodni. Jest to henna, która barwi głównie włoski, skórę raczej słabo lub wcale. Zupełnie dobrze współpracuje z najzwyklejszą wodą utlenioną z apteki (4-5 kropli na ilość henny wielkości ziarna kukurydzy), dobrze się rozrabia i świetnie nakłada - bez grudek, do nakładania używam malutkiego pędzelka płaskiego, szerokości około 3 mm. Henna Refecto-Cil nie zasycha na brwiach i daje się łatwo zmyć. Po nałożeniu należy pozostawić ją na brwiach przez około 10 minut - dłużej, gdy chcemy uzyskać mocniejszy efekt, lub krócej, dla efektu delikatniejszego, a następnie zmyć wodą. Może ona służyć także do farbowania rzęs :).
Jest to jedyna henna do brwi i rzęs, którą polecam z czystym sumieniem - pracowałam na niej zarówno na studiach jak i w gabinecie, zrobiłam setki (a może więcej?) farbowań i nigdy mnie nie zawiodła :).
Jeżeli nie macie wprawnej ręki/zdolności manualnych i odpowiedniego poczucia symetrii, radzę porzucić pomysł samodzielnego hennowania, a zaopatrzyć się w wosk lub cienie do brwi :). Jeżeli jednak zdecydowałyście się na samodzielną próbę i skończyła się ona opłakanym efektem, możecie spróbować zmyć hennę za pomocą popiołu z papierosów (tak, tak - popiołu ;)), wody utlenionej lub pasty do zębów ;).
REGULACJA
Najważniejszy sprzęt na tym etapie, to oczywiście pęseta - posiadam 3 sztuki - dwie skośne oraz jedną zaostrzoną - do malusich włosków. Przy wyborze pęsety najważniejsze jest to, by dobrze leżała nam w dłoni oraz była ostra - moje pęsety to - moja ulubiona -skośna, z Donegala, oraz dwie sztuki - skośna i zaostrzona z Sephory.
Co do kształtu - tak naprawdę wychodzę z założenia, że brwi mają przebiegać w miarę zgodnie z zarysem kości oczodołu, z większymi bądź mniejszymi odstępstwami - zgodnie z naszymi upodobaniami. Nie powinny przebiegać za wysoko, gdyż będziemy wyglądały na wiecznie zdziwione, ani też zbyt nisko, co nada nam srogi wygląd. Standardowa metoda linii od skrzydełka nosa przez zewnętrzny i wewnętrzny kącik oka jest pomocna w ustaleniu długości brwi, jednak już linia przebiegająca przez środek źrenicy, która ma wyznaczać miejsce kąta brwi, nie zawsze wskazuje idealną pozycję łuku i uważam, że trzeba polegać na swoim poczuciu estetyki i symetrii i odpowiednio zmodyfikować położenie "zagięcia".
Brwi nie mogą być za cienkie, gdyż wyglądają wówczas nienaturalnie i postarzają, natomiast zbyt grube i ciemne brwi mogą nadawać wygląd starego marynarza :D.
Pierwsze czego się pozbywamy to włoski pomiędzy brwiami, tworzące monobrew :D, następnie usuwamy włoski poniżej preferowanej linii brwi - ja zwracam szczególną uwagę na wewnętrzną część łuku tworzonego przez brew i wyskubuję w tym miejscu nieco wyżej, aby ów łuczek podkreślić. Jako ostatnie usuwam włoski znad brwi, gdyż zwykle jest ich najmniej (u mnie), w środkowej części (zbliżając się do nosa) wyskubuję coraz niżej, aby jeszcze bardziej podkreślić łuk (najlepiej to widać na zdjęciach poniżej). Na koniec przycinam zbyt długie włoski - zwłaszcza te najbliżej nosa - ścinam od góry do szerokości brwi :).
CIENIE I WOSKI DO BRWI
Ostatnimi czasy coraz rzadziej sięgam po hennę - z braku czasu - taki rytuał jednak troszkę trwa ;), częściej natomiast przerzucam się na domalowywanie brwi (efekty będą na zdjęciach poniżej). W tym celu używam najczęściej jasnego, cielistego cienia - na łuk brwiowy, oraz cienia w odcieniu chłodnego brązu lub wosku. Moim szczególnym faworytem jest wosk z zestawu E.L.F. Eyebrow Kit w wersji Medium (planuję zaopatrzyć się też w wersję Ash - kosztuje około 20zł). Jego użycie jest banalnie proste - do zestawu dołączony jest mały, skośnie ścięty pędzelek, który w zupełności do tego celu wystarcza.
Na zakończenie przeczesuję jeszcze brwi grzebyczkiem oraz utrwalam ich ułożenie żelem do brwi - mój ulubieniec, również z E.L.F.'a niestety się skończył (wersja dwustronna), więc aktualnie używam żelu Miss Sporty - Just Clear Mascara (cena około 10zł).
Na poniższych zdjęciach przedstawiam Wam moje brewki w wersji krzaczorka - przed regulacją, następnie - wyregulowane, lecz nagie, oraz ostatecznie - pomalowane (tym razem zrezygnowałam z henny). Oczywiście pierwsze zdjęcie - najbledsze, a kolejne - po wyrywaniu, już zaczerwienione - bez podbijania koloru - już wiecie czemu tak nie lubię regulacji brwi ;).
Mam nadzieję, że to co tutaj nabazgroliłam okaże się choć trochę Wam przydatne - w razie czego, służę radą :).
środa, 4 lipca 2012
Annabelle Minerals - podkłady, róże, korektory mineralne
Ogólnie rzecz biorąc do kosmetyków mineralnych mam mieszane uczucia. Większość z mineralnych podkładów bardzo się warzy na mojej buzi, co dyskwalifikuje je na wstępie, a już w ogóle przegrywają z BB kremami, których jestem wierną fanką. Jedyne minerałki, które stosuję na co dzień to róże (aktualnie króluje Everyday Minerals), ponieważ nie nakładam ich na strategiczne miejsca twarzy (w moim przypadku policzki w pobliżu nosa to apogeum sebotwórcze...) - a zatem nie mają szansy się zwarzyć. Korektory mineralne jakoś nigdy mnie nie kręciły i właściwie nawet ich nigdy wcześniej nie próbowałam.
Jakiś czas temu zgłosiła się do mnie firma Annabelle Minerals z propozycją przetestowania ich minerałów i przygotowania recenzji - zgodziłam się głównie dlatego, że na stronie napisano, że są to kosmetyki w 100% mineralne. Teoretycznie większość mineralnych kosmetyków zawiera głównie mineralne składniki, ale mimo wszystko mają też domieszki innych substancji, tutaj miało być inaczej - firma Annabelle Minerals pisze na swojej stronie:
- ścięty pędzel do różu
- pędzel flat-top
- próbki korektorów mineralnych w kolorach - Light, Medium i Dark
- próbki róży mineralnych w kolorach - Honey, Nude, Rose, Romantic, Coral i Sunrise
- próbki podkładów mineralnych w formule kryjącej w kolorach Beige Light, Beige Medium, Beige Dark, Natural Light, Natural Medium, Natural Dark, Golden Light, Golden Medium, Golden Dark - słowem - całą paletę
- pełnowymiarowy podkład w formule matującej - w odcieniu Beige Light
- pełnowymiarowy podkład w formule matującej - w odcieniu Natural Light - ten kolor akurat przypasował do mojego odcienia cery
KOREKTORY
Występują w trzech odcieniach:
- Light - delikatnie wpadający w pistacjowy, nadaje się do tuszowania zaczerwienień i naczynek
- Medium - myślę, że spisze się dobrze jako korektor do cieni pod oczami, ponieważ wpada w żółtawy odcień, a jednocześnie nie roluje się w załamaniach i zmarszczkach skóry
- Dark - nie potrafię ocenić tego korektora, gdyż jest naprawdę ciemny... być może podpasuje osobom z ciemną karnacją - ja nie potrafiłam znaleźć dla niego zastosowania...
RÓŻE
Występują w sześciu odcieniach:
- Honey - moim zdaniem bardziej bronzer niż róż, idealnie nada się do makijażu typu sun-kissed przy opalonej skórze, mocno napigmentowany - trzeba uważać, żeby z nim nie przesadzić ;)
- Romantic - śliczny odcień bladego różu, dobry dla bladolicych z porcelanową cerą, w innym przypadku może być niewidoczny
- Coral - ciepły odcień różu delikatnie złamany barwą wina - najlepiej dopasowany do mojej karnacji, dobrze się stopniuje, choć łatwo z nim przesadzić
- Rose - będzie dla mnie idealny zimą, kiedy jestem nieco bledsza, coś pomiędzy Romantic a Coral, bardzo łatwy w użyciu, nie robi plam, daje się stopniować
- Sunrise - jaśniejsza wersja różu Honey, łatwiejszy dzięki temu w obsłudze, również polecałabym go do makijażu typu sun-kissed lub jako delikatny bronzer
- Nude - nie mam pojęcia jak go użyć, gdyż na mojej cerze jest zupełnie niewidoczny - taki odcień-widmo...
PODKŁADY
Występują w trzech formułach:
- matującej - bardzo sympatyczna, aksamitna konsystencja, dobrze się rozprowadza na buzi (zarówno flat-topem jak i kabuki), daje efekt naturalnego matu - nie całkowitego, ale mnie to akurat odpowiada, nie tworzy efektu maski, utrzymuje się na buzi do 8 godzin, cera jest matowa przez jakieś 4 godziny - później warto wspomóc się bibułką matującą, o dziwo - podkład nie warzy mi się na buzi, krycie średnie
- kryjącej - formuła zupełnie nie dla mnie, choć konsystencja równie aksamitna jak wersja matująca, nieco gorzej z rozprowadzaniem, gdyż zostawia plamy, które trzeba dość intensywnie rozcierać, krycie jest naprawdę spore i łatwo przesadzić z ilością, która tworzy efekt "ciasta" na buzi, ta formuła niestety na mojej twarzy się zwarzyła, być może będzie lepsza dla osób, które potrzebują zdecydowanego krycia - ja wolę wersję matującą
- rozświetlającej
oraz w 9 odcieniach:
- Beige Light
- Beige Medium
- Beige Dark
- Natural Light
- Natural Medium
- Natural Dark
- Golden Light
- Golden Medium
- Golden Dark
opisy poszczególnych odcieni znajdują się pod swatchami :)
Beige Light - jasny odcień wpadający nieco w żółty, na swatchu wyszedł co prawda niemal biały, ale myślę, że to kwestia niedokładnego rozmieszania składników, a jednocześnie pigmenty stopiły się kolorystycznie ze skórą na moim przedramieniu :D
Beige Medium - sporo ciemniejszy od wersji Light i bardziej wpada w coś pomiędzy tonami żółtymi i pomarańczowymi, których osobiście nie znoszę ;)
Beige Dark - właściwie niewiele się różni od Medium, moim zdaniem - i widać to na swatchach, jest chyba od niego troszkę jaśniejszy i bardziej wpada w żółty odcień bez grama pomarańczu - to duży plus, osoby z cerą w żółtych tonach powinny być zadowolone
Natural Light - jasny, neutralny odcień, może odrobinę wpadający w róż, ale nie "świnkuje" mnie - to mój wybór z wszystkich dostępnych odcieni, choć być może na lato będzie nieco za jasny
Natural Medium - nieco ciemniejszy i bardziej wpadający w róż niż Light
Natural Dark - podobny poziom jasności jak Medium, ale bardziej wpada w żółć/pomarańcz niż w róż
Golden Light - świetna propozycja dla dziewczyn z oliwkową cerą, bardzo dobrze się komponuje z takim odcieniem skóry
Golden Medium - sporo ciemniejszy od Light, prawdopodobnie nadawałby się do opalonej oliwkowej cery, ale nie było mi dane tego sprawdzić
Golden Dark - ten gagatek nadawałby się chyba tylko dla osób z bardzo ciemną karnacją w odcieniu oliwkowym - w typie śródziemnomorskim na przykład...
Ogólnie rzecz biorąc minerały Annabelle Minerals przypadły mi do gustu pod względem składu oraz dopasowania odcienia Natural Light do mojej cery i faktu, że formuła matująca się na mnie nie warzy. Mimo wszystko uważam jednak, że firma powinna popracować nad większym wyborem odcieni, gdyż przypuszczam, że część z Was przyzwyczajona do palet oferowanych na przykład przez Lucy Minerals, Everyday Minerals, Lumiere czy Meow nie odnajdzie dla siebie odpowiedniego koloru. Na uwagę zasługują róże - zwłaszcza odcień Coral i Rose, które prezentują się bardzo ładnie i mają dobre właściwości aplikacyjne, chociaż i tutaj chciałoby się większej palety odcieni.
Annabelle Minerals przekonały mnie do tego, że istnieją podkłady mineralne, które nie zwarzą mi się w jakiś dziwny zakalec na buzi. Być może od czasu do czasu, gdy najdzie mnie ochota, będę używać opcji matującej, gdyż efekt jest bardzo naturalny, a cera pozostaje w miarę matowa przez całkiem niezły czas. Mimo to z pewnością minerały nie zdetronizują BB kremów, które zawojowały mnie już chyba na amen :D.
Jakiś czas temu zgłosiła się do mnie firma Annabelle Minerals z propozycją przetestowania ich minerałów i przygotowania recenzji - zgodziłam się głównie dlatego, że na stronie napisano, że są to kosmetyki w 100% mineralne. Teoretycznie większość mineralnych kosmetyków zawiera głównie mineralne składniki, ale mimo wszystko mają też domieszki innych substancji, tutaj miało być inaczej - firma Annabelle Minerals pisze na swojej stronie:
Wrażliwa skóra kocha minimalizm! Im mniej składników, tym mniejsze ryzyko wystąpienia alergii, podrażnień i zatkanych porów, dlatego kosmetyki Annabelle Minerals zawierają tylko to, co niezbędne.Nie pozostawało mi nic innego jak im wierzyć, ale postanowiłam, że wypróbuję te cuda na własnej skórze. W paczce od Annabelle Minerals otrzymałam:
W Annabelle Minerals wiemy, że osiągnęliśmy doskonałość nie wtedy, kiedy nie można nic już dodać, ale wtedy kiedy nie można nic już odjąć. Kierujemy się zasadą „im mniej składników, tym bezpieczniej”, ale nasze kosmetyki zawierają wszystko co niezbędne żeby dbać o Twoją skórę
i zapewnić jej nieskazitelny wygląd.
Mika
Półtransparenty minerał o perłowym połysku. Jej drobne cząsteczki odbijają światło, co sprawia, że zmarszczki
i niedoskonałości są mnie widoczne, a skóra nabiera blasku, zdrowego wyglądu i staje się jedwabiście gładka.
Tlenek cynku
Zapewnia ochronę przed promieniami UVA i UVB, a także sprawia, że kosmetyki są wodoodporne. Ma działanie antybakteryjne i znany jest ze swoich właściwości leczniczych – łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie, pomaga w leczeniu skóry trądzikowej.
Dwutlenek tytanu
Jest doskonałym filtrem UV, ma silne właściwości kryjące i antybakteryjne. Stosowany jest jako pigment, dla polepszenia przyczepności kosmetyków, a także jako składnik gumy do żucia i lukru – to z niego powstaje „M” na każdym cukierku M&M’s . Tlenki żelaza i ultramaryna Używane jako pigmenty, dla uzyskania odpowiedniej barwy kosmetyku.
Równie ważne jak to co zawierają nasze produkty, jego to czego nie zawierają. Kosmetyki Annabelle Minerals są produkowane bez użycia talku, substancji zapachowych, parabenów, olei mineralnych, silikonów, konserwantów, alkoholu, emulgatorów, sztucznych barwników oraz tlenochlorku bizmutu.
- ścięty pędzel do różu
- pędzel flat-top
- próbki korektorów mineralnych w kolorach - Light, Medium i Dark
- próbki róży mineralnych w kolorach - Honey, Nude, Rose, Romantic, Coral i Sunrise
- próbki podkładów mineralnych w formule kryjącej w kolorach Beige Light, Beige Medium, Beige Dark, Natural Light, Natural Medium, Natural Dark, Golden Light, Golden Medium, Golden Dark - słowem - całą paletę
- pełnowymiarowy podkład w formule matującej - w odcieniu Beige Light
- pełnowymiarowy podkład w formule matującej - w odcieniu Natural Light - ten kolor akurat przypasował do mojego odcienia cery
KOREKTORY
Występują w trzech odcieniach:
- Light - delikatnie wpadający w pistacjowy, nadaje się do tuszowania zaczerwienień i naczynek
- Medium - myślę, że spisze się dobrze jako korektor do cieni pod oczami, ponieważ wpada w żółtawy odcień, a jednocześnie nie roluje się w załamaniach i zmarszczkach skóry
- Dark - nie potrafię ocenić tego korektora, gdyż jest naprawdę ciemny... być może podpasuje osobom z ciemną karnacją - ja nie potrafiłam znaleźć dla niego zastosowania...
RÓŻE
Występują w sześciu odcieniach:
- Honey - moim zdaniem bardziej bronzer niż róż, idealnie nada się do makijażu typu sun-kissed przy opalonej skórze, mocno napigmentowany - trzeba uważać, żeby z nim nie przesadzić ;)
- Romantic - śliczny odcień bladego różu, dobry dla bladolicych z porcelanową cerą, w innym przypadku może być niewidoczny
- Coral - ciepły odcień różu delikatnie złamany barwą wina - najlepiej dopasowany do mojej karnacji, dobrze się stopniuje, choć łatwo z nim przesadzić
- Rose - będzie dla mnie idealny zimą, kiedy jestem nieco bledsza, coś pomiędzy Romantic a Coral, bardzo łatwy w użyciu, nie robi plam, daje się stopniować
- Sunrise - jaśniejsza wersja różu Honey, łatwiejszy dzięki temu w obsłudze, również polecałabym go do makijażu typu sun-kissed lub jako delikatny bronzer
- Nude - nie mam pojęcia jak go użyć, gdyż na mojej cerze jest zupełnie niewidoczny - taki odcień-widmo...
PODKŁADY
Występują w trzech formułach:
- matującej - bardzo sympatyczna, aksamitna konsystencja, dobrze się rozprowadza na buzi (zarówno flat-topem jak i kabuki), daje efekt naturalnego matu - nie całkowitego, ale mnie to akurat odpowiada, nie tworzy efektu maski, utrzymuje się na buzi do 8 godzin, cera jest matowa przez jakieś 4 godziny - później warto wspomóc się bibułką matującą, o dziwo - podkład nie warzy mi się na buzi, krycie średnie
- kryjącej - formuła zupełnie nie dla mnie, choć konsystencja równie aksamitna jak wersja matująca, nieco gorzej z rozprowadzaniem, gdyż zostawia plamy, które trzeba dość intensywnie rozcierać, krycie jest naprawdę spore i łatwo przesadzić z ilością, która tworzy efekt "ciasta" na buzi, ta formuła niestety na mojej twarzy się zwarzyła, być może będzie lepsza dla osób, które potrzebują zdecydowanego krycia - ja wolę wersję matującą
- rozświetlającej
oraz w 9 odcieniach:
- Beige Light
- Beige Medium
- Beige Dark
- Natural Light
- Natural Medium
- Natural Dark
- Golden Light
- Golden Medium
- Golden Dark
opisy poszczególnych odcieni znajdują się pod swatchami :)
Beige Light - jasny odcień wpadający nieco w żółty, na swatchu wyszedł co prawda niemal biały, ale myślę, że to kwestia niedokładnego rozmieszania składników, a jednocześnie pigmenty stopiły się kolorystycznie ze skórą na moim przedramieniu :D
Beige Medium - sporo ciemniejszy od wersji Light i bardziej wpada w coś pomiędzy tonami żółtymi i pomarańczowymi, których osobiście nie znoszę ;)
Beige Dark - właściwie niewiele się różni od Medium, moim zdaniem - i widać to na swatchach, jest chyba od niego troszkę jaśniejszy i bardziej wpada w żółty odcień bez grama pomarańczu - to duży plus, osoby z cerą w żółtych tonach powinny być zadowolone
Natural Light - jasny, neutralny odcień, może odrobinę wpadający w róż, ale nie "świnkuje" mnie - to mój wybór z wszystkich dostępnych odcieni, choć być może na lato będzie nieco za jasny
Natural Medium - nieco ciemniejszy i bardziej wpadający w róż niż Light
Natural Dark - podobny poziom jasności jak Medium, ale bardziej wpada w żółć/pomarańcz niż w róż
Golden Light - świetna propozycja dla dziewczyn z oliwkową cerą, bardzo dobrze się komponuje z takim odcieniem skóry
Golden Medium - sporo ciemniejszy od Light, prawdopodobnie nadawałby się do opalonej oliwkowej cery, ale nie było mi dane tego sprawdzić
Golden Dark - ten gagatek nadawałby się chyba tylko dla osób z bardzo ciemną karnacją w odcieniu oliwkowym - w typie śródziemnomorskim na przykład...
Ogólnie rzecz biorąc minerały Annabelle Minerals przypadły mi do gustu pod względem składu oraz dopasowania odcienia Natural Light do mojej cery i faktu, że formuła matująca się na mnie nie warzy. Mimo wszystko uważam jednak, że firma powinna popracować nad większym wyborem odcieni, gdyż przypuszczam, że część z Was przyzwyczajona do palet oferowanych na przykład przez Lucy Minerals, Everyday Minerals, Lumiere czy Meow nie odnajdzie dla siebie odpowiedniego koloru. Na uwagę zasługują róże - zwłaszcza odcień Coral i Rose, które prezentują się bardzo ładnie i mają dobre właściwości aplikacyjne, chociaż i tutaj chciałoby się większej palety odcieni.
Annabelle Minerals przekonały mnie do tego, że istnieją podkłady mineralne, które nie zwarzą mi się w jakiś dziwny zakalec na buzi. Być może od czasu do czasu, gdy najdzie mnie ochota, będę używać opcji matującej, gdyż efekt jest bardzo naturalny, a cera pozostaje w miarę matowa przez całkiem niezły czas. Mimo to z pewnością minerały nie zdetronizują BB kremów, które zawojowały mnie już chyba na amen :D.
czwartek, 5 kwietnia 2012
Ism-Kosmetik - Acne Camouflage - korektor leczniczy
PLUSY:
- bardzo wydajny, na pewno wystarczy na bardzo długo
- dobrze kryje
- sensowna cena przy takiej wydajności - 29,90zł w drogeri ciao.pl
- niezły skład
MINUSY:
- tłusta konsystencja
- zapach ichtiolu - błee...
- niehigieniczne i niewygodne opakowanie
- kolor - zupełnie nie nadaje się do krycia niedoskonałości, wręcz zwraca uwagę na ich obecność, choć sam z siebie kryje, jednak odróżnia się od cery...
OCENA OGÓLNA:
2/6
Oj nie... To zdecydowanie nie produkt dla mnie. Różowy odcień sprawił, że zaczerwienione niedoskonałości zaczęły jeszcze bardziej przyciągać uwagę - to zdecydowanie nie efekt, którego chcę. Kolor to po prostu porażka... Zapach też nieprzyjemny niestety. Plusem jest na pewno wydajność i jej stosunek do ceny, ale dla mnie to nie ma i tak w tym przypadku znaczenia, bo korektor nie odpowiada mi całą resztą swoich właściwości... Mam wrażenie, jakbym wysmarowała się Tormentiolem :/. Co do właściwości leczniczych, to nie potrafię za wiele powiedzieć, bo pojedyncze wykwity trądzikowe pojawiają się u mnie bardzo sporadycznie (kto by pomyślał, że kiedyś miałam z tym okrutny problem..?) i ciężko mi zaobserwować/porównać czy szybciej schodzą z korektorem czy bez (tym bardziej, że do ludzi w nim nie wyjdę, bo wyglądam jakby dopadła mnie jakaś poważna choroba skóry w postaci różowych placków i kropek). Dla mnie kosmetyk nietrafiony, ale po wielu recenzjach widziałam, że są i osoby którym pasował... Szkoda, że nie dane mi było do nich należeć.
- bardzo wydajny, na pewno wystarczy na bardzo długo
- dobrze kryje
- sensowna cena przy takiej wydajności - 29,90zł w drogeri ciao.pl
- niezły skład
MINUSY:
- tłusta konsystencja
- zapach ichtiolu - błee...
- niehigieniczne i niewygodne opakowanie
- kolor - zupełnie nie nadaje się do krycia niedoskonałości, wręcz zwraca uwagę na ich obecność, choć sam z siebie kryje, jednak odróżnia się od cery...
OCENA OGÓLNA:
2/6
Oj nie... To zdecydowanie nie produkt dla mnie. Różowy odcień sprawił, że zaczerwienione niedoskonałości zaczęły jeszcze bardziej przyciągać uwagę - to zdecydowanie nie efekt, którego chcę. Kolor to po prostu porażka... Zapach też nieprzyjemny niestety. Plusem jest na pewno wydajność i jej stosunek do ceny, ale dla mnie to nie ma i tak w tym przypadku znaczenia, bo korektor nie odpowiada mi całą resztą swoich właściwości... Mam wrażenie, jakbym wysmarowała się Tormentiolem :/. Co do właściwości leczniczych, to nie potrafię za wiele powiedzieć, bo pojedyncze wykwity trądzikowe pojawiają się u mnie bardzo sporadycznie (kto by pomyślał, że kiedyś miałam z tym okrutny problem..?) i ciężko mi zaobserwować/porównać czy szybciej schodzą z korektorem czy bez (tym bardziej, że do ludzi w nim nie wyjdę, bo wyglądam jakby dopadła mnie jakaś poważna choroba skóry w postaci różowych placków i kropek). Dla mnie kosmetyk nietrafiony, ale po wielu recenzjach widziałam, że są i osoby którym pasował... Szkoda, że nie dane mi było do nich należeć.
niedziela, 13 marca 2011
ELF - Tone Correcting Concealer - Ivory - korektor
PLUSY:
- cena - znowu ;) 1,5Ł
- śliczny zapach
- ulubiony rodzaj aplikatorka :)
- ładnie wyrównuje koloryt i rozświetla - NIE JEST TO KOREKTOR KRYJĄCY TYLKO TONUJĄCY!!!
- chłodzący efekt przy zastosowaniu
- wybór odcieni - mój to Ivory - najjaśniejszy
- rozświetla cienie pod oczami - kryje wystarczająco mocno by zatuszować efekt nieprzespanej nocy - przynajmniej u mnie ;) (nie mam specjalnie problemów z cieniami pod oczami, czasami się pojawią jak jestem niewyspana, więc dla mnie jego działanie jest w tej kwestii zadowalające)
- lekki, nie czuć go na buzi
- ładnie wtapia się w skórę i dopasowuje do koloru cery
MINUSY:
- aplikatorek co prawda w mojej ulubionej formie, ale niestety mało higieniczny... więc to co jest plusem jest jednocześnie minusem...
- nie kryje niedoskonałości - raczej wyrównuje ich koloryt - dla niektórych to może być minus jeśli szukają czegoś, co ukryje niespodzianki, które się pojawiają na buzi... dla mnie nie jest (od ukrywania mam typowe korektory kryjące), ale wzięłam pod uwagę taki aspekt sprawy :)
- troszkę lepka konsystencja przy nakładaniu - ale szybko się wtapia w skórę
OCENA OGÓLNA:
4+
Przydatna rzecz w mojej kosmetyczce, chociaż mógłby troszeczkę bardziej kryć. Ocena obniżona za mimo wszystko mało higieniczny aplikatorek, słabe krycie i lepkawą konsystencję oraz niespecjalnie powalający skład ;). Mimo wszystko zasługuje na czwórkę z plusem i będzie używany :D.
SKŁAD:wodaparafina płynna - olej mineralny, składnik kompozycji zapachowych, kondycjonujący włosy, emolient - tworzy na powierzchni skóry film - powłoczkę ochronną, środek okluzyjny, rozpuszczalnik, może powodować "zapychanie" porów, podrażnienia u osób nadwrażliwych
palmitynian oktylu - składnik kompozycji zapachowych, środek kondycjonujący - emolient - tworzy nawilżającą, odżywczą i ochronną powłoczkę (film) na skórze
petrolatum - substancja kondycjonująca włosy i skórę, tworzy na nich warstwę okluzyjną i ochronną - emolient, substancja nawilżająca i absorbująca promieniowanie UV
sól sodowa oktenylobursztynianu skrobiowego - jest to syntetyczna substancja otrzymywana ze skrobi. Pełni funkcję stabilizatora, emulgatora, nośnika, zagęstnika i środka wiążącego.
dwutlenek tytanu - biały pigment, a jednocześnie fizyczny filtr UV, odpowiada za właściwości kryjące
cerezyna - spoiwo, środek podwyższający lepkość, antystatyczny, stabilizator emulsji, odżywczo działa na włosy, zmniejsza przezroczystość kosmetyku
dipolihydroksystearynian glikolu polietylenowego-30 (PEG-30) - rozpuszczalnik, emulgator i środek zwiększający lepkość ciekłych kosmetyków, surfaktant - zmniejsza napięcie powierzchniowe
mika - pigmenty perłowe, mogą być lśniące lub skrzące się, błyszczące, opalizujące, metaliczne, połyskujące i mieniące lub całkowicie matowe i przygaszone. Są dostępne w różnych kolorach, od jasnych barw srebra i złota po ciemne i nasycone. Często dodaje się do nich pigmentów matowych by uzyskać lub podkreślić określoną barwę.Dodanie mik do kosmetyków mineralnych np. podkładów, pudrów, cieni czy róży powoduje odbijanie się światła, co pozwala na stworzenie iluzji miękkiej i idealnej skóry. Pomaga to w optycznym maskowaniu drobnych zmarszczek i porów.
wosk mikrokrystaliczny - spoiwo, środek zbrylający, stabilizator emulsji, zwiększa lepkość kosmetyku, zmiejsza przezroczystość kosmetyku
glikol propylenowy - substancja obniżająca napięcie powierzchniowe, rozpuszczalnik
fenoksyetanol - konserwant, środek zapachowy
krzemionka - absorbent (pochłania sebum), wypełniacz
palmitynian askorbylu - pochodna witaminy C, antyoksydant, składnik kompozycji zapachowych, substancja maskująca - zapobiega przyłączaniu się niepożądanych składników, które mogłyby zaburzać właściwości kosmetyku
metylparaben - konserwant
propylparaben - konserwant, środek zapachowy
tlenki żelaza (CI 77891 , CI 77892 , CI 77899) - pigmenty mineralne
Polecam, jeżeli szukacie taniego, sympatycznego korektora tonującego zaczerwienienia, delikatne zasinienie pod oczami i tego typu przygody - jeżeli chcecie czegoś co zatuszuje niespodzianki - szukajcie dalej :D.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


