Po ostatnim poście o nietypowym produkcie do włosów postanowiłam pozostać w temacie produktów innowacyjnych i awangardowych. Tym razem zaskoczyła mnie firma Farmona, która wypuściła na rynek krem do stóp w formie... sprayu. Farmona - Nivelazione - Krem w sprayu do stóp - Ekspresowe nawilżenie w 3 sekundy - bo o nim mowa, to właściwie nawet nie spray, a swego rodzaju delikatna pianka - po co jednak rozwodzić się nad mianownictwem, najważniejsza jest przecież odpowiedź na pytanie - czy to działa?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farmona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farmona. Pokaż wszystkie posty
piątek, 10 lutego 2017
środa, 1 lutego 2017
Krok do przodu - Azjatycka pielęgnacja po polsku - Farmona - Dermiss - 02 Ideal Balancer - Nawilżający płyn micelarny do twarzy i oczu
Pod koniec listopada opisywałam Wam nieudaną przygodę z olejkiem do demakijażu z serii Dermiss od Farmony. Pomimo klapy produktu z numerem 01 nie poddałam się i postanowiłam dać szansę pozostałym kosmetykom z tej linii. Produktem, który zgodnie z ideą azjatyckiego layeringu w wydaniu Farmony ma być stosowany jako drugi etap pielęgnacji jest Farmona - Dermiss - 02 Ideal Balancer - Nawilżający płyn micelarny. Jak się spisał? Czy powtórzył niepowodzenie poprzednika, czy może mnie zachwycił? O tym w dzisiejszym poście :).
TAG:
demakijaż,
Dermiss,
Farmona,
micel,
pielęgnacja,
płyn micelarny,
twarz
sobota, 10 grudnia 2016
Termiczna regeneracja włosów - Farmona - Jantar - Kuracja na gorąco z wyciągiem z bursztynu do włosów suchych i łamliwych
Kuracja na gorąco z serii Jantar od Farmony to produkt stosunkowo niedawno wprowadzony na rynek, który na fali wszelkich zabiegów regeneracyjnych, a szczególnie tych z końcówką -plex ma dużą konkurencję. Czy jest w stanie sprostać wymaganiom moich nadwyrężonych rozjaśnianiem włosów?
wtorek, 29 listopada 2016
Nieudany początek - Azjatycka pielęgnacja po polsku - Farmona - Dermiss - 01 Nutri Cleansing - Kremowy olejek do demakijażu twarzy i oczu
Azjatyckie metody pielęgnacji zaczęły pojawiać się w Polsce za sprawą boomu na BB kremy kilka lat temu. Później temat nieco ucichł, by teraz powrócić ze zdwojoną mocą po dużym sukcesie poradnika "Sekrety Urody Koreanek" (jeszcze nie czytałam - planuję!). Polska firma kosmetyczna Farmona postanowiła zaczerpnąć z azjatyckiego trendu layeringu i stworzyć własną linię kosmetyków wpisującą się w tą technikę pielęgnacyjną. Jak sprawdziła się Azja w polskim wydaniu? Dzisiaj opowiem o pierwszym kosmetyku z serii Dermiss czyli Kremowym olejku do demakijażu.
sobota, 12 listopada 2016
Skrzypowa terapia na gładkie włosy - Farmona - Herbal Care - Skrzyp Polny - odżywka i ampułki
O zbawiennym działaniu skrzypu na włosy wiadomo nie od dziś, więc nie dziwi fakt, że na rynku kosmetycznym można znaleźć sporo produktów zawierających właśnie ten składnik. Do mojej codziennej doustnej suplementacji skrzypu postanowiłam dołączyć działanie od zewnątrz i dać szansę produktom marki Farmona właśnie z serii Herbal Care - Skrzyp Polny. Jak spisały się na moich włosach?
środa, 20 lipca 2016
Przetłuszczanie włosów - jak z nim walczyć? Ziołowo! Farmona - Herbal Care - Łopian i Pokrzywa
Szybko przetłuszczające się włosy potrafią skutecznie zepsuć dzień, szczególnie gdy rano czasu nie mamy zbyt wiele, a poranna fryzura zaskakuje nas nieświeżym wyglądem... "Przecież wieczorem myłam włosy, a tu znowu wypadałoby umyć?!" - znacie to? Pewnie znajdą się wśród Was osoby, które pokiwają głową. Niestety wskutek leczniczej kuracji przeciwko wypadaniu włosów i ja znalazłam się w tej grupie zmuszonej do przynajmniej co-24-godzinnego mycia...
TAG:
Farmona,
Herbal Care,
suchy szampon,
szampon,
włosy
poniedziałek, 23 listopada 2015
Pierwsza pomoc... skrzypowa? - Farmona - Herbal Care - Skrzyp Polny - Włosy zniszczone i wypadające
Moja awersja do "naturalnych" szamponów ziołowych ma swoje korzenie (nomen omen!) w dzieciństwie, kiedy to Mama notorycznie kupowała szampon z czarnej rzepy - błe! Na myśl o tym zapachu aż mi gorzej! Do dziś zapachy ziołowe nie kojarzą mi się zbyt dobrze i raczej ich unikam, jednak widząc, że moje włoski po dłuższej przerwie od kuracji Jantarem (klik!) znowu zaczęły wypadać, postanowiłam, że dam szansę znanemu od wieków składnikowi przeciwdziałającemu wypadaniu, czyli skrzypowi polnemu. Co z tego wynikło?
TAG:
Farmona,
mycie,
pielęgnacja włosów,
szampon,
włosy
poniedziałek, 28 września 2015
Farmona - Hair Genic - Bamboo and Oils - Szampon Wzmacniający i Odżywka Ochronna do włosów
Letnie przyjemności w postaci słońca, chlorowanej wody w basenie czy słonej w morzu, a także farbowanie, suszenie i na zmianę kręcenie i prostowanie pozostawiły moje włosy w niezbyt dobrej kondycji - pomimo stosowania produktów termoochronnych. Linia Farmona - Hair Genic - Bamboo&Oils stworzona została z myślą o włosach nadwyrężonych stylizacją, suchych i zniszczonych czyli takich jak moje, zatem z chęcią podjęłam się jej wypróbowania.
środa, 23 września 2015
Farmona - Hair Genic - Acai and Volume - szampon nadający objętość i odżywka pogrubiająca strukturę włosa
Moje ostatnie przygody z kosmetykami włosowymi - z własnej głupoty, nie były zbyt udane, o czym jeszcze Wam wkrótce napiszę, bo na razie jestem tak wkurzona, że mogliby mnie zaskarżyć ;). Dzisiaj będzie o wybawieniu i oddechu ulgi, który zafundowała mi firma Farmona swoimi produktami z serii Hair Genic - Acai&Volume.
czwartek, 17 września 2015
Farmona - Sweet Secret - peelingi do mycia ciała - Słodkie trufle i migdały oraz Wanilia i indyjskie daktyle - zdzierakowa miłość
Prawie dokładnie trzy lata temu (sic!) wpadł w moje ręce peeling Farmona - Sweet Secret w wersji Wanilia i indyjskie daktyle i już wtedy zapałałam do niego miłością absolutną, co dało mu z resztą miejsce wśród ulubieńców 2012 roku. Później przez długi czas nie mogłam go dopaść w żadnej drogerii, dlatego gdy odezwała się do mnie z propozycją współpracy firma Farmona, nie myślałam długo i koniecznie chciałam przypomnieć na blogu o jego istnieniu. Oprócz niego trafił do mnie też peeling w wersji Słodkie trufle i migdały, więc dzisiaj o obu tych fantastycznych zdzierakach mowa będzie!
TAG:
ciało,
Farmona,
hity,
peeling,
pielęgnacja
piątek, 2 sierpnia 2013
Farmona - Jantar - Odżywka do włosów i skóry głowy
Wracam do Was z kosmetycznym postem po wakacjach!!!
Tak, tak... w końcu i ja się dorobiłam słynnego Jantara ;). Po wypróbowaniu naprawdę sporej ilości różnych specyfików zapobiegających wypadaniu włosów, które działały mniej lub bardziej, ewentualnie wcale, zdecydowałam się zaufać znanemu na blogach produktowi. Jak myślicie - podziałało? ;)
PLUSY:- widocznie przyspiesza porost włosów - przyrost moich od marca, kiedy ścięłam włosy do obojczyków wynosi około 13-15cm
- ogranicza wypadanie włosów, ale nie niweluje go całkiem
- zauważyłam nowe baby hair <3
- przyjemny, "męski" zapach
- ogromna ilość ekstraktów w składzie i to już praktycznie od jego początku
- nie wzmaga przetłuszczania włosów
- nie podrażnia skóry głowy
- cena - około 10-12zł
MINUSY:
- niezbyt wygodne opakowanie - ciężko się aplikuje (polecam przelać do atomizera ;))
- po jego nałożeniu czuję, że włosy nie są już tak czyste jak powinny
- po aplikacji pozostawia lepką warstwę na dłoniach (dla mnie to żaden problem ;))
- średnio wydajny produkt - mam wrażenie, że trzeba go sporo zużyć na 1 aplikację, żeby dokładnie pokryć skalp - buteleczka wystarcza na około 1 miesiąc stosowania (ja kończę aktualnie trzecią, ale moje stosowanie nie było super regularne...)
- dostępność- miałam problem z jego znalezieniem, ale teraz już wiem, że mogę zamawiać w aptekach Dbam o Zdrowie :)
OCENA OGÓLNA:5+/6
Jestem z tego produktu naprawdę zadowolona - chyba nawet na tyle, żeby w końcu spiąć tyłek i zacząć stosować go bardziej regularnie ;). Bo tego co robiłam dotychczas to regularnością bym nie nazwała ;). Przede wszystkim zawdzięczam Jantarowi dużo szybszy wzrost włosów - tak jak pisałam w plusach - od marca - czyli przez 5 miesięcy, włosy urosły mi o jakieś 15cm, co dawałoby około 3cm na miesiąc - uważam, że to bardzo dużo! Jeśli chodzi o ograniczenie wypadania - tu jest nieco gorzej, bo owszem - trochę mniej włosów wypada, ale chciałabym jeszcze bardziej zredukować tę ilość. Trudności w aplikacji związane ze szklaną butlą i kroplomierzem, z którego czasami nie chce kapać, rozwiązałam przelewając preparat do atomizera - teraz stosowanie Jantara jest bezproblemowe i polecam Wam taki sposób! Ja nakładam Jantar zazwyczaj na noc, bo jeśli zrobię to w ciągu dnia, a gdzieś wychodzę, to mam wrażenie brudnych włosów, choć nie mogę powiedzieć, że Jantar zwiększył przetłuszczanie - nic się w tej kwestii nie zmieniło. Dzięki swojemu zapachowi, który ja określiłabym jako nieco męski, nadaje się do stosowanie przez płeć piękną i tą brzydszą ;). W składzie widzimy sporo ekstraktów roślinnych, witaminy, składniki odżywcze. Na KWC w składzie podana jest stara receptura kosmetyku, w której znajdowało się kilka nieciekawych konserwantów, ale skład został zmieniony i teraz jest lepiej :). Z pewnością kupię Jantara ponownie, tylko tym razem postaram się stosować go bardziej regularnie ;).
niedziela, 13 stycznia 2013
Farmona - Szarlotka z bitą śmietaną i cynamonem - Peeling do mycia ciała i masło
Gdybyście zapytały mnie o ulubione ciasto lub deser, z pewnością na pierwszym miejscu wymieniłabym tiramisu, na drugim natomiast znalazłaby się szarlotka z lodami i bitą śmietaną - omnomnom! W związku z tym, kiedy tylko ujrzałam na stronie Farmony nową wersję zapachową w ich linii Sweet Secret, uznałam, że prędzej czy później wpadnie ona w moje łapki - kosmetyki te znalazły się na mojej chciejliście przedświątecznej :D. Tak się akurat przyjemnie złożyło, że agencja Werner i Wspólnicy, z którą współpracuję, ma pod swoją brandową opieką firmę Farmona i planowała właśnie przedświąteczne wysyłki zestawów Sweet Secret i ja otrzymałam właśnie szarlotkową nowość :D. Oczywiście kosmetyki od razu poszły w ruch i dzisiaj mam dla Was ich recenzję :).
PLUSY:- przyjemny zapach, choć nie trafił w moje wyobrażenie w 100%
- gęsta konsystencja - kosmetyk nie jest rozwodniony
- spore drobinki, które dobrze "drapią" :) - skutecznie peelinguje i masuje- uwaga, to mocny zdzierak!
- pieni się, więc rzeczywiście jest to peeling myjący
- wydajny
- cena - ok. 13zł za 225ml, ja otrzymałam go w zestawie, który kosztuje 26zł, do kupienia tutaj
MINUSY:
- nieudane opakowanie, dużo lepiej sprawdziłby się słoiczek, gdyż peeling jest bardzo gęsty i ciężko wydostać go z butelki
OCENA OGÓLNA:
4+/6
O co chodzi z tym zapachem? Otóż - tutaj będzie opinia oczywiście moja, moja i tylko moja, bo zapach może być dla jednych absolutnym hitem, a innym nie przypaść do gustu, uważam, że Farmona nie do końca trafiła z opisem. Chcieli, żeby było super-apetycznie, więc zrobili szarlotkę z bitą śmietaną i cynamonem, ale dla mnie sprawa wygląda następująco - szarlotka - być może, cynamon - raczej mało, bita śmietana - ciekawe gdzie? Nazwałabym zapach tego peelingu raczej po prostu jabłkiem z cynamonem, ale nie brzmi to już tak apetycznie. Czego mi brakuje? Bitej śmietany... Czyli trochę więcej słodkości w zapachu, bo ja wyczuwam głównie kwaśne jabłuszko, a za mało mi urozmaicenia. Mimo to, zapach jest bardzo przyjemny i z pewnością jadalny. W moim mniemaniu peeling słabiej trafia nutami zapachowymi niż masło, ale o maśle będzie później :). Generalnie peeling ten lubię, może nawet bardzo, przede wszystkim za zdzieranie - konkretne! Dobry, mocny drapak zawsze u mnie trafi w dziesiątkę - lubię czuć zdecydowane drobinki a nie jakieś anemiczne mizianie :D.
Jeżeli przekonuje Was dobra drapanie to obadajcie sobie zapach przed zakupem, w drogerii, bo ja się odrobinkę zawiodłam pod tym względem (może moje wyobrażenia były zbyt nierzeczywiste...?)
PLUSY:
- przyjemny zapach - moim zdaniem lepiej trafia w nazwę niż peeling, ale to nadal nie do końca to, co bym chciała
- idealna konsystencja - prawdziwie maślana, gęsta i zbita, a jednocześnie gładka <3
- przyjemnie nawilża i natłuszcza
- zapach długo pozostaje na skórze
- cena - standardowa - 13,50zł za 225ml
- dobrze się aplikuje i wchłania
MINUSY:
- zapach w nadmiarze może być drażniący
OCENA OGÓLNA:
4+/6
Pomimo faktu, że masło nieco lepiej oddaje zapach szarlotki, to mnie nadal nie pachnie to w 100% tak jak bym chciała... Zapach na skórze utrzymuje się nieźle, z tym, że rodzi to mały problem - przy obsmarowaniu całego ciała, jest on po prostu nieco męczący, dlatego, nauczona doświadczeniem, teraz smaruję nim głównie nogi i moje obeschnięte łydki ;). Dla mnie największym plusem tego masła jest jego konsystencja, która autentycznie z masłem mi się kojarzy - jest zwarta, ale gładka i lekko rozprowadza się na skórze - taką najbardziej lubię, choć wiem, że np. Hexxanie nie odpowiadało wydłubywanie kosmetyku z opakowania - u mnie wręcz przeciwnie, lubię takie zbite masła :). Produkt przyjemnie się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy, jego właściwości nawilżające są przyzwoite - na zupełnie regularnym poziomie - bez cudów.
Jeżeli miałabym wybierać, który z tych dwóch produktów kupić, byłoby mi ciężko. Z jednej strony peeling jest super zdzierakiem, ale z drugiej masło ma przefajną konsystencję i lepiej oddaje zapach... Prawdę mówiąc ciężko mi się zdecydować i chyba nie pozostaje nic innego jak samemu wyrobić sobie opinię na temat tych dwóch całkiem przyzwoitych produktów ;).
TAG:
ciało,
Farmona,
kąpiel,
masło do ciała,
peeling,
pielęgnacja,
scrub,
szarlotka,
zapach
środa, 1 sierpnia 2012
Farmona - Sweet Secret - Wanilia i indyjskie daktyle - scrub do mycia ciała, Słodki kokos i banany - sorbet do mycia ciała
Całkiem niedawno otrzymałam do testowania dwa produkty firmy Farmona z serii Sweet Secret, ale nie potrzebowały dużo czasu (jeden z nich ;) ), aby podbić moje serce na dobre :). Zapraszam do recenzji dwóch produktów - Farmona - Sweet Secret - Wanilia i indyjskie daktyle - scrub do mycia ciała oraz Farmona - Sweet Secret - Słodki kokos i banany - sorbet do mycia ciała.
PLUSY:
- przepiękny zapach - jak olejek do ciasta <3
- bardzo dobry zdzierak
- nawilża skórę
- zapach pozostaje po kąpieli
- przyjemna, jakby piankowata konsystencja
- cena - około 13zł
- wydajność
- skład nie straszy ;)
MINUSY:
- nie zauważyłam
OCENA OGÓLNA:
6/6
Aktualny ulubieniec! Zapach jest absolutnie mój, przypomina mi zapach olejku do ciasta <3. Drobinki są bardzo dobrymi zdzierakami - uwielbiam takie mocne peelingi - czuję, że rzeczywiście działają na moją skórę oczyszczająco. Peeling ma bardzo przyjemną, piankowatą konsystencję, która działa troszkę nawilżająco/natłuszczająco. W przeciwieństwie do peelingów cukrowych, jest wydajny - dużo bardziej niż cukrowce, gdyż drobinki nie ulegają rozpuszczeniu - szorujemy skórę dość długo, nie tracąc właściwości peelingujących. Skład szału nie robi, ale też nie straszy jakimiś koszmarkami, poza tym to tylko peeling, który nie pozostaje na skórze długo. Stuprocentowo polecam fankom "jadalnych" zapachów i mocnych zdzieraków :D.
PLUSY:
- przyjemny zapach
- nie wysusza skóry (ale też specjalnie jej nie nawilża)
- pozostawia zapach na skórze
- przyzwoity skład
MINUSY:
- średnio się pieni - na gąbce oczywiście lepiej, ale ogólnie średniawo
- cena - ok. 12zł - za objętość 225ml - tak sobie, dla mnie sporo
A teraz nowość, którą wyczaiłam na stronie Farmony - nowa linia zapachowa, którą po prostu MUSZĘ zdobyć, bo - jak wiecie - jadalne zapachy to mój mały bzik :D. A już capuccino + tiramisu - omnomnomnom! Suflet to chyba rodzaj masła do ciała i ono raczej nie wpadnie do mojego koszyka (nie znoszę się smarować... robię to tylko wtedy kiedy jest to konieczne, ale z własnej woli - rzadko), ale peelingujący żel do mycia ciała to stuprocentowy muszmieć!
PLUSY:
- przepiękny zapach - jak olejek do ciasta <3
- bardzo dobry zdzierak
- nawilża skórę
- zapach pozostaje po kąpieli
- przyjemna, jakby piankowata konsystencja
- cena - około 13zł
- wydajność
- skład nie straszy ;)
MINUSY:
- nie zauważyłam
OCENA OGÓLNA:
6/6
Aktualny ulubieniec! Zapach jest absolutnie mój, przypomina mi zapach olejku do ciasta <3. Drobinki są bardzo dobrymi zdzierakami - uwielbiam takie mocne peelingi - czuję, że rzeczywiście działają na moją skórę oczyszczająco. Peeling ma bardzo przyjemną, piankowatą konsystencję, która działa troszkę nawilżająco/natłuszczająco. W przeciwieństwie do peelingów cukrowych, jest wydajny - dużo bardziej niż cukrowce, gdyż drobinki nie ulegają rozpuszczeniu - szorujemy skórę dość długo, nie tracąc właściwości peelingujących. Skład szału nie robi, ale też nie straszy jakimiś koszmarkami, poza tym to tylko peeling, który nie pozostaje na skórze długo. Stuprocentowo polecam fankom "jadalnych" zapachów i mocnych zdzieraków :D.
PLUSY:
- przyjemny zapach
- nie wysusza skóry (ale też specjalnie jej nie nawilża)
- pozostawia zapach na skórze
- przyzwoity skład
MINUSY:
- średnio się pieni - na gąbce oczywiście lepiej, ale ogólnie średniawo
- cena - ok. 12zł - za objętość 225ml - tak sobie, dla mnie sporo
OCENA OGÓLNA:
3/6
W przeciwieństwie do poprzednika - nie zachwycił mnie. Wcześniej miałam masło do ciała z tej linii zapachowej i zapach po prostu mi się znudził, dlatego nie przyjęłam tego produktu tak entuzjastycznie jak waniliowo-daktylowego peelingu. Być może dlatego też jego ocena tak drastycznie spadła, ponieważ oprócz zapachu, nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Nie powalił mnie, nie kupię go sama, choć to przyzwoity produkt i spełnia swoje zadanie, ja jednak lubię sprawiać sobie takie małe przyjemności kąpielowe, które zadowalają mnie w większym stopniu. Jeśli lubicie kokosowo-bananowe połączenia, zapewne przypadnie Wam do gustu, ale cudów nie oczekujcie ;).
TAG:
Farmona,
kąpiel,
peeling,
Sweet Secret
niedziela, 20 maja 2012
Farmona - Tutti Frutti - Aromatyczna sól do kąpieli - Brzoskwinia i Mango
PLUSY:
- bardzo przyjemny, energetyzujący zapach - kojarzy mi się z sokiem multiwitaminowym, ale rzeczywiście czuć brzoskwiniowo-mangowy aromat
- zawiera zasuszone płatki kwiatków - całkiem przyjemnie kąpać się niczym Kleopatra :D - łatwo się spłukują z wanny
- szybko się rozpuszcza
- barwi wodę na pomarańczowo - na szczęście wanny nie brudzi ;)
- cena - ok. 10zł za opakowanie 600g
- wydajność na poziomie typowym dla soli do kąpieli
- aromat soli przez jakiś czas utrzymuje się na skórze - umila zasypianie ;)
- zmiękcza wodę, czyni ją jakby aksamitną - przyjemne uczucie :)
MINUSY:
- nie zauważyłam obiecywanego przez producenta nawilżenia czy innych oznak jakiejś specjalnej pielęgnacji mojej skóry
OCENA OGÓLNA:
4+/6
Bardzo przyjemny umilacz kąpieli - z pewnością godzinka spędzona w wannie w towarzystwie tak ładnego zapachu jest dobrym zakończeniem dnia :). Zauważyłam, że w wielu recenzjach na wizażu dziewczyny piszą, że przeszkadzają im płatki kwiatów - mnie są one zupełnie obojętne - są to są, jakby ich nie było - też dobrze :). Generalnie nie zauważyłam, żeby sól jakoś super-zbawiennie wpłynęła na stan mojej skóry, ale też na pewno nie przesuszyła jej specjalnie. Mam wrażenie, że sól nieco zmiękczyła wodę i nadała jej jakby aksamitną "konsystencję" - przyjemne uczucie - podobnie się dzieje przy kulach kąpielowych np. z Lusha. Ogólnie rzecz biorąc - jeżeli spotkacie tą sól na półce w drogerii, można śmiało brać - cena dobra, właściwości porównywalne do soli nawet z trochę wyższej półki cenowej - pozytywny produkt o pięknym zapachu, który wypełnia całą łazienkę :).
- bardzo przyjemny, energetyzujący zapach - kojarzy mi się z sokiem multiwitaminowym, ale rzeczywiście czuć brzoskwiniowo-mangowy aromat
- zawiera zasuszone płatki kwiatków - całkiem przyjemnie kąpać się niczym Kleopatra :D - łatwo się spłukują z wanny
- szybko się rozpuszcza
- barwi wodę na pomarańczowo - na szczęście wanny nie brudzi ;)
- cena - ok. 10zł za opakowanie 600g
- wydajność na poziomie typowym dla soli do kąpieli
- aromat soli przez jakiś czas utrzymuje się na skórze - umila zasypianie ;)
- zmiękcza wodę, czyni ją jakby aksamitną - przyjemne uczucie :)
MINUSY:
- nie zauważyłam obiecywanego przez producenta nawilżenia czy innych oznak jakiejś specjalnej pielęgnacji mojej skóry
OCENA OGÓLNA:
4+/6
Bardzo przyjemny umilacz kąpieli - z pewnością godzinka spędzona w wannie w towarzystwie tak ładnego zapachu jest dobrym zakończeniem dnia :). Zauważyłam, że w wielu recenzjach na wizażu dziewczyny piszą, że przeszkadzają im płatki kwiatów - mnie są one zupełnie obojętne - są to są, jakby ich nie było - też dobrze :). Generalnie nie zauważyłam, żeby sól jakoś super-zbawiennie wpłynęła na stan mojej skóry, ale też na pewno nie przesuszyła jej specjalnie. Mam wrażenie, że sól nieco zmiękczyła wodę i nadała jej jakby aksamitną "konsystencję" - przyjemne uczucie - podobnie się dzieje przy kulach kąpielowych np. z Lusha. Ogólnie rzecz biorąc - jeżeli spotkacie tą sól na półce w drogerii, można śmiało brać - cena dobra, właściwości porównywalne do soli nawet z trochę wyższej półki cenowej - pozytywny produkt o pięknym zapachu, który wypełnia całą łazienkę :).
TAG:
ciało,
Farmona,
kąpiel,
sól do kąpieli
Subskrybuj:
Posty (Atom)


