Pisząc tego posta leżę w łóżku przykryta ciepłą kołderką z kubkiem herbaty pod ręką i laptopem przed sobą. Na komputerowej tapecie na zmianę pojawiają się obrazki egzotycznych wysp, niebiańskich plaż i zachodów słońca, a za oknem... szkoda gadać... Pierwszy dzień jesieni przywitał mnie od rana ciemnością w mieszkaniu i kroplami deszczu tłukącymi w parapet. Gdyby tylko był sposób na zatrzymanie lata na dłużej - a najlepiej na cały rok! "W pewnym sensie jest..." - podpowiedziała wewnętrzna kosmetykoholiczka - samoopalacz! Dlatego dzisiaj przedstawiam Wam kosmetyk, który towarzyszył mi tego odchodzącego już lata, ale postanowiłam nie zapomnieć o nim także jesienią, czyli Vita Liberata - Ten Minute Tan.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opalanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opalanie. Pokaż wszystkie posty
piątek, 4 października 2019
poniedziałek, 26 października 2015
Vita Liberata - Luxury Tan - pHenomenal - 2-3 Week Tan Mousse - Dark - niezawodny samoopalacz w piance i rękawica do aplikacji
Lato minęło bezpowrotnie i od kilku dobrych tygodni chodzimy już opatulone w kurtki i szaliki (przynajmniej ja - pierwszy zmarzluch RP :D). Po wakacyjnej opaleniźnie również zostało już tylko wspomnienie, ale jest sposób na to, by przywołać ją z powrotem - samoopalacz! Przedstawiam Wam zatem produkt, który podbił moje serce od pierwszego użycia - Vita Liberata - Luxury Tan - pHenomenal - 2-3 Week Tan Mousse w kolorze Dark wraz z rękawicą do aplikacji Vita Liberata - Tanning Mitt.
poniedziałek, 12 października 2015
Vita Liberata - Trystal3 Bronzing Minerals - 02 Bronze - mineralny puder brązujący i samoopalający - ciekawy pomysł, ale czy działa?
W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić Wam produkt, który wzbudził we mnie ogromną ciekawość już w momencie gdy dowiedziałam się o jego istnieniu, co nastąpiło... gdy zaproponowano mi współpracę :D. Produktem tym jest mineralny puder brązujący i SAMOOPALAJĄCY - Trystal Minerals firmy Vita Liberata. Tak, tak - dobrze czytacie - jest to puder, który ma opalać! Niezły pomysł prawda? Ale czy działa? Zapraszam do czytania :).
TAG:
bronzer,
ciało,
make up,
makeup,
makijaż,
opalanie,
pielęgnacja,
puder,
puder sypki,
samoopalacz,
Vita Liberata
poniedziałek, 14 września 2015
Lirene - Karmelowy balsam-fluid Sun BB - SPF 10 - balsam do opalania, który... opala!
Prawdę mówiąc myślałam, że w branży kosmetyków do opalania za wiele nowego nie da się już wymyślić, a już na pewno nie podejrzewałam o to polskiej firmy - a jednak! Lirene zaskoczyło mnie wprowadzając na rynek bardzo kompleksowy kosmetyk - Karmelowy balsam-fluid Sun BB - SPF 10 - jednocześnie balsam do opalania z filtrem SPF 10 i produkt nadający skórze opalony odcień - jak krem BB, żeby wypełzając na plażę z początkiem sezonu wakacyjnego nie wyglądać jak "córka młynarza" ;). Czy takie rozwiązanie się sprawdziło?
środa, 7 sierpnia 2013
Bielenda - Bikini - Nawilżające mleczko do opalania SPF 30, Nawilżający balsam utrwalający opaleniznę
Lato w pełni, więc ja mam dla Was recenzję dwóch produktów do opalania Bielendy, które towarzyszyły mi w Bułgarii, a mianowicie Nawilżającego mleczka do opalania SPF 30 oraz Nawilżającego balsamu utrwalającego opaleniznę z linii Bielenda Bikini.
PLUSY:
- bardzo przyjemny zapach
- wodoodporna formuła - sprawdzone na basenie :)
- pomimo obecności ochrony przeciwsłonecznej, odrobinę się opalamy, ale nie dochodzi do poparzeń, ani zaczerwienień
- design opakowania podoba mi się znacznie bardziej niż zeszłoroczny (tutaj post z zeszłego roku)
- brak parabenów w składzie
- szczelne zamknięcie na "klik"
- łatwo się wchłania
- nie bieli
- nie zapchało mnie, a stosowałam je również na twarz
- cena - 18zł za 200ml - może być (chociaż znam tańsze...)
MINUSY:
- forma mleczka - ja preferuję olejki
- niewygodne, pod względem użytkowym, opakowanie - dla mnie numerem jeden są spraye - przeboleję formę mleczka, byleby było w sprayu ;)
- słabo nawilża - pomimo smarowania się nim dość szybko miałam wysuszoną skórę (zwłaszcza podudzia)
- DMDM Hydantoin w składzie (skład jest bardzo zbliżony do zeszłorocznej edycji produktu, jego analiza znajduje się w tym poście)
OCENA OGÓLNA:
4-/6
Spodziewałam się po tym produkcie trochę więcej, zwłaszcza patrząc na obietnicę nawilżenia. Moje podudzia mają szaloną tendencję do przesuszania się i właściwie tego nawilżenia w lecie potrzeba mi najbardziej, a było niestety tak sobie. Oczywiście - od razu po nałożeniu produktu - bomba - fajnie się wchłaniał i skóra była gładka. Ale już 2 godziny później pojawiały się suchelce :/. Ocena skoczyłaby na pewno w górę, gdyby zdecydowano się ten produkt zamknąć w buteleczce z rozpylaczem - to by zwiększyło wygodę używania, tym bardziej dla osób, które tak jak ja - ogólnie nie przepadają za formułą mleczka. Żałuję, że firma Bielenda nie chce zrezygnować z pakowania do swoich produktów składnika o nazwie DMDM Hydantoin - możecie o nim więcej przeczytać w poście, który podlinkowałam w minusach.
PLUSY:
- ponownie - bardzo przyjemny zapach
- design opakowania lepszy niż zeszłoroczny (tutaj post z zeszłego roku)
- brak parabenów w składzie
- szczelne zamknięcie na "klik"
- łatwo się wchłania
- daje uczucie ulgi i nawilżenia
- nawilża lepiej niż mleczko do opalania
- nie bieli
- nie zapchał mnie
- cena - 15zł za 200ml
MINUSY:
- nie potrafię stwierdzić czy przedłuża/pogłębia opaleniznę... wydaje mi się, że to trochę chwyt marketingowy ;)
- niestety nie pomaga na poparzenia słoneczne (niestety przytrafiło mi się to - z mojej własnej winy :/) - nie zauważyłam aby przyspieszył regenerację i znikanie zaczerwienienia
- DMDM Hydantoin w składzie
OCENA OGÓLNA:
4+/6
Ten produkt polubiłam bardziej od jego poprzednika, ale ponownie - gdyby jeszcze był w sprayu to już byłoby naprawdę super ;). Żałuję, że nie pomógł mi za bardzo przy poparzonych ramionach i męczyłam się przez kilka dni pod parasolem, bo piekło i szczypało :(. Liczyłam na to, że będzie miał takie właściwości. Trochę żałuję też, że nie ma właściwości chłodzących, które przynosiłyby ulgę dla zgrzanej skóry. Jednak poza tym (no i tym paskudnym DMDM Hydantoin w składzie) to nie mam mu zasadniczo nic do zarzucenia. Nie potrafię stwierdzić czy pogłębił opaleniznę - da się w ogóle coś takiego zaobserwować? :D. Ogólnie - całkiem dobry produkt za dobrą cenę, ale nie podbił mojego serca na tyle, żebym się nim zachwyciła.
Bielenda - Bikini - Nawilżające mleczko do opalania SPF 30
PLUSY:
- bardzo przyjemny zapach
- wodoodporna formuła - sprawdzone na basenie :)
- pomimo obecności ochrony przeciwsłonecznej, odrobinę się opalamy, ale nie dochodzi do poparzeń, ani zaczerwienień
- design opakowania podoba mi się znacznie bardziej niż zeszłoroczny (tutaj post z zeszłego roku)
- brak parabenów w składzie
- szczelne zamknięcie na "klik"
- łatwo się wchłania
- nie bieli
- nie zapchało mnie, a stosowałam je również na twarz
- cena - 18zł za 200ml - może być (chociaż znam tańsze...)
MINUSY:
- forma mleczka - ja preferuję olejki
- niewygodne, pod względem użytkowym, opakowanie - dla mnie numerem jeden są spraye - przeboleję formę mleczka, byleby było w sprayu ;)
- słabo nawilża - pomimo smarowania się nim dość szybko miałam wysuszoną skórę (zwłaszcza podudzia)
- DMDM Hydantoin w składzie (skład jest bardzo zbliżony do zeszłorocznej edycji produktu, jego analiza znajduje się w tym poście)
OCENA OGÓLNA:
4-/6
Spodziewałam się po tym produkcie trochę więcej, zwłaszcza patrząc na obietnicę nawilżenia. Moje podudzia mają szaloną tendencję do przesuszania się i właściwie tego nawilżenia w lecie potrzeba mi najbardziej, a było niestety tak sobie. Oczywiście - od razu po nałożeniu produktu - bomba - fajnie się wchłaniał i skóra była gładka. Ale już 2 godziny później pojawiały się suchelce :/. Ocena skoczyłaby na pewno w górę, gdyby zdecydowano się ten produkt zamknąć w buteleczce z rozpylaczem - to by zwiększyło wygodę używania, tym bardziej dla osób, które tak jak ja - ogólnie nie przepadają za formułą mleczka. Żałuję, że firma Bielenda nie chce zrezygnować z pakowania do swoich produktów składnika o nazwie DMDM Hydantoin - możecie o nim więcej przeczytać w poście, który podlinkowałam w minusach.
Bielenda - Bikini - Nawilżający balsam utrwalający opaleniznę
PLUSY:
- ponownie - bardzo przyjemny zapach
- design opakowania lepszy niż zeszłoroczny (tutaj post z zeszłego roku)
- brak parabenów w składzie
- szczelne zamknięcie na "klik"
- łatwo się wchłania
- daje uczucie ulgi i nawilżenia
- nawilża lepiej niż mleczko do opalania
- nie bieli
- nie zapchał mnie
- cena - 15zł za 200ml
MINUSY:
- nie potrafię stwierdzić czy przedłuża/pogłębia opaleniznę... wydaje mi się, że to trochę chwyt marketingowy ;)
- niestety nie pomaga na poparzenia słoneczne (niestety przytrafiło mi się to - z mojej własnej winy :/) - nie zauważyłam aby przyspieszył regenerację i znikanie zaczerwienienia
- DMDM Hydantoin w składzie
OCENA OGÓLNA:
4+/6
Ten produkt polubiłam bardziej od jego poprzednika, ale ponownie - gdyby jeszcze był w sprayu to już byłoby naprawdę super ;). Żałuję, że nie pomógł mi za bardzo przy poparzonych ramionach i męczyłam się przez kilka dni pod parasolem, bo piekło i szczypało :(. Liczyłam na to, że będzie miał takie właściwości. Trochę żałuję też, że nie ma właściwości chłodzących, które przynosiłyby ulgę dla zgrzanej skóry. Jednak poza tym (no i tym paskudnym DMDM Hydantoin w składzie) to nie mam mu zasadniczo nic do zarzucenia. Nie potrafię stwierdzić czy pogłębił opaleniznę - da się w ogóle coś takiego zaobserwować? :D. Ogólnie - całkiem dobry produkt za dobrą cenę, ale nie podbił mojego serca na tyle, żebym się nim zachwyciła.
Pozostałe posty na temat różnych produktów do opalania, a także post o działaniu filtrów, znajdziecie tutaj --> filtry UV.
środa, 25 lipca 2012
Słoneczna pielęgnacja włosów - Kemon - Actyva - Linfa Solare - szampon i maska, Sun Ozon - Haarschutz-spray - spray z filtrem do włosów
Dzisiaj post poniekąd związany z trzema poprzednimi, w których prezentowałam Wam moje opinie na temat testowanych tego lata filtrów przeciwsłonecznych. Tym razem jednak skupiam się na pielęgnacji włosów - zarówno na ich ochronie przed promieniowaniem UV, jak i regeneracji po kąpieli słonecznej.
Zapraszam do zbiorowej recenzji kosmetyków do słonecznej pielęgnacji włosów!
PLUSY:
- prześliczny zapach
- kolor - żółciuteńki jak wielkanocny kurczaczek, albo... słoneczko :) - nadawany przez naturalny barwnik roślinny - ksantofil
- bardzo dobrze się pieni
- skutecznie myje włosy
- nie wysusza włosów, wydaje mi się, że ma właściwości nawilżające
- zawiera ksantofil, ceramidy, olej z krotosza barwierskiego, substancje antystatyczne, kwas cytrynowy, który powoduje domykanie łusek włosowych
- SLS bardzo daleko w składzie
- poręczna buteleczka i design, który przypadł mi do gustu
MINUSY:
- jak to zazwyczaj przy kosmetykach marki Kemon - cena - 48zł za 250ml to dla mnie sporo, dostępny w sklepie internetowym lokikoki.pl
- w składzie obecny Cocamide DEA (patrz niżej)
OCENA OGÓLNA:
5/6
Ogólnie rzecz ujmując ten szampon ma więcej plusów niż minusów. Największym minusem jest z pewnością cena, chociaż i tak nie jest tak zabójcza jak to bywało przy niektórych innych produktach Kemon. Jak na szampon "dedykowany" konkretnemu przeznaczeniu cenowo zajmuje półkę średnią. Szampon ma prześliczny kolor i zapach, co zdecydowanie uprzyjemnia stosowanie. Ponadto fantastycznie się pieni i bardzo dobrze myje. Z działania "posłonecznego" zauważyłam przede wszystkim lepsze nawilżenie włosów (być może bardziej zawdzięczam to masce z tej samej serii, ale bez niej włosy też wyglądały na nawilżone). Jestem z produktu zadowolona i jeśli szukacie czegoś przeznaczonego do zniszczonych słońcem włosów, to myślę, że ta seria się spisze. Osobiście nie przeszkadza mi Cocamide DEA w składzie, ale oczywiście staram się, żeby recenzja była w miarę obiektywna, toteż o jego obecności Was informuję ;). Myślę, że tymczasowo zaprzestanę stosowania tych kosmetyków i zostawię je sobie na wczesną jesień, kiedy będę chciała zregenerować włosy po lecie :).
SKŁAD:
Aqua, Sodium-C14/16 Olefin Sulfonate, Sodium Cocoamphoacetate, Cocamide DEA, Parfum, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Ethoxydiglycol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Cannabis sativa Seed Oil PEG-8 Esters, Xanthophyll, Ceramide 2, Carthamus tinctorius (Safflower) Seed Oil (Carthamus tinctorius Oil), Menthyl Lactate, Polyquaternium-10, polyquaternium-47, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, PEG-8, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Citric Acid, Cocamidopropyl Betaine, Propylene Glycol, Ethylparaben, Propylparaben, Methylparaben, Imidazolidinyl Urea, Glycerin, Sodium Methylparaben, Sodium Dehydroacetate, Sorbic Acid, Tetrasodium EDTA, Sodium Laureth Sulfate, Glycol Cetearate, Ammonium Nonoxynol-4 Sulfate, Sodium Styrene/Acrylates/Divinylbenzene Copolymer, Hexyl Cinnamal, Linalool, Hydroxycitronellal, Limonene.
cocamide DEA - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, słabo rozpuszcza się w wodzie, niestabilna chemicznie. Substancja myjąca - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów, stosowana jako renatłuszczająca w preparatach myjących. Proces mycia powoduje usunięcie m.in. substancji tłuszczowych, dlatego stosuje się substancje renatłuszczające, które odbudowują barierę lipidową. Substancja pianotwórcza, stabilizująca i poprawiająca jakość piany, pełni rolę modyfikatora reologii (czyli poprawia konsystencję) w preparatach myjących. Składnik dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu. Znajduje się na liście substancji dozwolonych do stosowania w kosmetykach wyłącznie w ograniczonej ilości, zakresie i warunkach stosowania
PLUSY:
- przyjemny zapach
- cena - ok. 7zł za 150ml
- nie przetłuszcza włosów (o ile nie przesadzimy z ilością)
- nabłyszcza włosy
- bardzo łatwa i wygodna aplikacja, jako że kosmetyk jest w sprayu
- bardzo wydajny
- ułatwia rozczesywanie
- w składzie obecna gliceryna, pantenol, kwas cytrynowy
- jako filtr występuje PEG-25 PABA - filtr chemiczny, głównie anty-UVB
- krótki skład - to zawsze działa na plus
MINUSY:
- alkohol w składzie już na drugim miejscu...
- nieznana wysokość filtra
OCENA OGÓLNA:
4+/6
Ciekawy kosmetyk, ale... No właśnie - ale! Co robi alkohol na drugim miejscu w składzie kosmetyku, który z zasady ma działać przeciwko wysuszaniu włosów? Mam wrażenie, że działanie tego sprayu ma być (i jest) głównie powierzchowne, pomimo obecności gliceryny (nawilżającej) i pantenolu (penetrujący wewnątrz włosa, nawilżający i wygładzający go). Daje pozorne wygładzenie i nabłyszczenie włosów, do czego przyczynia się także prawdopodobnie regulator pH - kwas cytrynowy, który powoduje zamykanie się łusek włosowych, co jest plusem, ale nie wiem czy przy okazji po prostu ich nie wysusza. U siebie tego nie zauważyłam, dlatego oceny aż tak bardzo mu nie obniżę. Plusem jest przyjemny zapach i sposób aplikacji kosmetyku. Co do wysokości filtra - nie mamy żadnej informacji na ten temat na opakowaniu i uważam to za minus.Fakt, że zawiera glicerynę - typowy składnik nawilżający, daje mi nadzieję, że chociaż częściowo zniwelowane jest wysuszające działanie alkoholu. Myślę, że skończę opakowanie, które posiadam, ale będę szukać podobnego kosmetyku bez alkoholu w składzie - jeśli nie znajdę - pozostanę przy tym, bo zawsze lepszy rydz niż nic ;).
SKŁAD:
Aqua, Alcohol, Glycerin, VP/VA Copolymer, Cetrimonium Chloride, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Polyamide-2, Panthenol, PEG-14 Dimethicone, PEG-25 PABA, Citric Acid, Sodium Sulfate.
Zapraszam do zbiorowej recenzji kosmetyków do słonecznej pielęgnacji włosów!
PLUSY:
- prześliczny zapach
- kolor - żółciuteńki jak wielkanocny kurczaczek, albo... słoneczko :) - nadawany przez naturalny barwnik roślinny - ksantofil
- bardzo dobrze się pieni
- skutecznie myje włosy
- nie wysusza włosów, wydaje mi się, że ma właściwości nawilżające
- zawiera ksantofil, ceramidy, olej z krotosza barwierskiego, substancje antystatyczne, kwas cytrynowy, który powoduje domykanie łusek włosowych
- SLS bardzo daleko w składzie
- poręczna buteleczka i design, który przypadł mi do gustu
MINUSY:
- jak to zazwyczaj przy kosmetykach marki Kemon - cena - 48zł za 250ml to dla mnie sporo, dostępny w sklepie internetowym lokikoki.pl
- w składzie obecny Cocamide DEA (patrz niżej)
OCENA OGÓLNA:
5/6
Ogólnie rzecz ujmując ten szampon ma więcej plusów niż minusów. Największym minusem jest z pewnością cena, chociaż i tak nie jest tak zabójcza jak to bywało przy niektórych innych produktach Kemon. Jak na szampon "dedykowany" konkretnemu przeznaczeniu cenowo zajmuje półkę średnią. Szampon ma prześliczny kolor i zapach, co zdecydowanie uprzyjemnia stosowanie. Ponadto fantastycznie się pieni i bardzo dobrze myje. Z działania "posłonecznego" zauważyłam przede wszystkim lepsze nawilżenie włosów (być może bardziej zawdzięczam to masce z tej samej serii, ale bez niej włosy też wyglądały na nawilżone). Jestem z produktu zadowolona i jeśli szukacie czegoś przeznaczonego do zniszczonych słońcem włosów, to myślę, że ta seria się spisze. Osobiście nie przeszkadza mi Cocamide DEA w składzie, ale oczywiście staram się, żeby recenzja była w miarę obiektywna, toteż o jego obecności Was informuję ;). Myślę, że tymczasowo zaprzestanę stosowania tych kosmetyków i zostawię je sobie na wczesną jesień, kiedy będę chciała zregenerować włosy po lecie :).
SKŁAD:
Aqua, Sodium-C14/16 Olefin Sulfonate, Sodium Cocoamphoacetate, Cocamide DEA, Parfum, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Ethoxydiglycol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Cannabis sativa Seed Oil PEG-8 Esters, Xanthophyll, Ceramide 2, Carthamus tinctorius (Safflower) Seed Oil (Carthamus tinctorius Oil), Menthyl Lactate, Polyquaternium-10, polyquaternium-47, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, PEG-8, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Citric Acid, Cocamidopropyl Betaine, Propylene Glycol, Ethylparaben, Propylparaben, Methylparaben, Imidazolidinyl Urea, Glycerin, Sodium Methylparaben, Sodium Dehydroacetate, Sorbic Acid, Tetrasodium EDTA, Sodium Laureth Sulfate, Glycol Cetearate, Ammonium Nonoxynol-4 Sulfate, Sodium Styrene/Acrylates/Divinylbenzene Copolymer, Hexyl Cinnamal, Linalool, Hydroxycitronellal, Limonene.
cocamide DEA - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, słabo rozpuszcza się w wodzie, niestabilna chemicznie. Substancja myjąca - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów, stosowana jako renatłuszczająca w preparatach myjących. Proces mycia powoduje usunięcie m.in. substancji tłuszczowych, dlatego stosuje się substancje renatłuszczające, które odbudowują barierę lipidową. Substancja pianotwórcza, stabilizująca i poprawiająca jakość piany, pełni rolę modyfikatora reologii (czyli poprawia konsystencję) w preparatach myjących. Składnik dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu. Znajduje się na liście substancji dozwolonych do stosowania w kosmetykach wyłącznie w ograniczonej ilości, zakresie i warunkach stosowania
PLUSY:
- prześliczny zapach - tak jak szampon
- konsystencja typowej maski, dość zwarta, łatwo się nakłada na włosy
- nawilża i wygładza włosy, ułatwia rozczesywanie
- dość dobry skład - zawiera Sodium PCA (składnik Naturalnego Czynnika Nawilżającego), betainę, glicerynę, pantenol, ksantofil, ceramidy, olej z krotosza barwierskiego, substancje antystatyczne, oliwę z oliwek
- poręczny słoiczek z matowego plastiku, który łatwo się odkręca nawet mokrymi rękami
- szybki czas działania - 2-5 minut
MINUSY:
- jak to zazwyczaj przy kosmetykach marki Kemon - cena - 77zł za 200ml to dla mnie sporo przy średniej wydajności, dostępny w sklepie internetowym lokikoki.pl
- parabeny w składzie
- średnio wydajny produkt
OCENA OGÓLNA:
4/6
Polubiłam tą maskę i pewnie gdyby była tańsza, byłabym skłonna ją nawet zakupić. Niestety ani cena, ani wydajność do mnie nie przemawiają. Maska jakby wnika we włosy i nie czuję ile jej nakładam, więc być może to moja wina i nakładam po prostu za dużo. Dziwny jest też zalecany sposób aplikacji maski - na umyte, ale osuszone ręcznikiem włosy - zazwyczaj nakładam maski po prostu na spłukane z szamponu włosy, bez ich osuszania... Przez to tym bardziej wydaje mi się, że nałożyłam maski za mało i dokładam, co zmniejsza wydajność produktu. No dobrze, ale przejdźmy do plusów! Maska ma prześliczny zapach - tak jak szampon, który pozostaje na włosach. Włosy łatwiej się rozczesują i są wyraźnie wygładzone i nawilżone. Słoiczek jest pokryty jakby matową warstwą, co sprawia, że nie ślizga się nawet w mokrej dłoni. Czas trzymania maski na włosach też jest plusem - wystarczy 2-5 minut. Ponadto maska ma dobry skład, w którym, oprócz parabenów, nie doszukuję się jakichś bardzo niekorzystnych składników. Czy polecam? Pół na pół... Jeśli Was stać - owszem, można spróbować, ja wolę taką kwotę przeznaczyć na coś, co bardziej skradło moje serce...
SKŁAD:
Aqua (Water/Eau), Hydroxypropyl Starch Phosphate, Behenyl Alcohol, Cyclopentasiloxane, Cannabis sativa Seed Oil PEG-8 esters, Cetearyl Olivate, Dicocoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Sorbitan Olivate, Panthenol, Betaine, Propylene Glycol, Glycerin, Lauryl PEG/PPG-18/18 Methicone, Cetearyl Alcohol, Amodimethicone, Sodium PCA, Hydroxypropyltrimonium Hydrolyzed Wheat Protein, Polyquaternium-37, Hydrogenated Vegetable Oil, Polyquaternium-47, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Olea europaea Oil (Olea europaea (Olive) Fruit Oil), Ceramide 2, Xanthophyll, Carthamus tinctorius Oil (Carthamus tinctorius (Safflower) Seed Oil), Olea europaea Oil Unsaponifiables (Olea europaea (Olive) Oil Unsaponifiables), PEG-8, Cetrimonium Chloride, Methylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Imidazolidinyl Urea, Trideceth-12, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Ethoxydiglycol, Sodium Methylparaben, Sodium Dehydroacetate, Sorbic Acid, Tetrasodium EDTA, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Linalool, Hydroxycitronellal, Limonene, CI 19140 (FD&C Yellow no.5), CI 15985 (FD&C Yellow no.6).PLUSY:
- przyjemny zapach
- cena - ok. 7zł za 150ml
- nie przetłuszcza włosów (o ile nie przesadzimy z ilością)
- nabłyszcza włosy
- bardzo łatwa i wygodna aplikacja, jako że kosmetyk jest w sprayu
- bardzo wydajny
- ułatwia rozczesywanie
- w składzie obecna gliceryna, pantenol, kwas cytrynowy
- jako filtr występuje PEG-25 PABA - filtr chemiczny, głównie anty-UVB
- krótki skład - to zawsze działa na plus
MINUSY:
- alkohol w składzie już na drugim miejscu...
- nieznana wysokość filtra
OCENA OGÓLNA:
4+/6
Ciekawy kosmetyk, ale... No właśnie - ale! Co robi alkohol na drugim miejscu w składzie kosmetyku, który z zasady ma działać przeciwko wysuszaniu włosów? Mam wrażenie, że działanie tego sprayu ma być (i jest) głównie powierzchowne, pomimo obecności gliceryny (nawilżającej) i pantenolu (penetrujący wewnątrz włosa, nawilżający i wygładzający go). Daje pozorne wygładzenie i nabłyszczenie włosów, do czego przyczynia się także prawdopodobnie regulator pH - kwas cytrynowy, który powoduje zamykanie się łusek włosowych, co jest plusem, ale nie wiem czy przy okazji po prostu ich nie wysusza. U siebie tego nie zauważyłam, dlatego oceny aż tak bardzo mu nie obniżę. Plusem jest przyjemny zapach i sposób aplikacji kosmetyku. Co do wysokości filtra - nie mamy żadnej informacji na ten temat na opakowaniu i uważam to za minus.Fakt, że zawiera glicerynę - typowy składnik nawilżający, daje mi nadzieję, że chociaż częściowo zniwelowane jest wysuszające działanie alkoholu. Myślę, że skończę opakowanie, które posiadam, ale będę szukać podobnego kosmetyku bez alkoholu w składzie - jeśli nie znajdę - pozostanę przy tym, bo zawsze lepszy rydz niż nic ;).
SKŁAD:
Aqua, Alcohol, Glycerin, VP/VA Copolymer, Cetrimonium Chloride, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Polyamide-2, Panthenol, PEG-14 Dimethicone, PEG-25 PABA, Citric Acid, Sodium Sulfate.
wtorek, 24 lipca 2012
Flirt z filtrem - część III - Mirasol - Wodoodporna emulsja do opalania SPF30
PLUSY:
- najlepszy skład z testowanych przeze mnie produktów
- przyjemny zapach
- cena - około 20zł za 150ml - normalna
- brak parabenów w składzie
- dobre właściwości aplikacyjne
- dobrze się wchłania
- nie bieli skóry
- stabilne filtry anty-UVA i anty-UVB
- poręczne, nieduże opakowanie
MINUSY:
- żeby "wykończyć" opakowanie należy je przeciąć i wydobyć resztki - łatwiej byłoby gdyby produkt był w tubce - w takiej formie jest to niezbyt wygodne
OCENA OGÓLNA:
6/6
To prawdopodobnie najlepszy filtr z jakim miałam do czynienia w moich tegorocznych flirtach z filtrami. Ma przede wszystkim bardzo dobry skład, do którego wprowadzono ciekawą substancję - ekstrakt z Artemia salina, o którym możecie przeczytać niżej. Ponadto zawiera stabilne filtry UVA i UVB, a zatem chroni nas kompleksowo, chociaż to akurat nie odróżnia go od poprzednich produktów, które także oferowały taką ochronę. Filtr ma przyjemny zapach i dobre właściwości aplikacyjne. Opakowanie jest niewielkie i bardzo poręczne (chociaż zawiera 150ml, wydaje się malutkie). Filtr dba nie tylko o ochronę naszej skóry przed promieniami UV, ale także wspomaga jej regenerację i odzywia. Muszę przyznać, że stara, dobra, polska firma Miraculum zrobiła świetną robotę - zdecydowanie polecam!
SKŁAD:
Aqua - rozpuszczalnik
Octocrylene - filtr o wysokim poziomie ochrony przed UVB i w niewielkim stopniu chroniący także przed UVA
Dicaprylyl Carbonate - środek kondycjonujący skórę, emolient
Glycerin - rozpuszczalnik, substancja nawilżająca
C12-15 Alkyl Benzoate - emolient
Butyl Methoxydibenzoylmethane - filtr o wysokim poziomie ochrony przed UVA, niewielkim anty-UVB
Titanium Dioxide - biały pigment, a jednocześnie fizyczny, skuteczny filtr UV - anty-UVB ale również częściowo UVA, odpowiada za właściwości kryjące
Potassium Cetyl Phosphate - surfaktant, substancja powierzchniowo czynna
Polyester-5 - substancja filmotwórcza, kontroler lepkości
Cetyl Alcohol - stabilizator emulsji, składnik kompozycji zapachowych, surfaktant - składnik obniżający napięcie powierzchniowe, składnik emulgujący, emolient - tworzy na powierzchni skóry film - powłoczkę ochronną, modyfikator lepkości
Glyceryl Stearate - emolient, emulgator
Dimethicone - silikon, środek zapobiegający pienieniu, emolient okluzyjny - tworzy na skórze/włosach film kondycjonujący, poprawiający wygląd, przez swoje filmotwórcze właściwości może działać komedogennie - powodować powstawanie zaskórników
Polysilicone-15 - filtr UV
Gossypium herbaceum (Cotton) Seed Oil - emolient
Butyrospermumm parkii (Shea Butter) - surowiec z masłosza Parka - masło Shea - środek kondycjonujący, nawilżający, natłuszczający, wygładzający, okluzyjny, zwiększa lepkość kosmetyku
Silica - absorbent (pochłania sebum), wypełniacz
Tocopheryl Acetate - pochodna witaminy E, odżywia skórę, działa antyoksydacyjnie, ma zwiększoną trwałość w warunkach silnej ekspozycji na promieniowanie UV
Artemia Extract - ekstrakt ze skorupiaka Artemia salina, ma wpłynąć pozytywnie na aktywność metabolizmu komórkowego, działa nawilżająco m.in. dzięki zawartości hialuronianu sodu, gliceryny, guanozyny oraz związku o charakterze cukrowym, zawiera także witaminę E. Artemia pełni rolę ochronną przed uszkodzeniami DNA i wytwarzaniem cytokin wywołanych przez UVB, jest więc bardzo dobrym dodatkiem do filtrów.
Xanthan Gum - spoiwo, stabilizator emulsji, środek kondycjonujący skórę, surfaktant, środek poprawiający lepkość kosmetyku, substancja żelotwórcza
Parfum - kompozycja zapachowa
Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acrylodimethyl Taurate Copolymer - surfaktant
Squalane - stabilna, nasycona pochodna skwalenu (naturalnie występującego w sebum ludzkim). Pod względem właściwości kosmetycznych skwalan wykazuje takie samo działanie, a dodatkowo stosowany zewnętrznie na skórę, nie ulega rozkładowi do niekorzystnych związków chemicznych. Jako składnik spoiwa międzykomórkowego, wpływa na utrzymanie odpowiedniej, ciekłej struktury wodno-lipidowej, która zapewnia prawidłowe nawodnienie skóry, jako jeden z ważnych składników sebum, czyli zewnętrznej warstwy lipidowej skóry, zapewnia miękkość, elastyczność oraz chroni przed parowaniem wody z wnętrza skóry, dodatkowo wykazuje działanie ochronne przed inwazją bakterii i grzybów oraz przed działaniem promieniowania UV i innymi czynnikami środowiska, dostarczony z zewnątrz zapobiega zatem również nadmiernej produkcji sebum przez skórę. Skwalan to również antyoksydant, chroniący lipidowe struktury skóry przed utlenianiem i wolnymi rodnikami. Działa nawilżająco, wzmacnia naturalną barierę lipidową skóry, lekko natłuszcza. Jest on polecany w produktach przeciwzmarszczkowych, dla cer dojrzałych, które utraciły naturalną zawartość skwalenu. Posiada również właściwości gojące drobne uszkodzenia skóry i stany zapalne. Ważną funkcją skwalanu jest zwiększanie przeznaskórkowego transportu składników aktywnych w głąb skóry. Skwalan jako drobna cząsteczka, o wysokim powinowactwie do lipidowych struktur naskórka, dobrze penetruje do głębszych warstw skóry i stanowi bardzo dobry nośnik dla składników biologicznie aktywnych rozpuszczalnych w tłuszczach. Skwalan utrwala również zapachy. Jest to produkt hypoalergiczny, zgodnie z badaniami stosowany nawet w stężeniu 100% nie powoduje podrażnienia skóry. Jest on opcją dla cer bardzo wrażliwych, które nie tolerują naturalnych olejów roślinnych. Jest zaliczany do składników o niskim stopniu komedogenności (nie zatykający porów).
Polysorbate 60 - składnik zapachowy, surfaktant - emulgator i rozpuszczalnik
Phenoxyethanol - konserwant
Benzoic Acid - konserwant
Dehydroacetic Acid - konserwant
Citronellol - składnik kompozycji zapachowych, może uczulać osoby nadwrażliwe
Limonene- składnik kompozycji zapachowych, imituje zapach skórki cytrynowej. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
Linalool - składnik kompozycji zapachowych, zastosowanie w kosmetykach jest ograniczone restrykcjami, ze względu na fakt iż w zbyt dużym stężeniu może mieć właściwości drażniące, raczej nie wykazuje ich w stężeniach dozwolonych
- najlepszy skład z testowanych przeze mnie produktów
- przyjemny zapach
- cena - około 20zł za 150ml - normalna
- brak parabenów w składzie
- dobre właściwości aplikacyjne
- dobrze się wchłania
- nie bieli skóry
- stabilne filtry anty-UVA i anty-UVB
- poręczne, nieduże opakowanie
MINUSY:
- żeby "wykończyć" opakowanie należy je przeciąć i wydobyć resztki - łatwiej byłoby gdyby produkt był w tubce - w takiej formie jest to niezbyt wygodne
OCENA OGÓLNA:
6/6
To prawdopodobnie najlepszy filtr z jakim miałam do czynienia w moich tegorocznych flirtach z filtrami. Ma przede wszystkim bardzo dobry skład, do którego wprowadzono ciekawą substancję - ekstrakt z Artemia salina, o którym możecie przeczytać niżej. Ponadto zawiera stabilne filtry UVA i UVB, a zatem chroni nas kompleksowo, chociaż to akurat nie odróżnia go od poprzednich produktów, które także oferowały taką ochronę. Filtr ma przyjemny zapach i dobre właściwości aplikacyjne. Opakowanie jest niewielkie i bardzo poręczne (chociaż zawiera 150ml, wydaje się malutkie). Filtr dba nie tylko o ochronę naszej skóry przed promieniami UV, ale także wspomaga jej regenerację i odzywia. Muszę przyznać, że stara, dobra, polska firma Miraculum zrobiła świetną robotę - zdecydowanie polecam!
SKŁAD:
Aqua - rozpuszczalnik
Octocrylene - filtr o wysokim poziomie ochrony przed UVB i w niewielkim stopniu chroniący także przed UVA
Dicaprylyl Carbonate - środek kondycjonujący skórę, emolient
Glycerin - rozpuszczalnik, substancja nawilżająca
C12-15 Alkyl Benzoate - emolient
Butyl Methoxydibenzoylmethane - filtr o wysokim poziomie ochrony przed UVA, niewielkim anty-UVB
Titanium Dioxide - biały pigment, a jednocześnie fizyczny, skuteczny filtr UV - anty-UVB ale również częściowo UVA, odpowiada za właściwości kryjące
Potassium Cetyl Phosphate - surfaktant, substancja powierzchniowo czynna
Polyester-5 - substancja filmotwórcza, kontroler lepkości
Cetyl Alcohol - stabilizator emulsji, składnik kompozycji zapachowych, surfaktant - składnik obniżający napięcie powierzchniowe, składnik emulgujący, emolient - tworzy na powierzchni skóry film - powłoczkę ochronną, modyfikator lepkości
Glyceryl Stearate - emolient, emulgator
Dimethicone - silikon, środek zapobiegający pienieniu, emolient okluzyjny - tworzy na skórze/włosach film kondycjonujący, poprawiający wygląd, przez swoje filmotwórcze właściwości może działać komedogennie - powodować powstawanie zaskórników
Polysilicone-15 - filtr UV
Gossypium herbaceum (Cotton) Seed Oil - emolient
Butyrospermumm parkii (Shea Butter) - surowiec z masłosza Parka - masło Shea - środek kondycjonujący, nawilżający, natłuszczający, wygładzający, okluzyjny, zwiększa lepkość kosmetyku
Silica - absorbent (pochłania sebum), wypełniacz
Tocopheryl Acetate - pochodna witaminy E, odżywia skórę, działa antyoksydacyjnie, ma zwiększoną trwałość w warunkach silnej ekspozycji na promieniowanie UV
Artemia Extract - ekstrakt ze skorupiaka Artemia salina, ma wpłynąć pozytywnie na aktywność metabolizmu komórkowego, działa nawilżająco m.in. dzięki zawartości hialuronianu sodu, gliceryny, guanozyny oraz związku o charakterze cukrowym, zawiera także witaminę E. Artemia pełni rolę ochronną przed uszkodzeniami DNA i wytwarzaniem cytokin wywołanych przez UVB, jest więc bardzo dobrym dodatkiem do filtrów.
Xanthan Gum - spoiwo, stabilizator emulsji, środek kondycjonujący skórę, surfaktant, środek poprawiający lepkość kosmetyku, substancja żelotwórcza
Parfum - kompozycja zapachowa
Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acrylodimethyl Taurate Copolymer - surfaktant
Squalane - stabilna, nasycona pochodna skwalenu (naturalnie występującego w sebum ludzkim). Pod względem właściwości kosmetycznych skwalan wykazuje takie samo działanie, a dodatkowo stosowany zewnętrznie na skórę, nie ulega rozkładowi do niekorzystnych związków chemicznych. Jako składnik spoiwa międzykomórkowego, wpływa na utrzymanie odpowiedniej, ciekłej struktury wodno-lipidowej, która zapewnia prawidłowe nawodnienie skóry, jako jeden z ważnych składników sebum, czyli zewnętrznej warstwy lipidowej skóry, zapewnia miękkość, elastyczność oraz chroni przed parowaniem wody z wnętrza skóry, dodatkowo wykazuje działanie ochronne przed inwazją bakterii i grzybów oraz przed działaniem promieniowania UV i innymi czynnikami środowiska, dostarczony z zewnątrz zapobiega zatem również nadmiernej produkcji sebum przez skórę. Skwalan to również antyoksydant, chroniący lipidowe struktury skóry przed utlenianiem i wolnymi rodnikami. Działa nawilżająco, wzmacnia naturalną barierę lipidową skóry, lekko natłuszcza. Jest on polecany w produktach przeciwzmarszczkowych, dla cer dojrzałych, które utraciły naturalną zawartość skwalenu. Posiada również właściwości gojące drobne uszkodzenia skóry i stany zapalne. Ważną funkcją skwalanu jest zwiększanie przeznaskórkowego transportu składników aktywnych w głąb skóry. Skwalan jako drobna cząsteczka, o wysokim powinowactwie do lipidowych struktur naskórka, dobrze penetruje do głębszych warstw skóry i stanowi bardzo dobry nośnik dla składników biologicznie aktywnych rozpuszczalnych w tłuszczach. Skwalan utrwala również zapachy. Jest to produkt hypoalergiczny, zgodnie z badaniami stosowany nawet w stężeniu 100% nie powoduje podrażnienia skóry. Jest on opcją dla cer bardzo wrażliwych, które nie tolerują naturalnych olejów roślinnych. Jest zaliczany do składników o niskim stopniu komedogenności (nie zatykający porów).
Polysorbate 60 - składnik zapachowy, surfaktant - emulgator i rozpuszczalnik
Phenoxyethanol - konserwant
Benzoic Acid - konserwant
Dehydroacetic Acid - konserwant
Citronellol - składnik kompozycji zapachowych, może uczulać osoby nadwrażliwe
Limonene- składnik kompozycji zapachowych, imituje zapach skórki cytrynowej. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
Linalool - składnik kompozycji zapachowych, zastosowanie w kosmetykach jest ograniczone restrykcjami, ze względu na fakt iż w zbyt dużym stężeniu może mieć właściwości drażniące, raczej nie wykazuje ich w stężeniach dozwolonych
poniedziałek, 23 lipca 2012
Flirt z filtrem - część II - Bielenda Bikini - Wodoodporne mleczko do opalania SPF30, Złota Perła - Balsam po opalaniu
Dzisiaj na tapecie znowu kosmetyki związane z opalaniem - tym razem ze "stajni" Bielendy - a mianowicie Wodoodporne mleczko do opalania Bielenda Bikini SPF 30 oraz Balsam po opalaniu Bielenda Bikini Złota Perła
Zanim przejdę do właściwej recenzji tych dwóch produktów, chciałabym przypomnieć Wam kilka informacji na temat filtrów - pisałam już o tym kiedyś, ale powtórka w tej ważnej kwestii zawsze się przyda! Zatem trochę faktów...
Co to jest właściwie promieniowanie ultrafioletowe? Pytanie wielu wyda się proste, zbędne i niezbyt interesujące. Jednakże warto wiedzieć, że to właśnie promieniowanie ultrafioletowe (UV) jest najistotniejszym czynnikiem zewnętrznym wpływającym na proces starzenia skóry. Oczywiście jego głównym i naturalnym źródłem jest słońce.
Nie chcę Was oczywiście zanudzać wprowadzeniem opisu promieniowania z punktu widzenia fizyki, warto jednak napomknąć o podstawowych cechach promieniowania słonecznego.
Światło jest falą elektromagnetyczną, a promieniowanie ultrafioletowe ma charakterystyczny dla siebie zakres długości fali. W tym zakresie ultrafiolet został podzielony jeszcze na trzy główne spektra - UVC, UVB i UVA.
UVC nie interesuje nas, ponieważ prawie całkowicie pochłania je warstwa ozonowa - ma najkrótszą długość fali, ale najwyższą energię (czyli najbardziej "niszczy"), dlatego tzw. dziura ozonowa jest dla nas tak bardzo niebezpieczna.
UVB to promieniowanie pośrednie pomiędzy UVC i UVA. Dociera ono na ziemię i penetruje
w skórze naskórek i skórę właściwą. Odpowiada ono za zaczerwienienie naszej skóry w 12-24 godzin po opalaniu (także za oparzenia słoneczne), a następnie wytworzenie pigmentacji - opalenizny, po 48-72 godzinach. Przez długi czas uważanie była za główną przyczynę uszkodzenia skóry wywołanego światłem słonecznym (ponieważ właśnie ono wywoływało widoczny efekt). Jest ono głównym winowajcą przyspieszonego starzenia się skóry, powstawania zmarszczek posłonecznych i przebarwień oraz sprzyja powstawaniu nowotworów.
Promieniowanie UVA ma największą długość fali. Co ciekawe, w ograniczonych dawkach nie wywołuje widocznych zmian na naszej skórze podczas opalania - dlatego właśnie jest tak bardzo zdradliwe. Dopiero większe dawki powodują powstawanie rumienia i często trwałych i trudnych do usunięcia przebarwień. Duża długość fali pozwala mu penetrować wgłąb tkanek (do tkanki podskórnej) i dlatego to właśnie ono jest odpowiedzialne za najbardziej poważne uszkodzenia skóry wywołane promieniowaniem UV: fotostarzenie (photoageing), odczyny fotoksyczne i fotoalergiczne, nowotwory skóry. Muszę też podkreślić, że jego natężenie jest takie samo przez cały dzień, od rana do wieczora, niezależnie od pogody oraz pory roku. Zimą jest równie intensywne jak latem. Przenika przez chmury, szyby okienne, samochodowe. Przyczynia się do zmian nowotworowych.
Przejdę teraz do meritum czyli do tego czym tak naprawdę są filtry przeciwsłoneczne. Otóż są to związki chemiczne wykorzystywane w kosmetykach, których podstawowym zadaniem jest ochrona skóry przed szkodliwym działaniem światła słonecznego.
We współczesnych kosmetykach spotykamy dwie grupy filtrów. Pierwszą stanowią związki chemiczne pochłaniające energię niesioną przez promieniowanie słoneczne - FILTRY CHEMICZNE, drugą natomiast tworzą FILTRY FIZYCZNE, związki nieprzepuszczające promieniowania ultrafioletowego - działające jak mikrolustra i odbijające promieniowanie. W kosmetykach nowej generacji stosowanych jest jednocześnie kilka związków, filtrów absorbujących i fizycznych, ponieważ tylko w ten sposób można zapewnić skórze skuteczną ochronę przed pełnym spektrum promieniowania ultrafioletowego - ochrona przed samym UVA lub samym UVB nie wystarczy! Czytajcie opakowania i szukajcie kosmetyków, które dają ochronę zarówno przed UVA jak i UVB.
Co to jest SPF i z czym to się je :D? SPF (Sun Protection Factor) to faktor określający poziom ochrony przed promieniowaniem słonecznym UVB. Numer tego faktora określa jak długo możemy się bezpiecznie opalać w ciągu dnia. Jeżeli na niechronionej filtrem skórze rumień pojawia się średnio po 15 minutach (mówię tu o ludziach w fenotypie nordyckim i subnordyckim - większość Polaków właśnie do niego należy - im ciemniejsza karnacja tym czas ten jest dłuższy), to po zastosowaniu filtra z numerem SPF = 10 - czas ten wydłuży się dziesięciokrotnie! ( 10 x 15 minut = 150 minut). Innymi słowy - rumień posłoneczny po zastosowaniu osłony na skórę nie powinien pojawić się podczas przebywania na słońcu przez 2,5 godziny. Trzeba jednak wziąć poprawkę na niedoskonałość filtrów… Słowem - nie można w 100% bezpiecznie opalać się na słońcu przez całe 2,5 godziny! Po pierwsze następuje bowiem niekontrolowane zużycie się filtra - zagrożeniem dla niego jest np. kąpiel wodna która go częściowo zmywa ze skóry, czy otarcie się o piasek, ręcznik itp. Dlatego należy powtarzać smarowanie kremem co dwie godziny.
SPF informuje nas tylko o ochronie przed UVB, a co z UVA? Coraz więcej firm stosuje dodatkowo oznaczenie IPD lub PPD - wskaźniki te określają zdolność do ochrony przed promieniowaniem UVA. Im wyższy wskaźnik tym lepsza ochrona, specyfikacja powinna znaleźć się na opakowaniu.
Wiele z nas chcąc zadbać jak najlepiej o swoją skórę sięgnie po wysoki filtr. To znaczy jaki? Czy wystarczy 20? Może lepiej 50? A jak się chronić to może od razu 100? Nie tędy droga! Warto wiedzieć ile promieniowania blokuje dany filtr. Filtr SPF 2 blokuje 50% promieni, które padają na naszą skórę, przed wniknięciem do niej, filtr SPF 15 natomiast, blokuje już 93,3% promieni, SPF 30 daje blokadę 96,7% promieni a filtry oznaczone SPF 50 - aż 98% promieniowania - idąc jeszcze wyżej, uzyskujemy podwyższenie tej blokady jedynie o dalekie miejsca po przecinku, więc, jak można się domyślić, wysokie numeracje to chwyt marketingowy. Na szczęście coraz rzadziej spotyka się przykłady tego procederu, ponieważ został on zabroniony w Unii Europejskiej, jako naruszający dobro konsumenta.
Rzadko poruszanym tematem w kwestii filtrów przeciwsłonecznych jest ilość użytego preparatu, np. zastosowanie kosmetyku słonecznego z SPF 15 w zbyt małej ilości (jak to się w większości przypadków dzieje) powoduje iż współczynnik ochrony spada z 15 do np. 6! Nie wolno "żałować" kosmetyku. Stosuje się tutaj tak zwaną "zasadę łyżeczek", która mówi, że na całe ciało powinno się zużyć około 6 łyżeczek filtra - w tym mniej więcej jedną na twarz/szyję. Ponadto należy się posmarować filtrem na około 20-30 minut przed wystawieniem się na słoneczko :). Aha! Jeszcze jedna zasada w kwestii filtrowej - filtry z zeszłego roku, których nie zużyłyśmy - DO KOSZA! Dostęp tlenu i wysokiej temperatury już dawno odebrał im ich ochronne właściwości.
A teraz przejdźmy do recenzji!
PLUSY:
- prześliczny zapach
- szybko się wchłania
- wygodna tubka - mleczko łatwo z niej wydostać
- przyjemna konsystencja łatwa w aplikacji
- kompleksowa ochrona przeciwko UVA i UVB
- pozytywne składniki - masło shea, masło kakaowe, olejek makadamia, witamina E
- nie zapycha i nie powoduje podrażnień skóry normalnej
- bez parabenów
- nie bieli
- cena - ok. 20zł za 150ml - normalna
MINUSY:
- kilka niedobrych składników - Ceteareth-18, DMDM Hydantoin, Coumarin
OCENA OGÓLNA:
4+/6
Niestety ze względu na kilka niefajnych substancji w składzie ocena musiała spaść, chociaż i tak jest wysoko, bo z samym produktem bardzo się polubiliśmy :). Przede wszystkim - w przeciwieństwie do opisywanego wczoraj filtra Organicum - ma prześliczny zapach - pod tym względem zdecydowanie wygrywa. Plusem jest też brak parabenów w składzie. Właściwości aplikacyjne - jak dla mnie - idealne - bardzo szybciutko się wchłania, nie bieli, przyjemnie się rozsmarowuje. Z tego co zauważyłam, zmieniono opakowanie produktu - teraz jest to znacznie wygodniejsza tubka, z której produkt łatwo się wydostaje, jednak - dzięki szczelnemu zamknięciu - nie wypłynie nieproszony ;). Ogólnie rzecz biorąc, jeżeli macie skórę niepodatną na podrażnienia i uczulenia, mogę polecić ten filtr, bo u mnie się spisał bardzo dobrze. Natomiast przy skórze wrażliwej polecam się zastanowić nad kosmetykiem dla takiej skóry przeznaczonym i przestudiowaniem jego składu, bo w tym przypadku, skład nie jest najmocniejszą stroną produktu.
SKŁAD:
Aqua - rozpuszczalnik
Ethylhexyl Methoxycinnamate - filtr UV - absorbujący - filtr chemiczny, jeden z najczęściej stosowanych filtrów, często obecny też w kremach pielęgnacyjnych i produktach do makijażu, ma niewielki potencjał alergiczny, filtr UVB (290-320nm) i UVAII (320-340nm) - filtr o wysokim poziomie ochrony przed UVB i w niewielkim stopniu chroniący także przed UVA
C12-15 Alkyl Benzoate - emolient
Glycerin - rozpuszczalnik, substancja nawilżająca
Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol - filtr
Ethylhexyl Stearate - emolient
Octocrylene - filtr o wysokim poziomie ochrony przed UVB i w niewielkim stopniu chroniący także przed UVA
Glyceryl Stearate - emolient, emulgator
Ceteareth-18 - emulgator bazujący na PEG - glikolu polietylenowym
Cetearyl Alcohol - mieszanina alkoholu cetylowego i stearylowego, substancja powierzchniowo czynna, emolient tzw. tłusty, w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy, substancja konsystencjotwórcza, wpływa na lepkość gotowego produktu i poprawia właściwości użytkowe (aplikacyjne).
Butyrospermumm parkii (Shea Butter) - surowiec z masłosza Parka - masło Shea - środek kondycjonujący, nawilżający, natłuszczający, wygładzający, okluzyjny, zwiększa lepkość kosmetyku
Theobroma Cacao Seed Butter - masło kakaowe - dobry stabilizator emulsji, jedna z przyczyn pięknego zapachu, o działaniu natłuszczającym, nawilżającym, wygładzającym, jest biozgodne z ludzką skórą - co oznacza, że jest dobrze tolerowane i nie powoduje alergii kontaktowej
Butyl Methoxydibenzoylmethane - filtr o wysokim poziomie ochrony przed UVA
Hydrogenated Polyisobutene - emolient
Macadamia Ternifolia Seed Oil - olej z orzechów makadamia - ze względu na swoje właściwości regeneracyjne, natłuszczające i wygładzające, szczególnie polecany jest do pielęgnacji cery wrażliwej, delikatnej, a także kruchych, słabych i łamliwych włosów. Zawiera kwasy omega, lecytynę i nienasycone kwasy tłuszczowe, takie jak kwas oleinowy (57%), które chronią skórę przed przedwczesnym starzeniem. Jest także bogaty w witaminy (A, B, E) oraz składniki mineralne. Doskonale zmiękcza i uelastycznia skórę nadając jej aksamitną gładkość. Zawiera naturalne filtry UV chroniące przed poparzeniem. Łagodzi podrażnienia posłoneczne.
Tocopheryl Acetate - pochodna witaminy E, odżywia skórę, działa antyoksydacyjnie, ma zwiększoną trwałość w warunkach silnej ekspozycji na promieniowanie UV
Dimethicone - silikon, środek zapobiegający pienieniu, emolient okluzyjny - tworzy na skórze/włosach film kondycjonujący, poprawiający wygląd, przez swoje filmotwórcze właściwości może działać komedogennie - powodować powstawanie zaskórników
Decyl Glucoside - substancja powierzchniowo czynna, surfaktant
Propylene Glycol - substancja obniżająca napięcie powierzchniowe, rozpuszczalnik
Polyacrylamide/C13-14 Isoparaffin/Laureth-7 - emulgator
Xanthan Gum - spoiwo, stabilizator emulsji, środek kondycjonujący skórę, surfaktant, środek poprawiający lepkość kosmetyku, substancja żelotwórcza
Disodium EDTA - środek pochodzenia syntetycznego, stosowany głównie jako stabilizator zapobiegający zmianie zapachu, konsystencji i wyglądu produktu.
Citric Acid - substancja należy do alfahydroksykwasów (AHA) wykazuje działanie keratolityczne, czyli złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę. W tym przypadku pełni rolę sekwestranta, czyli substancji, która kompeksuje jony metali, dzięki czemu zwiększa trwałość kosmetyku oraz jego stabilność. Regulator pH.
Phenoxyethanol - konserwant
Benzoic Acid - konserwant
Dehydroacetic Acid - konserwant
Ethylhexylglycerin - składnik nawilżający, kondycjonujący skórę
Polyaminopropyl Biguanide - konserwant
DMDM Hydantoin - konserwant, donor formaldehydu (40% roztwór formaldehydu to formalina - tak, tak - właśnie ta używana do konserwacji ciał w prosektoriach) - pochodna formaldehydu, może uwalniać w produkcie lub na skórze formaldehyd, który powoduje szybsze starzenie się skóry i jest silnym alergenem! Jest także potencjalnie kancerogenny! W Unii Europejskiej konserwant ten dopuszczony jest do wszystkich wyrobów, przy czym jego maksymalna zawartość w produkcie końcowym nie może przekroczyć 0,6 % aktywnego składnika. Ocena bezpieczeństwa stosowania DMDM Hydantoiny została oceniona przez ekspertów CIR (Cosmetic Ingredient Reviev). Przeprowadzono badania kliniczne , które potwierdziły, że jeżeli jest on stosowany w stężeniu do 0,6% aktywnego składnika jest bezpieczny dla ludzi , ponadto słabo wchłaniana z powierzchni skóry. Przy tej ilości mogą wystąpić oczywiście reakcje alergiczne u ludzi, którzy są uczuleni na formaldehyd, ale jest to sprawa indywidualna każdego z osobna. Wydzielanie wolnego formaldehydu z DMDM Hydantoiny zależy m.in. od temperatury, pH (stabilne w zakresie 3-9). DMDM Hydantoina zawiera formaldehyd ale jest to tzw. "unieszkodliwiony" formaldehyd" tzn. taki, który jest częścią składową większych cząsteczek. Faktem jest to, iż te cząsteczki są nietrwałe i wolny folrmadehyd uwalnia się z nich, ale przy dopuszczonej zawartości procentowej w produkcie końcowym 0,6 % składnika aktywnego są to ilości, które są zupełnie bezpieczne dla zdrowia człowieka. Sam formaldehyd, który znajduje się np. m.in. też w dymie tytoniowym powoduje starzenie się skóry, ale nie przy takich ilościach jakie stosowane są w kosmetyce. Przy ilości powyżej 0,05% wolnego formaldehydu w gotowym produkcie należy umieszczać zapis "zawiera formaldehyd" i są to ilości dopuszczane w UE, czyli nie stanowią zagrożenia dla zdrowia człowieka. (źródło: Uroda Polska) Na opakowaniu tego produktu nie ma takiego zapisu, a więc teoretycznie jesteśmy bezpieczne...
Parfum - kompozycja zapachowa
Butylphenyl Methylpropional - aldehyd liliowy, składnik kompozycji zapachowych, środek zapachowy imitujący zapach konwalii, należący do afrodyzjaków, zastosowanie w kosmetykach jest ograniczone restrykcjami, ze względu na fakt iż w zbyt dużym stężeniu może mieć właściwości drażniące, raczej nie wykazuje ich w stężeniach dozwolonych
Coumarin - kumaryna - osobiście dziwi mnie jej obecność w kosmetyku do opalania, ponieważ ma ona właściwości fotouczulające - może spowodować przebarwienia i plamy na skórze, jest to substancja nadająca zapach... świeżego siana, substancja naturalna, obecna w wielu roślinach, np. w turówce wonnej czyli składniku... Żubrówki, zastosowanie w kosmetykach jest ograniczone restrykcjami, ze względu na fakt iż w zbyt dużym stężeniu może mieć właściwości drażniące, raczej nie wykazuje ich w stężeniach dozwolonych
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowych, zastosowanie w kosmetykach jest ograniczone restrykcjami, ze względu na fakt iż w zbyt dużym stężeniu może mieć właściwości drażniące, raczej nie wykazuje ich w stężeniach dozwolonych
Limonene- składnik kompozycji zapachowych, imituje zapach skórki cytrynowej. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
Linalool - składnik kompozycji zapachowych, zastosowanie w kosmetykach jest ograniczone restrykcjami, ze względu na fakt iż w zbyt dużym stężeniu może mieć właściwości drażniące, raczej nie wykazuje ich w stężeniach dozwolonych
PLUSY:
- prześliczny zapach - taki jak mleczka do opalania
- szybko się wchłania i pozostawia uczucie chłodzącego nawilżenia, które uwielbiam
- wygodna tubka - balsam łatwo wycisnąć
- przyjemna konsystencja łatwa w aplikacji
- pozytywne składniki - masło shea, olejek kukui, olejek makadamia, witamina E
- nie zapycha i nie powoduje podrażnień skóry normalnej
- bez parabenów
- drobinki są malutkie - nie nachalne, brak efektu bombki choinkowej - za to ślicznie podkreśla opaleniznę
- wyczuwalne działanie łagodzące po opalaniu
- nie tworzy lepkiej warstwy na skórze
- cena - ok.17zł za 150ml - dość standardowa
MINUSY:
- DMDM Hydantoin w składzie
OCENA OGÓLNA:
5+/6
Dla mnie to idealny kosmetyk po opalaniu, nie dostał 6-tki ze względu na obecność DMDM Hydantoiny w składzie. Poza tym jednym szczegółem - bardzo lubię ten kosmetyk i z pewnością pojedzie ze mną na wakacje (o ile takowe będą...). Prześliczne drobinki delikatnie się mienią podkreślając opaleniznę bez tandetnego efektu bombki choinkowej ;). Bardzo przyjemnie się go aplikuje, gdyż balsam powoduje uczucie nawilżenia i delikatnego chłodzenia - bardzo pożądanego po opalaniu. Mam wrażenie, że rzeczywiście wpływa regenerująco na skórę - ewentualne zaczerwienienia (zdarza mi się czasem zapomnieć nasmarować ramiona kiedy wychodzę z domu, a słońce łapie je w mig i szybko przypala :( ) bardzo szybko znikają, przekształcając się w opaleniznę - oczywiście nie polecam takiej metody opalania, ale zawsze może się zdarzyć ;). Zdecydowanie polecam - zastrzeżenia co do skóry wrażliwej - jak wyżej ;).
SKŁAD:
Aqua (Water)
Ethylhexyl Stearate
Paraffinum Liquidum (Mineral Oil) - podłoże kosmetyków, olej mineralny, składnik kompozycji zapachowych, kondycjonujący włosy, emolient - tworzy na powierzchni skóry film - powłoczkę ochronną, środek okluzyjny, rozpuszczalnik, może powodować "zapychanie" porów, podrażnienia u osób nadwrażliwych
Caprylic/Capric Triglyceride - składnik kompozycji zapachowych, środek kondycjonujący - okluzyjny - tworzy odżywczą i ochronną powłoczkę (film) na skórze, może wykazywać w związku z tym właściwości komedogenne
Glycerin
Glyceryl Stearate
Cyclopentasiloxane - silikon, środek kondycjonujący, a właściwie - poprawiający wygląd, włosów i skóry, emolient - tworzy na skórze powłoczkę - film, ochronno-kondycjonujący, rozpuszczalnik
Sodium Stearoyl Glutamate - emulgator
Cetearyl Alcohol
Butyrospermumm parkii (Shea Butter)
Dimethicone
Aleurites moluccana Seed Oil - olej kukui to fantastyczne rozwiązanie pielęgnacyjne dla skóry wrażliwej i podrażnionej. Ze względu na wysoką zawartość NNKT ma wyjątkowe właściwośi odżywcze i regenerujące. Jest niezwykle pomocny dla osób o wrażliwej cerze ponieważ wykazuje działanie przeciwzapalne, łagodzące a także uspokaja i wycisza skórę. Zwiększa odporność naturalnej bariery ochronnej naszej skóry oraz chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, regeneruje i łagodzi także mocno zniszczoną cerę, zmiękcza i nawilża naskórek oraz jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym
Macadamia ternifolia Seed Oil
Tocopheryl Acetate
Polyacrylamide/C13-14 Isoparaffin/Laureth-7
Xanthan Gum
Silica - absorbent (pochłania sebum), wypełniacz
Disodium EDTA
Citric Acid
Mica - pigmenty perłowe, mogą być lśniące lub skrzące się, błyszczące, opalizujące, metaliczne, połyskujące i mieniące lub całkowicie matowe i przygaszone. Są dostępne w różnych kolorach, od jasnych barw srebra i złota po ciemne i nasycone. Często dodaje się do nich pigmentów matowych by uzyskać lub podkreślić określoną barwę.Dodanie mik do kosmetyków mineralnych np. podkładów, pudrów, cieni czy róży powoduje odbijanie się światła, co pozwala na stworzenie iluzji miękkiej i idealnej skóry. Pomaga to w optycznym maskowaniu drobnych zmarszczek i porów.
Phenoxyethanol
Benzoic Acid
Dehydroacetic Acid
Ethylhexylglycerin
Polyaminopropyl Biguanide
DMDM Hydantoin
Parfum (Fragrance)
Butylphenyl Methylpropional
Coumarin - w przypadku tego kosmetyku nie mam tak dużych zastrzeżeń do obecności kumaryny, ponieważ nie jest to kosmetyk stosowany do opalania
Hexyl Cinnamal
Limonene
Linalool
CI 77891 (Titanium Dioxide) - dwutlenek tytanu - biały pigment, a jednocześnie fizyczny filtr UV, odpowiada za właściwości kryjące
CI 77491 (Iron Oxides) - żółcień żelazowa, pigment
CI 19140 (Acid Yellow 23) - pigment
CI 14700 (FD&C Red No.4) - pigment
Zanim przejdę do właściwej recenzji tych dwóch produktów, chciałabym przypomnieć Wam kilka informacji na temat filtrów - pisałam już o tym kiedyś, ale powtórka w tej ważnej kwestii zawsze się przyda! Zatem trochę faktów...
Co to jest właściwie promieniowanie ultrafioletowe? Pytanie wielu wyda się proste, zbędne i niezbyt interesujące. Jednakże warto wiedzieć, że to właśnie promieniowanie ultrafioletowe (UV) jest najistotniejszym czynnikiem zewnętrznym wpływającym na proces starzenia skóry. Oczywiście jego głównym i naturalnym źródłem jest słońce.
Nie chcę Was oczywiście zanudzać wprowadzeniem opisu promieniowania z punktu widzenia fizyki, warto jednak napomknąć o podstawowych cechach promieniowania słonecznego.
Światło jest falą elektromagnetyczną, a promieniowanie ultrafioletowe ma charakterystyczny dla siebie zakres długości fali. W tym zakresie ultrafiolet został podzielony jeszcze na trzy główne spektra - UVC, UVB i UVA.
UVC nie interesuje nas, ponieważ prawie całkowicie pochłania je warstwa ozonowa - ma najkrótszą długość fali, ale najwyższą energię (czyli najbardziej "niszczy"), dlatego tzw. dziura ozonowa jest dla nas tak bardzo niebezpieczna.
UVB to promieniowanie pośrednie pomiędzy UVC i UVA. Dociera ono na ziemię i penetruje
w skórze naskórek i skórę właściwą. Odpowiada ono za zaczerwienienie naszej skóry w 12-24 godzin po opalaniu (także za oparzenia słoneczne), a następnie wytworzenie pigmentacji - opalenizny, po 48-72 godzinach. Przez długi czas uważanie była za główną przyczynę uszkodzenia skóry wywołanego światłem słonecznym (ponieważ właśnie ono wywoływało widoczny efekt). Jest ono głównym winowajcą przyspieszonego starzenia się skóry, powstawania zmarszczek posłonecznych i przebarwień oraz sprzyja powstawaniu nowotworów.
Promieniowanie UVA ma największą długość fali. Co ciekawe, w ograniczonych dawkach nie wywołuje widocznych zmian na naszej skórze podczas opalania - dlatego właśnie jest tak bardzo zdradliwe. Dopiero większe dawki powodują powstawanie rumienia i często trwałych i trudnych do usunięcia przebarwień. Duża długość fali pozwala mu penetrować wgłąb tkanek (do tkanki podskórnej) i dlatego to właśnie ono jest odpowiedzialne za najbardziej poważne uszkodzenia skóry wywołane promieniowaniem UV: fotostarzenie (photoageing), odczyny fotoksyczne i fotoalergiczne, nowotwory skóry. Muszę też podkreślić, że jego natężenie jest takie samo przez cały dzień, od rana do wieczora, niezależnie od pogody oraz pory roku. Zimą jest równie intensywne jak latem. Przenika przez chmury, szyby okienne, samochodowe. Przyczynia się do zmian nowotworowych.
Przejdę teraz do meritum czyli do tego czym tak naprawdę są filtry przeciwsłoneczne. Otóż są to związki chemiczne wykorzystywane w kosmetykach, których podstawowym zadaniem jest ochrona skóry przed szkodliwym działaniem światła słonecznego.
We współczesnych kosmetykach spotykamy dwie grupy filtrów. Pierwszą stanowią związki chemiczne pochłaniające energię niesioną przez promieniowanie słoneczne - FILTRY CHEMICZNE, drugą natomiast tworzą FILTRY FIZYCZNE, związki nieprzepuszczające promieniowania ultrafioletowego - działające jak mikrolustra i odbijające promieniowanie. W kosmetykach nowej generacji stosowanych jest jednocześnie kilka związków, filtrów absorbujących i fizycznych, ponieważ tylko w ten sposób można zapewnić skórze skuteczną ochronę przed pełnym spektrum promieniowania ultrafioletowego - ochrona przed samym UVA lub samym UVB nie wystarczy! Czytajcie opakowania i szukajcie kosmetyków, które dają ochronę zarówno przed UVA jak i UVB.
Co to jest SPF i z czym to się je :D? SPF (Sun Protection Factor) to faktor określający poziom ochrony przed promieniowaniem słonecznym UVB. Numer tego faktora określa jak długo możemy się bezpiecznie opalać w ciągu dnia. Jeżeli na niechronionej filtrem skórze rumień pojawia się średnio po 15 minutach (mówię tu o ludziach w fenotypie nordyckim i subnordyckim - większość Polaków właśnie do niego należy - im ciemniejsza karnacja tym czas ten jest dłuższy), to po zastosowaniu filtra z numerem SPF = 10 - czas ten wydłuży się dziesięciokrotnie! ( 10 x 15 minut = 150 minut). Innymi słowy - rumień posłoneczny po zastosowaniu osłony na skórę nie powinien pojawić się podczas przebywania na słońcu przez 2,5 godziny. Trzeba jednak wziąć poprawkę na niedoskonałość filtrów… Słowem - nie można w 100% bezpiecznie opalać się na słońcu przez całe 2,5 godziny! Po pierwsze następuje bowiem niekontrolowane zużycie się filtra - zagrożeniem dla niego jest np. kąpiel wodna która go częściowo zmywa ze skóry, czy otarcie się o piasek, ręcznik itp. Dlatego należy powtarzać smarowanie kremem co dwie godziny.
SPF informuje nas tylko o ochronie przed UVB, a co z UVA? Coraz więcej firm stosuje dodatkowo oznaczenie IPD lub PPD - wskaźniki te określają zdolność do ochrony przed promieniowaniem UVA. Im wyższy wskaźnik tym lepsza ochrona, specyfikacja powinna znaleźć się na opakowaniu.
Wiele z nas chcąc zadbać jak najlepiej o swoją skórę sięgnie po wysoki filtr. To znaczy jaki? Czy wystarczy 20? Może lepiej 50? A jak się chronić to może od razu 100? Nie tędy droga! Warto wiedzieć ile promieniowania blokuje dany filtr. Filtr SPF 2 blokuje 50% promieni, które padają na naszą skórę, przed wniknięciem do niej, filtr SPF 15 natomiast, blokuje już 93,3% promieni, SPF 30 daje blokadę 96,7% promieni a filtry oznaczone SPF 50 - aż 98% promieniowania - idąc jeszcze wyżej, uzyskujemy podwyższenie tej blokady jedynie o dalekie miejsca po przecinku, więc, jak można się domyślić, wysokie numeracje to chwyt marketingowy. Na szczęście coraz rzadziej spotyka się przykłady tego procederu, ponieważ został on zabroniony w Unii Europejskiej, jako naruszający dobro konsumenta.
Rzadko poruszanym tematem w kwestii filtrów przeciwsłonecznych jest ilość użytego preparatu, np. zastosowanie kosmetyku słonecznego z SPF 15 w zbyt małej ilości (jak to się w większości przypadków dzieje) powoduje iż współczynnik ochrony spada z 15 do np. 6! Nie wolno "żałować" kosmetyku. Stosuje się tutaj tak zwaną "zasadę łyżeczek", która mówi, że na całe ciało powinno się zużyć około 6 łyżeczek filtra - w tym mniej więcej jedną na twarz/szyję. Ponadto należy się posmarować filtrem na około 20-30 minut przed wystawieniem się na słoneczko :). Aha! Jeszcze jedna zasada w kwestii filtrowej - filtry z zeszłego roku, których nie zużyłyśmy - DO KOSZA! Dostęp tlenu i wysokiej temperatury już dawno odebrał im ich ochronne właściwości.
A teraz przejdźmy do recenzji!
PLUSY:
- prześliczny zapach
- szybko się wchłania
- wygodna tubka - mleczko łatwo z niej wydostać
- przyjemna konsystencja łatwa w aplikacji
- kompleksowa ochrona przeciwko UVA i UVB
- pozytywne składniki - masło shea, masło kakaowe, olejek makadamia, witamina E
- nie zapycha i nie powoduje podrażnień skóry normalnej
- bez parabenów
- nie bieli
- cena - ok. 20zł za 150ml - normalna
MINUSY:
- kilka niedobrych składników - Ceteareth-18, DMDM Hydantoin, Coumarin
OCENA OGÓLNA:
4+/6
Niestety ze względu na kilka niefajnych substancji w składzie ocena musiała spaść, chociaż i tak jest wysoko, bo z samym produktem bardzo się polubiliśmy :). Przede wszystkim - w przeciwieństwie do opisywanego wczoraj filtra Organicum - ma prześliczny zapach - pod tym względem zdecydowanie wygrywa. Plusem jest też brak parabenów w składzie. Właściwości aplikacyjne - jak dla mnie - idealne - bardzo szybciutko się wchłania, nie bieli, przyjemnie się rozsmarowuje. Z tego co zauważyłam, zmieniono opakowanie produktu - teraz jest to znacznie wygodniejsza tubka, z której produkt łatwo się wydostaje, jednak - dzięki szczelnemu zamknięciu - nie wypłynie nieproszony ;). Ogólnie rzecz biorąc, jeżeli macie skórę niepodatną na podrażnienia i uczulenia, mogę polecić ten filtr, bo u mnie się spisał bardzo dobrze. Natomiast przy skórze wrażliwej polecam się zastanowić nad kosmetykiem dla takiej skóry przeznaczonym i przestudiowaniem jego składu, bo w tym przypadku, skład nie jest najmocniejszą stroną produktu.
SKŁAD:
Aqua - rozpuszczalnik
Ethylhexyl Methoxycinnamate - filtr UV - absorbujący - filtr chemiczny, jeden z najczęściej stosowanych filtrów, często obecny też w kremach pielęgnacyjnych i produktach do makijażu, ma niewielki potencjał alergiczny, filtr UVB (290-320nm) i UVAII (320-340nm) - filtr o wysokim poziomie ochrony przed UVB i w niewielkim stopniu chroniący także przed UVA
C12-15 Alkyl Benzoate - emolient
Glycerin - rozpuszczalnik, substancja nawilżająca
Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol - filtr
Ethylhexyl Stearate - emolient
Octocrylene - filtr o wysokim poziomie ochrony przed UVB i w niewielkim stopniu chroniący także przed UVA
Glyceryl Stearate - emolient, emulgator
Ceteareth-18 - emulgator bazujący na PEG - glikolu polietylenowym
Cetearyl Alcohol - mieszanina alkoholu cetylowego i stearylowego, substancja powierzchniowo czynna, emolient tzw. tłusty, w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy, substancja konsystencjotwórcza, wpływa na lepkość gotowego produktu i poprawia właściwości użytkowe (aplikacyjne).
Butyrospermumm parkii (Shea Butter) - surowiec z masłosza Parka - masło Shea - środek kondycjonujący, nawilżający, natłuszczający, wygładzający, okluzyjny, zwiększa lepkość kosmetyku
Theobroma Cacao Seed Butter - masło kakaowe - dobry stabilizator emulsji, jedna z przyczyn pięknego zapachu, o działaniu natłuszczającym, nawilżającym, wygładzającym, jest biozgodne z ludzką skórą - co oznacza, że jest dobrze tolerowane i nie powoduje alergii kontaktowej
Butyl Methoxydibenzoylmethane - filtr o wysokim poziomie ochrony przed UVA
Hydrogenated Polyisobutene - emolient
Macadamia Ternifolia Seed Oil - olej z orzechów makadamia - ze względu na swoje właściwości regeneracyjne, natłuszczające i wygładzające, szczególnie polecany jest do pielęgnacji cery wrażliwej, delikatnej, a także kruchych, słabych i łamliwych włosów. Zawiera kwasy omega, lecytynę i nienasycone kwasy tłuszczowe, takie jak kwas oleinowy (57%), które chronią skórę przed przedwczesnym starzeniem. Jest także bogaty w witaminy (A, B, E) oraz składniki mineralne. Doskonale zmiękcza i uelastycznia skórę nadając jej aksamitną gładkość. Zawiera naturalne filtry UV chroniące przed poparzeniem. Łagodzi podrażnienia posłoneczne.
Tocopheryl Acetate - pochodna witaminy E, odżywia skórę, działa antyoksydacyjnie, ma zwiększoną trwałość w warunkach silnej ekspozycji na promieniowanie UV
Dimethicone - silikon, środek zapobiegający pienieniu, emolient okluzyjny - tworzy na skórze/włosach film kondycjonujący, poprawiający wygląd, przez swoje filmotwórcze właściwości może działać komedogennie - powodować powstawanie zaskórników
Decyl Glucoside - substancja powierzchniowo czynna, surfaktant
Propylene Glycol - substancja obniżająca napięcie powierzchniowe, rozpuszczalnik
Polyacrylamide/C13-14 Isoparaffin/Laureth-7 - emulgator
Xanthan Gum - spoiwo, stabilizator emulsji, środek kondycjonujący skórę, surfaktant, środek poprawiający lepkość kosmetyku, substancja żelotwórcza
Disodium EDTA - środek pochodzenia syntetycznego, stosowany głównie jako stabilizator zapobiegający zmianie zapachu, konsystencji i wyglądu produktu.
Citric Acid - substancja należy do alfahydroksykwasów (AHA) wykazuje działanie keratolityczne, czyli złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę. W tym przypadku pełni rolę sekwestranta, czyli substancji, która kompeksuje jony metali, dzięki czemu zwiększa trwałość kosmetyku oraz jego stabilność. Regulator pH.
Phenoxyethanol - konserwant
Benzoic Acid - konserwant
Dehydroacetic Acid - konserwant
Ethylhexylglycerin - składnik nawilżający, kondycjonujący skórę
Polyaminopropyl Biguanide - konserwant
DMDM Hydantoin - konserwant, donor formaldehydu (40% roztwór formaldehydu to formalina - tak, tak - właśnie ta używana do konserwacji ciał w prosektoriach) - pochodna formaldehydu, może uwalniać w produkcie lub na skórze formaldehyd, który powoduje szybsze starzenie się skóry i jest silnym alergenem! Jest także potencjalnie kancerogenny! W Unii Europejskiej konserwant ten dopuszczony jest do wszystkich wyrobów, przy czym jego maksymalna zawartość w produkcie końcowym nie może przekroczyć 0,6 % aktywnego składnika. Ocena bezpieczeństwa stosowania DMDM Hydantoiny została oceniona przez ekspertów CIR (Cosmetic Ingredient Reviev). Przeprowadzono badania kliniczne , które potwierdziły, że jeżeli jest on stosowany w stężeniu do 0,6% aktywnego składnika jest bezpieczny dla ludzi , ponadto słabo wchłaniana z powierzchni skóry. Przy tej ilości mogą wystąpić oczywiście reakcje alergiczne u ludzi, którzy są uczuleni na formaldehyd, ale jest to sprawa indywidualna każdego z osobna. Wydzielanie wolnego formaldehydu z DMDM Hydantoiny zależy m.in. od temperatury, pH (stabilne w zakresie 3-9). DMDM Hydantoina zawiera formaldehyd ale jest to tzw. "unieszkodliwiony" formaldehyd" tzn. taki, który jest częścią składową większych cząsteczek. Faktem jest to, iż te cząsteczki są nietrwałe i wolny folrmadehyd uwalnia się z nich, ale przy dopuszczonej zawartości procentowej w produkcie końcowym 0,6 % składnika aktywnego są to ilości, które są zupełnie bezpieczne dla zdrowia człowieka. Sam formaldehyd, który znajduje się np. m.in. też w dymie tytoniowym powoduje starzenie się skóry, ale nie przy takich ilościach jakie stosowane są w kosmetyce. Przy ilości powyżej 0,05% wolnego formaldehydu w gotowym produkcie należy umieszczać zapis "zawiera formaldehyd" i są to ilości dopuszczane w UE, czyli nie stanowią zagrożenia dla zdrowia człowieka. (źródło: Uroda Polska) Na opakowaniu tego produktu nie ma takiego zapisu, a więc teoretycznie jesteśmy bezpieczne...
Parfum - kompozycja zapachowa
Butylphenyl Methylpropional - aldehyd liliowy, składnik kompozycji zapachowych, środek zapachowy imitujący zapach konwalii, należący do afrodyzjaków, zastosowanie w kosmetykach jest ograniczone restrykcjami, ze względu na fakt iż w zbyt dużym stężeniu może mieć właściwości drażniące, raczej nie wykazuje ich w stężeniach dozwolonych
Coumarin - kumaryna - osobiście dziwi mnie jej obecność w kosmetyku do opalania, ponieważ ma ona właściwości fotouczulające - może spowodować przebarwienia i plamy na skórze, jest to substancja nadająca zapach... świeżego siana, substancja naturalna, obecna w wielu roślinach, np. w turówce wonnej czyli składniku... Żubrówki, zastosowanie w kosmetykach jest ograniczone restrykcjami, ze względu na fakt iż w zbyt dużym stężeniu może mieć właściwości drażniące, raczej nie wykazuje ich w stężeniach dozwolonych
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowych, zastosowanie w kosmetykach jest ograniczone restrykcjami, ze względu na fakt iż w zbyt dużym stężeniu może mieć właściwości drażniące, raczej nie wykazuje ich w stężeniach dozwolonych
Limonene- składnik kompozycji zapachowych, imituje zapach skórki cytrynowej. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
Linalool - składnik kompozycji zapachowych, zastosowanie w kosmetykach jest ograniczone restrykcjami, ze względu na fakt iż w zbyt dużym stężeniu może mieć właściwości drażniące, raczej nie wykazuje ich w stężeniach dozwolonych
PLUSY:
- prześliczny zapach - taki jak mleczka do opalania
- szybko się wchłania i pozostawia uczucie chłodzącego nawilżenia, które uwielbiam
- wygodna tubka - balsam łatwo wycisnąć
- przyjemna konsystencja łatwa w aplikacji
- pozytywne składniki - masło shea, olejek kukui, olejek makadamia, witamina E
- nie zapycha i nie powoduje podrażnień skóry normalnej
- bez parabenów
- drobinki są malutkie - nie nachalne, brak efektu bombki choinkowej - za to ślicznie podkreśla opaleniznę
- wyczuwalne działanie łagodzące po opalaniu
- nie tworzy lepkiej warstwy na skórze
- cena - ok.17zł za 150ml - dość standardowa
MINUSY:
- DMDM Hydantoin w składzie
OCENA OGÓLNA:
5+/6
Dla mnie to idealny kosmetyk po opalaniu, nie dostał 6-tki ze względu na obecność DMDM Hydantoiny w składzie. Poza tym jednym szczegółem - bardzo lubię ten kosmetyk i z pewnością pojedzie ze mną na wakacje (o ile takowe będą...). Prześliczne drobinki delikatnie się mienią podkreślając opaleniznę bez tandetnego efektu bombki choinkowej ;). Bardzo przyjemnie się go aplikuje, gdyż balsam powoduje uczucie nawilżenia i delikatnego chłodzenia - bardzo pożądanego po opalaniu. Mam wrażenie, że rzeczywiście wpływa regenerująco na skórę - ewentualne zaczerwienienia (zdarza mi się czasem zapomnieć nasmarować ramiona kiedy wychodzę z domu, a słońce łapie je w mig i szybko przypala :( ) bardzo szybko znikają, przekształcając się w opaleniznę - oczywiście nie polecam takiej metody opalania, ale zawsze może się zdarzyć ;). Zdecydowanie polecam - zastrzeżenia co do skóry wrażliwej - jak wyżej ;).
SKŁAD:
Aqua (Water)
Ethylhexyl Stearate
Paraffinum Liquidum (Mineral Oil) - podłoże kosmetyków, olej mineralny, składnik kompozycji zapachowych, kondycjonujący włosy, emolient - tworzy na powierzchni skóry film - powłoczkę ochronną, środek okluzyjny, rozpuszczalnik, może powodować "zapychanie" porów, podrażnienia u osób nadwrażliwych
Caprylic/Capric Triglyceride - składnik kompozycji zapachowych, środek kondycjonujący - okluzyjny - tworzy odżywczą i ochronną powłoczkę (film) na skórze, może wykazywać w związku z tym właściwości komedogenne
Glycerin
Glyceryl Stearate
Cyclopentasiloxane - silikon, środek kondycjonujący, a właściwie - poprawiający wygląd, włosów i skóry, emolient - tworzy na skórze powłoczkę - film, ochronno-kondycjonujący, rozpuszczalnik
Sodium Stearoyl Glutamate - emulgator
Cetearyl Alcohol
Butyrospermumm parkii (Shea Butter)
Dimethicone
Aleurites moluccana Seed Oil - olej kukui to fantastyczne rozwiązanie pielęgnacyjne dla skóry wrażliwej i podrażnionej. Ze względu na wysoką zawartość NNKT ma wyjątkowe właściwośi odżywcze i regenerujące. Jest niezwykle pomocny dla osób o wrażliwej cerze ponieważ wykazuje działanie przeciwzapalne, łagodzące a także uspokaja i wycisza skórę. Zwiększa odporność naturalnej bariery ochronnej naszej skóry oraz chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, regeneruje i łagodzi także mocno zniszczoną cerę, zmiękcza i nawilża naskórek oraz jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym
Macadamia ternifolia Seed Oil
Tocopheryl Acetate
Polyacrylamide/C13-14 Isoparaffin/Laureth-7
Xanthan Gum
Silica - absorbent (pochłania sebum), wypełniacz
Disodium EDTA
Citric Acid
Mica - pigmenty perłowe, mogą być lśniące lub skrzące się, błyszczące, opalizujące, metaliczne, połyskujące i mieniące lub całkowicie matowe i przygaszone. Są dostępne w różnych kolorach, od jasnych barw srebra i złota po ciemne i nasycone. Często dodaje się do nich pigmentów matowych by uzyskać lub podkreślić określoną barwę.Dodanie mik do kosmetyków mineralnych np. podkładów, pudrów, cieni czy róży powoduje odbijanie się światła, co pozwala na stworzenie iluzji miękkiej i idealnej skóry. Pomaga to w optycznym maskowaniu drobnych zmarszczek i porów.
Phenoxyethanol
Benzoic Acid
Dehydroacetic Acid
Ethylhexylglycerin
Polyaminopropyl Biguanide
DMDM Hydantoin
Parfum (Fragrance)
Butylphenyl Methylpropional
Coumarin - w przypadku tego kosmetyku nie mam tak dużych zastrzeżeń do obecności kumaryny, ponieważ nie jest to kosmetyk stosowany do opalania
Hexyl Cinnamal
Limonene
Linalool
CI 77891 (Titanium Dioxide) - dwutlenek tytanu - biały pigment, a jednocześnie fizyczny filtr UV, odpowiada za właściwości kryjące
CI 77491 (Iron Oxides) - żółcień żelazowa, pigment
CI 19140 (Acid Yellow 23) - pigment
CI 14700 (FD&C Red No.4) - pigment
niedziela, 22 lipca 2012
Flirt z filtrem - część I - Organicum Sun - SPF 25 UVA/UVB Sunscreen Face and Body
PLUSY:
- zapewnia ochronę zarówno przed UVA jak i UVB
- nie bieli
- nie jest bardzo tłusty
- nie zawiera parabenów, PEG, EDTA i sztucznych barwników
- dobre właściwości aplikacyjne
- zawiera organiczne masło shea
- nie uczulił mnie ani nie "zapchał"
MINUSY:
- cena - 49zł - moim zdaniem to sporo, do kupienia tutaj - klik! - do wyboru mamy filtr SPF 25 i SPF50
- nieprzyjemny zapach
- pozostawia wyczuwalny film na skórze
- makijaż nieco szybciej z niego "schodzi" niż z twarzy nieposmarowanej filtrem oraz buzia szybciej zaczyna się świecić
OCENA OGÓLNA:
3/6
Największy plus tego produktu to fakt, że w ogóle nie bieli, w przeciwieństwie do wielu innych filtrów. Nie jest też bardzo tłusty. Właściwie największą jego wadą dla mnie jest zapach. Co z nim nie tak? Już tłumaczę! Dla mnie pachnie identycznie jak Panthenol w piance na oparzenia, a zapachu tego po prostu nie znoszę, jest jakiś taki kwaśny i nieprzyjemny, kojarzy mi się z piekącymi ramionami i wszystkim co niezbyt przyjemne. Jest to główny powód, dla którego ten filtr nie przypadł mi do gustu, a wielka szkoda, bo ma dość dobry skład (oprócz Benzophenone-3, ale o tym za chwilę). Moim zdaniem cena jest dość wysoka, chociaż płaciłam podobnie za filtry La Roche Posay, Vichy czy Avene, a nawet za mniejsze objętości... Mimo wszystko jakoś nie do końca mi ten produkt "podszedł" toteż cena też nie działa tu na plus. Gdyby nie zapach, byłabym może nawet w stanie wybaczyć mu, że położony na nim makijaż ściera się szybciej niż z czystej skóry i szybciej również zaczynam się świecić.
Dziękuję drogerii internetowej z naturalnymi kosmetykami helfy.pl za udostępnienie produktu do testów.
SKŁAD:
Aqua - rozpuszczalnik
Octocrylene - filtr o ograniczonym zakresie ochrony przed UVA i pełnym zakresie ochrony przed UVB
Homosalate - filtr o pełnym zakresie ochrony przed UVB, brak ochrony przed UVA
Isoamyl laurate - emolient
Benzophenone-3 - filtr dość znacznie chroniący przed UVA i w pełnym zakresie przed UVB, co do tej substancji mam wątpliwości czy powinna była znaleźć się w kosmetyku, jest to składnik pochodzenia roślinnego, jednak jego właściwości są aktualnie ostro dyskutowane, ze względu na potwierdzony wpływ tego związku na gospodarkę hormonalną ustroju - osobiście nie wiem co o tym myśleć, ponieważ nie znam dokładnego stężenia tej substancji w kosmetyku oraz jej zdolności przenikania przez skórę, ale jeżeli podnoszona jest dyskusja na ten temat, to być może warto byłoby się jej bliżej przyjrzeć...
Vegetable Glycerin - emolient, promotor tworzenia emulsji (ułatwia mieszanie się fazy wodnej i olejowej)
Octyl Salicylate - filtr anty-UVB
Shea Butter - emolient, substancja nawilżająca
Tridecyl salicylate - substancja antystatyczna
Polyester-8 - inaczej polikrylen, zwiększa poziom SPF, fotostabilizator filtrów
Avobenzone - filtr blokujący w dużym stopniu UVA oraz w niewielkim - UVB
Glyceryl stearate citrate - emolient, emulgator
Cetearyl Alcohol - surfaktant - substancja powierzchniowo czynna, emulgator, może mieć właściwości komedogenne i podrażniające
D-Panthenol - prowitamina B5, przekształcająca się w skórze do witaminy B5, która jest niezbędna do prawidłowej regeneracji skóry, włosów i paznokci, substancja nawilżająca
Sodium lauroyl lactylate - emulgator
Phenylbenzimidazole Sulphonic Acid - filtr przeciwsłoneczny przeciwko UVB
- zapewnia ochronę zarówno przed UVA jak i UVB
- nie bieli
- nie jest bardzo tłusty
- nie zawiera parabenów, PEG, EDTA i sztucznych barwników
- dobre właściwości aplikacyjne
- zawiera organiczne masło shea
- nie uczulił mnie ani nie "zapchał"
MINUSY:
- cena - 49zł - moim zdaniem to sporo, do kupienia tutaj - klik! - do wyboru mamy filtr SPF 25 i SPF50
- nieprzyjemny zapach
- pozostawia wyczuwalny film na skórze
- makijaż nieco szybciej z niego "schodzi" niż z twarzy nieposmarowanej filtrem oraz buzia szybciej zaczyna się świecić
OCENA OGÓLNA:
3/6
Największy plus tego produktu to fakt, że w ogóle nie bieli, w przeciwieństwie do wielu innych filtrów. Nie jest też bardzo tłusty. Właściwie największą jego wadą dla mnie jest zapach. Co z nim nie tak? Już tłumaczę! Dla mnie pachnie identycznie jak Panthenol w piance na oparzenia, a zapachu tego po prostu nie znoszę, jest jakiś taki kwaśny i nieprzyjemny, kojarzy mi się z piekącymi ramionami i wszystkim co niezbyt przyjemne. Jest to główny powód, dla którego ten filtr nie przypadł mi do gustu, a wielka szkoda, bo ma dość dobry skład (oprócz Benzophenone-3, ale o tym za chwilę). Moim zdaniem cena jest dość wysoka, chociaż płaciłam podobnie za filtry La Roche Posay, Vichy czy Avene, a nawet za mniejsze objętości... Mimo wszystko jakoś nie do końca mi ten produkt "podszedł" toteż cena też nie działa tu na plus. Gdyby nie zapach, byłabym może nawet w stanie wybaczyć mu, że położony na nim makijaż ściera się szybciej niż z czystej skóry i szybciej również zaczynam się świecić.
Dziękuję drogerii internetowej z naturalnymi kosmetykami helfy.pl za udostępnienie produktu do testów.
SKŁAD:
Aqua - rozpuszczalnik
Octocrylene - filtr o ograniczonym zakresie ochrony przed UVA i pełnym zakresie ochrony przed UVB
Homosalate - filtr o pełnym zakresie ochrony przed UVB, brak ochrony przed UVA
Isoamyl laurate - emolient
Benzophenone-3 - filtr dość znacznie chroniący przed UVA i w pełnym zakresie przed UVB, co do tej substancji mam wątpliwości czy powinna była znaleźć się w kosmetyku, jest to składnik pochodzenia roślinnego, jednak jego właściwości są aktualnie ostro dyskutowane, ze względu na potwierdzony wpływ tego związku na gospodarkę hormonalną ustroju - osobiście nie wiem co o tym myśleć, ponieważ nie znam dokładnego stężenia tej substancji w kosmetyku oraz jej zdolności przenikania przez skórę, ale jeżeli podnoszona jest dyskusja na ten temat, to być może warto byłoby się jej bliżej przyjrzeć...
Vegetable Glycerin - emolient, promotor tworzenia emulsji (ułatwia mieszanie się fazy wodnej i olejowej)
Octyl Salicylate - filtr anty-UVB
Shea Butter - emolient, substancja nawilżająca
Tridecyl salicylate - substancja antystatyczna
Polyester-8 - inaczej polikrylen, zwiększa poziom SPF, fotostabilizator filtrów
Avobenzone - filtr blokujący w dużym stopniu UVA oraz w niewielkim - UVB
Glyceryl stearate citrate - emolient, emulgator
Cetearyl Alcohol - surfaktant - substancja powierzchniowo czynna, emulgator, może mieć właściwości komedogenne i podrażniające
D-Panthenol - prowitamina B5, przekształcająca się w skórze do witaminy B5, która jest niezbędna do prawidłowej regeneracji skóry, włosów i paznokci, substancja nawilżająca
Sodium lauroyl lactylate - emulgator
Xanthan Gum
- emulgator
Phenoxyethanol - konserwantPhenylbenzimidazole Sulphonic Acid - filtr przeciwsłoneczny przeciwko UVB
Ponieważ otrzymałam niedawno kilka różnych filtrów przeciwsłonecznych oraz kosmetyków związanych z opalaniem do przetestowania, postanowiłam zrobić taki mały cykl recenzji porównawczo-informacyjnych na temat tego co mamy teraz na rynku właśnie na tej "słonecznej półce", przez najbliższe kilka dni zaprezentuję Wam efekty mojego testowania - flirtu z filtrami :D - pojawią się zarówno typowe filtry jak i kosmetyki po opalaniu oraz kosmetyki związane z ochroną i pielęgnacją włosów narażonych na działanie promieni słonecznych :). Postaram się również do każdego z tych produktów, tak jak dzisiaj, zrobić małą analizę składu. Mam nadzieję, że ten temat Was zainteresuje i zapraszam na kolejne posty!
Buziaki!
Siulka
P.S. Jeżeli chcecie dowiedzieć się nieco więcej o samych filtrach, ich działaniu itp. zapraszam do jednego ze starszych postów - klik!
Buziaki!
Siulka
P.S. Jeżeli chcecie dowiedzieć się nieco więcej o samych filtrach, ich działaniu itp. zapraszam do jednego ze starszych postów - klik!
poniedziałek, 9 stycznia 2012
Onyx - Tanning Products - kosmetyki do opalania i solarium
ONYX - KOSMETYKI DO OPALANIA I DO SOLARIUM
ROYAL SELF-TANNING TOWELETTE
Chusteczka samoopalająca
PLUSY:
- higieniczne opakowanie - pojedyncza chusteczka do jednorazowego użytku
- nie robi plam, równomiernie się rozprowadza
- zapach jest przyjemny, nie czuć samoopalacza podczas aplikacji
- daje naturalny kolor opalenizny, żadnego pomarańczu ;)
- zawiera w składziekwas hialuronowy, olej jojoba, olej z pestek winogron, olejek z wiesiołka
MINUSY:
- po jakimś czasie od aplikacji czuć standardowo samoopalacz, ale jest to związane z chemicznymi procesami zachodzącymi na powierzchni skóry, które odpowiadają za jej barwienie
OCENA OGÓLNA:
5/6
Spełniają swoją rolę przyzwoicie. Dla mnie to raczej gadżet niż must-have, ale podobno teraz przy ciemnych włosach powinnam trochę zbrązowić karnację, więc może jeszcze się na nie skuszę. Ogólnie jestem zadowolona, że miałam okazję coś takiego wypróbować, bo - przyznam Wam, trochę się obawiałam tej formy kosmetyku w chusteczce... jakoś nie potrafiłam zaufać, a tu miła niespodzianka. Fajna i zdrowa opalenizna w naturalnym odcieniu. Jeżeli czegoś takiego szukacie, to warto spróbować :).
BRONZER No5
Bronzer
ORIGINAL BOOSTER
Przyspieszacz
ONYX MEGA BRONZER
Bronzer
PLUSY:
- o rany jak te kosmetyki przyspieszają opalanie O.O - nie spodziewałam się, że po jednej wizycie można wyjść tak opalonym (oczywiście opalenizna pojawiła się po kilkunastu godzinach)
- dzięki nim można pójść na solarium raz do roku i uzyskać ładny koloryt skóry zamiast biegać tam co tydzień, co jest bardzo szkodliwe dla skóry - zdrowsza i bardziej ekonomiczna opcja :)
- wszystkie trzy testowane produkty mają prześliczne zapachy, które umilają opalanie
- w skład kosmetyków wchodzą substancje odżywiające skórę i zmniejszające negatywne działanie UV
MINUSY:
- idąc do solarium na 10 minut z nieprzygotowaną skórą można się nieźle przyjarać - ja tego doznałam przy pierwszej wizycie ;)
- nie polecam stosować na twarz - zastanawiam się czy to wina solarium czy kosmetyku, ale strasznie mnie wysypało po pierwszej wizycie :/
OCENA OGÓLNA:
5+/6
O kurczę - no to naprawdę działa. Wszystkie trzy preparaty wprawiały mnie w osłupienie na widok opalenizny, którą fundowały. Zapewne się domyślacie dlaczego tak długo zajęło mi testowanie - po prostu gdybym poszła 3 razy z rzędu, używając tych przyspieszaczy, po trzecim razie wyszłabym nie przymierzając jak skwarek (albo Snookie ^^). Dlatego dawałam sobie trochę przerwy pomiędzy wizytami (za którymi z resztą nie przepadam). Ogólnie rzecz biorąc - te kosmetyki naprawdę działają i szczerze je mogę polecić osobom korzystającym z solarium - zrobicie dobrze swojej skórze i zaoszczędzicie na częstych wizytach.
Nie będę tutaj na pewno namawiać tych z Was, które do solarium nie chodzą, aby to zrobiły. Chciałabym raczej, by osoby, które nadmiernie z solarium korzystają, zastanowiły się nad stanem swojej skóry i może spróbowały ją wesprzeć takimi kosmetykami, które wspierają skórę w walce z negatywnymi skutkami działania UV jak i przy okazji przyspieszając opalanie sprawiają, że szybciej osiągamy wymarzony efekt i możemy ograniczyć wizyty w solarium naprawdę do minimum.
Solarium w mojej opinii to nadal zło i na pewno w tanoreksję nie wpadnę, ale myślę, że od czasu do czasu można sobie na nie pozwolić - oczywiście z umiarem. Ja jeżeli kiedyś zapragnę znowu się trochę wygrzać i zapewnić skórze zastrzyk witaminy D, z pewnością zaopatrzę się w kosmetyk z firmy Onyx :).
Dziękuję firmie Onyx http://www.onyxusa.pl za udostępnienie kosmetyków do testów. Nie miało to wpływu na moją opinię.
sobota, 29 października 2011
Onyx - Tanning Products - współpraca
Witajcie po niebotycznie długiej przerwie! Oczywiście spowodowana jest ona faktem, że aktualnie cały mój wolny czas zajmują studia, z których jestem niesamowicie zadowolona i bardzo szczęśliwa ze swojego wyboru miasta itp. Ale nie o tym dzisiaj ;).
Tuż przed wyjazdem na studia napisała do mnie przedstawicielka firmy Onyx w Polsce, z propozycją współpracy. Muszę przyznać, że nie miałam pojęcia co to za firma i co robi, jednak po zapoznaniu się z ich stroną internetową http://www.onyxusa.pl co nieco mi się rozjaśniło ;). Otóż firma Onyx to amerykański producent produktów do opalania - zarówno w solarium, jak i na słońcu, oraz samoopalaczy. I tutaj pojawił się mały dylemat - słońca już nie ma o tej porze roku na tyle, żeby się opalać (z resztą ja po prostu nienawidzę leżeć plackiem na słońcu :( - chociaż uwielbiam być opalona!), a solarium jakoś zawsze omijałam szerokim łukiem i zdarzyło mi się korzystać z takich usług jedynie kilka razy w życiu, ewentualnie samoopalacze były jakimś wyjściem dla mnie. Jednakowoż moja babska ciekawość wygrała i postanowiłam podjąć się wyzwania - nawet jeśli oznaczałoby to wybranie się do solarium. Jak postanowiłam, tak zrobiłam i jakiś czas temu do mojego domku zawitała paczuszka z produktami firmy Onyx. Dostałam je w swoje łapki dopiero wczoraj (przeprowadziłam się do miasta, w którym studiuję, a paczka przyszła do domu) i postanowiłam wprowadzić Was w temat tym postem.
W paczuszcze znalazły się 4 różne produkty, które mam zamiar wypróbowywać w najbliższym czasie - wtedy napiszę coś więcej o moich wrażeniach, na początek jednak zapoznajmy się z tym, co do powiedzenia ma o nich producent...
ROYAL SELF-TANNING TOWELETTE
Chusteczka samoopalająca
- Perfekcyjna opalenizna w bardzo krótkim czasie.
- Idealne rozwiązanie przed imprezą, ważnym spotkaniem czy w podróży.
- Stworzona z myślą o Tobie. Jest bardzo elegancka i zawsze znajdzie się dla niej miejsce w Twojej torebce.
- Brak uciążliwego zapachu samoopalacza po użyciu!
- Bardzo łatwa aplikacja - ciesz się piękną opalenizną bez smug i zacieków.
- Nie możesz się opalać? Już nie musisz rezygnować z brązowej skóry!
- Bez substancji zapachowych - przeznaczona również dla alergików.
- Kwas Hialuronowy, Olej Jojoba, Olej z Pestek Winogron, Olejek z Wiesiołka zastosowane w chusteczce pozostawią Twoją skórę gładką i idealnie nawilżoną.
-EKSTRA RADA: Zastosuj ponownie dla uzyskania EKSTRA ciemnej opalenizny.
JAK STOSOWAĆ?
Korzystanie z preparatu samoopalającego w formie chusteczki jest bardzo łatwe. Mamy dla Ciebie kilka rad, dzięki którym będziesz zawsze zadowolona z efektu aplikacji. Uwielbiasz kiedy Twoja skóra jest idealnie gładka i nawilżona? Dla uzyskania optymalnego efektu wykonaj peeling aby usunąć martwy, zrogowaciały naskórek. Następnie rozłożoną chusteczką równomiernie rozprowadź preparat. Dzięki wygodnej formie zabieg ten jest szybki i dokładny. Pamiętaj także aby po każdej aplikacji dokładnie umyć ręce. Dla uzyskania mocniejszego efektu powtórz zabieg.
ONYX MEGA BRONZER
Bronzer
Niespodziewana randka, impreza, wyjazd na wakacje? Nie masz czasu na kilkutygodniowe budowanie opalenizny – oto rozwiązanie – NR 1 NA RYNKU - Mega Bronzer!!! Hit na rynku! Ekskluzywny kosmetyk, zawierający podwójny bronzer, dzięki któremu już po pierwszym użyciu zobaczysz niesamowite efekty. Piękna, ciemnobrązowa opalenizna, zadbana, pachnąca wanilią skóra, to efekt działania składników Mega Bronzera w tym formuły BIO BRONZING, ekstraktów roślinnych oraz olejków egzotycznych. Idealny dla osób niecierpliwych, oraz tych, którzy chcą się opalić wyjątkowo.
BRONZER No5
Bronzer
5XX intensywnie brązująca formuła przełamuje naturalną barierę, pozwala uzyskać mocną i głęboką opaleniznę
· MelanoBronzer pobudza produkcję melaniny
· Wyciąg z konopi nawilża skórę i utrwala opaleniznę
· TRUbronze Complex + Monk’s Pepper gwarantują intensywną opaleniznę poprzez wzmocnienie, przyspieszenie i pogłębienie pigmentacji skóry
· Prawdziwa bomba witaminowa, która natychmiast odżywia skórę
ORIGINAL BOOSTER
Przyspieszacz
Mandarynkowe doładowanie. Zadbaj o skórę, nadając jej szybką opaleniznę, przyjemny zapach i wspaniały wygląd. Przyspieszacz o pięknym mandarynkowym zapachu pobudzi Twoją skórę do uzyskania głębokiej, soczystej opalenizny. Najczystsze, najnowocześniejsze składniki pielęgnują skórę, gwarantując zdrowszą, trwalszą opaleniznę, a wykorzystanie najnowszej amerykańskiej technologii sprawia, że opalanie w solarium staje się naprawdę przyjemne.
Jestem ciekawa jak spiszą się otrzymane kosmetyki - mam nadzieję, że jak najlepiej, bo uwielbiam, absolutnie uwielbiam być opalona, a w czasie jesiennej szarugi zdecydowanie przyda mi się troszkę więcej UV dla poprawienia humoru - mam nadzieję, że nie zasieje to spustoszenia w mojej skórze ;). No ale cóż - czego się nie robi z ciekawości :D.
TAG:
bronzer,
Onyx,
opalanie,
przyspieszacz,
samoopalacz
Subskrybuj:
Posty (Atom)

