poniedziałek, 14 maja 2012

Piękna od stóp do głów - PEDICURE


Stopy są najbardziej obciążoną częścią naszego ciała - w końcu opiera się na nich cały ciężar gdy chodzimy i stoimy. Warto szczególnie zadbać o nie, tym bardziej przed latem - kiedy w końcu na dobre zrzucimy kozaki i zabudowane obuwie, aby móc pochwalić się pięknymi, gładkimi i zadbanymi stopami . W związku z tym chciałabym opisać Wam jak ja dbam o swoje stopy - czyli mój pedicure.

Chciałabym w tym miejscu podkreślić, że jest to pedicure, który wykonujemy na zdrowych stopach - bez uszkodzeń, bez zmian chorobowych, które na stopach są dość częste - jeżeli widzicie jakiekolwiek zmiany w wyglądzie skóry i paznokci swoich stóp - koniecznie skonsultujcie się z dermatologiem! Również diabetycy powinni zachować szczególną ostrożność w postępowaniu ze swoimi stopami!

Zatem zaczynajmy !

CO PRZYGOTOWAĆ?
- masażer do stóp lub miska z ciepłą wodą
- sól do kąpieli (najlepiej specjalna do stóp)
- ręczniki
- omega (opcjonalnie)
- tarka/pumeks
- peeling do stóp
- krem do stóp
- zmywacz do paznokci i waciki
- cążki do paznokci u stóp
- patyczki do skórek
- pilniki
- bloczek polerski
- odżywka do paznokci/baza pod lakier
- lakiery do paznokci
- separatory do pedicure
- olejek p/grzybiczy do paznokci
- wysuszacz/dezodorant do stóp
- grube skarpety bawełniane


ZMIĘKCZANIE SKÓRY I PAZNOKCI
Skóra podeszew (ależ to dziwnie brzmi :D) stóp jest znacznie grubsza niż skóra reszty naszego ciała, również paznokcie są grubsze niż paznokcie dłoni, ale także wolniej rosną . W związku z tym, pierwszym etapem prawidłowego pedicure powinno być zmiękczenie skóry i paznokci kąpielą w ciepłej wodzie, najlepiej z dodatkiem specjalnej antybakteryjnej i odświeżającej soli do kąpieli stóp - ja używam soli Fussbad firmy Gehwol i bardzo sobie ją chwalę, ale tak naprawdę może być to jakakolwiek sól do kąpieli (oczywiście szczególnie polecam firmy specjalizujące się w kosmetykach do stóp takie jak wspomniany Gehwol czy Scholl). Sól działa antybakteryjnie, często wzbogacona jest olejkami eterycznymi - moja zawiera olejek lawendowy, który oprócz działania bakteriobójczego również odpręża, zapobiega nadmiernej potliwości i pieczeniu. Taka kąpiel powinna trwać około 20 minut - ja wykonuję ją w masażerze do stóp - przy okazji fundując sobie chwilę przyjemnego odprężenia :D . Jeżeli nie macie masażera - wystarczy zwyczajna miska z ciepłą wodą  (warto mieć możliwość dolania ciepłej wody, bo po dwudziestu minutach może już wystygnąć, a wtedy to żadna przyjemność... :/).


OCZYSZCZENIE PAZNOKCI
Gdy już mamy zmiękczone paznokcie, warto oczyścić je z resztek lakieru zmywaczem do paznokci - zejdzie dużo łatwiej niż gdybyśmy ich nie poddały działaniu wody. Kiedy oczyścimy paznokcie warto się im dokładnie przyjrzeć, aby skontrolować, czy nie mamy tam jakichś niepożądanych gości w postaci grzybków lub drożdżaków  - niestety złapać dziadostwo możemy praktycznie wszędzie, a pozbyć się jest bardzo trudno. Dlatego jeżeli zauważymy jakieś niepokojące zmiany (znaczne zgrubienie paznokci, zmiany koloru, przebarwienia, wyciek, opuchnięcie, bolesność), warto wybrać się do dermatologa. Również wrastanie paznokci jest szczególnie uciążliwym i bolesnym problemem, ale są na to skuteczne sposoby - np. klamry, które można założyć u wykwalifikowanej kosmetyczki .


OMEGA

Część z Was być możę nie wie o czym mówię, choć pewnie widziałyście ten sprzęt nie raz, część być może ucieknie z krzykiem :D - ale bez obaw! Jeżeli nie macie silnie zrogowaciałej skóry (co zdarza się zwłaszcza na piętach), możecie pominąć ten etap. Omega jest to specjalny przyrząd - ścinak, zaopatrzony w wymienne, jednorazowe żyletki, służący do ścinania  nadmiernie zrogowaciałej skóry. Kiedy skóra jest dobrze zmiękczona, jest to naprawdę łatwe (skóra schodzi z łatwością całymi płatami) - jeżeli jednak nie macie zaufania do swoich zdolności manualnych, może lepiej pozostawić to kosmetyczce, bo można zrobić sobie krzywdę jeżeli zbyt mocno naciśniemy - można po prostu się skaleczyć, albo zbyt mocno ściąć skórę, co spowoduje bolesność podczas chodzenia . Jest to etap absolutnie niedozwolony dla osób chorych na cukrzycę!!! Ja używam omegi firmy Solingen z żyletkami tejże firmy (żyletki wymieniamy po każdym zabiegu, podczas zabiegu jedną stopę zazwyczaj "ścinam" jedną stroną żyletki, a następnie zmieniam stronę, żeby przy drugiej stopie brzeg był równie ostry i ścinanie szło gładko :)). Za pomocą omegi ścinamy skórę - głównie zrogowaciały naskórek z pięt, najlepiej zgodnie z kierunkiem przebiegu linii papilarnych.


PRECZ Z SZORSTKĄ SKÓRĄ!

Czas na tarkę lub pumeks  - jeżeli pominęłyście etap omegi, warto tutaj dobrze przyłożyć się do ścierania zrogowaciałej skóry. Dotyczy to nie tylko pięt, które zwykle są najbardziej zgrubiałe, ale także całej podeszwowej strony stóp oraz palców. Bardzo wygodne są tarki do stóp z rączką - ja posiadam dokładnie taką z firmy Peggy Sage i mogę ją Wam polecić, bo jest bardzo wygodna. Zaopatrzyłam się też w nowy wynalazek firmy Essence (dla mnie nowy ) - krążek do stóp - bardzo ciekawe urządzonko, które świetnie ściera martwy naskórek, nie pozostawiając zadziorków (co czasami zdarza się po tarce) - warto wypróbować, kosztuje coś około 8zł, a jest fajnym, poręcznym i higienicznym (nie to co pumeks ) gadżetem . Ja wyrównuję nim skórę po użyciu tarki .


PEELING
Jeżeli chodzi o peeling, najlepiej wybrać gruboziarnisty peeling do stóp - nie musi być on z najwyższej półki - to tylko peeling . Właściwie każdy będzie dobry, byleby był właśnie w miarę gruboziarnisty - taki poradzi sobie z wygładzeniem skóry na naszych stopach. Ja ostatnio używam peelingu z Biedronki z serii BeBeauty Foot Expertiv i jestem z niego zadowolona, a kosztuje grosze (nie pamiętam przez jaką firmę jest produkowany, jednak wiem, że np. żel micelarny BeBeauty produkuje Tołpa). Peeling nakładamy na całe stopy - nie tylko na podeszwy, ale na wierzchnią część również. Masujemy stopy peelingiem dokładnie przez kilka minut zwracając szczególną uwagę na pięty oraz "poduszki" stóp, które są szczególnie obciążane przy chodzeniu na szpilkach. Po zakończeniu peelingu zmywamy resztki drobinek i wycieramy stópki.


KREMOWANIE, NAWILŻANIE
Na złuszczone i wygładzone stopy nakładamy grubą warstwę kremu do stóp. Osobiście mogę bardzo mocno polecić Wam krem Gehwol Med Schrunden Salbe - do skóry rogowaciejącej, Gehwol Med Lipidro - silnie nawilżający do przesuszonych stóp lub Gehwol Fusskraft Blau - mniej intensywny niż dwa poprzednie, ale również bardzo dobrze spisujący się w pielęgnacji stóp. Cała gama kremów Gehwol jest z resztą godna polecenia - warto zajrzeć na stronę internetową firmy, gdzie możemy wybrać problem, z którym się borykamy (paznokcie, piekące stopy, zrogowaciały naskórek, zimne stopy, pękająca skóra, grzybica stóp, przykry zapach, zmęczone i bolące stopy, pocące się stopy, stopy sportowców) i dobrać do niego odpowiedni krem . Kiedy nałożymy krem warto wykonać masaż stóp , aby poprawić ukrwienie i wmasować krem. Jeżeli możemy sobie na to czasowo pozwolić, warto w tym momencie założyć na stopy grube skarpety na pół godziny, aby krem dobrze się wchłonął, a jeśli robimy pedicure wieczorem - nawet nakremować stopy, nałożyć skarpety i iść spać - stopy na drugi dzień będą mięciutkie i gładkie . Jeżeli mamy taką możliwość i posiadamy parafiniarkę - możemy po nałożeniu kremu wykonać kąpiel parafinową, która przyspieszy i poprawi wchłanianie się kremu - jest to jednak opcjonalne, bo parafiniarka to raczej sprzęt gabinetowy i niewiele osób ma takową w domu .


PAZNOKCIE
Przejdźmy teraz do pielęgnacji paznokci - jeżeli nie widzimy na nich żadnych zmian, możemy spokojnie się za nie zabrać . Zakładamy więc separatorki do pedicure i do dzieła! Po pierwsze - należy je obciąć - zawsze na prosto! Obcięcie na okrągło może grozić wrastaniem paznokci (dla mnie to trochę paradoksalne, ale tak jest ). Oczywiście obcinamy niezbyt głęboko, żeby się nie skaleczyć - lepiej obciąć troszkę słabiej, a uregulować długość pilnikiem - piłując również na prosto. Następnie używając patyczka do skórek - tutaj raczej drewnianego (ja mam specjalny metalowy przyrząd do odsuwania skórek, jednak wjechanie sobie nim zbyt mocno w palec nie należy do przyjemności, więc używam go tylko do paznokci u rąk - gdzie mogę operować nim bardziej precyzyjnie), odsuwamy skórki, zwracając uwagę by nie zrobić tego zbyt mocno. Z zasady - skórek paznokci u stóp NIE WYCINAMY! Naruszenie ciągłości skóry na stopach może się zakończyć bardzo łatwo nadkażeniem. Następnie możemy również delikatnie, bloczkiem polerskim wyregulować gładkość powierzchni paznokcia (jeżeli jest to konieczne - myślę, że przy regularnym dbaniu o stopy i braku chorób, paznokcie nie grubieją nadmiernie, jednak jest to cecha osobnicza). Tak przygotowane paznokcie odtłuszczamy wacikiem nasączonym zmywaczem (lub płynem do dezynfekcji, jeżeli takowy posiadacie - ja używam Skinsept lub zmywacza z Biedronki :D) i nakładamy bazę pod lakier/odżywkę. Taka baza/odżywka zapobiegnie przebarwianiu się paznokci od pigmentu w lakierze. Następnie nakładamy na pazurki ulubiony lakier i właściwie mogłybyśmy na tym poprzestać. Ja zwykle nakładam jeszcze specjalną antybakteryjną i przeciwgrzybiczą oliwkę do paznokci Renew firmy NailTek  .

Na zakończenie zabiegu spryskujemy stópki odświeżającym dezodorantem (np. Scholl) do stóp i jesteśmy gotowe z pięknymi stopami podbijać świat .

Jak Wam się podoba mój rytuał pedicurowy? Chyba o niczym nie zapomniałam... ? Mam nadzieję, że jeżeli miałyście jakieś wątpliwości lub pytania dotyczące pielęgnacji stóp, to wyczerpałam temat, jeżeli jednak pojawią się jakieś pytania, to bardzo chętnie na nie odpowiem lub doradzę . Myślę, że pedicure w moim wykonaniu jest dość łatwy i nie powinien przysporzyć Wam żadnych kłopotów - więc do dzieła! 

niedziela, 13 maja 2012

Minti Shop - współpraca


Witajcie!
Jakiś czas temu skontaktowała się ze mną Julka z powstającego dopiero w internecie sklepu Minti Shop z propozycją współpracy. Muszę przyznać, że ostatnio, w związku z tym, że na nadmiar wolnego czasu nie narzekam, raczej nie podejmuję nowych współpracy, ale ta oferta była wyjątkowo kusząca. Julka zaproponowała mi wypróbowanie 5-ciu wybranych przeze mnie lakierów... Barry M. - czyli mojej ulubionej firmy lakierowej. Nie wahałam się długo i tak oto w moim posiadaniu znalazło się 5 nowych Barrików :D (w sumie mam ich już 10 :D). Od razu zabrałam się za testowanie - na moich pazurkach dumnie prezentuje się już Pink Flamingo :D. 
A swoją drogą - szóstka z plusem za zapakowanie przesyłki <3.

Oto kolory, które wybrałam:
- Pink Flamingo
- Raspberry
- Blueberry Ice-Cream
- Berry Ice-Cream
- Mint Green

A tutaj strona Minti Shop na facebooku. Słyszałyście już o nich? Zapowiada się interesująco - na facebooku obiecują Sleek Pout Paint, na które osobiście mocno się czaję :D.

Recenzje i zdjęcia już wkrótce!



wtorek, 8 maja 2012

Perfumowa wyprzedaż - wiosenne porządki!


Postanowiłam zrobić trochę remanentu w moich perfumowych zbiorach i wychodzi na to, że od jakiegoś czasu niektóre z moich perfum już nie zachwycają mnie tak jak kiedyś... W związku z tym postanowiłam, że zapytam Was czy nie miałybyście ochoty się zaopiekować tymi cudeńkami - wiadomo, każda z nas lubi ładnie pachnieć, oryginalne perfumy są drogie, a czasami nie jesteśmy pewne czy na dłuższą metę będą nam pasować. Tutaj właśnie moja skromna propozycja - jeżeli jesteście zainteresowane, to chętnie oddam w dobre ręce to co pozostało w moich flakonikach - być może znajdziecie tu coś dla siebie - jeżeli tak - piszcie na mojego maila i ustalimy szczegóły:
katarzyna.rygal@wp.pl
Z mojej strony zapewniam, że perfumy są oryginalne, oczywiście, jak widać, używane ;), ale flakoniki są szczelne, psikacze drożne, perfumy były przechowywane w prawidłowych warunkach, z dala od dostępu światła, w suchym, chłodnym miejscu, nie narażone na działanie promieni słonecznych i innych czynników, które mogłyby wpłynąć na ich stan. Żadne z nich nie są również starsze niż 9 miesięcy :).
 Dolce & Gabbana - Anthology - 3 L'Imperatrice EDT

Nuty zapachowe: 
nuta głowy: melon, kiwi
nuta serca: różowy fiołek
nuta bazy: piżmo

oryginalna pojemność: 100ml
cena (iperfumy.pl): ok.200zł (z wysyłką) 
pojemność aktualna: ok. 1/4 flakonu, może troszkę więcej
cena: 45zł

 Hugo Boss - Boss Orange EDT

Nuty zapachowe:
nuta głowy: świeże jabłko
nuta głowy: nuty białych kwiatów, kwiat pomarańczy
nuta bazy: sandałowiec, drzewo oliwkowe, wanilia

oryginalna pojemność: 75ml
cena (iperfumy.pl): ok.180zł (z wysyłką)
pojemność aktualna: ok. 1/3 flakonu
cena: 50zł (z wysyłką)


Jesus del Pozo - Halloween EDT

Nuty zapachowe: 
nuta głowy: bergamotka, jaśmin, limonka, lipa, banan 
nuta serca: magnolia, tuberoza, frezja, fiołek, gardenia, konwalia, różowy pieprz 
nuta bazy: drzewo sandałowe, wanilia, kadzidło, mirra

oryginalna pojemność: 100ml
cena (iperfumy.pl): ok.120zł (z wysyłką)
pojemność aktualna: ok. 1/2 flakonu, może trochę więcej
cena: 50zł (z wysyłką)

Yves Rocher - Pur Desir de PIVOINE EDT
(aktualnie wycofane ze sprzedaży)

Nuty zapachowe: 
piwonia

oryginalna pojemność: 60ml
cena: ok.60zł
pojemność aktualna: ok. 3/4 flakonu
cena: 30zł (z wysyłką)

Jeżeli coś przypadło Wam do gustu - piszcie na mojego maila :).
Pozdrawiam!

niedziela, 6 maja 2012

Fruttini - Cherry Vanilla - Body Butter - masło do ciała

 PLUSY:
- obłędny zapach <3
- przyzwoite nawilżenie
- duuuże opakowanie - 500ml
- cena - 25zł (za tak dużą objętość myślę, że w porządku)
- zapach utrzymuje się na skórze - nie ulatuje od razu
- przyjemna, lekka konsystencja, dobrze się rozprowadza
- szybko się wchłania
- nie pozostawia tłustej/lepkiej warstwy na skórze
- wygodnie otwierający się słoiczek
 MINUSY:
- parabeny w składzie, ale zupełnie mi to nie przeszkadza!
 OCENA OGÓLNA:
6/6
Moja wielka, wielka, wielka zapachowa miłość <3. To jeden z zapachów, który chyba nigdy mi się nie znudzi i tak właściwie to nawet dla samego zapachu mogę go kupować. Nawilżenie daje przyzwoite aczkolwiek być może osoby ze skórą bardziej suchą niż moja nie do końca uzyskają to, czego oczekują. Dla mnie to przede wszystkim zapach dzieciństwa - poznałam go w wieku jakichś 14-15 lat na koloniach - koleżanka miała żel pod prysznic z tej serii - wtedy zupełnie zwariowałam na punkcie tego zapachu. Ostatnio dowiedziałam się, że Fruttini można dostać w Drogerii Natura - w Częstochowie jej nie było, ale teraz mieszkam w Zabrzu i cieszę się, bo tutaj akurat jest. Okazało się też, że aktualnie żele pod prysznic są w korzystnej promocji - 5,49zł, więc popędziłam co tchu do Natury. Niestety okazało się, że cały zapas tej właśnie wersji zapachowej został wykupiony :(. Muszę powiedzieć, że zasmuciło mnie to, jednak udało mi się wyszukać masło do ciała, co zdecydowanie zaspokoiło moją potrzebę nacieszenia się tym zapachem. Dla mnie jest to po prostu obłęd w ciapki - dużo wiśni, trochę mniej wanilii, ale w idealnej kompozycji - no cudności moje <3. Osobiście - bardzo, bardzo polecam - tylko nie wykupcie mi wszystkich :D, sama planuję zaopatrzyć się we wszystko co tylko się da z tej linii zapachowej, jednakże w Polsce generalnie kosmetyki Fruttini nie są super-łatwo dostępne, większość drogerii Natura jest wybiórczo w nie zaopatrzona :(. Aktualnie marzy mi się przede wszystkim żel pod prysznic, peeling, płyn do kąpieli, mgiełka do ciała i krem do rąk... Będę polować!


Jak widzicie produkty Fruttini są dostępne w różnych kombinacjach zapachowych - osobiście czaiłabym się jeszcze na Choco Macchiato, ale chyba w Polsce jest nie do zdobycia :(. Wiem, że aktualnie wprowadzono nową serię - Cranberry Choc - czekoladowo-żurawinową. Ja dotychczas miałam jeszcze masło do ciała z wersji Coco Banana - bardzo przyjemny, wakacyjny zapach bananowo-kokosowego sorbetu :). W Polsce generalnie jest znacznie mniej dostępnych linii zapachowych niż na przykład w Niemczech, nad czym szczerze ubolewam, bo nie kroi mi się w najbliższym czasie wyjazd tamże...
A Wy znacie kosmetyki Fruttini? Macie swoich ulubieńców?

czwartek, 26 kwietnia 2012

Everyday Minerals - róże i pudry mineralne

Dzięki uprzejmości Pani Aleksandry z drogerii internetowej alledrogeria.pl miałam możliwość przetestować aż 20 odcieni róży mineralnych i 2 pudry Everyday Minerals, a teraz nadeszła pora aby podzielić się z Wami moją opinią o nich oraz oczywiście sporą ilością swatchy :D. A zatem do dzieła!

PLUSY:
- ogromny wybór odcieni - od ciepłych ceglastych po chłodne róże - myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie
- w palecie są zarówno odcienie bardziej kryjące jak i takie, które bardzo łatwo się stopniuje
- róże są trwałe, utrzymują się na buzi 8-9 godzin bez problemu - mnie to w zupełności wystarcza i zadowala
- przyjemnie się nakładają, są łatwe w obsłudze - trudno sobie zrobić nimi plamy, bo łatwo się rozcierają do pożądanej intensywności
- w palecie odcieni występują zarówno cienie matowe jak i z delikatnym połyskiem
- mineralny skład
- bardzo wydajne - na każe pojedyncze użycie wystarczy dosłownie odrobina różu
- cena - 31,90zł na alledrogeria.pl - tutaj - moim zdaniem korzystna zważając na wydajność

MINUSY:
- mogą być nieco trudniejsze w użyciu dla początkujących ze względu na fakt iż występują w formie proszków

OCENA OGÓLNA:
5+/6
Muszę powiedzieć, że dzięki różnorodnej palecie odcieni, te róże zdecydowanie podbiły moje serce :). Znalazłam odcienie, które do mnie pasują, a jednocześnie spełniają moje oczekiwania odnośnie trwałości. Przyznaję, że również fakt iż są to róże mineralne, ma wpływ na to, że tym bardziej je Wam polecam. Myślę, że świetnie spiszą się zarówno do makijaży dziennych jak i wieczorowych dzięki temu, że mamy do wyboru odcienie matowe i błyszczące, które pięknie się mienią i rozświetlają buzię. Pełnowymiarowe opakowania tych róży zawierają około 5g produktu, są zamknięte w estetyczny, szczelny słoiczek z sitkiem. Jedynie fakt, że osoby początkujące mogą mieć problemy z używaniem róży sypkich może być niewielkim minusem tych produktów.

A teraz przejdźmy do poszczególnych odcieni...

 AMBROSIA - odcień raczej ciepły, ceglasto-różowy, z bardzo maleńkimi drobinkami.
 WILD VINES - odcień chłodny, ciemnoróżowy, lekko opalizujący, ale bez drobinek, mocno napigmentowany
 SNOOZE BAR - odcień ciepły, brązowy - prawie jak bronzer, dużo rozświetlających drobinek - cudnie będzie się prezentował na opalonej skórze latem
NEW CAR SMELL - ciepły, pomarańczowo-złoto-brązowy, malutkie drobinki

 SNUGGLE - opalizujący odcień różu z drobinkami, wydaje się ciepły, ale przez to, że opalizuje, na skórze wypada raczej chłodno
 SOFT TOUCH - jaśniutki, chłodny, matowy róż
 PINK RIBBON - chłodny, opalizujący, jasny róż, drobinkowy, dobrze napigmentowany
 GIRL FRIDAY - dość ciemny róż, matowy
 COME WHAT MAY - jaśniuteńki, zdecydowanie chłodny, mocno drobinkowy odcień różu, dla mnie bardziej jak rozświetlacz niż róż
 RESTFUL - opalizujący, śliczny, pośredni odcień różu
 CORNER OFFICE - róż złamany cegłą, ciepło opalizuje na złoto, dobre krycie
 SOCO - zimny, matowy, dość zdecydowany odcień różu wpadający w fuksję
SPRUNG! - kolejna różowa cegiełka, intensywny odcień, ciepły
 APPLE - delikatny, matowy, ciepły odcień różu, bardzo ładny, jeden z moich ulubionych
 WAFFLE CONE - brąz złamany różem, opalizuje na złoto, śliczny odcień
 DISCO INFERNO - intensywna cegła złamana różem, matowa, bardzo silnie napigmentowana
 NICK NACK - bardzo delikatny, matowy, jasny róż, pośredni
 BOLLYWOOD - typowy róż, opalizujący
 ALL SMILES - ciekawy marchewkowy odcień, matowy
DAYDREAM - jasny bez złamany różem, chłodny, matowy

Zestawienie wszystkich kolorów:


 SWATCHE:
I jeszcze na koniec dwa pudry mineralne Everyday Minerals - odcień Natural - bardzo neutralny, jasny, dobrze matuje skórę, przyjemnie się go nakłada, nie tworzy efektu maski, oraz Wet Sand - dla mnie - prześliczny rozświetlacz, pięknie się mieni w promieniach słońca, idealny na szczyty kości jarzmowych, aby rozpromienić twarz.