środa, 1 sierpnia 2012

Farmona - Sweet Secret - Wanilia i indyjskie daktyle - scrub do mycia ciała, Słodki kokos i banany - sorbet do mycia ciała

Całkiem niedawno otrzymałam do testowania dwa produkty firmy Farmona z serii Sweet Secret, ale nie potrzebowały dużo czasu (jeden z nich ;) ), aby podbić moje serce na dobre :). Zapraszam do recenzji dwóch produktów - Farmona - Sweet Secret - Wanilia i indyjskie daktyle - scrub do mycia ciała oraz Farmona - Sweet Secret - Słodki kokos i banany - sorbet do mycia ciała.
PLUSY:
- przepiękny zapach - jak olejek do ciasta <3
- bardzo dobry zdzierak
- nawilża skórę
- zapach pozostaje po kąpieli
- przyjemna, jakby piankowata konsystencja
- cena - około 13zł
- wydajność
- skład nie straszy ;)
MINUSY:
- nie zauważyłam
OCENA OGÓLNA:
6/6
Aktualny ulubieniec! Zapach jest absolutnie mój, przypomina mi zapach olejku do ciasta <3. Drobinki są bardzo dobrymi zdzierakami - uwielbiam takie mocne peelingi - czuję, że rzeczywiście działają na moją skórę oczyszczająco. Peeling ma bardzo przyjemną, piankowatą konsystencję, która działa troszkę nawilżająco/natłuszczająco. W przeciwieństwie do peelingów cukrowych, jest wydajny - dużo bardziej niż cukrowce, gdyż drobinki nie ulegają rozpuszczeniu - szorujemy skórę dość długo, nie tracąc właściwości peelingujących. Skład szału nie robi, ale też nie straszy jakimiś koszmarkami, poza tym to tylko peeling, który nie pozostaje na skórze długo. Stuprocentowo polecam fankom "jadalnych" zapachów i mocnych zdzieraków :D.
PLUSY:
- przyjemny zapach
- nie wysusza skóry (ale też specjalnie jej nie nawilża)
- pozostawia zapach na skórze
- przyzwoity skład
MINUSY:
- średnio się pieni - na gąbce oczywiście lepiej, ale ogólnie średniawo
- cena - ok. 12zł - za objętość 225ml - tak sobie, dla mnie sporo
OCENA OGÓLNA:
3/6
W przeciwieństwie do poprzednika - nie zachwycił mnie. Wcześniej miałam masło do ciała z tej linii zapachowej i zapach po prostu mi się znudził, dlatego nie przyjęłam tego produktu tak entuzjastycznie jak waniliowo-daktylowego peelingu. Być może dlatego też jego ocena tak drastycznie spadła, ponieważ oprócz zapachu, nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Nie powalił mnie, nie kupię go sama, choć to przyzwoity produkt i spełnia swoje zadanie, ja jednak lubię sprawiać sobie takie małe przyjemności kąpielowe, które zadowalają mnie w większym stopniu. Jeśli lubicie kokosowo-bananowe połączenia, zapewne przypadnie Wam do gustu, ale cudów nie oczekujcie ;).
A teraz nowość, którą wyczaiłam na stronie Farmony - nowa linia zapachowa, którą po prostu MUSZĘ zdobyć, bo - jak wiecie - jadalne zapachy to mój mały bzik :D. A już capuccino + tiramisu - omnomnomnom! Suflet to chyba rodzaj masła do ciała i ono raczej nie wpadnie do mojego koszyka (nie znoszę się smarować... robię to tylko wtedy kiedy jest to konieczne, ale z własnej woli - rzadko), ale peelingujący żel do mycia ciała to stuprocentowy muszmieć!

niedziela, 29 lipca 2012

Siulka tworzy czyli... bawimy się w decoupage i DIY

Jeżeli zastanawiacie się dlaczego przez ostatnie dwa dni byłam blogowo nieobecna, to spieszę z wyjaśnieniami i relacją zdjęciową! Otóż - zmieniam mieszkanie studenckie - właściwie już zmieniłam, ale mój pokój w pierwotnej wersji pozostawiał wiele do życzenia, a jako, że mam wakacje, to postanowiłam nadać mu chociaż trochę przyjemniejszego charakteru.
Na pierwszy ogień poszło przemalowanie ścian z zielono-żółtych (jak ja nie znoszę tego połączenia kolorów to jest po prostu niewyobrażalne...) na białe i jedną błękitną - uznałam, że w takich barwach chcę utrzymać pokój, ponieważ miałam do dyspozycji swoje stare (starsze ode mnie...) białe meble, które przeniosły się do nowego mieszkania razem ze mną. Niestety na drzwiach szafy, blacie biurka i ramie łóżka znajdowała się turkusowa okleina, która nijak nie pasowała mi do koncepcji, więc zdecydowałam się ją zerwać i odsłonić pierwotnie całe białe meble - tak też zrobiłam. Okazało się jednak, że narobiłam sobie trochę roboty, bo trzeba było później męczyć się ze zmyciem kleju pozostałego po zerwaniu okleiny... Ale jakoś sobie poradziłam i tym sposobem zaoferowałam moim meblom trzecie życie. Dodałam też kilka detali - kupiłam gałki w Ikei (3,99zł za 6 sztuk) oraz błękitną wstążkę satynową - efekt prezentuje się następująco!

Dołożyłam również naklejane lusterka z Ikei, ponieważ nie mam sensownego lustra do powieszenia, a takie rozwiązanie sprawdziło się już nie raz. Jestem z szafy niesamowicie dumna :D. W porównaniu z tym jak wyglądała wcześniej - jest śliczna :D. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia "przed"... Mam nadzieję, że Wam też się spodoba :).
Tak jak pisałam wyżej - okleinę zdjęłam także z łóżka, dołożyłam biało-niebieską pościel, biały pled i błękitno-białe podusie :).
Z biurkiem również nie było lekko. Z szafeczki po lewej okleina zeszła w miarę łatwo, ale już z blatu - oj nie... Przypomniałam sobie też dlaczego w ogóle oklejaliśmy te meble... Biurko, które przeżyło ze mną 24 lata życia posiadało ślady Siulkowych wyczynów artystycznych w postaci zadrapań, bazgrołów i twórczości alternatywnej w formach wszelkich. W związku z tym postanowiłam po prostu... pomalować blat :). Wykorzystałam do tego błękitną farbę akrylową, którą pokryłam werniksem pękającym, a następnie białym akrylem na którym ukazały się śliczne spękania. Polakierowałam to jeszcze lakierem powierzchniowym - i voila! Biurko jak nowe :D. Nad biurkiem wisi mój mały motywator ;).
Aktualnie na biurku postawiłam trochę przeróżnych pierdółek, między innymi moją decoupage'ową twórczość, z której jestem bardzo dumna, bo to moje pierwsze i mam nadzieję nie ostatnie dzieła :).
Lusterka - pierwotnie brązowe - z Ikei, oraz pudełeczko z przedmiotów do ozdabiania technikami rękodzieła. Po wielu próbach (i błędach ;)), prezentują się tak:
Mam nadzieję, że Wam si podoba :). Jeśli zajmujecie się decoupagem i macie dla mnie jakieś rady to bardzo chętnie czegoś nowego się nauczę :D.
Pokój nie wygląda jeszcze 100-procentowo tak jakbym chciała - przede wszystkim nie mam jeszcze karnisza i firanek, a to też wiele wniesie. Ponadto stanie w nim jeszcze decoupagowe krzesło i szafka, które aktualnie są w fazie tworzenia - jak skończę to się pochwalę :D. Mimo wszystko i tak nie będzie do końca tak jak chcę, ponieważ nie mam wpływu na wygląd wykładziny :(. Musiałabym sporo zainwestować, a uważam, że mija się to z celem, ponieważ jest to mieszkanie wynajmowane i będę w nim mieszkać tylko rok. Pomimo tego chciałam czuć się przyjemnie w swoim pokoju i nie żałuję włożonej w to pracy :).

czwartek, 26 lipca 2012

Barry M - Nail Paint - 308 Berry Ice-Cream - lakier do paznokci

PLUSY:
- piękny odcień fioletu - mnie się kojarzy z lawendą, chociaż jego nazwa wskazuje na lody jagodowe :D
- trzyma się na paznokciach bez odprysków 3-4 dni
- nie smuży
- bardzo szybko wysycha
- do pełnego krycia wystarczą dwie warstwy
- gęstość idealna - nie za gęsty, nie za rzadki
- pędzelek, którym wygodnie się aplikuje
- cena - 15,90zł - zupełnie adekwatna do jakości - aktualnie dostępne w Minti Shop

MINUSY:
- brak
OCENA OGÓLNA
6/6
Nie bez powodu tak bardzo cieszyłam się na współpracę z Minti Shop :). Ja po prostu uwielbiam lakiery Barry M i tak jak Pink Flamingo, o którym pisałam tutaj, i ten mnie nie zawiódł! Do pełnego krycia lakier wymaga dwóch warstw, ale mimo tego bardzo szybko wysycha i co najważniejsze - jest trwały - mnie 3-4-dniowa trwałość satysfakcjonuje - zaznaczam, że rąk nie oszczędzam - zmywam i sprzątam bez rękawiczek (zakładam je jak mi się przypomni ;) ). Lakier ma dobrą konsystencję, przyjemnie się aplikuje - pędzelek również mi odpowiada. Uważam, że cena jest jak najbardziej korzystna przy takiej jakości - dla mnie lakiery Barry M są porównywalne jakościowo z OPI czy China Glaze, które są dużo droższe. Ogólnie - powtórzę to po raz któryś - bardzo, bardzo, bardzo polecam Wam lakiery Barry M! Cieszę się, że dzięki Minti Shop kosmetyki Barry M są łatwiej dostępne w Polsce - tego nam było trzeba! :D
Z tego co wiem, niedługo pojawią się w Minti Shop kosmetyki theBalm - ja będę czatować na ich stronie aż się pojawią i z pewnością popełnię jakieś zamówienie!



środa, 25 lipca 2012

Słoneczna pielęgnacja włosów - Kemon - Actyva - Linfa Solare - szampon i maska, Sun Ozon - Haarschutz-spray - spray z filtrem do włosów

Dzisiaj post poniekąd związany z trzema poprzednimi, w których prezentowałam Wam moje opinie na temat testowanych tego lata filtrów przeciwsłonecznych. Tym razem jednak skupiam się na pielęgnacji włosów - zarówno na ich ochronie przed promieniowaniem UV, jak i regeneracji po kąpieli słonecznej.
Zapraszam do zbiorowej recenzji kosmetyków do słonecznej pielęgnacji włosów!
PLUSY:
- prześliczny zapach
- kolor - żółciuteńki jak wielkanocny kurczaczek, albo... słoneczko :) - nadawany przez naturalny barwnik roślinny - ksantofil
- bardzo dobrze się pieni
- skutecznie myje włosy
- nie wysusza włosów, wydaje mi się, że ma właściwości nawilżające
- zawiera ksantofil, ceramidy, olej z krotosza barwierskiego, substancje antystatyczne, kwas cytrynowy, który powoduje domykanie łusek włosowych
- SLS bardzo daleko w składzie
- poręczna buteleczka i design, który przypadł mi do gustu

MINUSY:
- jak to zazwyczaj przy kosmetykach marki Kemon - cena - 48zł za 250ml to dla mnie sporo, dostępny w sklepie internetowym lokikoki.pl
- w składzie obecny Cocamide DEA (patrz niżej)

OCENA OGÓLNA:
5/6
Ogólnie rzecz ujmując ten szampon ma więcej plusów niż minusów. Największym minusem jest z pewnością cena, chociaż i tak nie jest tak zabójcza jak to bywało przy niektórych innych produktach Kemon. Jak na szampon "dedykowany" konkretnemu przeznaczeniu cenowo zajmuje półkę średnią. Szampon ma prześliczny kolor i zapach, co zdecydowanie uprzyjemnia stosowanie. Ponadto fantastycznie się pieni i bardzo dobrze myje. Z działania "posłonecznego" zauważyłam przede wszystkim lepsze nawilżenie włosów (być może bardziej zawdzięczam to masce z tej samej serii, ale bez niej włosy też wyglądały na nawilżone). Jestem z produktu zadowolona i jeśli szukacie czegoś przeznaczonego do zniszczonych słońcem włosów, to myślę, że ta seria się spisze. Osobiście nie przeszkadza mi Cocamide DEA w składzie, ale oczywiście staram się, żeby recenzja była w miarę obiektywna, toteż o jego obecności Was informuję ;). Myślę, że tymczasowo zaprzestanę stosowania tych kosmetyków i zostawię je sobie na wczesną jesień, kiedy będę chciała zregenerować włosy po lecie :).

SKŁAD:
Aqua, Sodium-C14/16 Olefin Sulfonate, Sodium Cocoamphoacetate, Cocamide DEA, Parfum, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Ethoxydiglycol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Cannabis sativa Seed Oil PEG-8 Esters, Xanthophyll, Ceramide 2, Carthamus tinctorius (Safflower) Seed Oil (Carthamus tinctorius Oil), Menthyl Lactate, Polyquaternium-10, polyquaternium-47, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, PEG-8, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Citric Acid, Cocamidopropyl Betaine, Propylene Glycol, Ethylparaben, Propylparaben, Methylparaben, Imidazolidinyl Urea, Glycerin, Sodium Methylparaben, Sodium Dehydroacetate, Sorbic Acid, Tetrasodium EDTA, Sodium Laureth Sulfate, Glycol Cetearate, Ammonium Nonoxynol-4 Sulfate, Sodium Styrene/Acrylates/Divinylbenzene Copolymer, Hexyl Cinnamal, Linalool, Hydroxycitronellal, Limonene.

cocamide DEA - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, słabo rozpuszcza się w wodzie, niestabilna chemicznie. Substancja myjąca - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów, stosowana jako renatłuszczająca w preparatach myjących. Proces mycia powoduje usunięcie m.in. substancji tłuszczowych, dlatego stosuje się substancje renatłuszczające, które odbudowują barierę lipidową. Substancja pianotwórcza, stabilizująca i poprawiająca jakość piany, pełni rolę modyfikatora reologii (czyli poprawia konsystencję) w preparatach myjących. Składnik dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu. Znajduje się na liście substancji dozwolonych do stosowania w kosmetykach wyłącznie w ograniczonej ilości, zakresie i warunkach stosowania
PLUSY:
- prześliczny zapach - tak jak szampon
- konsystencja typowej maski, dość zwarta, łatwo się nakłada na włosy
- nawilża i wygładza włosy, ułatwia rozczesywanie
- dość dobry skład - zawiera Sodium PCA (składnik Naturalnego Czynnika Nawilżającego), betainę, glicerynę, pantenol, ksantofil, ceramidy, olej z krotosza barwierskiego, substancje antystatyczne, oliwę z oliwek
- poręczny słoiczek z matowego plastiku, który łatwo się odkręca nawet mokrymi rękami
- szybki czas działania - 2-5 minut

MINUSY:
- jak to zazwyczaj przy kosmetykach marki Kemon - cena - 77zł za 200ml to dla mnie sporo przy średniej wydajności, dostępny w sklepie internetowym lokikoki.pl
- parabeny w składzie
- średnio wydajny produkt

OCENA OGÓLNA:
4/6
Polubiłam tą maskę i pewnie gdyby była tańsza, byłabym skłonna ją nawet zakupić. Niestety ani cena, ani wydajność do mnie nie przemawiają. Maska jakby wnika we włosy i nie czuję ile jej nakładam, więc być może to moja wina i nakładam po prostu za dużo. Dziwny jest też zalecany sposób aplikacji maski - na umyte, ale osuszone ręcznikiem włosy - zazwyczaj nakładam maski po prostu na spłukane z szamponu włosy, bez ich osuszania... Przez to tym bardziej wydaje mi się, że nałożyłam maski za mało i dokładam, co zmniejsza wydajność produktu. No dobrze, ale przejdźmy do plusów! Maska ma prześliczny zapach - tak jak szampon, który pozostaje na włosach. Włosy łatwiej się rozczesują i są wyraźnie wygładzone i nawilżone. Słoiczek jest pokryty jakby matową warstwą, co sprawia, że nie ślizga się nawet w mokrej dłoni. Czas trzymania maski na włosach też jest plusem - wystarczy 2-5 minut. Ponadto maska ma dobry skład, w którym, oprócz parabenów, nie doszukuję się jakichś bardzo niekorzystnych składników. Czy polecam? Pół na pół... Jeśli Was stać - owszem, można spróbować, ja wolę taką kwotę przeznaczyć na coś, co bardziej skradło moje serce...

SKŁAD:
Aqua (Water/Eau), Hydroxypropyl Starch Phosphate, Behenyl Alcohol, Cyclopentasiloxane, Cannabis sativa Seed Oil PEG-8 esters, Cetearyl Olivate, Dicocoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Sorbitan Olivate, Panthenol, Betaine, Propylene Glycol, Glycerin, Lauryl PEG/PPG-18/18 Methicone, Cetearyl Alcohol, Amodimethicone, Sodium PCA, Hydroxypropyltrimonium Hydrolyzed Wheat Protein, Polyquaternium-37, Hydrogenated Vegetable Oil, Polyquaternium-47, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Olea europaea Oil (Olea europaea (Olive) Fruit Oil), Ceramide 2, Xanthophyll, Carthamus tinctorius Oil (Carthamus tinctorius (Safflower) Seed Oil), Olea europaea Oil Unsaponifiables (Olea europaea (Olive) Oil Unsaponifiables), PEG-8, Cetrimonium Chloride, Methylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Imidazolidinyl Urea, Trideceth-12, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Ethoxydiglycol, Sodium Methylparaben, Sodium Dehydroacetate, Sorbic Acid, Tetrasodium EDTA, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Linalool, Hydroxycitronellal, Limonene, CI 19140 (FD&C Yellow no.5), CI 15985 (FD&C Yellow  no.6).

PLUSY:
- przyjemny zapach
- cena - ok. 7zł za 150ml
- nie przetłuszcza włosów (o ile nie przesadzimy z ilością)
- nabłyszcza włosy
- bardzo łatwa i wygodna aplikacja, jako że kosmetyk jest w sprayu
- bardzo wydajny
- ułatwia rozczesywanie
- w składzie obecna gliceryna, pantenol, kwas cytrynowy
- jako filtr występuje PEG-25 PABA - filtr chemiczny, głównie anty-UVB
- krótki skład - to zawsze działa na plus

MINUSY:
- alkohol w składzie już na drugim miejscu...
- nieznana wysokość filtra

OCENA OGÓLNA:
4+/6
Ciekawy kosmetyk, ale... No właśnie - ale! Co robi alkohol na drugim miejscu w składzie kosmetyku, który z zasady ma działać przeciwko wysuszaniu włosów? Mam wrażenie, że działanie tego sprayu ma być (i jest) głównie powierzchowne, pomimo obecności gliceryny (nawilżającej) i pantenolu (penetrujący wewnątrz włosa, nawilżający i wygładzający go). Daje pozorne wygładzenie i nabłyszczenie włosów, do czego przyczynia się także prawdopodobnie regulator pH - kwas cytrynowy, który powoduje zamykanie się łusek włosowych, co jest plusem, ale nie wiem czy przy okazji po prostu ich nie wysusza. U siebie tego nie zauważyłam, dlatego oceny aż tak bardzo mu nie obniżę. Plusem jest przyjemny zapach i sposób aplikacji kosmetyku. Co do wysokości filtra - nie mamy żadnej informacji na ten temat na opakowaniu i uważam to za minus.Fakt, że zawiera glicerynę - typowy składnik nawilżający, daje mi nadzieję, że chociaż częściowo zniwelowane jest wysuszające działanie alkoholu. Myślę, że skończę opakowanie, które posiadam, ale będę szukać podobnego kosmetyku bez alkoholu w składzie - jeśli nie znajdę - pozostanę przy tym, bo zawsze lepszy rydz niż nic ;).

SKŁAD:
Aqua, Alcohol, Glycerin, VP/VA Copolymer, Cetrimonium Chloride, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Polyamide-2, Panthenol, PEG-14 Dimethicone, PEG-25 PABA, Citric Acid, Sodium Sulfate.

wtorek, 24 lipca 2012

Flirt z filtrem - część III - Mirasol - Wodoodporna emulsja do opalania SPF30

PLUSY:
- najlepszy skład z testowanych przeze mnie produktów
- przyjemny zapach
- cena - około 20zł za 150ml - normalna
- brak parabenów w składzie
- dobre właściwości aplikacyjne
- dobrze się wchłania
- nie bieli skóry
- stabilne filtry anty-UVA i anty-UVB
- poręczne, nieduże opakowanie
MINUSY:
- żeby "wykończyć" opakowanie należy je przeciąć i wydobyć resztki - łatwiej byłoby gdyby produkt był w tubce - w takiej formie jest to niezbyt wygodne
OCENA OGÓLNA:
6/6
To prawdopodobnie najlepszy filtr z jakim miałam do czynienia w moich tegorocznych flirtach z filtrami. Ma przede wszystkim bardzo dobry skład, do którego wprowadzono ciekawą substancję - ekstrakt z Artemia salina, o którym możecie przeczytać niżej. Ponadto zawiera stabilne filtry UVA i UVB, a zatem chroni nas kompleksowo, chociaż to akurat nie odróżnia go od poprzednich produktów, które także oferowały taką ochronę. Filtr ma przyjemny zapach i dobre właściwości aplikacyjne. Opakowanie jest niewielkie i bardzo poręczne (chociaż zawiera 150ml, wydaje się malutkie). Filtr dba nie tylko o ochronę naszej skóry przed promieniami UV, ale także wspomaga jej regenerację i odzywia. Muszę przyznać, że stara, dobra, polska firma Miraculum zrobiła świetną robotę - zdecydowanie polecam!
SKŁAD:
Aqua - rozpuszczalnik
Octocrylene - filtr o wysokim poziomie ochrony przed UVB i w niewielkim stopniu chroniący także przed UVA
Dicaprylyl Carbonate - środek kondycjonujący skórę, emolient
Glycerin - rozpuszczalnik, substancja nawilżająca
C12-15 Alkyl Benzoate - emolient
Butyl Methoxydibenzoylmethane - filtr o wysokim poziomie ochrony przed UVA, niewielkim anty-UVB
Titanium Dioxide - biały pigment, a jednocześnie fizyczny, skuteczny filtr UV - anty-UVB ale również częściowo UVA, odpowiada za właściwości kryjące
Potassium Cetyl Phosphate - surfaktant, substancja powierzchniowo czynna
Polyester-5 - substancja filmotwórcza, kontroler lepkości
Cetyl Alcohol - stabilizator emulsji, składnik kompozycji zapachowych, surfaktant - składnik obniżający napięcie powierzchniowe, składnik emulgujący, emolient - tworzy na powierzchni skóry film - powłoczkę ochronną, modyfikator lepkości
Glyceryl Stearate - emolient, emulgator
Dimethicone - silikon, środek zapobiegający pienieniu, emolient okluzyjny - tworzy na skórze/włosach film kondycjonujący, poprawiający wygląd, przez swoje filmotwórcze właściwości może działać komedogennie - powodować powstawanie zaskórników
Polysilicone-15 - filtr UV
Gossypium herbaceum (Cotton) Seed Oil - emolient
Butyrospermumm parkii (Shea Butter) - surowiec z masłosza Parka - masło Shea - środek kondycjonujący, nawilżający, natłuszczający, wygładzający, okluzyjny, zwiększa lepkość kosmetyku
Silica - absorbent (pochłania sebum), wypełniacz
Tocopheryl Acetate - pochodna witaminy E, odżywia skórę, działa antyoksydacyjnie, ma zwiększoną trwałość w warunkach silnej ekspozycji na promieniowanie UV
Artemia Extract - ekstrakt ze skorupiaka Artemia salina, ma wpłynąć pozytywnie na aktywność metabolizmu komórkowego, działa nawilżająco m.in. dzięki zawartości hialuronianu sodu, gliceryny, guanozyny oraz związku o charakterze cukrowym, zawiera także witaminę E. Artemia pełni rolę ochronną przed uszkodzeniami DNA i wytwarzaniem cytokin wywołanych przez UVB, jest więc bardzo dobrym dodatkiem do filtrów.
Xanthan Gum - spoiwo, stabilizator emulsji, środek kondycjonujący skórę, surfaktant, środek poprawiający lepkość kosmetyku, substancja żelotwórcza
Parfum - kompozycja zapachowa
Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acrylodimethyl Taurate Copolymer - surfaktant
Squalane - stabilna, nasycona pochodna skwalenu (naturalnie występującego w sebum ludzkim). Pod względem właściwości kosmetycznych skwalan wykazuje takie samo działanie, a dodatkowo stosowany zewnętrznie na skórę, nie ulega rozkładowi do niekorzystnych związków chemicznych. Jako składnik spoiwa międzykomórkowego, wpływa na utrzymanie odpowiedniej, ciekłej struktury wodno-lipidowej, która zapewnia prawidłowe nawodnienie skóry, jako jeden z ważnych składników sebum, czyli zewnętrznej warstwy lipidowej skóry, zapewnia miękkość, elastyczność oraz chroni przed parowaniem wody z wnętrza skóry, dodatkowo wykazuje działanie ochronne przed inwazją bakterii i grzybów oraz przed działaniem promieniowania UV i innymi czynnikami środowiska, dostarczony z zewnątrz zapobiega zatem również nadmiernej produkcji sebum przez skórę. Skwalan to również antyoksydant, chroniący lipidowe struktury skóry przed utlenianiem i wolnymi rodnikami. Działa nawilżająco, wzmacnia naturalną barierę lipidową skóry, lekko natłuszcza. Jest on polecany w produktach przeciwzmarszczkowych, dla cer dojrzałych, które utraciły naturalną zawartość skwalenu. Posiada również właściwości gojące drobne uszkodzenia skóry i stany zapalne. Ważną funkcją skwalanu jest zwiększanie przeznaskórkowego transportu składników aktywnych w głąb skóry. Skwalan jako drobna cząsteczka, o wysokim powinowactwie do lipidowych struktur naskórka, dobrze penetruje do głębszych warstw skóry i stanowi bardzo dobry nośnik dla składników biologicznie aktywnych rozpuszczalnych w tłuszczach. Skwalan utrwala również zapachy. Jest to produkt hypoalergiczny, zgodnie z badaniami stosowany nawet w stężeniu 100% nie powoduje podrażnienia skóry. Jest on opcją dla cer bardzo wrażliwych, które nie tolerują naturalnych olejów roślinnych. Jest zaliczany do składników o niskim stopniu komedogenności (nie zatykający porów).
Polysorbate 60 - składnik zapachowy, surfaktant - emulgator i rozpuszczalnik
Phenoxyethanol - konserwant
Benzoic Acid - konserwant
Dehydroacetic Acid - konserwant
Citronellol - składnik kompozycji zapachowych, może uczulać osoby nadwrażliwe
Limonene- składnik kompozycji zapachowych, imituje zapach skórki cytrynowej. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
Linalool - składnik kompozycji zapachowych, zastosowanie w kosmetykach jest ograniczone restrykcjami, ze względu na fakt iż w zbyt dużym stężeniu może mieć właściwości drażniące, raczej nie wykazuje ich w stężeniach dozwolonych