Dzisiaj obiecany wczoraj na facebooku post o kolejnej współpracy na moim blogu. Tym razem z firmą Vipera - zatem testować będę kolorówkę, czyli "to co tygrysy lubią najbardziej" :D. Paczuszka doszła do mnie bardzo szybko po wymianie maili i od razu urzekła mnie swoją zawartością... A zatem nie przedłużając wstępu - zobaczcie co niedługo pojawi się zrecenzowane na moim blogu...
Od czego mam zacząć? Wybór należy do Was :D.
sobota, 11 czerwca 2011
piątek, 10 czerwca 2011
SkinFood - Aloe Vera Foaming Cleanser - żel myjący
PLUSY:
- spełnia swoje zadanie - myje :) skóra jest ewidentnie czysta, daje "tępe" uczucie na skórze
- nie pieni się zbytnio co akurat przy myciu twarzy jest plusem
- bardzo zwarta konsystencja (coś jak guma do włosów) - nie spływa z buzi, jest dokładnie tam gdzie go nałożymy, dość dziwna na pierwszy rzut oka, ale dostrzegam w niej zalety, jest zielonkawy i perłowo się mieni - jeśli ma to jakieś znaczenie, ale ja lubię takie detale :D
- przyjemny zapach - świeży, ogórkowo-trawowy - taki chemiczny aloes ;)
- bardzo wydajny - próbka starczyła mi na 6 porządnych myć buzi
- będzie prawdopodobnie dobry dla osób z wrażliwą skórą, bo jest raczej delikatny, bezdrobinkowy - dobra alternatywa dla mydła
MINUSY:
- teoretycznie powinien się pienić - w końcu to "Foaming Cleanser" - wadą nie jest fakt, że się nie pieni, a to, że nazwa jest myląca ;)
- chyba odrobinę wysusza - chociaż producent obiecuje inaczej - na buzi tego nie odczułam, bo zawsze po umyciu nakładam krem, ale na skórze dłoni poczułam jakby delikatne ściągnięcie
- brak listy składników :(
OCENA OGÓLNA:
4/6
Pewnie zapytacie dlaczego tak nisko, skoro właściwie ma same plusy? A no dlatego, że tak naprawdę to nic specjalnego... Nie zachwycił mnie ani super oczyszczeniem (nie pobije Fresh Farmacy z Lusha), ani zapachem - jest w porządku, nie przeszkadza mi, ale też nie urzeka. Ja potrzebuję hardkorowych czyścików, ale dla delikatnych cer myślę, że będzie w sam raz. Wydajność i konsystencja zdecydowanie na plus - duża wygoda stosowania. To lekkie wysuszenie dłoni mnie zaniepokoiło - zwłaszcza, że jak to bywa ze SkinFoodem - lista składników jest owiana tajemnicą, ale nie jestem pewna czy to kwestia tego kosmetyku czy po prostu twardej wody... Jeżeli macie ochotę go wypróbować, a nie lubicie się z ebayem, jest dostępny na stronie Asian Store (dokładnie tutaj), od której dostałam próbeczki w ramach współpracy, o której Wam pisałam :).
- spełnia swoje zadanie - myje :) skóra jest ewidentnie czysta, daje "tępe" uczucie na skórze
- nie pieni się zbytnio co akurat przy myciu twarzy jest plusem
- bardzo zwarta konsystencja (coś jak guma do włosów) - nie spływa z buzi, jest dokładnie tam gdzie go nałożymy, dość dziwna na pierwszy rzut oka, ale dostrzegam w niej zalety, jest zielonkawy i perłowo się mieni - jeśli ma to jakieś znaczenie, ale ja lubię takie detale :D
- przyjemny zapach - świeży, ogórkowo-trawowy - taki chemiczny aloes ;)
- bardzo wydajny - próbka starczyła mi na 6 porządnych myć buzi
- będzie prawdopodobnie dobry dla osób z wrażliwą skórą, bo jest raczej delikatny, bezdrobinkowy - dobra alternatywa dla mydła
MINUSY:
- teoretycznie powinien się pienić - w końcu to "Foaming Cleanser" - wadą nie jest fakt, że się nie pieni, a to, że nazwa jest myląca ;)
- chyba odrobinę wysusza - chociaż producent obiecuje inaczej - na buzi tego nie odczułam, bo zawsze po umyciu nakładam krem, ale na skórze dłoni poczułam jakby delikatne ściągnięcie
- brak listy składników :(
OCENA OGÓLNA:
4/6
Pewnie zapytacie dlaczego tak nisko, skoro właściwie ma same plusy? A no dlatego, że tak naprawdę to nic specjalnego... Nie zachwycił mnie ani super oczyszczeniem (nie pobije Fresh Farmacy z Lusha), ani zapachem - jest w porządku, nie przeszkadza mi, ale też nie urzeka. Ja potrzebuję hardkorowych czyścików, ale dla delikatnych cer myślę, że będzie w sam raz. Wydajność i konsystencja zdecydowanie na plus - duża wygoda stosowania. To lekkie wysuszenie dłoni mnie zaniepokoiło - zwłaszcza, że jak to bywa ze SkinFoodem - lista składników jest owiana tajemnicą, ale nie jestem pewna czy to kwestia tego kosmetyku czy po prostu twardej wody... Jeżeli macie ochotę go wypróbować, a nie lubicie się z ebayem, jest dostępny na stronie Asian Store (dokładnie tutaj), od której dostałam próbeczki w ramach współpracy, o której Wam pisałam :).
czwartek, 9 czerwca 2011
Synesis - współpraca
To już drugi raz w tym miesiącu, kiedy chcę Wam zakomunikować, że nawiązałam nową współpracę - tym razem będę testować kosmetyki Synesis :). Synesis to polskie laboratorium kosmetyczne produkujące kosmetyki luksusowe, więc tym bardziej ciekawa jestem ich produktów - więcej o samej firmie można przeczytać tutaj.
Zaledwie dwa dni po wymianie maili z firmą otrzymałam od kuriera przesyłkę. Kiedy ją rozpakowałam moim oczom ukazały się dwie tajemnicze paczuszki zapakowane ozdobnie - widać, że firma dba o najdrobniejsze szczegóły! Oprócz nich była tam także wiadomość do mnie :) (zdjęcia powiększą się po kliknięciu na nie :).
Oczywiście żadna siła nie powstrzymałaby mnie przed rozpakowaniem paczek od razu, ale że chciałam najpierw zrobić zdjęcia, żeby zaprezentować Wam zawartość przesyłki, to musiałam powściągnąć niecierpliwość... Kiedy wreszcie zdjęcia były gotowe, zabrałam się za rozpakowywanie i oto co znalazłam w tych papierowych torebeczkach...
Dostałam do przetestowania pudełeczko Glinki Marokańskiej oraz Serum Odżywienie na noc z 9 aktywnymi składnikami. Oprócz kosmetyków w paczkach znalazły się papierowe ruloniki owinięte wstążeczkami...
...które okazały się być dokładnymi opisami otrzymanych przeze mnie kosmetyków.
Firma Synesis na pierwszy rzut oka zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie dbałością o szczegóły i estetykę. Ciekawa jestem jak spiszą się ich kosmetyki, na których testowanie musicie dać mi troszkę czasu, bo - jako że są to kosmetyki pielęgnacyjne, ich pełne działanie wymaga czasu aby się rozwinąć. Ja w tej chwili polecam Wam zajrzeć na stronę internetową sklepu Synesis, gdzie można przeczytać jeszcze więcej o kosmetykach polskiego laboratorium - bo "cudze chwalicie, swego nie znacie" - ja sama przyznam, że zupełnie przypadkiem trafiłam na stronę firmy - oczywiście za pośrednictwem blogerek testujących ich produkty :). Natomiast Warszawianki mogą wybrać się do butiku Synesis na warszawskim Mokotowie - ul. Wiktorska 65 (65 metrów od stacji metra Racławicka) żeby na własne oczy zobaczyć kosmetyki, które oferuje firma.
Moje własne recenzje już wkrótce!
TAG:
Synesis
środa, 8 czerwca 2011
Dabur - Vatika - Enriched Coconut Hair Oil - kokosowy olej do włosów
PLUSY:
- wygładził i zmiękczył włosy
- uratował moje zniszczone rozjaśnianiem końcówki
- cena - jest niedrogi - opakowanie 300ml kosztowało mnie coś pod 20zł
- jest bardzo wydajny, nie zużywa się go dużo - jakieś 2 łyżki stołowe na włosy mojej długości, czyli 63cm
- skład jest boski ;)
MINUSY:
- obciąża włosy - nie można go nakładać blisko nasady włosów, bo sprawia, że wyglądają na przetłuszczone
- ciężko się zmywa - włosy zostają w strąkach i ciężko się je układa
- dostępność - tylko przez internet
- zapach spoconego kokosa :D
- wymaga rozgrzania przed użyciem, bo inaczej dostajemy białawe, nieprzyjemne w dotyku gluty
- sama aplikacja jest problematyczna - wyglądamy jakby włosy były niemyte od miesięcy - ale to akurat normalne, jednak, żeby uzyskać najlepsze efekty (podobno) powinno się nałożyć olej i iść spać z takimi wysmarowanymi włosami
OCENA OGÓLNA:
5/6
Używałam tego gada przez 2 miesiące, regularnie przed każdym myciem - a więc co 2-3 dni - i co? I nic specjalnego :(. Pierwsze kilka użyć - no może rzeczywiście były bardziej miękkie, ale od początku zauważyłam, że obciąża moje włosy. Olejowanie tym specyfikiem chyba nie dla mnie - zużyję go, ale w bólach, przez paskudny jak dla mnie zapach, który przypomina mi spoconego kokosa :D. Mojej mamie trochę pomógł, chyba nawet jest w miarę zadowolona - dlatego dostał ocenę 2, bo ode mnie samej dostałby po prostu 1 - tyle użerania się - rozgrzewanie, smarowanie, spanie z tym "zapachem" pod nosem tylko po to, żeby efekt wygładzenia był naprawdę mierny, a w dodatku włosy obciążone, oklapnięte i mało sprężyste... Niestety nie dane mi zrozumieć zachwyty nad tym olejem :(.
EDIT: Olaboga! Przepraszam za pierwotną treść tej recenzji!!! Cofam! Cofam! Cofam! Razem z olejkiem Sesa działa CUDA! Dopiero teraz ujawniło się jego działanie i jestem zachwycona! Nie dałam 6-tki, bo nadal nie zmieniam zdania co do zapachu - śmierdziuch! Ale działa!
- wygładził i zmiękczył włosy
- uratował moje zniszczone rozjaśnianiem końcówki
- cena - jest niedrogi - opakowanie 300ml kosztowało mnie coś pod 20zł
- jest bardzo wydajny, nie zużywa się go dużo - jakieś 2 łyżki stołowe na włosy mojej długości, czyli 63cm
- skład jest boski ;)
MINUSY:
- obciąża włosy - nie można go nakładać blisko nasady włosów, bo sprawia, że wyglądają na przetłuszczone
- ciężko się zmywa - włosy zostają w strąkach i ciężko się je układa
- dostępność - tylko przez internet
- zapach spoconego kokosa :D
- wymaga rozgrzania przed użyciem, bo inaczej dostajemy białawe, nieprzyjemne w dotyku gluty
- sama aplikacja jest problematyczna - wyglądamy jakby włosy były niemyte od miesięcy - ale to akurat normalne, jednak, żeby uzyskać najlepsze efekty (podobno) powinno się nałożyć olej i iść spać z takimi wysmarowanymi włosami
OCENA OGÓLNA:
5/6
Używałam tego gada przez 2 miesiące, regularnie przed każdym myciem - a więc co 2-3 dni - i co? I nic specjalnego :(. Pierwsze kilka użyć - no może rzeczywiście były bardziej miękkie, ale od początku zauważyłam, że obciąża moje włosy. Olejowanie tym specyfikiem chyba nie dla mnie - zużyję go, ale w bólach, przez paskudny jak dla mnie zapach, który przypomina mi spoconego kokosa :D. Mojej mamie trochę pomógł, chyba nawet jest w miarę zadowolona - dlatego dostał ocenę 2, bo ode mnie samej dostałby po prostu 1 - tyle użerania się - rozgrzewanie, smarowanie, spanie z tym "zapachem" pod nosem tylko po to, żeby efekt wygładzenia był naprawdę mierny, a w dodatku włosy obciążone, oklapnięte i mało sprężyste... Niestety nie dane mi zrozumieć zachwyty nad tym olejem :(.
EDIT: Olaboga! Przepraszam za pierwotną treść tej recenzji!!! Cofam! Cofam! Cofam! Razem z olejkiem Sesa działa CUDA! Dopiero teraz ujawniło się jego działanie i jestem zachwycona! Nie dałam 6-tki, bo nadal nie zmieniam zdania co do zapachu - śmierdziuch! Ale działa!
SKŁAD:
Coconut oil (Cocos nucifere oil) - olej kokosowy - zwany masłem kokosowym, otrzymywany poprzez tłoczenie i rozgrzanie kopry - twardego miąższu orzechów palmy kokosowej (Cocos nucifera). Zawiera nasycone oraz nienasycone kwasy tłuszczowe. Polecany do skóry suchej i pękającej, dojrzałej, uszkodzonej przez słońce. Stosowany w preparatach do pielęgnacji suchych i zniszczonych włosów zapewniając odbudowę, nawilżenie i ochronę włókna włosa.. Olej kokosowy ma działanie "chłodzące" i uspokajające skórę.
Neem (Azadirachta indica Leaf extract) - ekstrakt z liści miodli indyjskiej - roślina ta posiada silne właściwości antybakteryjne, antywirusowe, antyseptyczne, przeciwgrzybicze. W kosmetyce stosowane są przede wszystkim wyciągi z liści lub nasion neem, które stanowią składnik szamponów, kremów do twarzy, balsamów do ciała, mydeł oraz produktów do higieny jamy ustnej. Preparaty zawierające neem ujędrniają, wzmacniają i regenerują skórę, a przede wszystkim łagodzą stany zapalne (przetłuszczanie, zaczerwienienia, łupież).
Brahmi (Centella asiatica Plant extract) - wyciąg z wąkroty azjatyckiej - działa wspomagająco w leczeniu ran, oparzeń i zmian skórnych takich jak trądzik, opryszczka, pokrzywka, blizny, obrzęki nóg, żylaki. Korzystny wpływ związków czynnych surowca na proces syntezy kolagenu, elastyny oraz strukturę naczyń krwionośnych wykorzystywany jest w kosmetyce - jako składnik kosmetyków przeciwzmarszczkowych oraz przeznaczonych do pielęgnacji cery naczynkowej. Ponadto stosowany jest w profilaktyce obrzęków i cieni pod oczami. Wzmacnia również skórę głowy, stymuluje wzrost włosów i paznokci.
Fruit extracts of Amla Bahera and Harar (extracts of Emblica officinalis, Terminalia belirica and Terminalia chebula) - ekstrakt z owoców amli, Terminalia belirica i T. chebula - amla jest doskonałym i tradycyjnie stosowanym przez kobiety w Indiach środkiem pielęgnującym i wzmacniającym włosy. Stosowana samodzielnie w formie odżywek, wzmacnia cebulki włosów i zapobiega ich wypadaniu oraz rozdwajaniu się końcówek, a także wzmacnia skórę głowy, działa przeciwzapalnie i przeciwłupieżowo. Włosy po jej zastosowaniu nabierają blasku i gęstości.W przypadku włosów naturalnie kręconych poprawia i utrwala ich skręt.
Kapur kachri (Hedychium spicatum rhizome extract) - ekstrakt z korzenia lilii imbirowej - przyspiesza wzrost włosów poprzez stymulację mieszków włosowych, ma właściwości antyseptyczne
Henna (Lawsonia inermis leaf extract) - ekstrakt z liści lawsonii bezbronnej - Podczas pielęgnacji włosów henną lawson wnika w ich głąb, łączy się z kreatyną nadając im zdrowy wygląd - rekonstruuje włosy, dodaje im życia i blasku, zapewnia im głębokie nawilżenie i pozostawia je miękkie. Ponadto sprawia, że nasze włosy są odżywione, grubsze i lśniące. Ekstrakt ten pozbawiony jest barwnika - lawsonu - nie koloryzuje włosów. Ekstrakt z henny ma potencjał alergenny.
Milk (lac) - mleko - proteiny mleka działają jak substancja filmotwórcza, hydrofilowa, są rozpuszczalne w wodzie. Są odpowiedzialne za utrzymywanie wody w naskórku, dzięki czemu go nawilżają, a także kondycjonują, czyli zmiękcza i wygładza. Wykazują doskonałe powinowactwo do powierzchni skóry, włosów i paznokci. Działają antystatycznie, zmniejszają elektryzowanie się włosów.
Rosemary oil (Rosmarinus officinalis oil) - olejek rozmarynowy - wykazuje działanie antyseptyczne, przyśpiesza odnowę komórek naskórka, powoduje ujędrnienie skóry oraz zapobiega tworzeniu się zmarszczek oraz przebarwień. Dzięki obecności kwasu karnozowego i karnozolu - występujących wyłącznie w rozmarynie i odpowiadających za ponad 90% jego ogólnej zdolności przeciwutleniającej - ekstrakt jest silnym przeciwutleniaczem. Silniejszym, jak wykazały badania, niż powszechnie stosowane syntetyczne przeciwutleniacze takie jak BHT czy BHA. Zawiera ponadto 2-4 % kwasu ursolowego i oleanowego, które działają przeciwzapalnie, bakteriobójczo oraz chronią skórę przed działaniem promieniowania UV. Ponadto przyspieszają regenerację skóry zniszczonej bądź uszkodzonej przez promienie słoneczne oraz stymulują wzrost włosów poprzez wzmocnienie i pobudzanie do podziału ich komórek macierzystych.
Lemon oil (Citrus limonum oil) - olejek cytrynowy - jest silnym środkiem antyseptycznym stosowanym przy infekcjach skórnych takich jak trądzik, kurzajki, opryszczki i w leczeniu ran. Niszczy zarówno wirusy jak i bakterie, zamyka pory skóry, działa ujędrniająco. Przydatny do skóry tłustej. Na skórę działa przeciwświądowo, przeciwzapalnie, odkażająco, uszczelniająco, wybielająco, chociaż początkowo ją zaróżawia. Stosowany w kosmetykach przy pękających naczynkach krwionośnych, kapilarnych ze względu na zawartość witaminy C, która ma działanie uszczelniające. Przyśpiesza proces opalania skóry. Może być stosowany do pielęgnacji paznokci i skórek je okalających. Olejek ma świeży cytrynowy zapach, uważany za najlepszą nutę zapachową w perfumerii naturalnej. W aromaterapii przynosi jasność umysłu oraz emocji. Wspomaga system immunologiczny.
TBHQ (T-Butyl Hydroquinone) - TBHQ - hydrochinon tert-butylu - antyoksydant, składnik kompozycji zapachowych
Fragrance - kompozycja zapachowa
Skład: Coconut oil (Cocos nucifere oil), Neem (Azadirachta indica Leaf extract), Brahmi (Centella asiatica Plant extract), Fruit extracts of Amla Bahera and Harar (extracts of Emblica officinalis, Terminalia belirica and Terminalia chebula), Kapur kachri (Hedychium spicatum rhizome extract), Henna (Lawsonia inermis leaf extrac), Milk (lac), Rosemary oil (Rosmarinus officinalis oil), Lemon oil (Citrus limonum oil), TBHQ (T-Butyl Hydroquinone), Fragrance
TAG:
Dabur,
indyjskie kosmetyki,
olejek,
włosy
wtorek, 7 czerwca 2011
Asian Store - współpraca
Tym razem mam dla Was, a w szczególności dla mnie :D, super wiadomość - nawiązałam współpracę z Asian Store - sklepem internetowym oferującym azjatyckie kosmetyki w Polsce!
Ale od początku... Po przeczytaniu posta u Mizz Vintage, z którą Asian Store nawiązał współpracę, postanowiłam sama obadać temat i napisałam do firmy. Skontaktowała się ze mną przemiła osoba - Karolina, i napisała, że mają bardzo dużo takich zapytań jak moje i właściwie miała mi odpisać stałą formułką, że nie są zainteresowani, ale weszła na mojego bloga, poczytała, podumała i jednak zdecydowała się odezwać - co bardzo, bardzo mnie cieszy i w tym miejscu chciałabym podziękować za okazane w ten sposób uznanie :D. Zaproponowała mi taką mini-współpracę, jako, że typowa współpraca została już nawiązana z Mizz Vintage, a ja oczywiście przystałam na tą propozycję :D. Karolina obiecała mi kilka próbek i odlewek, więc z niecierpliwością czekałam na paczuchę. Wczoraj pan listonosz dostarczył pudełeczko, którego zawartość zdecydowanie przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania! Nie spodziewałam się takiej ilości próbek i miniaturek i bardzo, bardzo dziękuję Ci Karolino, jeśli to czytasz!
A zatem, zobaczcie co dostałam!
Ja zabieram się za testowanie - wkrótce pojawi się u mnie paleta swatchy kolejnych BB kremów i nowe recenzje :D. Karolina podesłała mi również składy części kosmetyków (te, które miała, bo SkinFood nadal owiany tajemnicą i nikt mi nie odpisuje :( ). Pełny przebieg współpracy będzie dostępny przez cały czas na moim blogu w zakładce "Współpraca" natomiast w kolumnie po prawej będzie wisiał banner, przez który możecie łatwo dotrzeć do sklepu Asian Store :). Nareszcie mamy wybór - użeranie się z ebayem, PayPalem i oczekiwanie na wysyłkę z końca świata, albo zakup na polskiej stronie z szybką wysyłką :D - oczywiście wybór należy do nas - konsumentów!
Ale od początku... Po przeczytaniu posta u Mizz Vintage, z którą Asian Store nawiązał współpracę, postanowiłam sama obadać temat i napisałam do firmy. Skontaktowała się ze mną przemiła osoba - Karolina, i napisała, że mają bardzo dużo takich zapytań jak moje i właściwie miała mi odpisać stałą formułką, że nie są zainteresowani, ale weszła na mojego bloga, poczytała, podumała i jednak zdecydowała się odezwać - co bardzo, bardzo mnie cieszy i w tym miejscu chciałabym podziękować za okazane w ten sposób uznanie :D. Zaproponowała mi taką mini-współpracę, jako, że typowa współpraca została już nawiązana z Mizz Vintage, a ja oczywiście przystałam na tą propozycję :D. Karolina obiecała mi kilka próbek i odlewek, więc z niecierpliwością czekałam na paczuchę. Wczoraj pan listonosz dostarczył pudełeczko, którego zawartość zdecydowanie przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania! Nie spodziewałam się takiej ilości próbek i miniaturek i bardzo, bardzo dziękuję Ci Karolino, jeśli to czytasz!
A zatem, zobaczcie co dostałam!
Dwie próbki Lioele Triple Solution - BB krem
Miniaturki SkinFood Avocado Rich Cosmetic Set - zestaw pielęgnacyjny do twarzy
- Avocado Rich Toner - toner
- Avocado Rich Emulsion - emulsja
Dwie próbki SkinFood:
- Aloe Vera Foaming Cleanser - żel myjący do twarzy
- Facial Water Vita-C (Cream) - krem z witaminą C
Miniaturka Baviphat Magic Girls Plus BB Cream - BB krem
Miniaturka Lioele Beyond The Solution - BB krem
Miniaturka Lioele Water Drop BB - BB krem
Miniaturka Skin79 Super+ BB Triple Functions - BB krem
Odlewki:
- Dr Jart + Silver Label - BB krem
- SkinFood Peach&Sake #2 - BB krem
- SkinFood Red Bean #2 - BB krem
Ja zabieram się za testowanie - wkrótce pojawi się u mnie paleta swatchy kolejnych BB kremów i nowe recenzje :D. Karolina podesłała mi również składy części kosmetyków (te, które miała, bo SkinFood nadal owiany tajemnicą i nikt mi nie odpisuje :( ). Pełny przebieg współpracy będzie dostępny przez cały czas na moim blogu w zakładce "Współpraca" natomiast w kolumnie po prawej będzie wisiał banner, przez który możecie łatwo dotrzeć do sklepu Asian Store :). Nareszcie mamy wybór - użeranie się z ebayem, PayPalem i oczekiwanie na wysyłkę z końca świata, albo zakup na polskiej stronie z szybką wysyłką :D - oczywiście wybór należy do nas - konsumentów!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







