niedziela, 3 lipca 2016

Pachnący Post - Tak pachnie lato! - Goose Creek Candle - Day in the Sun

Wracam do Was po zakończonej (z sukcesem!) ostatniej sesji w życiu z bardzo letnim zapachowym akcentem od Goose Creek Candle. Chcecie wiedzieć jak według mnie pachnie lato? Pachnie dokładnie jak Day in the Sun!

Prawdziwe lato kojarzy mi się z plażą, morzem i mnóstwem słońca - właśnie taki jest zapach wosku o nazwie Day in the Sun


Nuty zapachowe, które go tworzą to:
- nuty głowy - bergamotka, skórka cytryny, petitgrain, neroli
- nuty serca - tuberoza, kwiat pomarańczy, gardenia tahitiańska
- baza - piżmo, kokos

Prawda, że brzmią bardzo letnio? Mnie ten zapach bardzo przypomina olejek do opalania - bardzo zbliżony jest do zapachu słynnego suchego olejku Nuxe - Huile Prodigieuse - jeżeli go znacie, to możecie sobie wyobrazić jak piękna jest kompozycja aromatyczna tego wosku.

Zapach jest bardzo intensywny, więc w małych pomieszczeniach polecam ograniczenie wielkości kostki do połowy, bo ból głowy gwarantowany ;). W umiarkowanej ilości zapach jest przepiękny, luksusowy, perfumowy - co zawdzięcza dużej ilości nut kwiatowych. Jeśli lubicie egzotyczne kwiaty to z pewnością przypadnie Wam do gustu tak jak mnie :).

I na koniec ciekawostka - jeżeli znacie wosk/świecę zapachową Yankee Candle - Sun & Sand, to Day in the Sun od Goose Creek Candle jest jego bardziej intensywnym i "głębszym" odpowiednikiem!

Cena tego wosku na stronie Pachnąca Wanna to 24zł za 59g produktu o czasie palenia wg producenta 50-80 godzin, choć moim zdaniem jest to wosk tak intensywny i wydajny, że spokojnie wystarczy na dłużej ;).



Lubicie takie letnie zapachy? Macie swojego ulubieńca na tę gorącą porę roku? Podrzućcie mi je w komentarzach! 

Ściskam Was mocno i zabieram się do rozpakowywania całego mojego dobytku, który musiałam zwieźć ze sobą do domu po skończeniu studiów ;). Uff..!

8 komentarzy:

  1. Ostatnio bardzo czaję się na woski tej firmy ^^
    A jak tam z intensywnością zapachu? Obawiam się, że do mojego niewielkiego pokoju będzie trochę zbyt intensywny, tak jak w przypadku KC...
    Pozdrawiam
    Moment Of Dreams ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niedużym pokoju polecam podzielić wosk na mniejsze kawałeczki - np. połowa tego wydzielonego farbycznie kawałka, albo nawet mniej - to sobie musisz dostosować do swoich potrzeb - przy mniejszej ilości wosku jest mniejsza powierzchnia parowania, więc zapach nieco delikatniejszy :).
      A generalnie to bardzo polecam Goose Creek Candle, przy nich nawet Yankee Candle wymięka, a było moim faworytem!

      Usuń
  2. Kurcze, chyba będę musiała w takim razie rozejrzeć się za jakimiś zapachowymi nowościami na lato. U mnie wciąż w szufladzie króluje zeszłoroczny cynamon :P. Dawno nie ruszałam mojego kominka, ale po takim aromatycznym poście chyba będę musiała. Nabrałam nagle ochoty. :D A co do olejku Nuxe, to polecasz go? Czy nadaje się do każdego typu skóry? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nuxe polecam, ale nie jest to must have, choć bardzo go lubię. Fajnie spisywał się na moich przesuszonych łydkach i ramionach :). Myślę, że nadaje się raczej do większości typów skóry :).

      Usuń
    2. Moze uda mi sie go dorwać w jakimś sklepie i wypróbuje. A co polecasz bardziej? Cos w charakterze olejków moze... :-). Wracając jednak do wosków, to planujesz moze recenzje nowej kolekcji z Yankee na lato? Jestem ogromnie ciekawa Twojej opinii i tego które polecasz bo sama chciałam sie w jakieś zaopatrzyć. ;-D

      Usuń
    3. W kwestii pielęgnacyjnej na pewno Nuxe u mnie ma pierwsze miejsce, przyjemnie mi się stosowało też olejek z serii Skin So Soft z Avonu, który podprowadziłam mojej Mamie (tylko cicho sza! :D) - ten z drobinkami (są jego różne wersje, ale ta jest super na lato :D) - jego dużym plusem jest fakt, że jest z atomizerkiem, więc wygodny do aplikacji no i przy tym niedrogie toto :). Poza tym bardzo fajny jest olejek z serii Cityscape z Mary Kay (mam z niej też perfumy, które uwielbiam), ale to już droższa sprawa i jednak bardziej pod względem pielęgnacyjnym polecałabym Nuxe. Nie polecam niestety olejków "drogocennych" z Bielendy, wysypało mnie po nich nie wiem czemu, niespecjalnie odpowiadały mi też ich zapachy :/.

      Co do Yankee Candle Q3 2016 - jeszcze ich nie mam, ale być może się zaopatrzę, chociaż właśnie dotarły do mnie nowości z Colonial Candle i mam na razie co testować. Z tego co widziałam to z Q3 2016 interesowałyby mnie Dreamy Summer Nights, Flowers in the Sun i Sunset Breeze, bo Passion Fruit Martini w ogóle mnie nie nęci swoimi nutami ;).

      Usuń
    4. Dzięki za taką wyczerpującą odpowiedź na temat olejków! To się nazywa pasja i powołanie do blogowania :). Z pewnością pokieruję się Twoimi radami i sugestiami.

      Co do wosków, na zimno niuchałam Dreamy Summer Nights, męski, tajemniczy, paczulowo-piżmowy z lekką nutą jakby... wanilii (?), cuuuudo, polecam! Chyba hit sezonu. :D
      A Colonial Candle, co to takiego? Nigdy nie słyszałam. W takim razie czekam na recenzję. :)

      Usuń
  3. A ja zapomniałam o moich woskach, które leża na dnie szafy..
    Latem ich nie palę, ale ten zapach może być ciekawy.:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Zapraszam ponownie! :)

Jeżeli nurtuje Cię jakiś problem, w poście nie ma na niego odpowiedzi, a ja nie odpowiedziałam w komentarzu - napisz do mnie na maila - znajdziesz go w zakładce "Współpraca" - postaram się w miarę możliwości pomóc :).