środa, 7 sierpnia 2013

Bielenda - Bikini - Nawilżające mleczko do opalania SPF 30, Nawilżający balsam utrwalający opaleniznę

Lato w pełni, więc ja mam dla Was recenzję dwóch produktów do opalania Bielendy, które towarzyszyły mi w Bułgarii, a mianowicie Nawilżającego mleczka do opalania SPF 30 oraz Nawilżającego balsamu utrwalającego opaleniznę z linii Bielenda Bikini.
Bielenda - Bikini - Nawilżające mleczko do opalania SPF 30

PLUSY:
- bardzo przyjemny zapach
- wodoodporna formuła - sprawdzone na basenie :)
- pomimo obecności ochrony przeciwsłonecznej, odrobinę się opalamy, ale nie dochodzi do poparzeń, ani zaczerwienień
- design opakowania podoba mi się znacznie bardziej niż zeszłoroczny (tutaj post z zeszłego roku)
- brak parabenów w składzie
- szczelne zamknięcie na "klik"
- łatwo się wchłania
- nie bieli
- nie zapchało mnie, a stosowałam je również na twarz
- cena - 18zł za 200ml - może być (chociaż znam tańsze...)

MINUSY:
- forma mleczka - ja preferuję olejki
- niewygodne, pod względem użytkowym, opakowanie - dla mnie numerem jeden są spraye - przeboleję formę mleczka, byleby było w sprayu ;)
- słabo nawilża - pomimo smarowania się nim dość szybko miałam wysuszoną skórę (zwłaszcza podudzia)
- DMDM Hydantoin w składzie (skład jest bardzo zbliżony do zeszłorocznej edycji produktu, jego analiza znajduje się w tym poście)

OCENA OGÓLNA:
4-/6
Spodziewałam się po tym produkcie trochę więcej, zwłaszcza patrząc na obietnicę nawilżenia. Moje podudzia mają szaloną tendencję do przesuszania się i właściwie tego nawilżenia w lecie potrzeba mi najbardziej, a było niestety tak sobie. Oczywiście - od razu po nałożeniu produktu - bomba - fajnie się wchłaniał i skóra była gładka. Ale już 2 godziny później pojawiały się suchelce :/. Ocena skoczyłaby na pewno w górę, gdyby zdecydowano się ten produkt zamknąć w buteleczce z rozpylaczem - to by zwiększyło wygodę używania, tym bardziej dla osób, które tak jak ja - ogólnie nie przepadają za formułą mleczka. Żałuję, że firma Bielenda nie chce zrezygnować z pakowania do swoich produktów składnika o nazwie DMDM Hydantoin - możecie o nim więcej przeczytać w poście, który podlinkowałam w minusach.



Bielenda - Bikini - Nawilżający balsam utrwalający opaleniznę

PLUSY:
- ponownie - bardzo przyjemny zapach
- design opakowania lepszy niż zeszłoroczny (tutaj post z zeszłego roku)
- brak parabenów w składzie
- szczelne zamknięcie na "klik"
- łatwo się wchłania
- daje uczucie ulgi i nawilżenia
- nawilża lepiej niż mleczko do opalania
- nie bieli
- nie zapchał mnie
- cena - 15zł za 200ml

MINUSY:
- nie potrafię stwierdzić czy przedłuża/pogłębia opaleniznę... wydaje mi się, że to trochę chwyt marketingowy ;)
- niestety nie pomaga na poparzenia słoneczne (niestety przytrafiło mi się to - z mojej własnej winy :/) - nie zauważyłam aby przyspieszył regenerację i znikanie zaczerwienienia
- DMDM Hydantoin w składzie

OCENA OGÓLNA:
4+/6
Ten produkt polubiłam bardziej od jego poprzednika, ale ponownie - gdyby jeszcze był w sprayu to już byłoby naprawdę super ;). Żałuję, że nie pomógł mi za bardzo przy poparzonych ramionach i męczyłam się przez kilka dni pod parasolem, bo piekło i szczypało :(. Liczyłam na to, że będzie miał takie właściwości. Trochę żałuję też, że nie ma właściwości chłodzących, które przynosiłyby ulgę dla zgrzanej skóry. Jednak poza tym (no i tym paskudnym DMDM Hydantoin w składzie) to nie mam mu zasadniczo nic do zarzucenia. Nie potrafię stwierdzić czy pogłębił opaleniznę - da się w ogóle coś takiego zaobserwować? :D. Ogólnie - całkiem dobry produkt za dobrą cenę, ale nie podbił mojego serca na tyle, żebym się nim zachwyciła.




Pozostałe posty na temat różnych produktów do opalania, a także post o działaniu filtrów, znajdziecie tutaj --> filtry UV.


9 komentarzy:

  1. Ja jeszcze nie znalazłam mojego nr 1 wśród balsamów do i po opalaniu, może skuszę się na jeden z tych, ponieważ formuła mleczka ani brak sprayu nie przeszkadzają mi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. w tym roku nie potrzebowałam tego typu produktów
    ale najchętniej gdybym miała już kupować
    wypróbowałabym nowości Lirene

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie używałam ich. Może kiedyś wypróbuję na własnej skórze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie próbowałam i chyba podziękuję. Jakoś Bielenda mnie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie szukam czegoś po opalaniu i kompletnie nie wiem, na co się zdecydować.
    najważniejsze, żeby dobrze nawilżał, więc może się sprawdzi:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że ten balsam po nie wpływa na długość efektów opalania... no cóż nie można mieć wszystkiego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. tez posiadam ten duet i jestem całkiem zadowolona, w sumie to wydały mi się jedynymi sensownymi kosmetykami na półce z produktami przeznaczonymi do i po opalaniu.

    OdpowiedzUsuń
  8. niedawno pisałam o tym mleczku. Jak dla mnie najlepsze z tych które ostatnio mogłam testować. Ale nie dziwię się ocenie jeśli jesteś teamu zachwyconych olejkami których znowu ja zupełnie nie trawię :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś nie zachęcają mnie te produkty.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Zapraszam ponownie! :)

Jeżeli nurtuje Cię jakiś problem, w poście nie ma na niego odpowiedzi, a ja nie odpowiedziałam w komentarzu - napisz do mnie na maila - znajdziesz go w zakładce "Współpraca" - postaram się w miarę możliwości pomóc :).