sobota, 10 sierpnia 2013

Spotkanie Blogerek we Wrocławiu - 03.08.2013 - relacja i gifty od sponsorów :)


Wyjazd na Spotkanie Blogerek we Wrocławiu, które odbyło się 03.08.2013 - dokładnie tydzień temu, pojawił się w moich planach kompletnie znienacka, za sprawą Gosi z kanału youtube Margaaretkaa, z którą poznałyśmy się rok temu na Spotkaniu Śląskich Blogerek w Katowicach. Jako że z Gosią zdążyłyśmy od tamtego czasu poznać się już całkiem nieźle na kilku nieoficjalnych spotkaniach w Gliwicach i zostałyśmy blogowo-vlogowymi psiapsi ( :D ), to Gosia - kiedy dowiedziała się, że 2 pierwotne uczestniczki Wrocławskiego Spotkania zrezygnowały, zadzwoniła do mnie i do Panny Joanny (z którą też mamy psiapsiółskie kontakty od SŚB) czy nie chciałybyśmy wskoczyć na ich miejsce. Gosia nie dała mi zbyt wiele czasu do namysłu - zadzwoniła w czwartek - wzięła mnie szturmem z rańca, obudziła, zmiotła z łóżka i zmusiła do przemyślenia czy chcę jechać, a ja - po krótkim namyśle - zdecydowałam się :).
Tym sposobem w sobotę rano pomknęłam moją czerwoną strzałą do Gliwic, gdzie czekała Panna Joanna. Razem z Asią zostałyśmy zgarnięte przez Gosię nadjeżdżającą ku nam z Zabrza i popędziłyśmy - nie bez przygód po drodze, do Wrocławia. Dotarłyśmy na miejsce czyli do Galerii Italiana we Wrocławiu spocone, zgrzane niemalże do wrzenia (w sobotę było sporo ponad 30*C) i wymiętolone, więc zrezygnowałyśmy z wizyty w Salonie Fryzjerskim Carlo Biani na rzecz możliwości szybkiego odświeżenia się, przebrania i zjedzenia obiadu. Poczekałyśmy na powrót pozostałych dziewczyn z Salonu i Spotkanie rozpoczęło się na dobre :), a uczestniczyły w nim:


Swoich zdjęć ze Spotkania niestety nie mam, bo miałam rano przed wyjazdem atak sklerozy i zapomniałam aparatu, zatem - jeśli jeszcze nie widziałyście - to prezentuję Wam zdjęcia podkradzione od Panny Joanny :).

Na pierwszych 3 zdjęciach - nasi goście - przedstawiciele z firm Star Nail, Slice i Embryolisse. Następnie Marta zajęta notowaniem, siostry-blogerki - Natalia i Klaudia, Asi udało się uchwycić na zdjęciu dziewczyny na jednym końcu stołu :D, przepyszne mojito w wersji klasycznej i truskawkowej - moje było z truskawą - pychota! Kolejne zdjęcie to pojawiające się w niesamowitym tempie paczki od sponsorów, a na ostatnim widzicie jak SaraRoksana i Marta są zajęte losowaniem kolejnych giftów :).


Niestety - jako że dla nas droga była nieco dłuższa niż dla Wrocławianek, musiałyśmy się zwinąć około 18.00, żeby dojechać do domu o ludzkiej porze. Razem z nami przyjechała cała masa giftów od sponsorów, które teraz Wam zaprezentuję :).

 Prostownico-lokówka od firmy Remington - niedługo pokażę Wam jakie ciekawe opcje stylizacji oferuje :D.

Krem + próbka od Fridge by yDe - do zużycia w ciągu zaledwie 2,5 miesiąca!

 Paczka od firmy Embryolisse, której przedstawicielka opowiedziała nam parę ciekawych rzeczy na temat firmy i produktów, które okazały się być naprawdę bardzo interesujące - otrzymałyśmy Cold Cream - Rich Balm oraz miniaturkę ich najsłynniejszego produktu - Lait-Creme Concentre.

 Paczuszka, przy której dosłownie zaświeciły mi się oczka - od Bath & Body Works.

 Odżywka do włosów z firmy Organics Beauty - jej przedstawiciele również pojawili się na Spotkaniu i opowiadali o ideologii wyznawanej przez firmę, która jest ściśle związana z produkcją kosmetyków oraz ich opakowań w sposób ekologiczny :).

Firma Star Nail, której przedstawicielkę również miałyśmy przyjemność gościć, przygotowała dla nas upominki marki Cuccio.

Produkty od Slice - pęseta i... obieraczka do warzyw - to drugie mnie rozbawiło, ale na pewno się przyda ;). W dodatku Slice ma świetny design swoich produktów - bardzo mi się podobają!

Kilka produktów od firmy Kobo.

Kosmetyki od Info Plus 24.

 Produkty Green Pharmacy od Elfa Pharm.

 Torba kosmetyków od Eveline.

 Paczka od Joanny.

 Produkty Joko, Virtual i Paloma przekazane przez Miraculum.

 Olejek arganowy do włosów i coś, co zawsze chciałam mieć - lakier Essie! Od Hairstore :).

 Arbuzowy żel pod prysznic od firmy Apis.

 Kosmetyki do włosów od Ambasady Piękna.

 Upominki od firmy Tenex.

 Zestaw maseczek od Efektimy.

 Podarunek od Equilibra.

 Olej kokosowy od e-naturalne.pl.

 Dezodorant od Hummel Cosmetics.

 Cień do powiek od firmy Quiz.

 Podarunki od Lawendowej Szafy.

 Prezenty od MiaCalnea (pilerka i tarka do stóp) oraz Forever Young (krem).

 Paczuszka z kosmetykami Apis od sklepu cosnet.pl, którego przedstawiciele pojawili się na naszym Spotkaniu.

 Biżuteria od Pistil i mały prezencik dla Was w postaci rabatu :).

 Koronkowa bransoletka od Missiu.

 Słodziachne kolczyki od Natajki :). 

 Bransoletka od Angeliki Tarkowskiej, a przy okazji mały prezent dla Was w postaci rabatu -20% na jej produkty z hasłem „blogerka” :).

 Pisadła od Stabilo - uwielbiam ich cienkopisy - w ogóle uwielbiam wszelkie produkty papiernicze :D.

 Herbatka i kawusia od Skworcu - omnomnom!

 Bardzo zabawny, ale bardzo miły - dla mnie, właścicielki dwóch sierściuchów, prezencik od Czterech Łap :D.

 Bluzka od Sinsay - o dziwo dobra na mnie! :D Swoją drogą, spójrzcie jeszcze na kolejne zdjęcie - skórzane ciuszki mnie prześladowały tego dnia! :D

Fatałaszki od Butiku Lola - znowu dużo skóry - ktoś chce ze mnie chyba zrobić blogerkę sado-maso hahahaha :D.

POZOSTALI SPONSORZY:
StylePit to sklep internetowy, który zafundował nam bony na 110zł do wydania w ich sklepie - ja już swój zrealizowałam - zakupiłam... ten słynny krem firmy Embryolisse - Lait-Creme Concentre... Jakby mi było mało kosmetyków :P.
Firma Elovena, która zapewniła nam mały, zdrowy poczęstunek na początek Spotkania :).
Sklep sportowy Presto zafundował rolki BlackWheels, które w wyniku losowania przypadły w udziale Pannie Joannie :D.
Premium Rosa - niestety nie zdążyli dostarczyć przeznaczonych dla nas prezentów przed Spotkaniem, więc czekamy nadal na ich przybycie pocztą :D.
Akacia - o ile dobrze się orientuję, to zapewnili nam torby na prezenty.
Od Loompexu dostałyśmy bony na 25zł z darmową wysyłką.
PresKA przeznaczyła dla nas kupon rabatowy.

Minął już tydzień, a ja nadal nie potrafię znaleźć miejsca dla wszystkich nowości, więc doszłam do wniosku, że najlepiej będzie się nimi z Wami podzielić :D. Spodziewajcie się już niedługo rozdania z udziałem produktów, które dostałam na Spotkaniu oraz od Pań Erisek :D.
Buziaki!

środa, 7 sierpnia 2013

Bielenda - Bikini - Nawilżające mleczko do opalania SPF 30, Nawilżający balsam utrwalający opaleniznę

Lato w pełni, więc ja mam dla Was recenzję dwóch produktów do opalania Bielendy, które towarzyszyły mi w Bułgarii, a mianowicie Nawilżającego mleczka do opalania SPF 30 oraz Nawilżającego balsamu utrwalającego opaleniznę z linii Bielenda Bikini.
Bielenda - Bikini - Nawilżające mleczko do opalania SPF 30

PLUSY:
- bardzo przyjemny zapach
- wodoodporna formuła - sprawdzone na basenie :)
- pomimo obecności ochrony przeciwsłonecznej, odrobinę się opalamy, ale nie dochodzi do poparzeń, ani zaczerwienień
- design opakowania podoba mi się znacznie bardziej niż zeszłoroczny (tutaj post z zeszłego roku)
- brak parabenów w składzie
- szczelne zamknięcie na "klik"
- łatwo się wchłania
- nie bieli
- nie zapchało mnie, a stosowałam je również na twarz
- cena - 18zł za 200ml - może być (chociaż znam tańsze...)

MINUSY:
- forma mleczka - ja preferuję olejki
- niewygodne, pod względem użytkowym, opakowanie - dla mnie numerem jeden są spraye - przeboleję formę mleczka, byleby było w sprayu ;)
- słabo nawilża - pomimo smarowania się nim dość szybko miałam wysuszoną skórę (zwłaszcza podudzia)
- DMDM Hydantoin w składzie (skład jest bardzo zbliżony do zeszłorocznej edycji produktu, jego analiza znajduje się w tym poście)

OCENA OGÓLNA:
4-/6
Spodziewałam się po tym produkcie trochę więcej, zwłaszcza patrząc na obietnicę nawilżenia. Moje podudzia mają szaloną tendencję do przesuszania się i właściwie tego nawilżenia w lecie potrzeba mi najbardziej, a było niestety tak sobie. Oczywiście - od razu po nałożeniu produktu - bomba - fajnie się wchłaniał i skóra była gładka. Ale już 2 godziny później pojawiały się suchelce :/. Ocena skoczyłaby na pewno w górę, gdyby zdecydowano się ten produkt zamknąć w buteleczce z rozpylaczem - to by zwiększyło wygodę używania, tym bardziej dla osób, które tak jak ja - ogólnie nie przepadają za formułą mleczka. Żałuję, że firma Bielenda nie chce zrezygnować z pakowania do swoich produktów składnika o nazwie DMDM Hydantoin - możecie o nim więcej przeczytać w poście, który podlinkowałam w minusach.



Bielenda - Bikini - Nawilżający balsam utrwalający opaleniznę

PLUSY:
- ponownie - bardzo przyjemny zapach
- design opakowania lepszy niż zeszłoroczny (tutaj post z zeszłego roku)
- brak parabenów w składzie
- szczelne zamknięcie na "klik"
- łatwo się wchłania
- daje uczucie ulgi i nawilżenia
- nawilża lepiej niż mleczko do opalania
- nie bieli
- nie zapchał mnie
- cena - 15zł za 200ml

MINUSY:
- nie potrafię stwierdzić czy przedłuża/pogłębia opaleniznę... wydaje mi się, że to trochę chwyt marketingowy ;)
- niestety nie pomaga na poparzenia słoneczne (niestety przytrafiło mi się to - z mojej własnej winy :/) - nie zauważyłam aby przyspieszył regenerację i znikanie zaczerwienienia
- DMDM Hydantoin w składzie

OCENA OGÓLNA:
4+/6
Ten produkt polubiłam bardziej od jego poprzednika, ale ponownie - gdyby jeszcze był w sprayu to już byłoby naprawdę super ;). Żałuję, że nie pomógł mi za bardzo przy poparzonych ramionach i męczyłam się przez kilka dni pod parasolem, bo piekło i szczypało :(. Liczyłam na to, że będzie miał takie właściwości. Trochę żałuję też, że nie ma właściwości chłodzących, które przynosiłyby ulgę dla zgrzanej skóry. Jednak poza tym (no i tym paskudnym DMDM Hydantoin w składzie) to nie mam mu zasadniczo nic do zarzucenia. Nie potrafię stwierdzić czy pogłębił opaleniznę - da się w ogóle coś takiego zaobserwować? :D. Ogólnie - całkiem dobry produkt za dobrą cenę, ale nie podbił mojego serca na tyle, żebym się nim zachwyciła.




Pozostałe posty na temat różnych produktów do opalania, a także post o działaniu filtrów, znajdziecie tutaj --> filtry UV.


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

ShinyBox - lipiec

Z małym poślizgiem, spowodowanym urlopowaniem w Bułgarii, w końcu dostałam w swoje łapki lipcowe pudełko ShinyBox!
Tym razem otrzymałam standardowe białe pudełeczko Shiny, które zawierało 6 produktów, w tym 2 pełnowymiarowe, oraz podwójny prezent marki Wibo :).



Przechodząc do konkretów... Uważam, że to dość udane pudełko i aż 6 z 8 kosmetyków przypadło mi do gustu, a są to:

URIAGE - Woda termalna 50 ml 
Ratowała nam (mnie, Margaretce i Pannie Joannie) skórę w drodze na i ze Spotkania Blogerek we Wrocławiu, które wypadło akurat w czasie masakrycznych upałów - spryskiwałyśmy się nią ile wlezie, żeby choć odrobinę się ochłodzić i spełniała swoje zadanie w 100%. Myślę, że doczeka się recenzji, w której chciałabym poruszyć także temat wód termalnych w sprayu i sensu ich istnienia na rynku kosmetycznym :).

URIAGE - Creme lavante - Krem do mycia 15ml
Powędruje do mojego pudełka na miniaturki, które zabieram na jakieś krótsze wypady np. na weekend - mam już niezłą kolekcję takich miniaturek :D.

L'OCCITANE EN PROVENCE - Żel pod prysznic - Werbena 75 ml
Miałam możliwość zapoznać się z tym produktem przy okazji paczki od L'Occitane en Provence i odpowiadał mi zapachowo. Niestety cenowo jest moim zdaniem za wysoko, ale to przyjemny produkt i chętnie go zużyję, albo podobnie jak jego poprzednik - trafi do pudełka na miniaturki :).

L'OCCITANE EN PROVENCE - Mleczko do ciała - Werbena 75 ml
Cieszę się, że razem z żelem, w ShinyBox znalazło się też mleczko do ciała, bo akurat tego produktu z linii Werbena nie miałam okazji jeszcze poznać.

GRASHKA - Baza pod cienie i do ust (produkt pełnowymiarowy)
Jestem bardzo ciekawa czy spisze się lepiej niż moja ulubiona baza z Joko :).

WIBO - Extreme Nails - Lakier do paznokci (prezent)
Dostałam lakier w kolorze zielono-miętowym, fajny na lato - przyda się :D.

Produkty, które pójdą/poszły w inne ręce, ponieważ mnie nie przypadły do gustu to:

GRASHKA - Cień do powiek perłowy (produkt pełnowymiarowy)
Jestem strasznym leniwcem cieniowym i od jakichś 2 lat używam praktycznie tylko i wyłącznie paletek Sleeka - nie lubię szukać pojedynczych cieni w moim pudle z kosmetykami - zabiera to tylko niepotrzebnie czas... Co prawda kolor cienia był naprawdę ładny, ale doszłam do wniosku, że mam coś podobnego w Sleekach, więc powędrował w rączki Margaretki :).

WIBO - Cień do powiek z jedwabiem
Nie mam pojęcia co z nim począć, bo trafiły mi się perłowe błękity, których sama chyba nie będę umiała nałożyć tak, żeby nie wyszło babciowo ;). Poza tym - podobnie jak w przypadku cienia Grashka - nie lubię pojedynczych cieni...


Jak Wam się podobał lipcowy ShinyBox? Ja oceniam go na mocną 4+ :).


piątek, 2 sierpnia 2013

Farmona - Jantar - Odżywka do włosów i skóry głowy

Wracam do Was z kosmetycznym postem po wakacjach!!!
Tak, tak... w końcu i ja się dorobiłam słynnego Jantara ;). Po wypróbowaniu naprawdę sporej ilości różnych specyfików zapobiegających wypadaniu włosów, które działały mniej lub bardziej, ewentualnie wcale, zdecydowałam się zaufać znanemu na blogach produktowi. Jak myślicie - podziałało? ;)
PLUSY:
- widocznie przyspiesza porost włosów - przyrost moich od marca, kiedy ścięłam włosy do obojczyków wynosi około 13-15cm
- ogranicza wypadanie włosów, ale nie niweluje go całkiem
- zauważyłam nowe baby hair <3
- przyjemny, "męski" zapach
- ogromna ilość ekstraktów w składzie i to już praktycznie od jego początku
- nie wzmaga przetłuszczania włosów
- nie podrażnia skóry głowy
- cena - około 10-12zł
MINUSY:
- niezbyt wygodne opakowanie - ciężko się aplikuje (polecam przelać do atomizera ;))
- po jego nałożeniu czuję, że włosy nie są już tak czyste jak powinny
- po aplikacji pozostawia lepką warstwę na dłoniach (dla mnie to żaden problem ;))
- średnio wydajny produkt - mam wrażenie, że trzeba go sporo zużyć na 1 aplikację, żeby dokładnie pokryć skalp - buteleczka wystarcza na około 1 miesiąc stosowania (ja kończę aktualnie trzecią, ale moje stosowanie nie było super regularne...)
- dostępność- miałam problem z jego znalezieniem, ale teraz już wiem, że mogę zamawiać w aptekach Dbam o Zdrowie :)
OCENA OGÓLNA:
5+/6
Jestem z tego produktu naprawdę zadowolona - chyba nawet na tyle, żeby w końcu spiąć tyłek i zacząć stosować go bardziej regularnie ;). Bo tego co robiłam dotychczas to regularnością bym nie nazwała ;). Przede wszystkim zawdzięczam Jantarowi dużo szybszy wzrost włosów - tak jak pisałam w plusach - od marca - czyli przez 5 miesięcy, włosy urosły mi o jakieś 15cm, co dawałoby około 3cm na miesiąc - uważam, że to bardzo dużo! Jeśli chodzi o ograniczenie wypadania - tu jest nieco gorzej, bo owszem - trochę mniej włosów wypada, ale chciałabym jeszcze bardziej zredukować tę ilość. Trudności w aplikacji związane ze szklaną butlą i kroplomierzem, z którego czasami nie chce kapać, rozwiązałam przelewając preparat do atomizera - teraz stosowanie Jantara jest bezproblemowe i polecam Wam taki sposób! Ja nakładam Jantar zazwyczaj na noc, bo jeśli zrobię to w ciągu dnia, a gdzieś wychodzę, to mam wrażenie brudnych włosów, choć nie mogę powiedzieć, że Jantar zwiększył przetłuszczanie - nic się w tej kwestii nie zmieniło. Dzięki swojemu zapachowi, który ja określiłabym jako nieco męski, nadaje się do stosowanie przez płeć piękną i tą brzydszą ;). W składzie widzimy sporo ekstraktów roślinnych, witaminy, składniki odżywcze. Na KWC w składzie podana jest stara receptura kosmetyku, w której znajdowało się kilka nieciekawych konserwantów, ale skład został zmieniony i teraz jest lepiej :). Z pewnością kupię Jantara ponownie, tylko tym razem postaram się stosować go bardziej regularnie ;).