czwartek, 5 września 2013

O'right - Green Tea Conditioner - Odżywka do włosów normalnych i lekko zniszczonych - Czy aby na pewno naturalna pielęgnacja?


I znowu nie będzie miło i przyjemnie ehh... Zrobiłam się jakąś zołzą chyba, ale nic na to nie poradzę, bo "czasami człowiek musi, inaczej się udusi" ;).

Przy okazji odżywki do włosów O'right Green Tea Conditioner, którą otrzymałam na Spotkaniu Blogerek we Wrocławiu, wzięło mnie na refleksje. Pamiętam jak jeszcze analizowałam składy to pisałam - "to złe, tamto złe" a i tak na paszczę/włosy/paznokcie kładłam, bo krzywdy nie robiło, więc o co tyle hałasu. Generalnie nie jestem czepialska pod tym względem - nie mam żadnych alergii, mało co mnie podrażnia, czasami kompletnie tragiczny i syfiasty skład działa u mnie cuda i płakać z tego powodu nie będę. Właściwie to właśnie z tej przyczyny w tej chwili nie robię analiz - po co się denerwować - jak działa dobrze, krzywdy nie robi - używam. Nie lubię jednak uczucia, że ktoś mnie robi w jajo, a już jak widzę, że ktoś mi pseudonaturalny kit wciska to mnie kurza twarz naprawdę roznosi ;). A tutaj mam wrażenie, że się z taką właśnie sytuacją spotykamy...

Do rzeczy - na stronie Organics Beauty, które było jednym ze sponsorów na naszym Spotkaniu (odwiedzili nas osobiście ich "eksperci" i opowiadali jak to cudownie, naturalnie, ekologicznie itp. itd.), wchodzę na stronę produktu O'right Green Tea Conditioner i czytam co następuje: "92,2% Naturalnych składników", patrzę na etykietę, patrzę jeszcze raz na stronę... i znowu na etykietę... i tak dla pewności na stronę zerkam ponownie... i myślę sobie - "Że co?". Jakbym była w kreskówce to nad moją głową pojawiłby się znak zapytania. No to popatrzcie same na skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Stearalkonium Chloride, Behenyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Quaternium-91, Cetrimonium Methosulfate, Fragrance, Green Tea Extract, Sorbitan Monoleate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Stearic Acid, PEG-150 Pentaerythrityl Tetrastearate, Citric Acid, DMDM Hydantoin, IPBC.

sama natura czyż nie ;) (oczywiście część składników pochodzenia naturalnego ma skomplikowane nazwy chemiczne, ale bez przesady ;))?
Nie wiem gdzie jest ukryte te 92,2% naturalnych składników, ale obstawiam, że chodzi o udział objętościowy - no bo pierwsza w składzie woda wszak naturalnym składnikiem jest, a na pewno stanowi spory procent receptury i tak dalej i tak dalej... Ekstrakt z zielonej herbaty dopiero gdzieś pośrodku składu, kilka składników "pomarańczowych" - czyli o potencjale drażniącym/alergizującym i wisienka na torcie - DMDM Hydantoin. Parsknęłam śmiechem jak zobaczyłam. Cóż to jest DMDM Hydantoin? Pozwólcie, że zacytuję fragment własnego posta z czasów, kiedy jeszcze analizowałam składy:
DMDM Hydantoin - konserwant, donor formaldehydu (40% roztwór formaldehydu to formalina - tak, tak - właśnie ta używana do konserwacji ciał w prosektoriach) - pochodna formaldehydu, może uwalniać w produkcie lub na skórze formaldehyd, który powoduje szybsze starzenie się skóry i jest silnym alergenem! Jest także potencjalnie kancerogenny! W Unii Europejskiej konserwant ten dopuszczony jest do wszystkich wyrobów, przy czym jego maksymalna zawartość w produkcie końcowym nie może przekroczyć 0,6 % aktywnego składnika.
Nawet jeżeli ten udział procentowy nie jest przekroczony, to w produkcie, który reklamuje się jako tak naturalny czy organiczny moim zdaniem nie powinien się ten składnik w ogóle znaleźć. Ja rozumiem - to jest tani konserwant, ale skoro już mówimy o cenie... 100ml odżywki (czyli taka buteleczka jaką dostałam i wystarczyła mi na około 5 czy 6 użyć) kosztuje... 39zł. Opakowanie 400ml kosztuje 89zł i ma fajny bajer - butelka zrobiona jest bodajże z odpadów sojowych i w denku znajdują się ziarenka akacji - można zakopać butelkę w ziemi, ona się rozłoży i wyrośnie nam drzewo. No ale nie takimi bajerami mydlono już konsumentom oczy... Skoro cena jest tak wysoka, to chyba nie będzie niczym zdrożnym wymagać od producenta, żeby użył nieco droższego, ale bezpieczniejszego konserwantu prawda? Takie jest moje zdanie...

No ale niech będzie - odczepię się już od składu - jak jest z działaniem? A no tak jak już napisałam - wydajnością nie powala - 100ml na moich włosach rozeszło się w 5-6 użyciach. Dziwna rzecz się działa - właściwie traktowałam to jako plus - moje włosy jakby "zjadały" tą odżywkę - musiałam nakładać ją dwukrotnie, ponieważ przy pojedynczym nałożeniu naprawdę sporej porcji produkt wsiąkał włosy - kompletnie znikał! Niestety właściwie na tym się kończyło działanie tego produktu, bo jedyne co zauważyłam to koszmarne splątanie włosów - masakra przy rozczesywaniu. Zero jakiegokolwiek wygładzenia, w ogóle zero czegokolwiek. Włosy matowe, rozcapierzone na wszystkie strony - co ciekawe - taki sam efekt u mojej Mamy.

Przykro mi ale O'right nie spisał się "all right" ;).
PLUSY:
- bardzo ładny zapach - jak perfumy Elizabeth Arden "Green Tea" (ten plusik przy ocenie jest właściwie głównie za zapach...)
- przyjemna konsystencja
- bardzo intensywnie wchłania się we włosy

MINUSY:
- bardzo kiepska wydajność
- wysoka cena - 39zł za 100ml, 89zł za 400ml
- bardzo plącze włosy
- utrudnia rozczesywanie
- nie wygładza włosów, w żaden sposób nie poprawia ich wyglądu, wręcz go pogarsza
- w "naturalnym" składzie mamy DMDM Hydantoin, ogólnie skład nie taki jakiego bym się spodziewała

OCENA OGÓLNA:
1+/6



Widzę, że mi wyszedł niezły elaboracik - tak to już bywa jak mnie jakiś produkt zawiedzie ;)... Jest mi naprawdę szczerze przykro, bo sama idea organicznych kosmetyków bardzo mi się podoba, ale wrażenie, że ktoś mi wciska kit mnie po ludzku irytuje. Może nie mam racji, może rzeczywiście objętościowo natury w tej odżywce jest 92,2%, ale tak czy siak - te pozostałe 7,8% to w takim razie śmieci z DMDM Hydantoin na czele i ja takiej "naturze" podziękuję.

20 komentarzy:

  1. Nie lubię analizować składów, ale lubię osoby, które robią to za mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG, z tym składem to mnie powaliłaś! Na Igraszkach Kosmetycznych też były przedstawicielki tej firmy i dostałam z tej serii szampon. Aż zaraz chyba polecę sprawdzić jego skład... Bądź co bądź, rzeczywiście wydaje mi się, ze skóra głowy jak miała się poprawić,tak się poprawiła, ale... ciekawe jaki to "naturalny" składnik mi ją tak "wyleczył";/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem składu szamponu, bo na Spotkaniu wydawało mi się, że przedstawiciele jakoś bardziej jego reklamowali niż tą odżywkę, więc może szampon ma lepszy skład ;).

      Usuń
  3. Fajnie wiedzieć, że nie tylko ja jestem taka czepialska :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no ja generalnie się składów nie czepiam, dopóki mi ktoś nie próbuje wmówić, że "białe jest czarne" ;)

      Usuń
  4. Czyli bez szału... z tym składem to sobie w kulki polecieli...

    OdpowiedzUsuń
  5. Taki produkt "organics" i taki green tea, że aż chemia furkocze :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja wygrałam ich szampon i jeszcze go nie używałam, ale powiem szczerze, że mnie zasmuciłaś. Cena powala jak na szampon, a skład nawet w połowie nie naturalny ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię reklam 'organic' a potem się okazuje, że organic to tutaj nic nie ma :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I z "orgaNIC" pozostaje tylko "NIC" ;)

      Usuń
  8. taa to tak samo jak pat&rub 100% natury bla bla bla ... ale przynajmniej takie kosmetyki fajnie pachną : P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pachnieć to pachną - a jakże, ja kompletnie nie mam nic przeciwko! Luuubię pachnące! Problem w tym, że krzyczą głośno, że "ojakietonaturalne!", a tu klops...

      Usuń
  9. NIE WIEM SKĄD MACIE TEN PRODUKT, ALE SKŁAD JEST ZUPEŁNIE INNY:

    Aqua, Cetyl Alcohol, *Behenyl Alcohol, Laureth-25, Gliceryl Stearate, Stearic Acid, Sorbitan Olate, Tricetylmonium Chloride, Quaterinum-91, Cetrimonium Methosulfate, Cetearyl Alcohol, *Camellia Sinensis Leaf Extract, Fragrance, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Citric Acid, Methylisothiazolinone, Iodopropynyl Butylcarbamate.

    I jest to odżywka pochodząca bezpośrednio od producenta.

    Co do plątania włosów nie jest to odzywka przeznaczona do włosów zniszczonych,farbowanych czy tez poddawanych zabiegom chemicznym zatem zastosowanie jej do włosów z problemami nie przyniesie pożądanego rezultatu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Produkt otrzymałam ja i pozostałe blogerki obecne na Spotkaniu Blogerek we Wrocławiu od przedstawicieli firmy.
      Skład spisałam z opakowania ;).
      Również na opakowaniu podana jest informacja, że odżywka jest do włosów normalnych i lekko zniszczonych - moje właśnie takie były i niestety produkt się nie sprawdził.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. A czy Pani włosy były farbowane, rozjaśniane, de koloryzowane lub poddawane zabiegom chemicznym?
      Byc może zastosowała Pani odzywkę po zwykłym szamponie? W przypadku tych odzywek konieczne jest stosowanie szamponów tej marki - tylko wówczas sie dopełniaja

      Usuń
    3. Farbowane owszem, ale nie bezpośrednio przed używaniem tego produktu, około 2 miesiące przed, więc nie sądzę by miało to wpływ. Poza tym używała jej również moja Mama, która ma naturalne włosy i miała podobne spostrzeżenia.
      Niestety nie dostałyśmy szamponów z tej serii do wypróbowania, ale zapewniano nas, że podziała bez względu na użyty wcześniej szampon.
      Ciekawa jestem w takim razie jak spisywałaby się odżywka w połączeniu z szamponem. Może się jeszcze kiedyś nadarzy okazja, żeby wypróbować :).
      Dziękuję za komentarz!

      Usuń

Dziękuję za komentarz! Zapraszam ponownie! :)

Jeżeli nurtuje Cię jakiś problem, w poście nie ma na niego odpowiedzi, a ja nie odpowiedziałam w komentarzu - napisz do mnie na maila - znajdziesz go w zakładce "Współpraca" - postaram się w miarę możliwości pomóc :).