W zeszłym roku pisałam Wam o moim nieplanowanym nalocie na Rossmanna, podczas którego zaopatrzyłam się m.in. w piankę do włosów mojej ulubionej włosowej firmy, czyli Toni&Guy. W komentarzach wiele z Was pisało, żebym dała znać jak spisuje się ten produkt, więc testowałam, testowałam... i wytestowałam na tyle, żeby dzisiaj przedstawić Wam jego recenzję :).
Pianka zwiększająca objętość włosów od Toni&Guy pochodzi z serii kosmetyków Prep. Linia Prep to produkty zamknięte w ascetycznych wręcz, białych opakowaniach - mnie taka estetyka bardzo odpowiada, uważam, że wygląda to profesjonalnie. Kosmetyk ma 220ml objętości - trochę mniej niż większość tego typu produktów (chyba zazwyczaj mają po 250ml) ale muszę przyznać, że jest bardzo wydajna, co zawdzięcza prawdopodobnie temu, że po wydobyciu jej z opakowania jest mocno spieniona - znacznie zwiększa swoją objętość.
Produkt ma wygodny aplikator/spieniacz - pianki często są zakończone otworem w kształcie gwiazdki - ale w tym przypadku jest to rureczka, dzięki której możemy nałożyć piankę bezpośrednio u nasady włosów, bez potrzeby aplikowania jej najpierw na dłoń. Moim zdaniem to duży plus, bo pianki zwiększające objętość powinny być nakładane u nasady włosów, gdyż właśnie tam objętość jest najbardziej pożądana (jak w reklamie - "włosy uniesione od nasady... aż po same końce" czy coś w tym stylu hihi ;)).
Po raz kolejny przy opisie kosmetyku Toni&Guy zwrócę uwagę na zapach - ja po prostu kocham tą charakterystyczną perfumową woń ich kosmetyków, która na dodatek całkiem długo utrzymuje się na włosach <3.
Przejdźmy jednak do działania - bo przecież z pewnością nie raz - tak jak ja, szukałyście kosmetyku, który faktycznie nada włosom objętości ;). Działa? No muszę przyznać, że tak :). Oczywiście nie obiecywałam sobie lwiej grzywy, ale faktycznie włosy są bardziej uniesione niż po innych podobnych produktach. Ja używam tej pianki właściwie za każdym razem gdy modeluję włosy i "odbijam" je od głowy z użyciem grubej okrągłej szczotki. Takie uniesienie na samej piance utrzymuje się całkiem nieźle przez kilka godzin, aczkolwiek ja zwykle lubię trochę podtapirować jeszcze włosy i utrwalić wszystko lakierem (również z Toni&Guy - mój ulubieniec roku 2013 :))
Odradzam stosowanie pianki na suche włosy, ponieważ będą miały tendencję do sklejania się i nieestetycznego, nieświeżego wyglądu. Nie polecam także nakładać jej na długości włosów, a jedynie przy nasadzie - nie jest to pianka utrwalająca fryzurę, tylko przeznaczona do modelowania i unoszenia włosów, więc nakładanie jej na całą długość włosa jest po pierwsze bezzasadne, a po drugie może też spowodować, że włosy stracą sprężystość na długości. Tak więc piankę nakładamy na wilgotne włosy, u nasady! :)
Minusem tego produktu będzie zapewne dla wielu z Was (dla mnie też, ale i tak będę ją kupować ;)) jej cena - kosztuje około 39,99zł w cenie regularnej w Rossmanie, mnie udało się ją wyczaić w promocji za 19,99zł, więc nie sposób było nie skorzystać z takiej okazji :D.
Ogólnie rzecz biorąc jest to prawdopodobnie najlepsza pianka nadająca objętość jaką miałam okazję dotychczas stosować. Odpowiada mi pod wieloma względami, nauczyłam się z nią pracować i chyba jeszcze długo nie zamienię jej na żadną inną, nawet pomimo niezbyt zachęcającej ceny ;).
PLUSY:
- śliczny zapach
- zapach długo utrzymuje się na włosach
- wygodny aplikator pozwalający na nałożenie produktu u nasady włosów
- estetyczne opakowanie
- dobra wydajność produktu
- faktyczne uniesienie włosów u nasady przy modelowaniu
- około 3-4 godziny faktycznego uniesienia włosów bez tapirowania
- nie skleja włosów (gdy użyta prawidłowo)
- cena promocyjna 19,99zł (Rossmann)
MINUSY:
- skleja włosy jeśli nałożymy ją gdy są już suche
- nie nadaje się do stosowania na całej długości włosów - tylko u nasady
- cena - około 39,99zł - regularna (Rossmann)
OCENA OGÓLNA:
5/6
Znacie produkty Toni&Guy? Ja mogę je polecić - jeszcze nie trafiłam na bubla od nich, a nawet jeśli by tak było to chyba stosowałabym go jako perfumy, bo uwielbiam zapach ich kosmetyków hehe :D.











