środa, 8 lipca 2015

Mary Kay - Cudowny Zestaw TimeWise - wrażenia po 2 tygodniach z akcją Glow and Tell

Pierwsze dwa tygodnie udziału w akcji Glow and Tell i testowania zestawu Mary Kay -  Cudowny Zestaw TimeWise, z którym zapoznawałam Was w tym poście minęły! Pora na pierwsze wrażenia i relację - zapraszam!



Akcja Glow and Tell od czasu mojego poprzedniego posta dorobiła się już dedykowanej strony, gdzie możecie poznać inne Ekspertki testujące kosmetyki Mary Kay. Z tego co zauważyłam, nie ja jedna wybrałam akurat Cudowny Zestaw TimeWise - wygląda na to, że większość blogerek chce się odmładzać :D.

O idei akcji, polegającej na stosowaniu całych linii produktów kosmetycznych pisałam Wam już wcześniej. Opisałam tam także zawartość oraz sposób stosowania zestawu, który otrzymałam, czyli Cudownego Zestawu TimeWise.


Tak jak wspominałam poprzednio, w skład mojego zestawu weszły następujące kosmetyki:
- Mleczko 3-w-1 TimeWise® - oczyszcza, delikatnie złuszcza i odświeża skórę
Nawilżająca Emulsja Przedłużająca Młodość TimeWise® - zmniejsza pojawianie się zmarszczek i intensywnie nawilża
- Serum na Dzień TimeWise® z filtrem SPF 30 - chroni przed promieniowaniem zapobiegając zmarszczkom i nierównemu kolorytowi cery
- Serum na Noc TimeWise® - odżywia redukując głębokie linie i zmarszczki.
Na początek postaram się opisać każdy z produktów z osobna, a następnie podsumować ich dotychczasowe - dwutygodniowe, działanie na moją skórę :).


Produkty testowałam zgodnie z zaleconym przez producenta schematem:

RANO
Krok 1: Mleczko 3-w-1
Krok 2: Serum na Dzień z filtrem SPF 30
Krok 3: Nawilżająca Emulsja Przedłużająca Młodość


WIECZOREM
Krok 1: Mleczko 3-w-1
Krok 2: Serum na Noc
Krok 3: Nawilżająca Emulsja Przedłużająca Młodość

Muszę przyznać, że byłam tym razem wyjątkowo systematyczna - zdarzyło mi się pominąć pielęgnację zaledwie 2 lub 3 razy - głównie ze względu na pośpiech w danej chwili, jednak nadrabiałam zaniedbanie jak tylko miałam taką możliwość.


Mleczko 3-w-1 TimeWise®
Wyjaśnijmy sobie coś na wstępie. Drogie Mary Kay - przecież to nie jest mleczko ;). Mnie to oczywiście w żaden sposób nie przeszkadza, bo nie przepadam za mleczkami do oczyszczania, ale postuluję o zmianę nazwy na stronie na na przykład żel, bo właśnie żelem jest tenże produkt. 
Kiedy umieściłam fotkę zestawu na Instagramie, w komentarzach pojawiła się opinia (Beti - pozdrawiam! :*), że ten żel to straszna lipa, jednak postanowiłam, że dam mu szansę i nie żałuję, bo akurat mojej skórze się spodobał. Nie jest to może najbardziej intensywny oczyszczacz na świecie, ale jego właściwości myjące są jak dla mnie w zupełności wystarczające. Obecność drobinek sugeruje zdolności peelingujące, jednak są one (te one drobinki znaczy) dość malutkie i mocno rozproszone w żelu, więc jako takiego złuszczania nie dają (patrz - zdjęcie poniżej). Nie przeszkadza mi to - od zdzierania mam szczoteczkę do twarzy, z którą ten żel również świetnie współpracuje - takie rozwiązanie mogę zastosować raz w tygodniu bez ryzyka podrażnienia np. w okolicy skrzydełek nosa.
Zapach żelu jest praktycznie niewyczuwalny, bardzo subtelny.
Uważam, że ten produkt bardzo dobrze spisuje się w codziennej pielęgnacji twarzy - nie podrażnia, daje uczucie odświeżenia i czystości, nie wysusza i nie powoduje napięcia skóry.



Produktem nakładanym po umyciu twarzy mleczkiem/żelem jest serum - rano - to na dzień, wieczorem - na noc. Serum na dzień jest produktem zdecydowanie najbardziej przypominającym mleczko. Jest dość rzadkie i lejące i ma lekki zapach filtra przeciwsłonecznego, który z resztą zawiera w wysokości SPF30. Uważam, że świetnym pomysłem Mary Kay było włączenie do zestawu TimeWise produktu z filtrem, gdyż często filtry "nie dogadują się" z innymi kosmetykami, a tutaj mamy dedykowany i dopasowany do reszty zestawu produkt.
Serum świetnie się wchłania - moja skóra wręcz je "wypija". Ma wygodny i higieniczny dozownik w postaci pompki - w moim przypadku potrzeba około 3-4 pompek, które wystarczają mi na pokrycie twarzy, szyi i dekoltu (o nie też przecież trzeba dbać! a jakże!).
Przy kilku pierwszych zastosowaniach odczuwałam lekkie pieczenie i czasami wraca ono gdy mocno złuszczę skórę, co właściwie nie dziwi, jeśli przypomnimy sobie, że to serum czyli kosmetyk dość skoncentrowany. Lekkie podrażnienia w postaci miejscowych zaczerwienień szybko znikają, jednak myślę, że jeżeli poparzyłabym sobie skórę na słońcu, to aplikacja tego produktu mogłaby być problematyczna (sytuacja hipotetyczna, bo to w końcu filtr, więc jakie poparzenia w ogóle?? :D).




Serum na Noc TimeWise®
Najbardziej "bajerancki" produkt z serii, bo przecież zawiera "perełki"!!! Po słowie perełki jestem kupiona i wszyscy mogą iść spać. No i właściwie po jego nałożeniu można ;). Tym razem mamy do czynienia z produktem w formie żelowej, niestety perełki ulegają dezintegracji po przejściu przez pompkowaty dozownik (chlip! chlip!). W tym przypadku wystarczają mi zaledwie 1 lub 2 pompki produktu do aplikacji na całą twarz. Podobnie jak w przypadku serum na dzień, po zastosowaniu tego gagatka pojawiło się u mnie lekkie pieczenie i podrażnienia w postaci zaczerwienień, które wracały jeszcze przez kilka dni stosowania - teraz praktycznie już ich nie obserwuję (obstawiam, że połowa winy leży po mojej stronie, bo za mocno poczochrałam sobie buzię szczoteczką). Podobnie jak serum na dzień tak i to na noc wchłania się bardzo szybko, a żelowa konsystencja pozostawia przyjemne świeże uczucie na twarzy i bardzo subtelny, prawie niewyczuwalny zapach.



Właściwie główny bohater całej serii, w postaci lekkiego kremu w tubce. Zapach w tym przypadku jest praktycznie niewyczuwalny. Dobrze się wchłania, a porcja widoczna na zdjęciu poniżej wystarcza na całą twarz i dekolt. Jeśli chodzi o jego współpracę z produktami do makijażu - co dla mnie jest bardzo ważne - bywa różnie. Jednego dnia z Revlonem - Colorstay współpracuje świetnie, drugiego Revlon z niego dosłownie spływa, jeszcze innym razem dogaduje się z Estee Laude - Double Wear, żeby nazajutrz zupełnie się z nim nie zrozumieć. Po dwóch tygodniach stosowania nadal próbuję rozgryźć tę zagadkę, ale niestety jedyną zmienną w tym równaniu jest moja skóra i jej fanaberie, więc może tu leży problem... Ciekawa jestem jak wypadłby w połączeniu z podkładem marki Mary Kay - na przykład matującym również z serii TimeWise. Chyba będzie trzeba to sprawdzić :).


Działanie
Jeśli chodzi o ogólne działanie całego zestawu na stan mojej skóry to z pewnością mogę mu przypisać zasługi w polu nawilżania - skóra jest odczuwalnie w lepszym stanie pod tym względem. Wpływ na moje zmarszczki mimiczne na czole, które mam chyba od liceum (i właściwie na razie jedyne... chyba po prostu za dużo się dziwię :D) na razie jest niewielki, może odrobinę spłyciły się niektóre z nich, ale jest chyba troszkę za wcześnie by to stwierdzić. Nie zauważyłam właściwości komedogennych i tzw. zapychania, choć moja skóra generalnie nie ma takich skłonności. Póki co jestem z mojego zestawu zadowolona i mam zamiar dalej poddawać swoją cerę jego działaniu. Jeżeli zauważę jakieś istotne zmiany z pewnością dam o tym jeszcze znać i zaktualizuję ten post za jakiś czas.


W poście "zapoznawczym" wspominałam, że w planach jest konkurs, w którym do wygrania będą 3 zestawy produktów Mary Kay, co będzie nie lada kąskiem, gdyż przykładowo cena mojego zestawu to 369zł, więc z pewnością warto! Rozmyślam nad zadaniem konkursowym ;). Śledźcie bloga, a więcej szczegółów podam niebawem - zaglądajcie do mnie tutaj, na Facebooka i Instagrama!




8 komentarzy:

  1. na szczęście można mieć 40 % jako konsultantka i wtedy cena tak nie boli;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy jest ten zestaw :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z przyjemnością bym wypróbowała ten zestaw, zwłaszcza kremik z filtrem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nigdy nie miałam nic z tej firmy

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Mary Kay miałam tylko pomadki w błyszczykach i byłam całkiem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widziałam produkty tej firmy już na wielu blogach, ale nie miałam jeszcze okazji testować ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Otóż mleczko 3w1 nie bez powodu nazywa sie mleczkiem! Pani dostała zel, który ma inne właściwości niz mleczko! Nie mówiąc juz o konsystencji. Zatem nie ma co zmieniać. Dalej drobinki w peelingu sa mało ścierające bo to jest peeling enzymatyczny! Do złuszczania mechanicznego służy inny produkt mary kay, mianowicie mikrodermabrazja. A podkłady swietnie łącza sie z emulsja, lepiej niz wspomniany Estee LaudeR�� Chętnie rozwieje wszelkie wadpliwosci i umożliwie przetestowanie kosmetyków. Zapraszam do kontaktu��

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Zapraszam ponownie! :)

Jeżeli nurtuje Cię jakiś problem, w poście nie ma na niego odpowiedzi, a ja nie odpowiedziałam w komentarzu - napisz do mnie na maila - znajdziesz go w zakładce "Współpraca" - postaram się w miarę możliwości pomóc :).