czwartek, 8 października 2015

Freedom Makeup - Pro Glow - Pink Cat, Purr, Meow - bronzery/róże/rozświetlacze - pantera trzy do zera?

Zapraszam Was dzisiaj do pierwszego na moim blogu spotkania z produktami Freedom Makeup - firmy, której asortyment od jakiegoś czasu dostępny jest na Cocolita.pl, ale jakoś na razie mało o nim słychać w blogowym świecie kosmetycznym. Czy Freedom Makeup będzie "nowym" Makeup Revolution, które zawojowało blogosferę kosmetyczną? Przekonajmy się jak wypadły ich panterkowe produkty.


Freedom Makeup posłużyło się w prezentowanych dziś kosmetykach znanym nam już od dawna motywem zwierzęcym - panterką. Widziałyśmy go już w Too Faced - Pink Leopard i jego tańszym odpowiedniku - W7 - Africa, który recenzowałam prawie trzy lata temu. Tym razem mamy do czynienia z "silną inspiracją" ( ;) ) paletką Too Faced - Leopard Love zawierającą trzy odcienie panterkowych produktów bardzo zbliżone do trzech propozycji Freedom Makeup, czyli Pink Cat, Purr i Meow.

Do tego typu produktów "inspirowanych" staram się zawsze podchodzić bez uprzedzeń, bo nie każdy może pozwolić sobie na tzw. oryginał - zupełnie inne podejście mam do typowych podróbek, które podpisują się nazwą firmy, z którą nie mają absolutnie nic wspólnego - takie "żerowanie" na marce, i czerpanie korzyści z wypracowanego przez kogoś innego prestiżu i szkodzenie właściwej firmie jest karygodne. To taka dygresja, żebyśmy mieli jasność :D. Generalnie pomysł na panterkę do najoryginalniejszych sam w sobie nie należy., co nie zmienia faktu, że podoba mi się taki rodzaj tłoczenia i mozaiki kolorystycznej - jest przyjemny dla oka :).

Trzy produkty - choć właściwie bardzo do siebie podobne, możemy rozpatrywać pod względem różnorakiego celu ich użycia, a to ze względu na połączenia kolorystyczne, które czynią z jednego "bardziej bronzer", z drugiego "bardziej rozświetlacz", a z trzeciego "bardziej róż".





Zacznę od najbardziej oczywistego, czyli "bardziej różu", którym jest Pink Cat. Ze względu na fakt, że zawiera najbardziej różowe odcienie zdecydowanie nadaje się na róż, ma jednak w sobie także wiele z rozświetlacza - jest takim miksem - rozświetlającym różem. Nie jest to połączenie w kosmetykach nowe i faktycznie sprawdza się bardzo fajnie. Właściwie to właśnie Pink Cat przypadł mi z tej trójki najbardziej do gustu - chyba dlatego, że jego użycie jest najbardziej jednoznaczne. Po zmieszaniu trzech zawartych w nim odcieni uzyskujemy jasny odcień różu, który bardzo ładnie prezentuje się na policzkach, szczególnie przy bledszej karnacji. Jego wykończenie rozświetlające jest nieco inne od pozostałych dwóch "kocich braci", gdyż jest bardziej drobinkowe niż "taflowe".

Kolejny "kotek" to Meow, który - choć pozornie jest najjaśniejszy z wszystkich, po zmieszaniu robi się najciemniejszy i gdyby nie fakt, że posiada ceglaste tony, nadawałby się nawet na "bardziej bronzer" z rozświetlającą, taflową poświatą. Jego ciepły odcień sprawia, że lepiej spisuje się jako bardzo delikatny róż, dobrze współpracujący nawet z opaloną cerą - szczególnie gdy niekoniecznie chcemy stawiać na intensywne podkreślenie policzków.

Trzecim "kociakiem" jest Purr, który jest niemalże wierną kopią W7 - Africa - zarówno kolorystycznie jak i wykończeniowo. Jest on taką hybrydą między bronzerem, różem i rozświetlaczem - zależnie od karnacji może pełnić z powodzeniem każdą z tych ról, choć u mnie przy opalonej cerze jest "bardziej rozświetlaczem". Posiada zarówno tony beżowe jak i delikatnie różowe oraz taflowe wykończenie rozświetlacza. Sprawdzi się jako rozświetlacz szczególnie gdy produkty typowo rozświetlaczowe - czyli sporo jaśniejsze (np. The BalmMary Lou-Manizer, którą uwielbiam) dają zbyt intensywne rozświetlenie do aktualnych potrzeb i "widzimisię" - czasami nie chcę aż tak mocno podkreślać kości policzkowych - wtedy mogę sięgnąć po Purr.

Wszystkie trzy produkty są dość miękkie, satynowe w dotyku, łatwo nabierają się na pędzel, jednak równie łatwo się nimi pracuje i rozciera. Właściwie tylko Pink Cat na tyle odróżnia się na tle skóry, że można sobie nim zrobić kolorowe "placki", które jednak łatwo rozblendowaćMeow i Purr są na tyle delikatnymi odcieniami, że możemy swobodnie stopniować efekt dokładając kolejne porcje produktu.

Trzy "kociaki" z Freedom Makeup występują w swoim naturalnym środowisku, czyli na Cocolita.pl w cenie 12,50zł. To mi się podoba! Dobry produkt w śmiesznej cenie zawsze znajdzie u mnie aprobatę, a już tym bardziej gdy przemawia do mnie zarówno użytkowo jak i estetycznie

Kolejno od lewej - Freedom Makeup - Pro Glow - Pink Cat, Purr, Meow
PINK CAT

PINK CAT

PINK CAT

PURR

PURR

PURR

MEOW

MEOW

MEOW

Jak Wam się podobają panterkowe kombinacje Freedom Makeup? Skusiłam kogoś na przygarnięcie jednego (albo trzech?) "kociaków" pod swój dach? :D Niech "miau" będzie z Wami!

17 komentarzy:

  1. Jakoś nie widzę u siebie takich mozajek, chociaż wiem że mają sporo fanek.
    kinganaturalnie

    OdpowiedzUsuń
  2. No eeeeeeeej! Ja przestanę do Ciebie przychodzić, bo znowu chcę! ;D

    PS. Fajnie zrobił ten, kto wpadł na pomysł nadania kocich nazw
    każdemu jednemu egzemplarzowi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne kolory :) ciekawa jestem jak bedą się prezentować w makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne.Ten różowy róż najlepszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś mnie nie przekonują. Nie wiem dlaczego. Chyba wolę bardziej jednolite produkty o konkretnym przeznaczeniu. :) Ale może kiedyś z ciekawości się skuszę i wtedy znajdę dla nich dobre zastosowanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie wyglądają ale trochę bała bym się zaryzykować z tą mozaiką że nie trafię w odcień

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie wyglądają ale trochę bała bym się zaryzykować z tą mozaiką że nie trafię w odcień

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi wpadła w oko wersja Purr :) Ale i tak bardziej mam ochotę na paletę róży Pink and Baked tejże marki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten najbardziej różowiasty jest całkiem całkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyglądają tak pięknie, że aż szkoda używać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przekonują mnie takie mozaiki - nigdy nie wiem, co z nich wyjdzie na mojej buzi :P

    OdpowiedzUsuń
  12. W najbliższym czasie nie planuja kupować tego typu kosmetyków bo najwyższa pora zużyć to co już posiadam. Ostatnio bardzo polubiłam używać róże do policzków i praktycznie odstawiłam bronzery..

    OdpowiedzUsuń
  13. rewelacyjne odcienie...te róże przypominają mi trochę taki barbiowy róż :)ale ciekawe odcienie i dość ładnie się prezentują :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Zapraszam ponownie! :)

Jeżeli nurtuje Cię jakiś problem, w poście nie ma na niego odpowiedzi, a ja nie odpowiedziałam w komentarzu - napisz do mnie na maila - znajdziesz go w zakładce "Współpraca" - postaram się w miarę możliwości pomóc :).