niedziela, 30 sierpnia 2015

Mary Kay - Intensywnie Nawilżające Szminki do Ust - True Dimensions Sheer Lipstick - Sparkling Rose, Flamenco Red, Magenta Chill

Po poprzednim poście pomadkowym uznałam, że pójdę za ciosem i zaprezentuję Wam kolejne nowości w mojej kolekcji - tym razem od Mary Kay. Moje kosmetyczne zbiory zasiliły aż trzy egzemplarze Intensywnie Nawilżających Szminek do Ust - Mary Kay - True Dimensions Sheer Lipstick w kolorach Sparkling Rose, Flamenco Red i Magenta Chill. Przyjrzyjmy się im bliżej :).




Pomadki, błyszczyki i wszelkiego rodzaju maziajstwa do ust to kosmetyki, które kolekcjonuję namiętnie chyba już od gimnazjum więc zasilenie tej kolekcji przez produkty Mary Kay przyjęłam z dużym entuzjazmem. 

Pomadki True Dimensions Sheer Lipstick przybyły do mnie zamknięte w gustownych czarnych, tekturowych pudełeczkach - charakterystycznych dla Mary Kay. W środku znalazłam srebrne, błyszczące, metalowe opakowania, których... nie umiałam otworzyć :D. Okazało się, że żeby się dobrać do pomadki trzeba nacisnąć górną część opakowania, a pomadka "wyjedzie" dołem :D.

Bardzo lubię pomadki z tego typu aplikatorem, których nie wysuwa się z opakowania w całości, a tylko odrobinkę - dzięki temu trudniej je złamać i zniszczyć.



Same pomadki faktycznie - zgodnie z nazwą, bardzo intensywnie nawilżają usta - aplikacja jest bardzo przyjemna, gładka, usta są zmiękczone i ładnie błyszczą. Pod względem pielęgnacyjnym nie mam im absolutnie nic do zarzucenia - są świetne.

Również zgodnie z nazwą - "sheer", są to pomadki transparentne, lekko koloryzujące - zaobserwujecie to na swatchach na ręce - praktycznie ledwo co je widać. Aby pokazać Wam ich efekt na ustach musiałam położyć kilkanaście warstw każdej z nich, żeby efekt kolorystyczny był widoczny. Osobiście nie przepadam za tego typu wykończeniem - wolę konkretne kolory i sama bym tych pomadek nie wybrała ze względu właśnie na transparentność - kojarzy mi się to z balsamami koloryzującymi i to po prostu nie moja bajka, ale jeżeli szukacie czegoś podobnego ale jednak trochę mocniej napigmentowanego niż słynne L'Oreal Colour Riche Balm to propozycja Mary Kay będzie idealna.

Pomimo obecności drobinek w pomadkach, na ustach są one praktycznie niewidoczne - dla mnie to duży plus, bo z brokatowymi drobinkami rozstałam się gdzieś w okolicach liceum ;).

Cena szminki Mary Kay - True Dimensions Sheer Lipstick wynosi 75zł.



Poniżej prezentuję Wam kolory moich egzemplarzy - moim ulubieńcem - jak pewnie się domyślicie, jest kolor Sparkling Rose - taki efekt na ustach lubię najbardziej. Flamenco Red również jest śliczna, ale czerwienie zdecydowanie wolę w wersji matowej i mocno napigmentowanej. W ofercie Mary Kay znalazły się jeszcze w tej kolekcji kolory Arctic Apricot, Subtly You i Posh Pink - i patrząc na zdjęcia promocyjne, najbardziej przypadłaby mi do gustu Subtly You - nie ma to jak nudziak :D.






Ciekawa jestem jak Wam się podobają te pomadki? Lubicie takie transparentne wykończenia? Ja się na razie jeszcze nie przekonałam, ale spróbuję dać im szansę - szczególnie Sparkling Rose :D.

18 komentarzy:

  1. Nie miałam jeszcze produktów tej firmy. Najjaśniejsza podoba mi się najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ta czerwona szminka byłaby dla mnie najlepsza, ale to wykończenie mnie nie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam "problem" z tym wykończeniem ;)

      Usuń
  3. opakowanie jest świetne- ale ja to taka wiesniara gadzeciara;p produkty do makijazu mk sa bardzo fajne, mam tylko wrazenie ze gdyby nie sprzedaz bezposrednia moglyby byc tansze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako była konsultantka informuję, że Konsultantki mają 40 % rabatu;). Same szminki według mnie nie powalają - są bardzo miękkie i w upały szybko się roztapiają, a te opakowania same otwierają się w torebce.

      Usuń
    2. Czyli jak to zazwyczaj bywa z kosmetykami ekskluzywnymi- przerost formy nad treścią :D

      Usuń
    3. Dobrze, że podczas upałów leżały sobie spokojnie w domu,bo chyba bym się wściekła gdyby się roztopiły nawet mimo tego, że nie zapałałam do nich jakąś wielką miłością ;).

      Usuń
  4. ładnie wyglądają jednak mogły by być bardziej intensywne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się ;). Wolę kolorystycznych hardkorowców z wściekłą pigmentacją w dowolnym kolorze :D.

      Usuń
  5. są bardzo fajne i w sumie lubię takie pomadki, wymagają częstych poprawek, ale są dla mnie dobrą alternatywą dla mocno kryjących produktów, kiedy moje usta są w gorszej formie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, przy gorszej kondycji ust sprawdzają się lepiej :).

      Usuń
  6. Nie przepadam za takim wykończeniem, ale też go nie przekreślam. Czasem w życiu przytrafiają się sytuacje, w których trzeba postawić na coś delikatniejszego niż czerwona, matowa szminka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w całej rozciągłości :).

      Usuń
  7. Najbardziej podoba mi się Sparkling Rose, lubię takie delikatne wykończenia pomadek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moze i kolorki sa fajne, ale dla mnie najwazniejsza jest ochrona ust. Niestety pracuje klimie :(, czesto moje usta sa narazone na skoki temperatury, stad wole balsamy. Ostatnio przypadl mi do gustu malinowy balsam Balmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod względem ochronnym i pielęgnacyjnym te pomadki są akurat świetne ;).

      Usuń

Dziękuję za komentarz! Zapraszam ponownie! :)

Jeżeli nurtuje Cię jakiś problem, w poście nie ma na niego odpowiedzi, a ja nie odpowiedziałam w komentarzu - napisz do mnie na maila - znajdziesz go w zakładce "Współpraca" - postaram się w miarę możliwości pomóc :).