środa, 15 grudnia 2010

Lush Christmas Eve Bubble Bar

Mam mojego pierwszego kąpielowego faworyta z mojej świeżo uzupełnionej kolekcji kosmetyków Lush. A jest nim...

Lush - Christmas Eve Bubble Bar

Jest to dość miękka kostka do kąpieli, która daje przepiękny kwiatowy zapach - jaśminu, ylang, ylang i mimozy - po prostu fantastyczny, relaksujący, kobiecy, zmysłowy. Ponadto barwi wodę na śliczny błękit, robi duuużo bąbelków (co zawdzięczam metodzie "skarpetkowej"), które długo się utrzymują.

Podzieliłam swój bubble bar na 4 części z myślą, że jakby coś dorzucę kolejną - nie było takiej potrzeby - 1/4 kostki dała zadowalającą mnie ilość bąbelków oraz prześlicznego zapachu. Użyłam rekomendowanego na youtube sposobu ze skarpetką - wzięłam skarpetkę rajstopową (nasza pralka chyba po prostu zjada te skarpetki, bo wkładam parę, a rezultacie zawsze zostają jakieś pojedyncze sztuki - więc tutaj się przydała jedna taka samotna bida), włożyłam do niej ćwiartkę Christmas Eve i zaplątałam wokół kranu - widać na zdjęciu. Dzięki temu uzyskałam więcej bąbelków czyli ogólnie Christmas Eve starczy na 4 kąpiele.

Oprócz faktu, że woda była błękitna i zniewalająco pachniała, odkryłam jeszcze jedno - woda zdecydowanie była jakby aksamitna w dotyku - pierwszy raz odczułam coś takiego w kąpieli - i bardzo mi się to podoba!!! Stawiam, że to sprawka sproszkowanego mchu irlandzkiego. Wydaje mi się, że w pewnym stopniu produkt ma właściwości nawilżające, ale pewna nie jestem, bo i tak cały rytuał lushowy zakończyłam wysmarowaniem się King of Skin, który chyba też polubię :).

Szkoda, że Christmas Eve jest produktem sezonowym :(. Gdyby tak nie było, pewnie byłby w każdy moim kolejnym zamówieniu. Ale jeżeli potwierdzą się pewne interesujące plotki... to kto wie... może zrobię sobie mały zapasik? :D

A co tam panie w składzie słychać? Ogólnie skład jest bardzo zbliżony do opisanego przeze mnie kilka notek wcześniej Sugar Babe. Na pierwszym miejscu soda oczyszczona oraz tartarus - opisane w notce o Sugar Babe. Kolejny - na nasze niestety nieszczęście - SLS  - również wielokrotnie opisywany przeze mnie - na przykład przy mydle Rock Star. Następne składniki - laurylobetainacocamide DEArównież opisane przy wspomnianym już Sugar Babe. Perfume - wiemy o co chodzi ;).

Składnik, nad którym chciałam się na chwilkę zatrzymać po tym jak rozpędziłam się w odsyłaniu Was do moich poprzednich notek, to sproszkowany mech irlandzki. Chondrus crispus - po naszemu chrząstnica kędzierzawa - gatunek glonu - konkretniej krasnorostu, znanego z dużej ilości karagenu, który zawiera karageninę, czyli specyficzny żelowaty śluz - dzięki niemu Christmas Eve rzeczywiście wydaje się "zmiękczać" wodę (nie w sensie chemicznym a sensorycznym), staje się ona jakby aksamitna w dotyku. Ponadto karagen jest naturalnym immunostymulatorem - wpływa pozytywnie na nasz układ odpornościowy :).

Kolejne składniki to absolut jaśminowyolejek ylang ylang, które to są odpowiedzialne za ten przecudny zapach, który - dodam od razu - naprawdę utrzymuje się w wannie i czuć go podczas całej kąpieli - nie ulatnia się, nie wyparowuje - JEST. Trochę dalej w składzie pojawia się gardenia jaśminowata, dopełniająca zapachowego raju jaki kreuje Christmas Eve.

Następne składniki czyli linalol i limonen, opisywałam przy Fresh Farmacy - przypomnę więc tylko, że są składniki naturalnych olejków eterycznych - limonen - nadaje zapach cytrusowy, linalol - konwaliowy.

Kolejny na liście jest hydroxycitronellal, składnik zapachowy naturalnie obecny w olejkach cytrusowych, sandałowym, ylang ylang. Użycie poprzednich dwóch i tego składnika ma na celu jak najlepsze wydobycie pożądanych nut zapachowych, podkreślenie ich i przedłużenie ich trwałości.

Na samym końcu listy składników mamy dwa barwniki - niebieski i żółty, dzięki którym na Christmas Eve podziwiamy śliczny żółciutki księżyc na tle błękitnego nieba :) oraz brokat, którego akurat w moim egzemplarzu aż tak dużo nie było (albo został w skarpetce :D).

Skład:
Sodium Bicarbonate,Cream of Tartar (Potassium bitartrate), Sodium Laureth Sulfate, Lauryl Betaine, Perfume, Cocamide DEA, Irish Moss Powder (Chondrus crispus), Jasmine Absolute (Jasminum grandiflorum), Ylang Ylang Oil (Cananga odorata), *Linalool, *Limonene, Hydroxycitronellal, Gardenia Extract (Gardenia jasminoides), Colour 61585, Colour 59040, Iridescent Glitter

I moje zdjątka :D









1 komentarz:

Dziękuję za komentarz! Zapraszam ponownie! :)

Jeżeli nurtuje Cię jakiś problem, w poście nie ma na niego odpowiedzi, a ja nie odpowiedziałam w komentarzu - napisz do mnie na maila - znajdziesz go w zakładce "Współpraca" - postaram się w miarę możliwości pomóc :).